Recenzja

Papierowa fantazja - recenzja Yoshi's Crafted World

Jakub Zagalski, 02.04.2019 10:00 0

Kirby, zrób miejsce nowemu królowi relaksujących platformówek.

Rok temu dałem się uwieść uroczemu Kirby Star Allies. Najnowsza produkcja ze stajni Nintendo przypomniała mi tamte relaksujące chwile i stała się kolejnym dowodem na to, że pomysłowość Japończyków nie zna granic.

Co prawda papierowy świat to żadna nowość (vide świetne Tearaway czy seria Paper Mario), a Yoshi jako bohater praktycznie się nie zmienia od ćwierć wieku, jednak Yoshi's Crafted World ma w sobie wszystko, by przyciągnąć uwagę zarówno weteranów Nintendo jak i kompletnych nowicjuszy. To urokliwa, prosta i niesamowicie pomysłowa platformówka. Idealna na wieczorny relaks, kooperację z młodszym rodzeństwem/dzieckiem, a jednocześnie zachęcająca do odwiedzania wcześniej odkrytych poziomów, gdzie kryje się mnóstwo przedmiotów i skarbów do odnalezienia.

Yoshi's Crafted World opowiada pretekstową historię grupy Yoshich, którzy wiodą beztroskie życie jako posiadacze pięciu niezwykłych kryształów. Oczywiście do czasu, bowiem pewnego dnia w ich krainie zjawia się Kamek wraz z Baby Bowserem. Czarne charaktery próbują ukraść klejnoty, ale jak zwykle dają ciała i w efekcie swoich działań posyłają błyskotki do pięciu różnych krain. Kolorowe dinozaury wybierają spośród siebie śmiałka (lub dwóch, gdy gramy w kooperacji), który przemierzy kilkadziesiąt poziomów, utrze nosa poplecznikom Bowsera i odzyska skradzione klejnoty.

Jak wspomniałem, Yoshi jest tradycjonalistą i mimo prawie 25 lat na karku nie należy się spodziewać rewolucyjnych zmian w jego zachowaniu. Dinozaur debiutujący jako "rumak" wąsatego hydraulika potrafi truchtać, skakać, chwilowo unosić się w powietrzu i oczywiście połykać przeciwników, których zamienia w jajeczną amunicję (wyjątkiem są Koopa Troopa).

Strzelanie jajkami do celu to jedna z podstawowych umiejętności, którą wykorzystuje się praktycznie co kilka kroków. Twórcy położyli na tę mechanikę duży nacisk, dając do dyspozycji całkiem wygodny system celowania w dowolnym kierunku. Wciskając "X" nie tylko wybieramy trajektorię lotu jajka, ale także decydujemy, czy pocisk ma polecieć w głąb ekranu, czy na "pierwszy plan". Yoshi's Crafted World sprawia wrażenie platformówki 2D, jednak ścieżka w papierowym świecie co jakiś czas rozwidla się, kierując nas bliżej lub dalej ekranu. W rzeczywistości gramy więc na kilku płaszczyznach, co pozwoliło twórcom puścić wodze fantazji i przygotować masę nieoczywistych rozwiązań.

Dotarcie do końca poziomu nie wymaga specjalnego zaangażowania, ale to dopiero początek prawdziwej zabawy z Yoshi's Crafted World. Każdy etap jest bowiem wypełniony pieniążkami, kwiatkami i czerwonymi monetami kryjącymi się w różnych zakamarkach. Kiedy uda się zebrać wszystkie skarby, można wrócić do odkrytych krain w tzw. flip mode. Wtedy świat jest odwrócony w drugą stronę i choć już tu byliśmy, to nowa perspektywa naprawdę robi różnicę.

Gra na każdym kroku zachęca do takiego backtrackingu. Żeby znaleźć i ustrzelić wskazane przedmioty, złapać rozbrykane szczeniaki Poochy itp. Każdy taki quest bazuje na identycznej zasadzie, ale ta powtarzalność nie odbiera przyjemności z zabawy.

Powtarzalność i schematyczność szybko schodzi na drugi plan dzięki niesamowitym pomysłom i projektom poziomów. Papierowe światy kipią od inwencji Japończyków i gwarantuję, że nawet weterani Tearaway czy Little Big Planet nie raz pokiwają głową z uznaniem dla projektantów. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale Yoshi's Crafted World potrafi zaskoczyć graczy spodziewających się wyłącznie cukierkowej i infantylnej oprawy. Do tego dochodzą wyjątkowe patenty charakterystyczne dla danego świata - jak chociażby wykorzystanie magnesu czy jeżdżenie na grzbiecie Poochy'ego. Szkoda tylko, że większość tych urozmaiceń rozgrywki nie powraca w późniejszych etapach. A przecież można by wymieszać wcześniejsze pomysły testując w ten sposób zdolności gracza.

Yoshi's Crafted World to pod wieloma względami bardzo tradycyjna platformówka 2,5D. Twórcy przypatrzyli się jednak współczesnym trendom w grach on- i offline, czego efektem jest wprowadzenie do przygód Yoshiego… loot boksów. Brzmi jak żart primaaprilisowy albo soczysty clickbait, ale skrzynki z kolekcjonerskimi skarbami naprawdę pojawiają się w Yoshi's Crafted World. Działa to na zasadzie automatu z kapsułkami (pamiętacie Shenmue?), do którego wrzucamy złote monety zarobione w trakcie gry. Sto monet to jeden żeton, który pozwala wylosować jedną kapsułkę. W każdej z nich znajduje się kostium dla Yoshiego, który nie tylko zapełnia miejsce w kolekcjonerskim albumie. Nowo zdobyty strój można zakładać przed rozpoczęciem gry, co stanowi miły dla oka dodatek i realną ochronę przed kontaktem z przeciwnikiem.

Do zebrania jest bodaj 170 strojów: Yoshi może biegać w kartonowym samochodzie, przebierać się za trawę, rybę albo śmietnik. Dla każdego coś miłego. Jest to więc nic innego jak loot boksy w stylu Nintendo, czyli zbieranie losowych skarbów, które nigdy się nie powtarzają i nie trzeba za nie płacić realną walutą. Wyobrażacie sobie podobny system u konkurencji?

Ukończenie Yoshi's Crafted World na sto procent to dla wprawnego gracza zadanie na kilkanaście godzin. Mało, ale nie jest to gra, w której warto gnać na złamanie karku, byle tylko zebrać wszystkie kwiatki, czerwone pieniążki i zarobić na kapsułki z automatu. Domyślny poziom trudności sugeruje, że to rozrywka dla młodszych graczy lub takich, którzy lubią się wyluzować w bajkowej krainie z papieru i japońskich pomysłów. Hardcore'owcy mają Donkey Kong Country: Tropica Freeze, a ja całym sercem kibicuję Yoshiemu, który trafia idealnie w potrzeby zapracowanego rodzica z grającym potomstwem.

Yoshi's Crafted World (Switch)

  • Przystępna dla każdego
  • projekty poziomów
  • kooperacja
  • mnóstwo sekretów
  • Stosunkowo krótka
  • niewykorzystany potencjał niektórych mechanizmów
Dla dużych i małych dzieci 7.9
najnowsze

Podczas E3 najwięcej pisano o Cyberpunku 2077!

Firma ICO Partners sporządziła raport dotyczący treści generowanych na portalach branżowych przez targi E3. Najwięcej uwagi skupiły na sobie Xbox i polski Cyberpunk 2077.