Felieton

Xbox Game Pass zmierza na Nintendo Switch? Microsoft zaczyna rewolucję

Mateusz Mucharzewski, 26.02.2019 10:00 0

Im więcej wiemy o planach Microsoftu tym bardziej wydaje się, że stoimy w przededniu większej rewolucji niż nam się wydaje.

Końcówka zeszłego tygodnia to kolejna wielka plotka, która wstrząsnęła branżą elektronicznej rozrywki. Kanał Direct-Feed Games opublikował wideo, w którym poinformował o planach Microsoftu dotyczących przeniesienia usługi Xbox Game Pass na nowe platformy jak Switch czy urządzenia z systemem iOS i Android. Od razu warto zaznaczyć, że źródło można potraktować dosyć poważnie. Kanał ma na koncie kilka nieoficjalnych informacji, które okazały się prawdą. Biorąc pod uwagę już znane plany Microsoftu, wszystko układa się w spójną całość.

Zacznijmy od kilku informacji technicznych. Microsoft miałby przenieść całą bibliotekę tytułów usługi Xbox Game Pass na inne urządzenia. Mówimy więc również (a nawet przede wszystkim) o tytułach na wyłączność dla Xboksa One i kolejnej konsoli Microsoftu. Jak telefony czy Switch miałyby poradzić sobie z wymagającymi dużej mocy obliczeniowej grami? Problem zostały rozwiązany przez Project xCloud, a więc tworzony przez giganta z Redmond streaming gier, który został ogłoszony na zeszłorocznym E3. Warto też wspomnieć, że na niedawnym GDC Microsoft ogłosił wydanie SDK, które pozwoli na przeniesienie obsługi Xbox Live na nowe platformy, głównie iOS, Androida i Switcha. Game Pass na tych urządzeniach uruchamiany byłby za pośrednictwem chmury obliczeniowej oraz usługi sieciowej giganta z Redmond. Chociaż gracz korzystałby z innych sprzętów, nadal pozostawałby w tym samym ekosystemie.

Jaką Microsoft ma z tego korzyść? Traci przecież tytuły na wyłączność, na potrzeby których kupił w zeszłym roku kilka studiów. Po co więc kupować nowego Xboksa? Nie lepiej mieć PS5 dla gier na wyłączność i dowolne inne urządzenie, na którym można korzystać z Game Passa (pamiętajmy, że usługa ma również trafić na PC)? Teoretycznie tak i być może część graczy zdecyduje się na takie rozwiązanie. Microsoftowi na pewno będzie z tego powodu bardzo smutno, ale myślę, że Phil Spencer ze swoją ekipą będzie ocierać łzy kasą, którą gracze zostawią aby opłacić subskrypcję Xbox Game Pass. Nawet więc jeśli część osób nie kupi sprzętu giganta z Redmond, nadal będzie jego klientem. Aby lepiej zrozumieć opłacalność takiego przedsięwzięcia polecam jeszcze raz obejrzeć poniższe wideo, które oryginalnie pojawiło się na zeszłorocznym E3. Najistotniejszy jest sam początek.

Jedne z pierwszych zdań z tego wideo brzmią następująco:

„Na świecie są dwa miliardy graczy. Niektórzy mają PC, niektórzy mają konsolę, niektórzy mają smartfona. Niektórzy mają wszystkie trzy platformy. Co jeśli wszyscy na świecie będą mogli zagrać w Halo, Red Dead Redemption i inne gry? Co musimy zrobić, aby uczynić to możliwym? Aby to zrobić wierzymy, że musimy zbudować usługę streamingową. Widzimy to jako świetną technologię, która daje ci dostęp do gier w jakie chcesz zagrać na platformie, na której chcesz to zrobić.”

Xbox One sprzedał się w liczbie około 40-50 mln egzemplarzy. PlayStation 4 dobija do 100 milionów. To nadal dużo, dużo mniej niż dwa miliardy. To właśnie do tych osób chce dotrzeć Microsoft i im sprzedać swoją usługę. Wyobraźmy sobie, że nawet 100 milionów osób miesięcznie płaci 10 dolarów za dostęp do biblioteki Xbox Game Pass. Łatwo można pomnożyć te liczby, aby zobaczyć, o jakiej skali przychodów mówimy. Ogromna liczba, prawda? A to jedynie wpływy z jednego miesiąca! Jak zawsze przy takich okazjach trzeba wspomnieć o Netfliksie, który ma około 140 mln użytkowników, co pozwala osiągnąć około 160 miliardów dolarów wartości rynkowej spółki. To wprawdzie pięć razy mniej niż wynosi obecna wartość całego Microsoftu, ale pamiętajmy, że gigant z Redmond najwięcej zarabia na innych rzeczach niż gry. Można więc wątpić, czy dział Xboksa odpowiada za aż 20% wartości całej spółki. Netflix wyznacza więc kierunek, który obecnie daje największe pieniądze.

Microsoft liczy, że dostarczy swoje produkty i usługi do znacznie większej grupy osób. Z jednej strony część uzna to za utratę wszystkich gier na wyłączność, z drugiej dla innych będzie to dodatkowy atut. W gry z PlayStation 5 będzie można zagrać tylko na tej konsoli, z kolei Halo czy Gears of War będzie można odpalić na wielkim telewizorze, ale i kontynuować rozgrywkę w autobusie w drodze do domu czy w dowolnym momencie, w którym główny domowy odbiornik będzie zajęty. Na tym między innymi zbudował swoją pozycję Switch – dużej mobilności i możliwości grania „zdalnego”. Xbox zaoferuje to samo, ale bez wypuszczania na rynek nowego urządzenia. Skorzysta z tych, które konsumenci i tak już mają.

Xbox Game Pass na Switchu to atrakcja dla Nintendo?

Dobre pytanie. Na pewno plusem będzie pozyskanie wielu nowych tytułów, na które Nintendo nie mogłoby sobie pozwolić. Switch nie jest przecież idealnym miejscem dla fanów gier AAA, bo na nie konsola japońskiej korporacji jest po prostu za słaba. Brakuje więc shooterów, produkcji typu action adventure czy wyścigów. Oprócz drobnych wyjątków (np. Fortnite) ciężko również znaleźć coś ciekawego graczom, którzy preferują rozgrywkę wieloosobową. Z usługą Xbox Game Pass nagle te problemy znikną. Nintendo może więc zdobyć dodatkowy argument dla swojego sprzętu. Jedyny minus jest taki, że część osób może kupić Switcha, ale nie wydawać zbyt dużo pieniędzy w eShopie, bo Game Pass w pełni zaspokoi ich potrzeby. Na pewno w dużym stopniu zrekompensują to pieniądze Microsoftu, który będzie musiał odpalić Japończykom część przychodów.

Wydaje się, że to może być dopiero początek. Niewykluczone, że kolejnym krokiem będzie umieszczanie aplikacji Xboksa w telewizorach, tak jak jest to obecnie z Netfliksem, Amazon Prime czy HBO GO. Wtedy już w ogóle sprzęt nie będzie potrzebny. Być może tak właśnie będzie wyglądać przyszłość grania. Jeśli technologia okaże się skuteczna, nie obrażę się jeśli nie będę musiał wydawać pieniędzy na dodatkowe urządzenie. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Sony? Widać, że Microsoft mocno skupia się na integracji platform, ale szerokim łukiem omija producenta PlayStation. Na pewno w jakimś stopniu to kwestia podejścia japońskiej korporacji (patrz jej stosunek do cross-play'a), ale i świadome działanie Microsoftu nakierowane na odbicie części graczy. W końcu lepiej współpracować z Nintendo, które ma swoich własnych klientów niż ze znacznie bardziej podobnym pod względem grupy docelowej Sony. Z drugiej strony serwis Windows Central twierdzi, że temat Game Passa na PS4 był już omawiany przez obie strony. Wszystko jest więc możliwe.

Microsoft ma wielki plan, technologię oraz pieniądze, które pozwolą go zrealizować. Myślę, że najnowsze plotki nie tylko okażą się prawdziwe, ale i będą kolejnym dużym krokiem w stronę nowej rzeczywistości. Producent Xboksa dobrze to sobie wyliczył i wie, ile może zarobić na sprzedaży abonamentów Xbox Game Pass i Xbox Live Gold. Wystarczy tylko znacząco poszerzyć potencjalną grupę odbiorców. Usługi i produkty są na najwyższym poziomie, a więc potrzeba tylko technologi pozwalającej zrealizować plan. Tą jest Project xCloud. Streaming to przyszłość i pokazują to wszystkie inne branże. Gry są więc o krok z tyłu, nawet jeśli przypomnimy sobie, że oglądanie filmu na Netfliksie, a granie w grę z chmury to jednak zupełnie inne wyzwanie technologiczne.

Wiele osób na pewno sceptycznie podejdzie do tych rozwiązań. To naturalne, zawsze spora część społeczeństwa negatywnie odbiera zmiany. Ja jednak jestem podekscytowany tym, co nadchodzi i cieszę się, że jako redakcyjny specjalista od tematów związanych z Microsoftem mam mnóstwo materiałów do analiz. Oczywiście też mam drobne obawy. Widzę jednak, że idzie rewolucja, której nie zatrzymamy. Jeśli tylko technologicznie wszystko będzie spełniać oczekiwania, streaming zmieni branżę gier i nasze dotychczasowe nawyki. Z korzyścią dla graczy i być może większej liczby firm niż tylko Microsoftu, który nie zadowoli się małym kawałkiem tego tortu.

najnowsze