InformacjeRecenzja - konsole

Godne zwieńczenie trylogii - recenzja Shadow of the Tomb Raider

... Adam Berlik

Ciężko spodziewać się rewolucji w finale, więc gra Shadow of the Tomb Raider takowej nie oferuje, ale mimo wszystko spełni oczekiwania fanów.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po uruchomieniu nowego Tomb Raidera jest wybór poziomu trudności. Niby błahostka, ale nie w Shadow of the Tomb Raider, gdzie wybieramy nie tylko ogólny stopień wyzwania, ale także dostosowujemy poszczególne elementy rozgrywki (walka, eksploracja i zagadki) do własnych preferencji czy możliwości. Rozwiązanie to przypomniało mi w pewnym sensie trzeciego Wiedźmina, gdzie odseparowano poziom trudności Gwinta od reszty gry. Wracając jednak to recenzowanej produkcji należy dodać, że podczas zwiedzania lokacji na „easy” obiekty, po których możemy się wspinać oznaczono białą kredą, a w trakcie rozwiązywania łamigłówek Lara swoimi komentarzami naprowadza gracza na odpowiedni trop. Takich udogodnień oczywiście próżno szukać na „hardzie”.

Na wstępie zaznaczyłem, że Shadow of the Tomb Raider nie wywraca formuły rozgrywki do góry nogami, co nie powinno nikogo dziwić. Niekiedy można nawet odnieść wrażenie, że mamy tutaj do czynienia z dużym rozszerzeniem do Rise of the Tomb Raider, a nie nową, pełnoprawną odsłoną cyklu. Autorzy ze studia Eidos Montreal (Crystal Dynamics jedynie pomagało twórcom najnowszych części serii Deus Ex) wprowadzili jednak kilka istotnych nowości skutecznie urozmaicających przebieg zabawy.

Shadow of the Tomb Raider oferuje możliwość podwodnej eksploracji z prawdziwego zdarzenia. Lara może nie tylko przepłynąć w pozornie niedostępne miejsca, ale także zebrać cenne przedmioty i oczywiście zginąć. Czasem zabraknie jej powietrza (należy więc regularnie wypływać na powierzchnię), a niekiedy zostanie zaatakowana prze piranie przed którymi można się jednak schować w specjalnie oznaczonych krzakach. Dlatego istotne jest to, by w odpowiednim czasie rozwinąć umiejętność, która zwiększy pojemność płuc nieustraszonej bohaterki. Nie trzeba oczywiście tego robić, ale mimo wszystko warto, bo tereny podwodne niekiedy są dość duże, a wypływanie na powierzchnie „co chwilę” może niepotrzebnie przerywać eksplorację.

Największym przyjacielem Lary Croft w Shadow of the Tomb Raider będzie nie tylko łuk, nóż i pistolet, ale także błoto. Możemy się nim wysmarować na twarzy, by stać się mniej widocznym. Chcąc zlikwidować wrogów bez wzbudzania jakichkolwiek podejrzeń przykleimy się do osłony pokrytej błotem, by zmniejszyć szanse na wykrycie. Co ciekawe, po aktywowaniu instynktu przetrwania zobaczymy, że niektórzy przeciwnicy zostali oznaczeni na czerwono, a inni na żółto. To również przydatna opcja, bo dzięki niej dowiemy się, którzy strażnicy widzą się nawzajem, co ewidentnie pozwoli nam opracować lepszą strategię działania. Sami musicie jednak zdecydować, czy preferujecie Larę, która za pomocą noża będzie unieszkodliwiać niemilców, czy też wolicie pannę Croft, która niczym Rambo strzela do wszystkich napotkanych strażników. W większości przypadków gra daje bowiem możliwość wyboru i nie musimy wciąż się skradać, ale możemy działać w pełni otwarcie.

Ponownie mamy do czynienia z półotwartym światem, gdzie będziemy podążać za wątkiem fabularnym, a w wolnej chwili zboczymy z głównej ścieżki, by zająć się kolekcjonowaniem znajdziek czy też wykonywaniem misji pobocznych. Te ostatnie nie są szczególnie zajmujące, bo w dużej mierze sprowadzają się do eliminacji wskazanych celów, ale warto mieć opcjonalne questy za sobą, by zebrać cenne elementy wyposażenia. W trakcie swojej przygody Lara Croft odpala także specjalne ogniska (gdzie oczywiście ulepszamy ekwipunek czy też rozwijamy umiejętności naszej bohaterki) i zyskuje możliwość teleportowania się między nimi, dzięki czemu z czasem możemy powrócić do wcześniej odwiedzonych miejsc, o ile chcemy zaliczyć całość na sto procent.

Nie chciałbym pisać zbyt wiele o fabule z prostego względu. Shadow of the Tomb Raider to ostatnia część trylogii przedstawiającej losy młodej Lary Croft, dzięki której poznamy dalszy ciąg wydarzeń zapoczątkowanych w Rise of the Tomb Raider i Tomb Raiderze z 2013 roku. Warto jednak powiedzieć, że historia jest ciekawa, mimo iż w większości bazuje na utartych schematach. W większości, bo obecny jest tu motyw zemsty, a także walka „z tymi złymi”, czyli w tym przypadku członkami Zakonu Trójcy. Między tym wszystkim Lara Croft stara się powstrzymać nadciągającą apokalipsę, która została przepowiedziana przez Majów. Szkoda tylko, że całość rozkręca się stosunkowo wolno, ale w odpowiednim momencie tempo akcji przyśpiesza, w efekcie czego scenariusz może się podobać.

Z samą historią idealnie komponuje się miejsce akcji. Tym razem odwiedzamy Amerykę Południową, gdzie eksplorujemy nie tylko peruwiańską dżunglę, ale także stosunkowo duże miasto Paititi osadzone z dala od cywilizacji, a także szereg tajemniczych świątyń i zapomnianych grobowców, których zwiedzanie świetnie wpasowuje się w kampanię. Nim to się jednak stanie będziemy musieli uporać się z licznymi zagrożeniami na terenie Meksyku. To oczywiście tylko przykłady, bo Shadow of the Tomb Raider wystarcza na grubo ponad 20 godzin zabawy w trakcie których momentami tempo akcji spada, ale generalnie ciężko mówić o nudzie.

Shadow of the Tomb Raider posiada jeszcze jedną, istotną funkcję, która miała zbudować odpowiedni klimat. W opcjach gry możemy wybrać opcję „immersja kulturowa”, by postacie niezależne mówiły w swoim ojczystym języku. Coś jednak poszło nie tak, bo Lara Croft nadal wypowiada swoje kwestie po polsku. Wyobrażacie sobie tą komiczną sytuację, prawda? Skoro już jesteśmy przy dubbingu, to warto dodać, że jest on bardzo nierówny. Karolina Gorczyca jak zwykle daje radę, podobnie jak aktorzy użyczający swoich głosów pierwszoplanowym bohaterom. Inaczej wygląda sprawa z NPC-ami, których spotkamy na swojej drodze; ciężko wyczuć jakiekolwiek emocje w ich głosach. Jeśli więc nie chcemy grać po polsku, możemy śmiało ustawić w menu angielski voice-acting i polskie podpisy.

Nie bez powodu Shadow of the Tomb Raider otrzymaliśmy w wersji na Xbox One X, bo już przed premierą chwalono się, że gra będzie działać na tej platformie w 4K i zaoferuje wsparcie technologii HDR. Nawet bez tych wodotrysków grafika może się podobać, choć momentami widać, że zwykły Xbox One ma już swoje lata, a twórcy musieli pójść na liczne kompromisy, by uzyskać płynną animację w jakości 720p.

Shadow of the Tomb Raider to bezpieczna kontynuacja i w tym przypadku najlepsza z możliwych. Jeśli nie odpowiadały wam rozwiązania z Rise of the Tomb Raider i Tomb Raidera z 2013 roku to raczej nie zmienicie swojego nastawienia. Jeśli natomiast z niecierpliwością czekacie na zwieńczenie trylogii to mogę tylko powiedzieć, że Eidos Montreal wraz z Crystal Dynamics i Square Enix stanęli na wysokości zadania. Nowe przygody Lary Croft nie wprowadzają rewolucji, ale mimo wszystko rozgrywka jest nad wyraz przyjemna.

Xbox OneShadow of the Tomb Raider

  • umiejscowienie akcji
  • sporo eksploracji, trochę mniej walki
  • intrygująca historia
  • kilka istotnych nowości, które uatrakcyjniają zabawę, ale nie wywracają niczego do góry nogami
  • wiele opcji w zakresie dostosowania poziomu trudności
  • długi czas rozgrywki
  • oprawa graficzna (zwłaszcza na Xbox One X w 4K i HDR)
  • dla niektórych zbyt mało zmian względem Rise of the Tomb Raider
  • fabuła rozkręca się zbyt wolno
  • nierówny dubbing
  • immersja kulturowa

Słynna pani archeolog wciąż daje radę

Najnowsze
Lubisz nas?