Graliśmy

Wojna inna niż się spodziewaliśmy - wrażenia z dema Anthem

Mateusz Mucharzewski, 28.01.2019 14:00 4

Chyba niewielu spodziewało się, że największym zagrożeniem w nowej grze BioWare będą serwery i ekrany ładowania.

Za nami beta testy Anthem, do których dostęp miała ograniczona liczba graczy. Miał to być pierwszy moment, w którym szersze grono osób zapozna się z potencjałem najnowszej gry BioWare. Jak się okazało, plan nie wypalił. Przykładowo ten tekst miał być opinią dwóch osób, ale jednej nie udało się zagrać ANI JEDNEJ MISJI (!) na aż DWÓCH PLATFORMACH (!!). Serwery nie dały rady na PC i PS4. Ja najpierw odbiłem się od konsoli Sony, ponieważ gra z uporem maniaka powtarzała mi, że nie mam dostępu do dema. Dopiero na Xboksie One udało się zagrać kilka misji, chociaż i tutaj nie obyło się bez problemów. W konsekwencji nie potrafię dzisiaj ocenić potencjału gry w kooperacji ze znajomym, a nie randomowymi graczami.

Zacznijmy może od przykrego obowiązku opisania problemów technicznych. Jeśli ktoś śledził co się dzieje z demem Anthem w ostatni weekend, na pewno o wielu z nich już wie. Największym są serwery, które nie wytrzymały ruchu. Niektórzy internetowi specjaliści odkryli, że gra wysyła bardzo dużo zapytań, przez co jej działanie przypomina atak DDoS. Nic więc dziwnego, że często nie dało się rozpocząć misji ze względu na niekończący się ekran ładowania. Należy przy tym pamiętać, że do gry w Anthem wymagane jest podłączenie do internetu, a każdy quest to oddzielny matchmaking. Do zabawy konieczne są więc abonamenty Gold/Plus na konsolach. Granie samemu jest możliwe tylko jeśli nie zaprosimy do zabawy znajomego lub gra nie znajdzie nam innego gracza, który w danym momencie chce robić to samo. Nic więc dziwnego, że przez problemy z serwerami czasami w ogóle nie dało się grać.

Warto w tym miejscu rozwiać wszelkie wątpliwości tych, którzy liczyli na przygodę dla pojedynczego gracza. Niestety dla fanów kampanii single player Anthem to gra, której najbliżej do Destiny. Podobnie jak w produkcji Bungie, u BioWare rolę Cytadeli (centralnego punktu, w którym wykonujemy różne czynności między misjami) pełni Fort Tarsis. Demo nie pokazywało zbyt wiele, ale już teraz widać, że twórcy znacznie mocniej przyłożyli się do dialogów. Te wyglądają jak w produkcji dla pojedynczego gracza. W przeciwieństwie do Destiny, w centralnej lokacji nie widziałem innych graczy. To jednak mogło wynikać z konstrukcji dema. Najważniejsze miejsce w Forcie to oczywiście nasz pancerz, po założeniu którego możemy wyruszyć na ekspedycję. Z mapy wybieramy misję, ustalamy poziom trudności i uruchamiamy matchmaking (ewentualnie zapraszamy znajomych). Jeśli po pewnym czasie system nie znajdzie nikogo chętnego do gry, zabawę zaczniemy sami.

Jeśli już udało się przebrnąć przez problemy z serwerem, pojawiała się okazja do zobaczenia pełni możliwości Anthem. Gra świetnie sprawdza się w najważniejszych mechanikach. Poruszanie się w pancerzu, w tym i latanie, jest płynne, intuicyjne i nie sprawia problemów. Twórcom udało się stworzyć idealny balans między zwinnością postaci, a faktem walki w ciężkiej zbroi. Na pochwalę zasługuje również mechanika strzelania. Zapomnijmy o drętwej walce z serii Mass Effect. Anthem to produkcja, która wygląda jakby stworzyli ją weterani gatunku TPP. Po krótkim demie jestem skłonny zaryzykować tezę, że strzelanie u BioWare jest znacznie przyjemniejsze niż w Destiny. Na pewno tak to wygląda u mnie, ale myślę, że pełna wersja potwierdzi tę tezę.

Nasz pancerz, oprócz głównego działka, ma również dodatkowe umiejętności. W przypadku postaci jaką grałem w demie była to wyrzutnia rakiet oraz granat. Obie zdolności bardzo się przydały i dosyć szybko regenerowały. Dzięki temu można było z nich regularnie korzystać w czasie walki. Dodatkowo zawsze można było uderzyć przeciwnika pięścią. Ostatnia umiejętność potrzebowała najwięcej czasu na regenerację (ta następowała tylko poprzez zadawanie obrażeń wrogom). Jest to specjalna wyrzutnia, która atakowała wszystkich wrogów w zasięgu wzroku. Jako, że w Anthem przeciwnicy atakują w większej grupie, taka zdolność pancerza była niezwykle użyteczna. Warto również wspomnieć, że w momentach bardziej intensywnej walki gra nie gubiła klatek i zawsze działała płynnie. To udało się osiągnąć nawet przy stosunkowo sporych lokacjach i bardzo ładnej oprawie wizualnej.

Największy problem jaki zauważyłem to poziom trudności. Początkowo grałem na normalnym i nie potrafiłem przejść pierwszej grupy wrogów. Nawet jak dołączył się do mnie inny gracz, wiele więcej nie udało się zdziałać. Dopiero jak trafiłem na kogoś z większymi umiejętnościami, udało się popchnąć tę misję do przodu. Raziło mnie jednak dosyć niesprawiedliwe podejście gry. Przykładowo najwięcej problemów sprawiali przeciwnicy przypominający snajperów. Bardzo ciężko było zniszczyć ich pancerz, który jednocześnie momentalnie się regenerował. Przerwa w strzelaniu nie mogła być dłuższa niż kilka sekund potrzebnych na przeładowanie. Jeśli od razu po zmianie magazynka nie zacząłem zadawać obrażeń, pancerz wroga momentalnie się regenerował. Nie pomagało również to, że czasami ginąłem w kompletnie zaskakujący dla mnie sposób. Wynikało to głównie z faktu, że gra słabo komunikuje na ekranie, że straciłem pancerz. W ferworze walki nie ma zazwyczaj czasu na spoglądanie na pasek zdrowia. Grając samemu kończyło się to powrotem do punktu kontrolnego. W czasie zabawy z innymi graczami gra najpierw odliczała czas do odrodzenia, a później nic się nie działo. Nie było możliwości powrotu do walki, chyba że ktoś inny dał radę mnie podnieść.

Gra na szczęście ma wiele poziomów trudności, w tym łatwy, na którym zabawa była nieporównywalnie przyjemniejsza. Istnieje również wiele możliwości podniesienia sobie poprzeczki. Myślę więc, że w pełnej wersji będzie to wyglądać nieco inaczej i normalny poziom trudności będzie bardziej przystępny. Wiele oczywiście będzie zależeć od pozostałych graczy, z którymi będziemy grać. Na ten moment wygląda na to, że Anthem nie został przygotowany tak, aby można było samodzielnie i bez większych komplikacji przejść całą kampanię (tak zrobiłem w obu częściach Destiny i nie miałem problemów). To ewidentnie gra stworzona pod kooperację i to najlepiej ze znajomymi. Nawet w demie w jednej z misji pojawia się zagadka logiczna, w której konieczne jest wybranie odpowiednich symboli w trzech miejscach. Grając z randomowymi graczami nie było możliwości komunikacji, przez co chwilę czasu zajęło nam znalezienie rozwiązania. Wydaje mi się, że mieliśmy przy tym więcej szczęścia niż rozumu. Nie sądzę, że takie łamigłówki powinny znajdować się w tego typu grze. Wiadomo przecież, że wiele osób będzie ją przechodzić z nieznajomymi.

Premiera za miesiąc, a więc trzeba trzymać kciuki, aby udało się uporać z problemami technicznymi. Jeśli serwery finalnie sprostają oczekiwaniom, Anthem ma sporą szansę na duży sukces rynkowy. BioWare przygotowało grę inną niż zwykle i poszło w stronę Destiny. Zaoferowało jednak ładniejszą grafikę, ciekawszy design świata i przyjemną mechanikę strzelania. W takich grach zwłaszcza to ostatnie to jedno z najważniejszych źródeł sukcesu. Oczywiście nadal nie wiemy wszystkiego, chociażby jak gra poradzi sobie z odpowiednim nagradzaniem gracza za wykonywanie zadań, jaki end game zaoferuje oraz czy nie zepsuje balansu mikrotransakcjami. Zeszłotygodniowe demo tego nie powiedziało. Pokazało jednak, że w Anthem jest duży potencjał na stanie się jedną z ważniejszych gier powoli kończącej się generacji konsol.

Proponuję jednak wstrzymać się z pre-orderami. Z jednej strony nie mamy pojęcia jak EA i BioWare poradzą sobie z serwerami. Być może kolejna, otwarta beta odpowie na to pytanie. Z drugiej, nadal nie wiemy jak dużą wartość Anthem zaoferuje fanom gier single player. Wydaje się, że najlepiej będą bawić się ci, którzy zaakceptują obecność w ich grze innych graczy. Wtedy zabawa na pewno będzie łatwiejsza i przyjemniejsza. Beta pokazała jednak, że na klasyczną opowieść dla pojedynczego gracza nie ma co liczyć. Anthem to zupełnie inny typ gier. W swoim gatunku ma jednak szansę mocno namieszać. Polecam więc sprawić kolejne, otwarte demo, aby samemu przekonać się o tym jak dobrą robotę wykonało BioWare.

najnowsze