Bez prądu - film

Jak zachwycić widza - recenzja filmu Jak wytresować smoka 3

Piotr Nowacki, 22 lutego 2019 10:00 0

Jak wytresować smoka 3 dalekie jest od ideału, ale i tak jest to świetny finał najlepszej serii animacji Dreamworks.

Nigdy nie byłem wielkim fanem animacji z wytwórni Dreamworks. Większość filmów wydanych pod tą egidą sprawiała dla mnie wrażenie zbyt wyrachowanych, jakby scenariusz powstawał na podstawie badań badań fokusowych, aby odhaczyć jak najwięcej potencjalnych grup docelowych. Zróbmy film o zwierzątkach - dzieci uwielbiają zwierzątka! Ale niech dorośli też mają coś dla siebie – dajmy żart o penisie, hehe! Ale taki nie za oczywisty, żeby nikogo nie obrazić. I jakąś piosenkę! Znacie jakiś młodzieżowy zespół? Smash Mouth? DOSKONALE!. Na szczęście w portfolio Dreamworks jest kilka produkcji, które nie rażą tak swoją szablonowością – a z całą pewnością należy do nich seria Jak wytresować smoka.

Akcja Jak wytresować smoka 3 rozgrywa się rok po wydarzeniach z poprzedniej części. Wikingowie żyją w zgodzie ze smokami na wyspie Berk, jednak nie jest to bynajmniej idylla. Czkawka wraz ze swoją kompanią odbijają od wrogich band uwięzione smoki, które potem sprowadzają do swojej ojczyzny. Niestety, Berk powoli zaczyna cierpieć na poważne przesmoczenie i zaczyna brakować miejsca dla ludzi i gadów. Na dodatek, na trop Szczerbatka wpada Grimmel – prawdopodobnie jeden z najgroźniejszych łowców smoków w historii. Dlatego Czkawka podejmuje niełatwą decyzję: by zapewnić bezpieczeństwo swoim ludziom i smokom, postanawia przenieść opuścić Berk i zamieszkać w legendarnym Ukrytym Świecie, który rzekomo ma być ojczyzną smoków.

Fabuła zdecydowanie nie jest najmocniejszą tego filmu. Zasadniczo motorem historii jest przede wszystkim głupota bohaterów. Nie przeszkadzało to szczególnie, kiedy brakiem pomyślunku wykazuje się Szpadka. Nie chcę zdradzać zbyt wiele szczegółów, ale swoją bezmyślnością sprowadza w kluczowym momencie filmu na wszystkich śmiertelne zagrożenie – jednak nie razi to przesadnie, bo Szpadka, delikatnie mówiąc, nigdy do przesadnie bystrych nie należała.

Jednak kiedy rozum na wakacje wysyła Czkawka – cóż, to już przełknąć było mi trudniej. Pomysł przeniesienia się do Ukrytego Świata, który stanowi fundament fabuły, jest zwyczajnie durny. W momencie, w którym podejmuje decyzję o tym, aby przenieść się wraz ze wszystkimi mieszkańcami Berk i smokami do smoczej ojczyzny Czkawka nie tylko nie wie, gdzie Ukryty Świat się znajduje – on nawet nie wie, czy ta kraina istnieje naprawdę. Ostatni raz tak kolosalną bezmyślność widziałem w Plagach Breslau Patryka Vegi.

Sam Grimmel jest przedstawiony jako genialny łowca, który, niczym szachowy arcymistrz, zawsze jest o kilka kroków przed naszymi bohaterami. W rzeczywistości jednak, jeśli bliżej się przyjrzymy, Grimmel tak naprawdę czerpie profity ze szczęśliwych (dla niego) zbiegów okoliczności. Po jednokrotnym obejrzeniu filmu odniosłem wrażenie, że on tak naprawdę nie ma jednak żadnego planu, a jego sukcesy wynikają tylko i wyłącznie z głupoty protagonistów.

Sporym minusem są również dialogi. W scenariopisarstwie często mówi się o nieformalnej zasadzie show, don’t tell. Scenarzyści Jak wytresować smoka 3 tę zasadę wyrzucili do kosza i upewnili się, że śmieciarka ją zabrała na wysypisko. Kiedy bohaterowie mówią o swoich uczuciach, to nie ma miejsca na żadne subtelności, kiedy ktoś w siebie wątpi, to mówi głośno WĄTPIĘ W SIEBIE, kiedy ktoś inny ma obawy, to oznajmia OBAWIAM SIĘ, i tak w kółko. W takich chwilach odnoszę wrażenie, że scenarzyści nie doceniają widzów i trzeba im wszystko wyłożyć kawę na ławę, bo inaczej nie zrozumieją fabuły.

W szerszej perspektywie jednak nie są to wady aż tak dotkliwe. Nie zdradzając szczegółów zakończenia powiem tyle, że być może droga jest cokolwiek wyboista, ale cel wynagradza te niedostatki.

Kulawe dialogi i nierówny scenariusz wynagradzają także sceny pozbawione dialogów – w tych chwilach Jak wytresować smoka 3 jest naprawdę wyśmienite. Majstersztykiem są znane częściowo ze zwiastunów sceny tańców godowych, które są doskonałą pantomimą – chyba od czasów Rataouille nie widziałem tak dobrego slapsticku w animacje, ale także bez wypowiedzenia ani jednego słowa pokazują przekonującą historię miłosną. A takich scen niegrzeszących nadmiarem słów jest jest jeszcze więcej.

Nie można odmówić również temu filmowi tego, że jest zwyczajnie piękny – być może nie dorasta do rangi Coco, które wciąż dla mnie jest najpiękniejszą animacją ostatnich lat, jednak nie zmienia to faktu, że Jak wytresować smoka 3 zwyczajnie zachwyca od pierwszej sceny. Zbroje i kostiumy bohaterów tak szczegółowe, że aż wydają się być namacalne, delikatna i połyskująca skóra Białej Furii, niesamowite krajobrazy… Obejrzeć ten film w kinie to jest wręcz mus.

Jak wytresować smoka 3 jest filmem zdecydowanie niepozbawionym wad. Niedostatki scenariusza wielokrotnie powodowały, że zgrzytałem zębami podczas seansu… Jednak w ostatecznym rozrachunku nie miało to większego znaczenia. Ostatnia część historii Szczerbatka to świetny finał trylogii, który powinien zadowolić każdego fana serii. O dziwo, Dreamworks nie zostawiło otwartej furtki na kolejne sequele. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy wyważanie tej furtki siłą za kilka lat celem zrobienia nikomu niepotrzebnych sequieli i Jak wytresować smoka nie zostanie tak zarżnięte jak Shrek.


Jak wytresować smoka 3 jest filmem dla Ciebie, jeśli:

- jeśli marzyłe/aś od dziecka o własnym smoku od dziecka i zagrywałeś się w Drakan
- uwielbiasz dobre animacje, a DOS-owe gry takie jak The Lion King czy Alladin znasz na pamięć

Waszyngton w ogniu - Tom Clancy's The Division 2 - recenzja
Przepraszam, że przeszkadzam to zwariowana komedia moralnego niepokoju
Przepiękne widoki, dziwna historia - recenzja Trüberbrook
Dobranocka dla dorosłych - recenzja Love, Death & Robots
najnowsze