Recenzja

Nowy szczyt bezczelności - recenzja Far Cry New Dawn

Piotr Nowacki, 14.02.2019 12:01 12

Nie sądziłem, że ta seria może upaść tak nisko

Zapewne nie znajdzie się zbyt wiele osób, które nie zgodzą się ze stwierdzeniem, że seria Far Cry jest w kreatywnym dołku. W zasadzie każda część tej gry od czasów “trójki” to powtarzanie tego samego schematu, tylko w innych okolicznościach przyrody. Tym razem jednak Ubisoft dał jakąś nadzieję na zmianę status quo: w Far Cry: New Dawn przeniesiemy się 17 lat w przyszłość w postapokaliptyczne realia. Czy to wystarczy, aby tchnąć ducha w tę powoli umierającą serię?

Jeśli bomby nas nie zabiją, zrobi to nuda

By niepotrzebnie nie przedłużać, od razu odpowiem na pytanie z końca poprzedniego akapitu. Nie, to nie wystarczy. Postapokalipsa to jedynie sztafaż, pod nową fasadą kryje się dokładnie ta sama sztampa, co zawsze. Są źli ludzie, którzy opanowali dany teren, gracz staje po stronie dobrych autochtonów i pomaga odbić ojczyznę z rąk zbirów. Wcześniej to byli piraci/żołnierze zbrodniczego reżimu/neandertalczycy/fanatycy religijni, dziś są to postapokaliptyczni wojownicy.

Far Cry 5 zebrał ode mnie cięgi za swoją fabułę i kreację antagonistów. Jakkolwiek Joseph Seed i jego trójka rodzeństwa byli nieźle odegrani i powierzchownie wydawali się być całkiem ciekawi, to pod tą fasadą niewiele się kryło, ideologia i cele sekty New Eden to był totalny bełkot.

New Dawn jest pod tym względem jeszcze słabsze. Siostry Mickey i Lou nie są nawet pozornie interesujące. Nie chcą w zasadzie niczego oprócz siania zniszczenia, a wyjaśnieniem ich krwawych żądz jest jakieś żenujące freudowskie chromolenie w bambus.

Dramatis personae po drugiej stronie lufy wcale nie jest lepszy. Sprzymierzeńcy głównego bohatera to też sami nudziarze, na których opisywanie szkoda strzępić klawiaturę.

Zawodzi również świat przedstawiony. Wiem, że Far Cry to nie jest dokument, nie ma co oczekiwać

I jeszcze więcej nudy

Nie oszukujmy się jednak: dobra fabuła to nie jest to, czego większość graczy oczekuje od strzelanek. Jeśli rozgrywka się broni, to można zignorować zupełnie opowiadaną historię i skupić się na wysyłaniu wrogów na tamten świata.

Niestety, rozgrywka zawodzi. Mówiąc bez ogródek, dawno nie spotkałem gry tak bardzo mdłej. Większość New Dawn spędzimy, chcąc nie chcąc, na tym, co robiliśmy w tej serii dziesiątki razy, czyli odbijaniu posterunków. Postęp w grze jest uzależniony od rozbudowywania bazy głównego bohatera – a do tego jest potrzebny etanol zdobywany przez przejmowanie wrogich przyczółków. Możliwe, że pojedyncze posterunki będziemy musieli zająć kilkukrotnie, bo od rozwoju bazy uzależnione są nasze umiejętności, a chwilami wrogowie potrafią być na tyle silni, że grind staje się koniecznością.

Nowy Far Cry zawodzi również w tych rzadkich chwilach, kiedy nie odbijamy posterunków. Misje z głównego wątku są nudne i niedopracowane. Szczyt żenady został osiągnięty, kiedy w jednej misji musieliśmy zasiąść za spustem karabinu zamontowanego na samochodzie. W połowie zadania uznałem, że jest dziwnie łatwo, dlatego odłożyłem kontroler, chwyciłem telefon i zabrałem się za przeglądanie Facebooka. Okazało się, że misja była w stanie przejść się sama bez wkładu z mojej strony.

Piłą (tan)go!

Jedną z rzeczy, które przykuwały uwagę na zwiastunach New Dawn była nowa broń – wyrzutnia pił tarczowych, którą główny bohater na początku rozgrywki sam musi zmajstrować korzystając ze znalezionych materiałów. Czyżby to była mała rewolucja w serii? Czy New Dawn to jest Dead Rising wśród strzelanek i możemy masakrować wrogów własnoręcznie zrobionymi, szalonymi brońmi?

Zapomnijcie. Wyrzutnia pił to w zasadzie jedyna nowinka, i jakkolwiek korzystanie z niej daje całkiem sporo radości, to nie rekompensuje ona faktu, że cała reszta arsenału to kopia tego, z czego mogliśmy korzystać w poprzednich częściach. Co gorsza, New Dawn robi wręcz krok wstecz względem wcześniejszych odsłon: podczas gdy kiedyś mogliśmy własnoręcznie modyfikować bronie, dobierać celowniki czy zmieniać malowanie, teraz jesteśmy skazani na narzucone z góry konfiguracje. Arsenał można spokojnie dopisać do długiej listy rozczarowań.

Les bugs

Bugi w grach z otwartym światem to norma. Nawet horda testerów nie ma możliwości wyłapania wszystkich błędów przy nieliniowej rozgrywce na mapie wielkości kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych. Od Far Cry: New Dawn oczekiwałem jednak, że będzie grą dopracowaną: jest to przecież, na dobrą sprawę, Far Cry 5 ubrany w nowe piórka. Nie mogłem jednak być w większym błędzie.

Mam wrażenie, że taka rozmowa musiała się odbyć za kulisami tej produkcji:

- Chef, gracze mówią, że Far Cry potrzebuje des innovations.
- Bien sûr. Dodaj zatem więcej des bugs.
- Yves, ale chyba nie o takie innovations chodziło…
- Tais-toi! To ja tu jestem chef i chyba wiem, co mówię!

Już Far Cry 5 krytykowałem jako jedną z najbardziej zabugowanych gier Ubisoftu – okazało się, że New Dawn spokojnie pod względem ilości błędów bije poprzednika. Bugi dzieliły się na mniejsze i większe, od względnie nieznaczących, jak od widocznego na filmiku powyżej przypadku, kiedy sztuczna inteligencja jeleni postanowiła zrobić sobie urlop, po całkiem spore, nierzadko powodujące utratę postępów w grze. Czasami psuły się skrypty, powodując, że mimo spełnienia warunków, misji nie udało się zakończyć, checkpointy potrafiły odmówić współpracy i zmusić do powtarzania całego bieżącego zadania, kiedy indziej fizyka postanowiła zaszaleć i ciężarówka sama z siebie postawiła się w pionie. Ogólnie żaden z błędów nie zepsuł mi zupełnie gry, ale nie zdziwię się, jeśli jakiś odsetek graczy po zakupieniu Far Cry: New Dawn nie będzie mógł tej produkcji ukończyć.

Beczka dziegciu, łyżka miodu

New Dawn wprowadza jedną nowinkę, która, muszę przyznać, całkiem się udała. Poza głównym wątkiem mamy możliwość wybrania się na Ekspedycję. W tych misjach udajemy się w lokacje oddalone od hrabstwa Hope celem przejęcia paczek z surowcami z baz wroga. Odwiedzimy takie miejsca, jak wyspę Alcatraz, opuszczoną elektrownię atomową, ruiny lunaparku czy wrak międzynarodowej stacji kosmicznej I.S.S.

Misje te oparte są na dosyć prostym schemacie: lądujemy na peryferiach bazy przeciwnika, infiltrujemy ją celem zdobycia surowców, a potem biegniemy ile sił w nogach do helikoptera, aby się ewakuować. Ekspedycje dalekie są od ideału, grając w te misje miałem nierzadko poczucie, że są nieszczególnie dobrze zbilansowane i mogłyby być lepiej dopracowane, ale świetne lokacje rekompensują te niedostatki, a sama formuła jest przynajmniej minimalnie odmienna od tej z głównego wątku. Jest to trochę za mało, aby tchnąć życie w tego trupa, ale Ekspedycje można uznać za w miarę udaną odskocznię.

Przynajmniej jest ładnie

Wizja postapokalipsy w Far Cry: New Dawn wpisuje się w trend wyznaczony przez film Jestem legendą czy The Last of Us: zamiast spalonych słońcem pustkowi w stylu Fallouta czy Mad Maksa mamy świat, którym na powrót zawładnęła natura. Tym, co wyróżnia New Dawn od gry Naughty Dog pod względem wizualnym jest paleta kolorystyczna. Świat jest zdominowany przez wściekły róż kwiatów rosnących na łąkach oraz graffiti, którymi postapokaliptyczni wojownicy zdobią ściany budynków w chwilach wolnych od rabowania i mordowania.

Efekt jest niesamowity. To w dużej mierze moje subiektywne zdanie, ale Far Cry: New Dawn jest dla mnie jedną z najlepiej wyglądających gier tej generacji konsol. Wspaniałe krajobrazy postapokaliptycznej Montany sprawiały, że momentami zapominałem, jak bardzo słaba jest to gra w prawie każdym innym aspekcie. Ale tylko momentami.

Nie bierzcie tej gry nawet za darmo

Napisać, że New Dawn jest rozczarowaniem to jak nic nie napisać. Jedyne, co naprawdę się udało, to oprawa graficzna, cała reszta to skrajnie nieudany recykling mechanik i pomysłów z poprzednich części serii. Byłbym w stanie przełknąć danie z cyklu “więcej tego samego”, gdyby to danie było chociaż odrobinę smaczne, ale to, co nam serwuje Ubisoft to jest “to samo, ale gorzej”. Wypuszczenie tak słabej gry, która nadawałaby się co najwyżej na bylejakie DLC w cenie 2/3 "pełnoprawnej" produkcji to dla mnie szczyt bezczelności.

Nie kupujcie tej gry nawet, jeśli jesteście fanami serii. Jedyne, co jest naprawdę warte uwagi w New Dawn, to wspaniała grafika. Szczerze mówiac, ta gra może być całkiem niezłą gratką dla fanów wirtualnej fotografii – ja w photo mode bawiłem się zdecydowanie lepiej niż przy samej grze. Wszyscy inni z kolei powinni omijać Far Cry: New Dawn szerokim łukiem.

Far Cry: New Dawn - Unicorn Trike - DLC

  • świetna grafika
  • nienajgorszy tryb ekspedycji
  • można jeździć z psem w koszu motocykla
  • nuda
  • błędy
  • brak nowości
  • marna fabuła
Far Cry sięgnął bruku. 3.0
najnowsze