Felieton

10 studiów, które zaginęły w akcji!

Mateusz Mucharzewski, 09.04.2019 16:00 1

Były popularne, czasami nawet ocierały się o szczyt sławy. Nagle jednak zniknęły i od dawna są poza mainstreamem. Studia, które gdzieś zaginęły.

Jesteś tak dobry, jak twoja ostatnia gra. Nie powiedział tak nigdy nikt. A powinien, bo parafraza tego znanego stwierdzenia pasuje do branży gier wideo idealnie. Wiele jest studiów, które w pewnym momencie mogły pochwalić się dużą popularnością, ale to wszystko nagle minęło. Czasami wynika to z niedopasowania studia do zmieniającego się rynku, innym razem wiąże się z nieudanymi projektami. Jest też kilka ekip, które zaskakująco długo zwlekają z ogłoszeniem kolejnego projektu. Różnych sytuacji jest wiele.

O takich właśnie studiach jest ten tekst. Ekipach, które jeszcze niedawno mogły cieszyć się sporą popularnością, ale mówiąc kolokwialnie, w pewnym momencie zaginęły w akcji. W wielu przypadkach są to deweloperzy, którzy w poprzedniej generacji konsol święcili liczne triumfy. To tylko pokazuje, że pojawienie się nowych konsol często powoduje, że niektóre zespoły nie potrafią odnaleźć się w nowym środowisku.

Poniżej możecie znaleźć moje zestawienie dziesięciu studiów, które w ostatnich latach jakby zaginęły. Lista jak najbardziej subiektywna. O kimś zapomniałem napisać? Koniecznie podzielcie się typami w komentarzach.

Rocksteady

Na początek dosyć kontrowersyjna opinia. Chociaż pozostałe studia nieco bardziej pasują do koncepcji tego tekstu, to właśnie o Rocksteady pomyślałem jako pierwszym. Twórcy serii Arkham ostatnią znaczącą grę wydali w 2015 roku. Od tego czasu nie wydarzyło się nic istotnego. Kilka drobnych dodatków do Arkham Knight to zdecydowanie za mało, aby o utalentowanej ekipie ponownie zrobiło się głośno. Wprawdzie po drodze (2016 rok) pojawił się Batman na VR dla PlayStation 4, ale umówmy się, nie tego oczekujemy od Rocksteady. Na zeszłorocznym E3 wielu liczyło, że studio pokaże nowy tytuł. Plotkuje się o kolejnym podejściu do superbohatera, którym tym razem mógłby być Superman. Nic jednak z tego nie wyszło. Może w tym roku? Od premiery Arkham Knight, mojej drugiej po Wiedźminie 3 najlepszej grze tej generacji, minęły już 4 lata. Czekamy już trochę zbyt długo.

Ghost Story Games

Kolejne studio w zestawieniu nie ma na koncie ani jednej gry. Przynajmniej pod tym szyldem. Ghost Story Games to ex Irrational Games, twórcy serii BioShock. Po wydaniu Infinite Ken Levine ze swoim zespołem zmienił logo i miał zabrać się za coś o nieco mniejszej skali. Czas jednak mija, a o nowej grze nic nie słychać. Nawet najmniejszej plotki. Mijają kolejne lata, a gracze coraz rzadziej pamiętają kim jest legenda branży, Ken Levine. Skoro słynny projektant nie wydał nic nowego od 2013 roku (!!!), trudno się dziwić takiej sytuacji. Podobnie jak w przypadku Rocksteady, możliwe że coś zmieni najbliższe E3. Warto mieć nadzieję.

Harmonix

Skupienie się tylko na grach muzycznych musiało spowodować, że w pewnym momencie Harmonix zniknie z radarów. Najlepszy okres dewelopera przypada na szczyt popularności Guitar Hero oraz Rock Band. Kiedy niemalże z dnia na dzień granie na plastikowych instrumentach przestało kręcić graczy, Harmonix musiało szybko odzwyczaić się od zarabiania dużych pieniędzy. Pewną szansą dla studia były kontrolery ruchowe, które dały nowe możliwości. Dance Central przez jakiś czas było nawet jednym z system sellerów Kinecta. Skoro jednak Microsoft odpuścił dalszy rozwój swojego sensora, skończyła się również współpraca z Harmonix. Obecnie studio nie zajmuje się niczym, co mogłoby zainteresować szerszą publiczność. Kiepsko jak na jedno z ważniejszych studiów poprzedniej generacji konsol.

Crytek

Niemiecki Crytek może uznać bieżącą generację za kompletnie nieudaną. Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu deweloper słynął z jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznych silników. Cry Engine nadal jest rozwijany, ale nie cieszy się dużym zainteresowaniem potencjalnych licencjobiorców. Jeśli zaś chodzi o własne gry, Crytek zaliczył ogromny spadek formy po nieudanym pod względem sprzedaży Crysis 3. Później przyszło Ryse: Sone of Rome. Bardo słaby PR Xboksa One na początku generacji sprawił jednak, że ta ciekawa produkcja została kiepsko oceniona i nie znalazła zbyt wielu nabywców. Podobno trwały prace nad kontynuacją, ale ostatecznie Crytek i Microsoft nie byli w stanie się dogadać. Później mieliśmy jeszcze krótki romans studia z VR (The Climb oraz Robinson: The Journey na PS4, które zainteresowanie wzbudzało tylko w momencie debiutu pierwszego trailera). Obecnie niemiecki deweloper pracuje nad sieciowym Hunt Showdown. Gra nie cieszy się wielkim zainteresowaniem, co najlepiej pokazuje jak mocno spadły notowania Cryteka.

Volition

Pierwsze Saints Row można było nazwać „bieda-GTA”. Druga część była na wyższym poziomie i jednocześnie pokazała nowy kierunek. Bardziej prześmiewcze podejście do tematu gangsterów sprawdziło się całkiem nieźle. Saints Row zaczęło zdobywać dużą popularność, a Volition mogło święcić liczne sukcesy. Wtedy jednak ktoś przesadził z ekstremalnymi akcjami, z których znana była seria. Kolejne odsłony były coraz bardziej szalone i przypominały produkcje o superbohaterach, a nie grę gangsterską. Seria zaczęła tracić na popularności, a próby szukania szczęścia z innymi markami nie powiodły się. Nie udało się odbudować Red Faction, a ostatnia produkcja studia, Agents of Mayhem, okazała się wielką klapą. Dzisiaj Volition pracuje nad nową grą, chociaż nie znamy ani jednego szczegółu tego projektu. Ciężko jednak zauważyć, aby gracze szczególnie oczekiwali pierwszych informacji. Volition na własne życzenie zmarnowało świetną okazję i markę Saints Row, która w szczytowym momencie cieszyła się bardzo dużą popularnością.

Ready at Dawn

Kolejne studio, które po klapie finansowej z dużym projektem znalazło się w cieniu. Ready at Dawn mogło stać się kolejnym deweloper robiącym wielkie gry dla Sony. The Order: 1886 nie znalazło jednak na tyle dużo nabywców, aby zarobić na kontynuację. Tym samym kalifornijski zespół musiał szukać dla siebie nowego miejsca. Pierwszym pomysłem było sieciowe Deformers, które umarło szybciej niż się narodziło. Potem przyszedł czas na dwie gry na VR. Bardzo słabo jak na twórców The Order: 1886. Czy jest szansa na odbicie się? Plotki głoszą, że kolejny projekt, ponownie w skali AAA, robiony jest dla nowego właściciela studia, którym miałby być Microsoft. Więcej o tym pisałem w tekście o potencjalnych nabytkach giganta z Redmond. To jednak ciągle niepotwierdzone informacje. Na szczegóły musimy więc poczekać. Na razie pozostają tylko wspomnienia studia, które przed laty dostarczyło na rynek kilka bardzo dobrych gier.

Mercury Steam

Hiszpania nie słynie ze zbyt wielu studiów deweloperskich. Mercury Steam mogło to zmienić. Deweloper po raz pierwszy pokazał się światu przy okazji niezłego horroru Clive Barker's Jericho. Później przyszła znacząca współpraca z Konami. W jej ramach Mercury Steam przeniosło kultową markę Castlevania do współczesności. Lords of Shadow okazało się sporym sukcesem i pokazało, że na rynku jest miejsce na tę markę w postaci gry AAA. Później pojawiła się nieco mniej popularna, ale nadal niezła kontynuacja. Były to czasy, w których Konami jeszcze interesowało się większymi grami (afera z Kojimą przyszła nieco później). Mimo wszystko japońska korporacja nie była zainteresowana dalszą współpracą. Merkury Steam dostało jeszcze szansę od Nintendo na stworzenie własnego Metroida. Samus Returns pojawiło się jednak tylko na 3DS-ie. Później o hiszpańskiej ekipie słuch zaginął. Obecnie tworzy sieciowe Spacelords, które interesuje może garstkę osób.

That Game Company

That Game Company zdobyło wielką sławę dzięki umowie z Sony, w ramach której studio miało przygotować trzy gry z bardzo mocnym, artystycznym zacięciem. Flow może nie było wielkim hitem, ale już Flower zdobyło spore uznanie. Szczytem popularności studia okazało się niezwykle cenione Journey, które stało się jednym z ważniejszych tytułów na wyłączność dla PS3. Pojawił się jednak problem. Mimo licznych nagród i wysokich ocen gry od That Game Company nie były wielkimi sukcesami komercyjnymi. Relatywnie wysokie koszty produkcji i ograniczona grupa docelowa sprawiły, że żadna z trzech produkcji przygotowanych na PS3 nie zarobiła wielkich pieniędzy. Umowa nie została więc przedłużona, a That Game Company zostało z problemem. Gracze cenią artystyczne produkcje, ale niekoniecznie chcą je kupować. Finalnie pozbawione dużego partnera studio kombinuje jak może. Gry stworzone dla Sony niedawno trafiły na PC, aby zarobić na stworzenie kolejnej produkcji. Sky ma pożenić artystyczną duszę Thet Game Company z rynkiem mobilnym. Na papierze nie może to się udać. W razie braku sukcesu ceniony deweloper będzie miał spore problemy.

Valve

Niegdyś jeden z najważniejszych i najlepszych deweloperów na świecie, dzisiaj jeden z największych zaginionych w akcji. Steam zarabia tak dużo, że Valve mocno rozleniwiło się w kwestii nowych gier. Swoje zrobiła również popularność kilku długowiecznych tytułów stworzonych przez Valve. DOTA 2, Counter Strike czy Team Fortress 2 ciągle zarabiają ogromne pieniądze i opłaca się skupiać tylko na ich dalszym rozwoju. Tracą na tych kultowe marki jak Half-Life, Portal czy Left 4 Dead. Jak już studio zabrało się za coś nowego, wyszło wielkie nieporozumienie pod tytułem Artifact. Obecnie, w czasach coraz większej konkurencji ze strony Epic Games Store, Valve ponownie potrzebuje gier. Być może właśnie nowy, niespodziewany konkurent zmusi ekipę Gebe'a Newella do stworzenia czegoś, co rozpali wyobraźnię graczy.

Criterion Games

Jeden z największych argumentów zwolenników teorii, że EA nie potrafi zarządzać swoimi studiami. Criterion to twórcy na swój sposób innowacyjnego shootera Black i przede wszystkim serii Burnout. Po niezwykle udanym Paradise przyszły jednak chude lata. Najpierw studio zostało przeniesione do robienia kolejnych części Need For Speed. Ich dwie odsłony były udane, ale pokazywały również, że to nie jest ta seria nad którą chce pracować brytyjski zespół. Potem było już tylko gorzej. Obecnie Criterion zostało sprowadzone do roli pomagiera przy innych projektach. Studio robiło między innymi dodatkowe tryby do obu części Battlefronta. Jeszcze w 2014 roku EA pokazywało na E3 szczątkowe materiały z nowej gry ekipy Criterion, ale projekt ostatecznie został skasowany. Obecnie fani serii Burnout mogą tylko pomarzyć o kolejnej części.

najnowsze