InformacjeZapowiedź - PC

Weedcraft Inc. - Kacper Kwiatkowski o marihuanie, obawach i kulturze palenia zioła w USA

... Katarzyna Dąbkowska

Podczas pokazu mieliśmy okazję porozmawiać z projektantem gry, który opowiedział nam o projekcie Vile Monarch.

Do kogo skierowana jest ta gra? Twierdzicie, że nie jest dla stonerów, ale wciąż jest tam wiele elementów na to wskazujących. W jaki rynek celujecie?

Kacper Kwiatkowski: Klimat nie ucieka od tej kultury, bo nie może - to byłoby oszustwo. Jeśli opowiadamy o niej to jej językiem, ale to nie jest nasza główna grupa docelowa. Bardzo się ucieszę, jeśli ludzie, którzy doceniają dobre zioło zagrają w tę grę i ją pozytywnie skomentują, to będzie super, ale to nie dla nich i nie o nich robimy tę grę. Takim porównaniem jest, dzisiaj ktoś mi je podsunął, serial Breaking Bad, w którym masz w miarę wiernie pokazany proces tworzenia metaamfetaminy. Nie na tyle, żeby to sobie potem w domu odtworzyć, ale na tyle żeby mieć jakiś pogląd na to jak to rzeczywiście powstaje. Nie po to, żeby tym się podniecali ludzie, którzy ćpają metaamfetaminę, tylko po to, żeby cię zanurzyć w ten świat, pokazać jak on wygląda, pokazać jaki on ma feeling. U nas cel jest podobny, dlatego my to od strony technicznej w miarę wiernie przedstawiamy, stąd takie szczegóły, jak na przykład to jak dobrać odżywkę do produkcji marihuany.

A nie boicie się tego, że właśnie przez takie szczegóły ktoś Wam zarzuci, że uczycie młodych ludzi jak hodować marihuanę?

Tak, w telewizji Trwam potem powiedzą, że ta gra uczy jak wyprodukować marihuanę. Mam taką odpowiedź – ok, zagraj sobie w tę grę i na podstawie tej gry spróbuj wyprodukować marihuanę. Zobaczymy jak ci pójdzie, a potem zdaj raport. Tto jest technicznie niemożliwe, ale mówiąc serio – nie powiem, że się obawiamy takiej krytyki, my po prostu wiemy, że jest duża szansa, że ta krytyka się pojawi. Wydaje nam się, że jesteśmy przygotowani, że nie mamy sobie nic do zarzucenia, że mamy odpowiedzi na wszystkie wątpliwości o ile ktoś rzeczywiście w cywilizowany sposób wyrazi swoje wątpliwości zamiast atakować nas z widłami. Nie wiem jak obronić się przed widłami, ale wiem, jak obronić się przed zarzutami, że promujemy branie narkotyków, bo tego nie robimy. Przedstawiamy jakiś wycinek rzeczywistości, pozwalamy się w nim zanurzyć, pozwalamy podjąć złe decyzje i wyciągnąć swoje wnioski, a to czy ktoś pali marihuanę czy nie to jest jego sprawa byleby to robił odpowiedzialnie i nie łamał prawa. My nie mamy nic do tego.

Są jakieś rynki, których się obawiacie?

Na pewno nie wydamy tej gry w Chinach. Tam mocnym przestępstwem jest już samo mówienie na ten temat i to też jest wielka szkoda. W ogóle Azja to jest bardzo ciężki rynek i żałujemy, że tam nasza gra się nie pojawi. Jeśli się pojawi w jakiś piracki sposób to pewnie będzie niechętnie odbierana przez tamtejszą publiczność i przez tamtejszy rząd. Tak naprawdę troszkę się obawiamy Polski, bo jesteśmy z Polski, robimy grę, która jest mocno amerykańska i dużo się uczymy na ten temat, ale tutaj mamy swoje rodziny, swoich przyjaciół i mam nadzieję, że oni zrozumieją po co my to robimy, i jak my to robimy i że nie będą częścią tego tłumu z widłami, jeśli taki tłum rzeczywiście za te widły się weźmie. Jeśli chodzi o samą sprzedaż gry no to tradycyjnie jak z każdą grą, którą my robimy i większość polskich studiów, jest ona skierowana na rynek anglosaski, więc myślę, że tam takich wielkich problemów nie będzie. Rzeczywistość to zweryfikuje.

W grze możemy usłyszeć głównie historię ze Stanów. Powiedz na czym bazujecie. Skąd taka wiedza?

Mamy wielu konsultantów. Jesteśmy bardzo pokorni i wiemy, że nasza wiedza jest ograniczona, że jesteśmy trochę ignorantami i tworząc tę grę uczymy się tego, czytamy na ten temat i jesteśmy na bieżąco z artykułami, ciągle odkrywamy coś nowego i mamy ludzi, którzy dbają o to, żeby nic nie przekręcić. Ludzi, którzy tam żyją, wliczając w to naszego pisarza Scotta. Wszystkie teksty docelowo przechodzą przez niego i on się upewnia, że nie tworzymy głupot. To jest zresztą człowiek, który dużo do całej gry podpowiada zgodnie ze swoją wiedzą i doświadczeniem na ten temat. Ale mamy też ludzi w tym przemyśle. Ludzi, którzy legalnie w Stanach Zjednoczonych produkuję tę używkę, którzy ją sprzedają. Mamy nawet prawników, którzy się specjalizują w zawiłościach prawnych, bardzo skomplikowanych, amerykańskich, związanych z tym biznesem. Którzy doradzają nam na ten temat, odpowiadają na nasze pytania, nawet grają w grę i zgłaszają uwagi.

Gra będzie skupiała się na scenariuszach, tak więc ilu takich scenariuszy możemy się spodziewać?

Nie mamy jeszcze konkretnej liczby, jeszcze nad tym pracujemy. Na pewno będzie więcej niż jeden, a naszym marzeniem jest, żeby tę grę rozwijać tak długo jak to możliwe, jak długo będzie zainteresowanie, jak długo ludzie będą chcieli grać w kolejne scenariusze i dodawać je w kolejnych rozszerzeniach.

Sytuacja prawna marihuany będzie się zmieniała. W jednych krajach czy stanach zabronią palenia marihuany, w innych na to przyzwolą. Czy będą aktualizacje zmieniające to w grze?

To by się prosiło o nowy scenariusz, który dotyka tego tematu. To jest właśnie nasze marzenie, żeby tę grę w ten sposób rozwijać, że ona jest troszkę takim komentarzem na temat bieżących wydarzeń, a nie jakiegoś tam utrwalonego, zamrożonego stanu, więc jeśli będziemy mieli taką możliwość i coś ciekawego się wydarzy na świecie chcielibyśmy bardzo szybko przystąpić do pracy nad interesującym dodatkiem, który się do tego odniesie.

Mamy różne formy, w jakich może być sprzedawana marihuana. Pojawiają się żelki, ciasteczka. Jaką formę będziemy mogli spotkać w grze?

Na tym etapie traktujemy to troszkę abstrakcyjnie. To jest marihuana i gra nie mówi graczowi w jakiej formie ona jest sprzedawana, to już pozostawiamy jego wyobraźni, natomiast dzielimy ją na różne odmiany. Okazuje się, że to jest bardzo ważny element tej kultury, który Polski w taki sposób nie dotyka. W Polsce podkreślamy, że to jest nielegalne, ale jeśli ktoś nielegalnie kupuje marihuanę to kupuje marihuanę. Nie ma takiej rozwiniętej kultury, ludzi, którzy się tym interesują, którzy mają różne gusta, szukają różnych ciekawych smaków, a w Stanach to jest obecne i my chcieliśmy się do tego odnieść, dlatego jest bardzo wiele odmian, które mają różne efekty, różne smaki i różnych klientów. Natomiast jeśli chodzi o formę sprzedawania tego, to też jest to temat dla nas na jakieś kolejne dodatki. Bardzo chcielibyśmy to zrobić, jeśli gra okazałaby się sukcesem.

W trakcie gry mamy opcje podejmowania decyzji. Możemy to robić też podczas rozmów z pracownikami czy policją. Jak te decyzje będą wpływały na rozgrywkę i na relacje z pracownikami?

Decyzje są na bardzo różnych poziomach. Są decyzje, nie ukrywamy, czysto kosmetyczne, które służą temu, żeby graczowi było łatwiej się wcielić w swoją postać i przykładowo w scenariuszu postać może powiedzieć – o, to fajnie, że teraz będziemy sadzić marihuanę, może też powiedzieć – kurcze, szkoda że wylądowałem w takim punkcie, w którym muszę sadzić marihuanę. No i to jest decyzja kosmetyczna, która w sumie na nic nie wpływa, ale pozwala graczowi się wczuć w rozgrywkę. Ale są też ważniejsze decyzje, takie systemowe, które coś rzeczywiście mogą zmienić i to tyczy się na przykład relacji z pracownikami. Dajmy na to to, w jaki sposób potraktuję pracownika w rozmowie albo w jaki sposób mu będę płacił – to jest właśnie taka decyzja systemowa, która może mieć dalsze konsekwencje, bo na przykład ten pracownik się na mnie obrazi i nawet się może zwolnić, jeśli będę go źle traktował. Podobne decyzje mają też miejsce w relacjach z policją, politykami.

Czy nasz pracownik może nas sprzedać policji?

Tak, to zależy od jego osobowości i od tego w jaki sposób go traktujemy. Pracownicy mają też swoje poglądy, są na przykład tacy, którzy nie będą chcieli pracować nielegalnie. Są może świetni w swoim fachu, ale ich kompas moralny mówi, że nieważne czy to jest dla kogoś dobre czy złe – ja chcę działać zgodnie z prawem i albo Ci odmówię albo trochę popracują i potem Cię sprzedam na policji.

Czy można będzie pracować jednocześnie legalnie i nielegalnie czy dostępna będzie tylko jedna droga?

To będzie całe spektrum, jak w życiu. Można sobie wyobrazić nielegalną hodowlę i potem legalną sprzedaż. Nawet w Holandii prawo jest tak skomplikowane, że przedsiębiorcy muszą się do różnych sztuczek uciekać i one nie zawsze są w granicy prawa.

Bardzo podobała mi się muzyka. Jest bardzo hiphopowo-stonerska...

Tak i jeśli o muzykę chodzi to jest to smaczek dla polskich graczy, bo choć gra dzieje się w Stanach, to muzykę robią polscy wykonawcy. Jednym z nich jest chociażby wspaniały DJ Eprom, który współpracował z Fiszem. Nie wykluczamy oczywiście współpracy z zagranicznymi artystami, ale szanujemy polską scenę hiphopową i cieszymy się, że ona się tak świetnie rozwija. To nie jest jednak taki typowy uliczny hiphop, uciekamy też od reggae, bo to jest zbyt oklepane – wydaje mi się, że znaleźliśmy taką stylistykę, która rezonuje z tą kulturą, ale nie jest kliszą.

W jakich wersjach językowych można spodziewać się gry?

Weedcraft Inc. zostanie zlokalizowane na różne języki i na pewno wśród nich znajdzie się język polski.

Czy gra będzie na tyle prosta, aby móc w nią zagrać będąc totalnie spalonym?

To jest oryginalne pytanie! Ktoś chyba próbował z naszych testerów, ale nie wiem z jakimi wynikami, musiałbym poszukać raportów.

Z tego co widziałam, to chyba nadaje się do tego całkiem nieźle.

To nie jest nasza główna grupa docelowa, w sensie ludzie, którzy lubią się zjarać, ale to by była trochę hipokryzja, jakbyśmy robili grę, która opowiada o marihuanie, ale totalnie odwraca się do ludzi lubiących się zjarać. Jeśli okaże się, że ktoś chciałby sobie zapalić jointa i potem zagrać w naszą grę, a na koniec wystawić jej pozytywną ocenę na Steamie to będzie super. Mamy nadzieję, że i taka publiczność się znajdzie.

Najnowsze
Lubisz nas?