Recenzja - mobile

SEGA Heroes - strzał w głowę nostalgii - recenzja

Katarzyna Dąbkowska, 27 listopada 2018 12:00 0

Zmiażdżona legenda.

SEGA to legenda wśród graczy. To na grach (a nawet konsolach) tej firmy wychowały się miliony na całym świecie. Teraz na tych grach wyrastają kolejne produkcje czerpiące garściami z legendarnych tytułów. Na przykład takie jest SEGA Heroes, które ma za zadanie wzbudzić w nas nostalgiczne westchnienia, ale z legendą ma to niewiele wspólnego.

SEGA Heroes nie jest grą skomplikowaną, przynajmniej w teorii. W trakcie rozgrywki wybieramy grupę bohaterów, która ma za zadanie spuścić łomot kilku falom przeciwników, które stają na naszej drodze. Każda postać ma własny zestaw natarć i ataków specjalnych. Nie bijemy się jednak klasycznie, ładując ile wlezie w wirtualne przyciski. Tutaj łomot spuszczamy łącząc ze sobą poszczególne kolory gemów na planszy znajdującej się poniżej.

Każdy kolor odpowiada innemu bohaterowi. Jeśli zatem łączymy zielone, zielony wojownik oddaje cios. Jeśli czerwone – czerwony wali po łbie przeciwnika. Im więcej takich akcji wykonujemy w przypadku poszczególnych bohaterów, tym szybciej załadujemy pasek aktywności specjalnej, która generuje dużo więcej obrażeń. Jak to w grach typu match-3 bywa, i tutaj możemy połączyć więcej niż 3 kryształki. Otrzymujemy specjalne ruchy, doładowania i ataki, dzięki którym jeszcze bardziej ucieramy nosa oponentowi. Takie połączenia przyczyniają się również do znacznie szybszego ładowania paska naszych specjalnych ataków. Koło się zatem zamyka. Zasady są dziecinnie proste i może je opanować każde najmniejsze nawet dziecko. Przynajmniej początkowo.

SEGA Heroes to produkcja bazująca w zasadzie na słynnych bohaterach z gier tytułowej firmy. Odnajdziecie tutaj zatem postacie z Sonica, pojawi się również Ax Battler z Golden Axe czy Ai-Ai z Super Monkey Ball. Postaci jest naprawdę dużo i bywa tak, że groteskowo ze sobą wyglądają. Wszystko ma jednak przypominać nam o perełkach Segi. Jest tutaj dużo postaci bardzo dobrze znanych, jednak pojawią się i takie, których obecności się nie spodziewamy. Z. Łącznie jest tu 32 bohaterów do kolekcji, jednak nie spodziewajcie się, że zbierzecie te postacie szybko.

Postacie odblokowujemy dzięki specjalnym odłamkom. Możemy je znaleźć w skrzynkach, otrzymujemy je po walkach, dostajemy za różnego rodzaju misje... Opcji jest naprawdę sporo, jednak znalezienie odpowiednich, pasujących do naszych bohaterów odłamków w szybkim tempie graniczy z cudem. Dziergamy zatem poziom po poziomie, wchodząc bardzo powolutku po drabinie swojej klockowej kariery, by kolejny raz się rozczarować.

Każdego bohatera można też ulepszać. Do tego potrzebne są zarówno monety, jak i... inny rodzaj waluty. Monetami ulepszamy samą postać na wyższy poziom, natomiast ta-jeszcze-jedna-waluta służy do podbijania statystyk naszych ataków specjalnych. Takie elementy bezproblemowo możemy również kupić za kolejną walutę (nie, to nie koniec walut, więc czytajcie uważnie), czyli diamenty. Diamenty otwierają nam drogę do sklepu, w którym możemy zakupić w zasadzie wszystko. Pewnie się domyślacie, że diamentów zdobywamy jak na lekarstwo. Nie rońcie jednak łez, bo wszystko, czego nie możecie zdobyć w grze, możecie kupić za prawdziwy hajs. A ten z pewnością się przyda.

SEGA Heroes to gra free2play. Tak naprawdę gdzie nie spojrzymy, tam musimy za coś zapłacić. Co więcej, choć uwielbiam gry match-3 i (do momentu kupienia Switcha) dane mi było grywać w takie produkcje bardzo często, tak już po kilkunastu rundach okazało się, że Heroes stawia nam wyzwania praktycznie nie do przeskoczenia. Mamy zatem wybór – albo decydujemy się na niesamowicie powolne i mozolne dziobanie na poprzednich poziomach, albo wyciągamy portfel i słono płacimy. Jak już pewnie zauważyliście, mikropłatności spotykacie tutaj na każdym kroku. Później dochodzą do tego jeszcze inne waluty, w tym dodatkowe gemy za opcję grania na arenie, czyli przeciwko drużynie realnego gracza. Wychodzi z tego plątanina z gmatwaniną, w której ciężko się ogarnąć.

Grę można pochwalić za to za animację postaci. Poruszają się one naprawdę ładnie, a uroku dodaje im miła dla oka kolorystyka. Dobrej opinii nie mam jednak o muzyce. Może i powinna przypominać nam o kultowych grach Segi, ale w rzeczywistości nie klei się z rozgrywką, co wychodzi miejscami wprost karykaturalnie.

SEGA Heroes to kolejny wyciągacz kasy żerujący na słynnych markach i popularnych bohaterach. Nie ma w tym ani krzty nostalgii, a sama rozgrywka będzie rzucać nam pod nogi kłody, by wydrzeć od nas chociaż odrobinę złociszy. Match-3 w modelu free2play nigdy nie były uczciwe, ale to rujnuje wspomnienia graczy o ich ulubieńcach sprzed lat.

Sega Heroes

  • sporo poziomów
  • dużo bohaterów
  • męczące mikropłatności
  • chaos w walutach
  • muzyka
Kolejny wyciągacz kasy żerujący na słynnych markach. 4.0
Hyperide VR - recenzja - oda do białej gorączki
Nokaut w pierwszej rundzie - recenzja Super Smash Bros. Ultimate
Assassin z Sherwood - recenzja filmu Robin Hood: Początek
Totalna rozwałka - recenzja gry Just Cause 4
najnowsze