InformacjeRecenzja - konsole

Just Dance 2019 - recenzja - taniec połamaniec

... Katarzyna Dąbkowska

Ubi postanowiło ogołocić grę z naprawdę ważnych funkcji.

Sobota wieczór. Na kanapie jak kłody siedzą nowo poznani kumple. Nikt nic nie mówi, a przed wami jeszcze cały długi wieczór. Od lat lekarstwem na ten koszmar była seria Just Dance. W tym roku Ubisoft ponownie oddał w nasze ręce nową odsłonę serii, która miała dostarczyć nowych tanecznych wrażeń. I choć dane mi było recenzować trzy ostatnie edycje, to tegoroczną mogę uznać za największe rozczarowanie.

Just Dance 2019 bazuje na tym samym stylu rozgrywki, co poprzednie części. Ot, odpalamy wybrany przez siebie utwór, a następnie rozpoczynamy wygibasy przed ekranem. Wystarczy, że klonujemy ruchy bohatera widzianego na ekranie, by zdobywać punkty. Im bardziej precyzyjne nasze ruchy, tym więcej punktów zdobywamy i gra nagradza nas większą liczbą gwiazdek na koniec. Gwiazdki przekładają się na wirtualną kasę, a tą możemy wykorzystać później do zakupu gadżetów w grze.

Just Dance 2019, podobnie jak poprzednie odsłony, nie zmusza nas jednak do idealnych układów tanecznych rodem z teledysków J.Lo., Britney Spears czy Backstreet Boys. Tutaj wszystko nastawione jest na dobrą zabawę. Widać to po bardzo rozrywkowej kolorystyce i samych układach przywodzących na myśl raczej nerwowe podrygi dziadka Kazika u cioci na imieninach niż poważną stylistykę. Utwory są w miarę proste do odegrania, a teraz każdy z nich jest dodatkowo oznaczony specjalnym poziomem trudności, by początkujący mogli szybciej wdrażać się w rozgrywkę.

Just Dance 2019 to kolejne 40 utworów na liście do odtańczenia. Na pierwszy rzut oka widać, że produkcja jest skierowana raczej do pokolenia młodszej daty, które ma jeszcze siłę i werwę długo powywijać przed ekranem. Z roku na rok robi się coraz mniej miejsca dla klasyków sprzed dziesięciu lat, choć nie brakuje tu prawdziwych hitów, takich jak covery (niestety) Rhythm of the Night Corony czy I'm Still Standing Eltona Johna. Większość jednak stanowią imprezowe nowości, które starsze pokolenie, jak w to jest w moim przypadku, musi po prostu wyszukać na YouTubie. Osobiście czuję, że jest kilka naprawdę świetnych kawałków pokroju Obsession Aventury czy Sugar Maroon 5, czy Miłość z Zakopanym Sławomira, jednak większość, nawet dla słuchających radia, jest najzwyczajniej w świecie dość mało popularna i nie pociągnie was na parkiet.

Sprawę ratuje funkcja Unlimited. A przynajmniej powinna. Jeśli graliście w poprzednie odsłony, to z pewnością pamiętacie, że Unlimited to płatna usługa, która daje nam dostęp do ponad 400 utworów z poprzednich części. I jest to świetna opcja dla tych, którzy rzeczywiście chcą z tą grą zostać na dłużej. Jest jednak poważne „ale”. W poprzednich edycjach wszystkie nowości były dostępne w ramach abonamentu dla wszystkich, łącznie ze starszymi edycjami. Teraz Ubi zdecydowało, że w starczych edycjach nowości nie będą dodawane do listy. Jeśli zatem chcielibyście otrzymać dostęp do nowych utworów, niezbędny będzie zakup Just Dance 2019.

Just Dance 2019 ma wiele wspólnego z poprzednimi edycjami, ale jest dużo bardziej odchudzone. Kiedy dwie poprzednie edycje były kompletnie nastawione na zabawę, tutaj pozostawiono jedynie znane nam już tryby Sweat liczącego nam zbite kalorie, a także World Dance Floor, który pozwala na taniec z użytkownikami z całego świata. Pojawiają się tu podpowiedzi związane z utworami, które mogłyby się nam spodobać. Powraca także specjalny tryb dla dzieciaków. Jest on skierowany, jak można się domyślić, do najmłodszych fanów Just Dance i pozwala wyszaleć się przed ekranem przy muzyce dobranej specjalnie dla nich. Jest to ciekawa opcja, która skraca nam drogę poszukiwań idealnej zawartości dla młodocianych latorośli. W opcjach znajdziemy również bardzo lubianą przez graczy opcję automatu. Płacimy w nim wewnętrzną walutą i otrzymujemy różnego rodzaju prezenty w postaci nowych awatarów czy alternatywnych układów. Nagrody się przy tym nie powtarzają.

Jest jednak również kilka różnic. Zdecydowanie najbardziej rzucającą się w oczy jest nowy interfejs przywodzący na myśl swoistego rodzaju aplikację mobilną. Muszę przyznać, że jest ona dla mnie nieco wygodniejsza i bardziej przystępna. Łatwiej się po niej poruszać i nie gubimy się tak szybko, jak w przypadku poprzednich części. Ale na tym kończą się dobre strony. Gra zewsząd została okrojona. Nie ma wielu ciekawych trybów, które rozkręcały imprezę w poprzednich częściach. Nie ma również przezabawnych minigier. Ubi okroiło tę produkcję z wielu świetnych funkcji, zostawiając w zasadzie jedynie podstawy. Co więcej, w wersji na Nintendo Switch Ubisoft najzwyczajniej w świecie wyciął opcję podpinania smartfona jako kontrolera. Innymi słowy – jeśli macie tę wersję, gracie w maksymalnie dwie osoby, chyba że dokupicie dodatkowe Joy-Cony.

Just Dance 2019 nie jest nowością. Można powiedzieć, że jest krokiem w tył w tej serii. I chyba widzi to samo Ubi, które w zasadzie zmusza niejako użytkownika do zakupu nowej części, jeśli chce otrzymywać nowe utwory do usługi Unlimited. A szkoda, bo chyba nie tak powinno traktować się graczy...

Just Dance 2019 (Switch)

  • kilka ciekawych utworów
  • polski akcent w postaci Sławomira
  • nadal bardzo imprezowa
  • brak wielu ciekawych trybów
  • brak mozliwości podłączenia smartfona jako dodatkowego kontrolera
  • coraz marniej z listą utworów

Krok w tył w serii.

Najnowsze
Lubisz nas?