Felieton

TOP 10 Gunpla. Małe wielkie roboty dla każdego

Jakub Zagalski, 08 kwietnia 2019 18:01 0

Co kupić, od czego zacząć zabawę z Gunpla i jak się nie pogubić? Podpowiadamy w subiektywnym zestawieniu najciekawszych modeli dostępnych w Polsce.

Znawcy tematu z pewnością już zauważyli "nieścisłość" w drugim zdaniu. W końcu w dobie internetu, Ebaya i przesyłek z Japonii składacz plastikowych mechów znad Wisły może zdobyć praktycznie każdy wyprodukowany model Gunpla. To prawda, co nie zmienia faktu, że działalność polskiego dystrybutora - Gundam Polska - znacząco powiększyła grono fanów tego hobby i po prostu ułatwiła im (nam) życie. Modele Gunpla można dziś kupić nie tylko w polskich sklepach online czy na aukcjach od prywatnych pośredników, ale także w stacjonarnych sklepach z grami, komiksami czy elektroniką.

Z tego powodu w niniejszym zestawieniu prezentujemy subiektywny zestaw dziesięciu najciekawszych (z różnych powodów) modeli Gunpla, które kupicie w polskich sklepach (na przykład tutaj). Często załapując się na spore przeceny. Tekst jest skierowany raczej do początkujących miłośników plastikowych robotów Bandai lub osób, które dopiero zastanawiają się nad zakupem pierwszej maszyny. Choć oczywiście zachęcamy weteranów, trzymających plastikowe armie w przeszklonych gablotach, do komentowania i dzielenia się własnymi doświadczeniami.

HGBD 1/144 GRIMOIRE RED BERET

Przyznaję się bez bicia, że nie oglądałem ani jednego odcinka Gundam Build Divers, ale gdy zobaczyłem zapowiedź pochodzącego z tego serialu GRIMOIRE RED BERET, od razu się zakochałem. Jest to model z serii HG w skali 1/144, czyli łatwy do złożenia i ubogi w detale, ale przez zieleń pancerza w połączeniu z czerwonymi elementami i kilkoma bajeranckimi patentami kupił mnie z miejsca. Kulisty korpus, wymienna głowa, "rolki" na nogach, plecak z niespodzianką – dla mnie małe, proste cudeńko.

GDM EX-STD015 Unicorn 2 Banshee

Jeżeli jesteśmy przy małych cudeńkach, to muszę wspomnieć o którymś z modeli SD. Wiem, że wielu "poważnych" modelarzy patrzy na te maluchy z pogardą, bo nie stanowią dla nich żadnego wyzwania, ale ja jestem fanem tych pociesznych, karykaturalnych robocików. SD to znany wszystkim miłośnikom japońskiej popkultury skrót od Super Deformed, który odnosi się do zazwyczaj humorystycznego przedstawienia znanej postaci w zdeformowanej wersji. Moim pierwszym Gunpla był właśnie SD - GDM EX-STD015 Unicorn 2 Banshee. Banalny w złożeniu, przyciągający uwagę złotymi elementami, które świetnie kontrastują z ciemną barwą pancerza. SD-ki nie mogą się pochwalić skomplikowaną artykulacją i dbałością o detale, ale jeśli chcecie spróbować, o co chodzi z tym całym Gunpla (i wydać mniej niż 50 zł), to zakup SD jest sensownym pierwszym krokiem. I na pewno nie ostatnim.

SD/CS CROSSBONE GUNDAM X1

Drugi i obiecuję, że ostatni SD w tym zestawieniu (choć mam jeszcze inne ulubione maluchy). Wybrałem go, ponieważ różni się od standardowych modeli SD, które mają te swoje 8 cm wzrostu i mogą przyjmować najprostsze pozy. Tymczasem CROSSBONE GUNDAM X1 to przedstawiciel linii SD/CS (Cross Silhouette). Oznacza to, że w pudełku z modelem dostajemy uroczego robocika, którego można złożyć jak normalnego SD-ka, albo dokupić ramę CS. Jest ona wzorowana na tych z większych i o wiele bardziej skomplikowanych modeli z linii RG i MG. CROSSBONE GUNDAM X1 na ramie CS jest nieco większy, ale przede wszystkim dochodzą mu nowe punkty artykulacji, pozwalające przybierać bardziej realistyczne i różnorodne pozy.

Shin Musha Sengoku No Jin MG 1/100

Pora na coś większego. Shin Musha Sengoku No Jin to przedstawiciel linii MG w skali 1/100, co według zaleceń producenta oznacza model skierowany do osób, które mają już pewne doświadczenie w składaniu Gunpla (i sporo wolnego czasu). Dlaczego wybrałem akurat Shin Musha Sengoku No Jin? Odpowiedź jest prosta: wielki robot zaprojektowany w samurajskiej estetyce to coś, co warto ustawić na honorowym miejscu i chwalić się podczas wizyt rodzinnych. Estetyka, detale, akcesoria, rozmiar – nawet wujek Janusz będzie pod wrażeniem.

RX-78-2

Jakiekolwiek zestawienie Gunpla nie może się obyć bez dziadka RX-78-2. Ten chyba najbardziej charakterystyczny model Gundama pamięta początki wiadomego anime z końca lat 70. W Gunpla występuje w rozmaitych wersjach i skalach, i chociaż w porównaniu z nowszymi mechami może wydawać się toporny i archaiczny, to dla mnie jest odzwierciedleniem słowa "klasyka". Nie wyobrażam sobie modelarza Gunpla, który prędzej czy później nie sięgnąłby po RX-78-2.

RG 1/144 MS-06F Zaku II

Pozostając w temacie klasyki, nie można zapomnieć o kultowym "czołgu" Zeonu. Zaku doczekał się licznych inkarnacji i różnych wersji kolorystycznych, ale w każdej można dostrzec wspólny mianownik. Pierwsze wersje Zaku sprawiają wrażenie topornych machin wojennych, co w moim przekonaniu ma swój urok. Można ich nie kochać (kwestia gustu się kłania), ale warto złożyć choć jednego i ustawić w groźnej pozie do walki z RX-em.

RG 1/144 Z'GOK CHAR CUSTOM

I jeszcze jeden dziadek pamiętający początki Mobile Suit Gundam w wersji anime. Może się nie spodobać młodemu pokoleniu przyzwyczajonemu do zwinnych, smukłych maszyn. Jednak te proste, masywne bryły, wielkie szpony i głowa bez karku ma w sobie coś z klasyki science fiction. Dziś może i wydaje się archaiczny, ale wyobrażam sobie, że w latach świetności potrafił budzić prawdziwą grozę i szacunek niczym opancerzony najeźdźca z kosmosu.

Gundam Justice RG 1/144

Justice znalazł się tu po znajomości, bo był to mój pierwszy RG. Co nie zmienia faktu, że to bardzo fajny model, który mogę polecić z czystym sumieniem innym fanom Gunpla szukającym większego wyzwania niż oferują SD i HG. Bogata artykulacja, akcesoria i plecak, który można zamienić w skrzydlaty pojazd – Justice ma wiele zalet, które docenią nie tylko nowicjusze.

NZ-666 Kshatriya HG 1/144

Są takie modele, obok których nie da się przejść obojętnie. Przykuwają uwagę rozmachem, nietypowym designem czy jakimś kuriozalnym motywem. NZ-666 Kshatriya ma to wszystko. Przez swoje meduzowate "ramiona" zajmuje o wiele więcej miejsca na półce niż standardowy RG i można go postawić w jednym rzędzie z Gunpla MG. Oczywiście pod względem detali nie może się równać z bardziej skomplikowanymi modelami w skali 1/100, ale rozmach to drugie imię Kshatriya. Dobry wybór dla miłośników japońskich dziwactw.

Petit Gguy Chara Momo

Na koniec coś wyjątkowego, czyli bohaterka Gundam Build Drivers w wersji jak na załączonym obrazku. W końcu Gunpla to nie tylko wielkie mechy z ogromnymi giwerami, katanami i odrzutowymi plecakami. Kawaii pełną gębą.

Szukacie innych modeli GUNPLA? Sprawdźcie ofertę sklepu Sferis.

Papierowa fantazja - recenzja Yoshi's Crafted World
Dobranocka dla dorosłych - recenzja Love, Death & Robots
Przygoda na małą skalę - recenzja Away: Journey to the Unexpected
Bez beczki i korkociągu - recenzja Warplanes: WW2 Dogfight
najnowsze