Inne

Nie jest już czadowo - recenzja filmu LEGO Przygoda 2

Adam Berlik, 09 lutego 2019 11:00 0

A przynajmniej nie tak jak w pierwszej części.

Tytuł niniejszej recenzji odnosi się zarówno do samej jakości najnowszego obrazu kinowego z udziałem bohaterów zbudowanych z klocków LEGO, jak i tego, co możemy zobaczyć na dużym ekranie podczas seansu. Akcja LEGO Przygody 2 rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym zakończył się przebój z 2014 roku, kiedy to miasto Klockburg zostało zaatakowane przez przybyszów z planety Duplo. Obie strony konfliktu nie doszły do porozumienia, w efekcie czego nastąpiła apokalipsa, którą nota bene przewidział Emmet w swoim śnie, będąc świadkiem nadchodzącego Armamagedonu. Jeśli w tym momencie pomyśleliście o pustynnych klimatach rodem z Mad Maksa, to całkiem słusznie, bo świat w LEGO Przygodzie 2 wygląda właśnie tak, jak w serii filmów George’a Millera.

Po pięciu latach, w trakcie których miasto Klockburg zostało niemal zrównane z Ziemią, na naszą planetę przybywają tajemniczy kosmici. Nie wdając się w szczegóły, które poznacie zasiadając w wielkim fotelu, Żyleta, Batman oraz wielu innych przyjaciół Emmeta zostaje porwanych, a nasz bohater wyrusza w podróż do układu Siostar, by ratować najbliższych. Podróżując po wszechświecie spotyka niejakiego Rexa, który początkowo nie chce pomóc naszemu bohaterowi, ale ostatecznie decyduje się wesprzeć go, dając Emmetowi przy okazji parę cennych rad. Przesympatyczny, zwykły klocek, który niegdyś stał się bohaterem, musi bowiem dorosnąć; Żyleta chce, by stał się mężczyzną, ale Emmet wciąż ma naturę dziecka.

Z jednej strony takie życzenie Żylety nie powinno nikogo dziwić. W postapokaliptycznym świecie tylko Emmet wykazuje jakieś pozytywne emocje, ciesząc się każdą chwilą, podczas gdy reszta – co tu dużo mówić – śpiewa nową wersję hitu sprzed lat, nucąc pod nosem „nie jest już czadowo”. Owszem, nie jest, ale naszemu bohaterowi ciężko przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości w jakie przyszło mu żyć. Ba, stara się nawet zrobić wszystko, by było tak, jak dawniej, czego efektem jest kolorowy domek zbudowany z klocków LEGO (taki na makiecie, pewnie sami budowaliście tego typu chatki w dzieciństwie) umiejscowiony na samym środku pustyni.

LEGO Przygoda 2 niejednokrotnie podejmuje temat przemijania. Autorzy ewidentnie chcą, by osoba siedząca przed ekranem nie tylko dobrze się bawiła, ale także próbują skłonić odbiorców do refleksji. Mowa w tym przypadku o drugiej, znacznie lepszej połowie filmu – pierwsza godzina z LEGO Przygodą 2 to istna katorga. Naprawdę, dawno, a może nawet nigdy nie widziałem tak na siłę wydłużonego, wręcz nudnego wstępu do opowieści. Oczywiście był on potrzebny, byśmy zrozumieli wszystkie niuanse fabularne, dlatego nie będę żartował mówiąc, że lepiej nieco spóźnić się na seans (najlepiej tak o 60 minut). Na sali zdarzyły się jednak osoby, które najzwyczajniej w świecie nie wytrzymały „napięcia”, jakie towarzyszy nam na początku, po prostu opuszczając kinową salę. A to był bardzo duży błąd.

Bo tak, jak w LEGO Przygodzie 2 można się śmiertelnie wynudzić, tak po godzinie aż do końca trudno nawet znaleźć chwilę na to, by sięgnąć po popcorn. Wydawać by się mogło, że będzie to klasyczna opowieść o walce dobra ze złem, ale w istocie twórcy pozwolili sobie na kilka interesujących zwrotów akcji, a przy okazji wykorzystali niecodzienne zagrania, tym samym zatrzymując widza przed ekranem aż do samego końca. Nie powiem jednak, że druga połowa recenzowanego filmu przebija wszystko to, co widzieliśmy w „jedynce”, LEGO Batmanie czy LEGO Ninjago. Co to, to nie, ale jestem pełen podziwu dla twórców LEGO Przygody 2, którzy zaryzykowali, kładąc nacisk nie na gagi i humor, ale na przesłanie, jakie niesie ze sobą nowy film w świecie duńskich klocków.

Spędzanie czasu z najbliższymi, rodzina jest najważniejsza, nie wszyscy postrzegają świat, tak jak my - to tylko niektóre tematy, jakie podejmują autorzy LEGO Przygody 2. Sprowadza się to do tego, że recenzowany film znacznie bardziej gra na emocjach niż „jedynka” oraz wspomniany już Batman i Ninjago. Ale to dobrze, bardzo dobrze, bo jak już napisałem, twórcy LEGO Przygody 2 znów przekraczają granice. Zwłaszcza w scenach, kiedy to – tak jak pod koniec pierwszej części – na ekranie widzimy prawdziwych aktorów.

Podsumowując, najpierw się wynudziłem, ale potem bawiłem się świetnie. Pierwsza i druga godzina LEGO Przygody 2 tak mocno różni się od siebie pod względem jakości wykonania, że ciężko tutaj byłoby wystawić konkretną ocenę, gdyby zaszła taka potrzeba. Ale wystarczy napisać, że powinniście iść do kina, najlepiej z dziećmi, do których również trafi przekaz autorów. Jeśli jednak liczycie na mnóstwo humorystycznych scen, to poczujecie zawód. Czasem widać, że w niektórych momentach twórcy chcieli rozbawić widza, ale problem w tym, że na sali nikt nawet nie parsknął, czekając z niecierpliwością na to, aż zacznie się dziać coś konkretnego. I zaczęło się, oj zaczęło... Gdyby tylko całość była tak dobra, jak ostatnia godzina, to LEGO Przygoda 2 przebiłaby hit z 2014 roku, a tak cóż, nie jest już czadowo, nie aż tak.

Jak zachwycić widza - recenzja filmu Jak wytresować smoka 3
Nie ufaj słodkiej buzi - recenzja filmu Anioł
Recenzja filmu Faworyta. Dziwnie, dziwniej, brytyjski dwór
Grunt to odpowiednie tworzywo? - recenzja filmu Dom, który zbudował Jack
najnowsze