InformacjeFelieton

Ilustrowany przewodnik po wyspie Summerset (The Elder Scrolls Online)

... Łukasz Wiśniewski

Mamy gratkę dla miłośników świata z gier The Elder Scrolls: odnaleźliśmy w starej skrzyni przewodnik po wyspie Summerset, sercu Aldmerskiego Dominium.

Na wstępie tego dzieła wypada zaznaczyć, iż dekret Królowej Ayrenn oznacza dla wyspy Summerset wielkie zmiany, a dla przybyszy, czytających owe strony, jest pierwszą okazją do zwiedzenia najpiękniejszych zakątków nie tylko tamriel, ale i Nirn. Biorąc zaś pod uwagę, iż daedryczne krainy nie uwodzą zbytnio oczu estetycznym wyrafinowaniem, zapewne Summerset należy uznać za najpiękniejszą krainę w całym stworzeniu.

Na wstępie ten Khajit chciałby zaznaczyć, że nie jest winnym wykroczenia, za jakie może być uznane dopisywanie informacji na marginesach owego pięknie iluminowanego woluminu. Jako oko Oka Królowej, Lucanos (tak, to imię z imperialnej tradycji - cóż ten Khajit poradzi na to, że urodził sie o świcie?) postrzega siebie w pewnym sensie jako Źrenicę Królowej. Ktokolwiek by zaś twierdził, iż źrenica Królowej Ayrenn może nie zauważyć pewnych nieścisłości, ważnych dla przybywających na wyspe Summerset gości, sam powinien zaplanować sobie spotkanie z przedstawicielami Divine Prosecution (ten Khajit prosi o wybaczenie, ale czasem będzie używał słów z języka handlowego, co nie oznacza, iż nie szanuje on oficjalnej mowy Altmerskiego Dominium), nie zaś oskarżać o coś niewinnego kota...

Należy zauważyć, że dekret królowej oznacza jedynie poszerzenie dostępu do perły cywilizacji, jaką jest Summerset. Przedstawiciele innych ras żyją tutaj od pokoleń, wielu z nich pełni rolę szanowanych służących, nie jest też niczym dziwnym spotkanie obcokrajowca o bardzo uznanym - jak na niższą klasę - statusie. Serce Altmerskiego Dominium zawsze tłoczyło wymieszaną krew, teraz po prostu będzie jej więcej. Większość turystów - w tym czytelnicy niniejszego przewodnika - przybędzie zapewne na pokładzie statku. To oznacza wylądowanie w jednym z portowych miast Summerset… czyli po prostu w jednym z miast, bo wszystkie większe ośrodki są jednocześnie portami. Najpewniej będzie to Shimmerene lub Alinor. Zacznijmy od pierwszego z nich.

Ten Khajit chciałby zauważyć, iż pominięto tu pewne słowo: nebarra. Oznacza ono “niechciany” - i właśnie tak nazywa się wszelkich przybyszów. Nebarra pozostaje się nawet w dziesiątym pokoleniu. Należy zauważyć, że tego słowa nie usłyszy zaufany służący - co nie oznacza, iż podczas eleganckich przyjęć dalej tak będzie nazywany. Po prostu tego nie będzie słyszał, bo nikt go nie wpuści na salony. Dekret Królowej Ayrenn miał to zmienić. Ten Khajit z przykrością zauważa, iż zmiana zaszła tylko na papierze. Najwyraźniej takim papierze, który nie dotarł do większości szlachty. Albo dotarł i znalazł zastosowanie w wygódce.

Shimmerene

To miasto jest jedną z pereł wyspy. Wspaniałe wieże wznoszą się ku niebu, wyrastając z niewielkiego półwyspu pośrodku spokojnej zatoki, otwierającej się na cieśninię pomiędzy Summerset a Auridonem. Mimo, że sąsiednia wyspa od tej strony nie ma znaczących portów, to właśnie Shimmerene jest naszym oknem na świat. Po opuszczeniu nabrzeża warto zainteresować się wspaniałym labiryntem parkowym. Jeszcze wspanialszym doznaniem jest wspięcie się wyżej, ku bramie opactwa. Widok stamtąd zapiera dech w piersiach.

Wielu chyba zaparł ten dech trwale, bo mamy informacje o tym, że procedura integracyjna dla przybyszów jest albo niesamowicie długotrwała, albo wręcz permanentna. Zbyt wielu tam weszło, nikt nie wyszedł. Królewski wywiad bada sprawę, ale ten Khajit nie może jeszcze zdradzić szczegółów. Unikać opactwa, unikać też labiryntu, bo ponoć w nim spotykają się członkowie podziemnej organizacji, na której czele stoi Królowa Szczurów. Lucanos chyba nikogo nie zaskoczy pisząc tu, iż jej królestwo znajduje się w kanałach pod Shimmerene.

Zabytki na południe od Shimmerene

Dziś życie na wyspie Summerset koncentruje się w miastach - to naturalny kierunek rozwoju potężnej i wyrafinowanej cywilizacji. W dawnych czasach jednakże w głębi lądu wznoszono pałace, świątynie, fortyfikacje (Altmerowie nie zawsze byli zjednoczeni). Dziś to malownicze ruiny, tworzące niepowtarzalny nastrój, będące magnesem dla malarzy. W pobliżu Shimmerene na uwagę zasługuje zwłaszcza Wieża Jedenastu Potęg, ale równie urokliwe są ruiny w pobliżu Gaju Archona oraz Ogród Świętych Liczb.

Ten Khajit byłby ostrożny. Ruiny nie należą do bezpiecznych, a artyści malarze przybywają ostatnio rzadziej, do tego zwykle pod opieką zbrojnych. Keep of the Eleven Forces (Wieża Jedenastu Potęg) zdradza emanacje specyficznej magii, Archon’s Grove (Gaj Archona) nie jest miejscem przyjaznym, tak samo zresztą jak Garden of the Sacred Numbers (Ogród Świętych Liczb). Jeśli Lucanos może wyrazić swoją opinię: malownicze okolice, ale dużo strzał schodzi z kołczanu.

Koralowe lasy

Czegoś takiego nie ma nigdzie w Tamriel. Koralowe lasy to - zdaniem Sapriarchów - kawałek genezy wyspy, pozostałości dawnych raf koralowych, które z czasem stały się wybrzeżami Summerset. Można między nimi wędrować godzinami, podziwiając twory morza. Najpiękniejsze są wielkie amonity, zastygłe w “drzewach”. To popularne miejsca schadzek, więc zalecana jest dyskrecja podczas zwiedzania. Dalej od wybrzeża mozna napotkac wyspy, które powstały z raf koralowych, chętnie odwiedzane przez rybaków i łowców krabów - najbardziej znaną jest Zachodnia Coraldale.

Ten Khajit nie byłby sobą, gdyby nie sprostował informacji: schadzki to przeszłość. W koralowych lasach pojawiają się bardzo groźne morskie stwory, więc romantyczność spadła do zera. Western Coraldale… ostatnio ponoć nikt nie wrócił z połowu. Wywiad donosi o obecności Morskich Elfów na wysepce. Zwiedzanie bez odpowiednich dekoktów i szpeju ten kot zdecydowanie odradza...

Sil-Var-Woad

Wspaniały Królewski Ogród Zoologiczny! Tu nie tylko poznacie lokalna faunę, ale przy okazji też możecie podziwiać egzotyczne stworzenia, które dzięki trosce opiekunów radzą sobie w obcym klimacie. Na przykład mamuty. Kto by nie chciał zobaczyć mamutów? Tak czy inaczej, największą atrakcją są oswojone Indriki. Te magiczne jelenie żyją tylko na Summerset. W tym ogrodzie można też podziwiać Gryfy, dumne bestie zamieszkujące góry naszej wyspy.

Tu mamy problem. Zwierzęta z ogrodu nie zgadzają mi się w tabelkach. Gdyby tylko biedny Lucanos miał więcej czasu na śledztwo.... Ten Khajit odradzałby na razie wizyty w ZOO. Może tam nie być tak zabawnie, jak powinno.

Winnice Russafeld

Jeśli ktokolwiek miałby kiedykolwiek wątpliwości w kwestii tego, czy inni merowie mogą być pełnokrwistymi mieszkańcami wyspy Summerset, chyba nie był w Russafeld. Tutaj Wysokie Elfy i Leśne Elfy pracują razem, by winorośle rosły zarazem w zgodzie z naturą i oczekiwaniami właścicieli winnic. Wina z Summerset są bowiem znane na całym świecie, a Rusafeld słynie ze swoich winnic.

Pozwólcie temu kotu prychnąć. Kłamstwo najwyższej próby. Russafeld to miejsce, które powinno być opisywane w broszurach dla urzędników, mających wdrażać reformy królowej Ayrenn. Wyzysk zatrudnionych tu Bosmerów przekracza normy, które u szlachty Altmerów i tak są bardzo niskie. Gwałty na “gorszych elfach” - czemu nie. Katowanie pracowników? Dunmerowie mogliby się uczyć u nas, jak traktować niewolników (których Dominium oficjalnie nie posiada). Źrenica Królowej nie zamyka się w takich miejscach, ale… problem rośnie, gdy wśród lokalnych notabli jest weteran bezpieki, zwanej Divine Prosecution. Ponoć ma on rękę na pulsie. Lucanos się pyta, czy nie jest to czasem puls młodej Bosmerki? Choć ten Khajit może być tu niesprawiedliwy, królowa szanuje Taramira, a szacunek Ayrenne niełatwo zdobyć.

Rellenthil

To niewielkie miasteczko w drodze z Shimmerene do Alinor, jest perłą Summerset. Tu właśnie znajduje się antyczny amfiteatr, który jest użytkowany do dziś. To właśnie Rellenthil zostało wybrane na siedzibę przez Dom Zadumy, najsławniejszą trupę teatralną świata. Ich zdolności wykraczają poza pojmowanie Altmerów i - siłą rzeczy - innych ras. Każdy “domownik” nosi maskę, która skrywa jego tożsamość na wieki. Nie mają przeszłości, określa ich tylko SZTUKA. Zapytaj kogokolwiek z nich o pochodzenie… i zbierz szczękę z podłogi.

Jak nigdy, ten Khajit musi się zgodzić z autorem przewodnika. Kto nie widział Domu Zadumy na scenie, nie widział nic. Ten Khajit mógłby rozłożyć sobie poduszki naprzeciw sceny i oglądać ich przez tydzień. Gdyby nie obowiązki, oczywiście.

Alinor

Miasto stołeczne Summerset to perła architektury Altmerów. Nie da się słowami opsiac wspaniałości tego miasta, którego wieże witają się poprzez masyw górski z iglicami Sunhold, razem tworząc niesamowita kompozycję krużganków i balkonów. Tu znajduje się królewski pałac, ale nasza władczyni bywa w nim rzadko, zajęta sprawami na kontynencie. Pod jej nieobecność miastem i wyspą zarządza Królowa-Pełnomocniczka Alwinarwe. W Alinorze znajduje się też główna kwatera sił porządkowych Dominium.

Pozostając lojalnym poddanym królowej i jej źrenicą, ten Khajit chciałby jednak nakreślić pewne drobne ostrzeżenie: Alinor to nie tylko stolica Altmerskiego Dominium, ale też przy okazji stolica biurokracji wysokich elfów. Nic tu nie dzieje się przypadkiem, ręka ręce dłonie myje, noga nodze dołki ryje. Khajit w tym mieście odnajdzie się znakomicie, Nord raczej mniej. Zresztą jeden już się o tym przekonał, odbijając się od kolejnych drzwi, choć przyjechał z propozycją zakończenia wojny poprzez wymianę kulturową. Cóż, ten kot wie jedno: człowiek z północy nie był gotowy na wymianę z kulturą Altmerów, oj nie. Podobno podstawowy kurs dyplomacji dla urzędników Dominium obejmuje 40 lat nauki.

Lillandril

Urokliwe miasteczko na skalistym wybrzeżu, w którym lubią przebywać artyści i uczeni. Pierwsi z powodu bliskości Akademii Oświecenia, drudzy dlatego, że jedynie wąska cieśnina dzieli ich od celu, który każdy pełnokrwisty Altmer poważa ponad wszystko: kolegium Sepriarchów. Tę niesamowitą uczelnię, skupiającą największe talenty Dominium, można jednakże podziwiać tylko z daleka. Wysepka, na której jest ulokowana, strzelistymi zboczami tłumaczy morskim podróżnikom, że nie tędy droga. Słusznie, bo droga wiedzie tylko popzez magę. Niebanalną i kontrolowaną przez Kolegium.

Jeśli ten Khajit może coś zaznaczyć: to nie jest to miasto dla niemagicznych ludzi czy merów. Adepci Gildii Magów i Kolegium Sepriarchów mogą kłócić się między sobą aż do kresu czasu. Gdyby ktokolwiek słuchał dwóch starych kotów (Raza i Lucanosa), to pewnie nie byłoby kosy między sojusznikami. No ale kto dziś słucha rad wywiadu. Lepiej robić coś na boku, spotykać się w opuszczonej jaskini…

Akademia Oświecenia

Centrum kształcenia sztuk wszelakich. Ośrodek na uboczu, by nikt nie płoszył muz artystom. Poza spektaklami i odczytami dyplomowymi, merowie, ludzie i mutanci z zewnątrz nie mają tu czego szukać. Sezon dyplomowy jest w czerwcu - w innych miesiącach jest to zwykła uczelnia z zapracowanymi studentami…

To wszystko pięknie brzmi, ale Akademia Oświecenia to miejsce dla bogatych snobów, którzy tam trafili, bo mają bogatych snobów za rodziców. W kazamatach uczelni zaś leżą tomy, o których - zdaniem skromnego Lucanosa - Tamriel powinno zapomnieć. Nirn powinno zapomnieć. W sumie lepiej by było, by istoty z Oblivion też zapomniały.

Sunhold

Najwieszy port morski Summerset, czyli zarazem Dominium. Miejsce zamknięte dla turystów, w przewodniku jedynie ostrzegamy, że piechota morska nie cacka się.

Jeśli ten Khajit może zapytać: czym są te doki, gdy flota walczy u wybrzeży kontynentu? Potencjalnym łupem dla odważnych, odpowie ten sam kot.

Tekst powstał w ramach wspólnej akcji marktingowej gram.pl i firmy Cenega

Najnowsze
Lubisz nas?