Recenzja - konsole

Powrót do przeszłości - recenzja Xenoblade Chronicles 2: Torna The Golden Country

Jakub Zagalski, 21 września 2018 16:30 0

100 godzin z Xenoblade Chronicles 2 to za mało? Jest na to rada w postaci samodzielnego "dodatku", który spodoba się weteranom i nowicjuszom.

DLC – to trzy litery, których jeszcze do niedawna nie dało się połączyć z firmą Nintendo. Japoński gigant długo opierał się przed robieniem popremierowych dodatków do swoich gier, czym wzbudzał mieszane uczucia. Z jednej strony nie było cyrków jak z niesławną zbroją konia, z drugiej zaś mogliśmy tylko pomarzyć o dodatkowych przygodach Linka czy Mario, dostarczanych przed premierą kolejnej odsłony serii.

Te mroczne czasy mamy już na szczęście za sobą. Na szczęście, ponieważ Nintendo nie tylko zrozumiało potencjał DLC, ale doskonale ogarnęło ten temat. Najlepszym tego przykładem jest Torna The Golden Country, czyli fabularne rozszerzenie do zeszłorocznego hitu Xenoblade Chronicles 2 (recenzja tutaj tutaj).

Napisałem "fabularne rozszerzenie", choć formalnie mamy tu do czynienia z prequelem, który jest samodzielną grą sprzedawaną w dwojaki sposób. Posiadacze Expansion Passa mogli ją pobrać w ramach wcześniejszej opłaty, zaś pięć dni później (21 września) Xenoblade Chronicles 2: Torna The Golden Country planowo trafi do sprzedaży fizycznej i cyfrowej. Pudełkowe wydanie można kupić za ok. 150 zł, co stanowi bardzo dobrą cenę za grę, którą można określić mianem Xenoblade Chronicles 2.5.

Torna The Golden Country nie jest bowiem jedynie zestawem dodatkowych misji, przedmiotów i potworów do ubicia. To pełnoprawna gra z nowymi mechanizmami, po którą mogą sięgnąć zarówno osoby oglądające napisy końcowe w Xenoblade Chronicles 2 jak i nowicjusze. Przedstawiona przygoda rozgrywa się 500 lat przed wydarzeniami z zeszłorocznej gry, więc znajomość postaci nie jest do niczego potrzebna. Oczywiście znawcy XC2 ucieszą się na widok znanych twarzy i będą na nie patrzeć zupełnie inaczej. To w gruncie rzeczy największa zaleta Torna The Golden Country, która pozwala zgłębić charaktery Lory i Jina, którzy grają tu pierwsze skrzypce.

Duet ten przemierzy grzbiety dwóch Tytanów, z których jeden jest zupełnie nową miejscówką. Druga lokacja występowała w "podstawce", ale cofnięcie akcji o 500 lat sprawia, że patrzymy na stare kąty z nowej perspektywy. Rozbijanie się po świecie w celu wykonania obowiązkowych zadań zajmuje od kilkunastu do około dwudziestu godzin, ale to oczywiście nie koniec przygody. Miłośnicy wyciskania z gier ostatnich soków powinni sobie zarezerwować na Tornę nawet trzydzieści godzin.

Model rozgrywki nie zaskoczy weteranów XC2, którzy przywykli do naprzemiennej eksploracji otwartych terenów, pokonywania potworów i wykonywania sidequestów. Twórcy nadal uważają, że zbieranie dziesięciu kwiatków czy ubicie piętnastu wilków to ulubione zajęcie graczy, dlatego takie misje w ramach obowiązkowych zadań to (dla mnie uciążliwy) standard. Warto jednak zagryźć zęby i robić, co nam każą, bowiem nagrodą jest świetnie opowiedziana historia skoncentrowana na dwójce wspomnianych bohaterów. Znani, choć niekoniecznie lubiani aktorzy dramatu rozgrywanego w Xenoblade Chronicles 2 są tu zaprezentowani z zupełnie innej strony. Torna The Golden Country odpowiada na szereg nurtujących fanów pytań, a zarazem broni się jako oddzielna gra, której nie trzeba traktować jako uzupełnienia do XC2. Twórcom udało się odnaleźć, nomen omen, złoty środek pomiędzy prezentem dla fanów i produkcją, po którą można sięgnąć przed zagraniem w przygodę Rexa, Pyry itd.

Jeżeli Torna The Golden Country będzie dla kogoś pierwszym kontaktem z Xenoblade Chronicles 2, nie należy się bać wrzucenia na głęboką wodę. Na początku trzeba się bowiem zaznajomić z tutorialem, który tłumaczy krok po kroku mechanizmy i prawa rządzące tym światem (oczywiście nie wszystkie tajemnice są odkrywane w pierwszych minutach). Tutorial to obowiązek dla nowicjuszy, ale także doskonałe przypomnienie dla weteranów, którzy odłożyli XC2 na półkę kilka miesięcy temu. A nawet jeżeli ktoś jest świeżo po ograniu zeszłorocznej produkcji, to powitalne instrukcje i tak zaskakują opisem zupełnie nowych możliwości.

W przeciwieństwie do Xenoblade Chronicles 2 możemy teraz walczyć zarówno jako Driver jak i Blade. Antropomorficzne bronie mogą się ponadto uczyć Enhaced Arts (tak jak Driverzy), zmieniać w trakcie walki postawę z ofensywnej na defensywną (i na odwrót), co wprowadza zupełnie nowe możliwości taktyczne. Krótko mówiąc, jeżeli zjedliście zęby na pojedynkach w XC2, to Torna… miło was zaskoczy szeregiem niepozornych, ale szalenie istotnych urozmaiceń. Ewolucję systemu walki zaliczam na duży plus.

Ciekawą nowości jest ponadto motyw rozwijania społeczności. Wykonywanie kolejnych sidequestów skutkuje nie tylko zebraniem punktów doświadczenia czy gotówki, bo wpływa też na relacje głównych bohaterów z mieszkańcami. Im bardziej będziemy im pomagać i zwiększać poziom Community, tym więcej zadań zacznie się pojawiać. A im dalej w las, tym potężniejsze potwory do ubicia i rzadsze przedmioty do zgarnięcia. Czego chcieć więcej?

Pod względem wykonania Xenoblade Chronicles 2: Torna The Golden Country to w dalszym ciągu ta sama gra, cierpiąca na "ziarnistą" grafikę, gdy gramy w trybie przenośnym, długie loadingi czy okazjonalne spadki płynności animacji. Nawigowanie w oparciu o znaczniki na mapie to w dalszym ciągu koszmar, który potrafi zaprowadzić w ślepy zaułek i wystawić cierpliwość gracza na ciężką próbę. To jednak ten rodzaj niedogodności, z którymi warto się pogodzić, by czerpać przyjemność ze świetnej gry. Fanów Xenoblade Chronicles 2 nie muszę przekonywać, szczególnie, że grając w Torna The Golden Country będą czuli się jak we własnym (trochę odświeżonym i przemeblowanym) domu. Nowi gracze mogą sięgać po ten "dodatek" bez obaw, bo jako samodzielny prequel na kilkadziesiąt godzin stanowi świetną ofertę. A później zabrać się za Xenoblade Chronicles 2, które w dalszy ciągu stanowi jedną z najlepszych gier na Switcha i pozycję obowiązkową dla fanów jRPG.

Xenoblade Chronicles 2 (Switch)

  • Nowe mechanizmy
  • nowa lokacja i lifting starej
  • historia dla weteranów i nowicjuszy
  • 20-30 godzin rozgrywki
  • Błędy i ograniczenia Xenoblade Chronicles 2
Samodzielny prequel dla szerokiego grona odbiorców 8.5
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
Hyperide VR - recenzja - oda do białej gorączki
Nokaut w pierwszej rundzie - recenzja Super Smash Bros. Ultimate
Totalna rozwałka - recenzja gry Just Cause 4
najnowsze