Komiksy to przede wszystkim superbohaterowie, a ci do gier wideo pasują perfekcyjnie. Dzięki temu od dawna obie te formy kultury przenikają się, w dodatku w dwie strony. Lista fantastycznych gier jest więc niezwykle długa. Aby ograniczyć się do dziesięciu tytułów, musimy wprowadzić pewne ograniczenia.
Mamy więc dwie zasady. Po pierwsze, jeden komiks to jedna gra. Po drugie, każdą serię traktujemy jako jedną. To pozwoli nam spojrzeć nieco szerzej i zapoznać się z większą liczbą produkcji. Zapowiada się świetne zestawienie, pełne fantastycznych gier.
10 najlepszych gier na bazie komiksu
10. Scott Pilgrim vs. The World: The Game
Zaczynamy od starego i obecnie nieco niszowego gatunku jakim jest beat’em up. O dziwo pojawi się on w tym zestawieniu aż dwa razy. Po raz pierwszy za sprawą serii komiksów Scott Pilgrim, która otrzymała cyfrową wersję od samego Ubisoftu, dla którego było to kolejne, po Przygodach Tintina, podejście do growej adaptacji tego medium. W tym przypadku wyszło bardzo dobrze, świetnie łącząc licencję z oldschoolową rozgrywką. Retro klimat widać nie tylko w oprawie, ale i mechanikach. W tym wszystkim nie brakuje jednak w miarę współczesnego sznytu. Gra ma już swoje lata, ale ciągle dla fanów gatunku jest ciekawą opcją.
9. Marvel: Ultimate Alliance
Był czas, kiedy Activision regularnie dostarczało nowe gry na komiksowych licencjach. Zazwyczaj jednak bardziej żerowały na fanach niż dostarczały solidną rozgrywkę. Były oczywiście wyjątki, między innymi od studia Raven Software – głównie w formie Marvel: Ultimate Alliance. Pierwsza odsłona nie była wysokobudżetową grą, a raczej mniejszym action RPG, z masą postaci i ciekawą walką. Mimo pewnych ograniczeń gra odniosła sukces i doczekała się dwóch kolejnych, chociaż już nieco słabszych odsłon. W swoich czasach, dla miłośników komiksowych superbohaterów, była to bardzo atrakcyjna pozycja – w 2006 roku gra z tak dużą liczbą znanych postaci była czymś rzadko spotykanym.
8. Suicide Squad: Kill The Justice League
Mało która gra musiała w momencie premiery borykać się z tak dużą dozą niechęci co właśnie cyfrowa adaptacja Legionu Samobójców. Trudno się graczom dziwić – od Rocksteady oczekiwano kolejnej, świetnej produkcji dla pojedynczego gracza, a nie kooperacyjne live service nastawione na długą monetyzację. Szczęście w nieszczęściu, że deweloper zatrzymał się w pół drogi. Kill The Justice League faktycznie ma rozwiązania znane z gier-usług, ale też nie brakuje tam świetnej reżyserii i ciekawej kampanii, którą osobiście przeszedłem z wielką przyjemnością. Gdyby nie GAAS-owe mechaniki, to byłby mocny kandydat do podium. Tak możemy mówić o sporym, niewykorzystanym potencjale.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!