InformacjeFelieton

Gamescom 2018: Dying Light 2 - wrażenia z pokazu

... Katarzyna Dąbkowska

Techland stawia na wybory.

Plotki o powstawaniu Dying Light 2 wisiały w powietrzu już od dawien dawna. Znalazły one potwierdzenie w oficjalnym oświadczeniu twórców podczas tegorocznych targów w Stanach Zjednoczonych. Teraz mieliśmy w końcu okazje zobaczyć, jak prezentuje się najnowsza produkcja polskiego Techlandu.

Dying Light 2 dzieje się 15 lat po tym, jak ludzkość przegrała walkę z niebezpiecznym wirusem. Świat zmienił się diametralnie i, jak można się było tego spodziewać, wcale nie na lepsze. Najlepszym przykładem jest City – niegdyś ogromna, prosperująca metropolia, która zmieniła się w miejscówkę dla niedobitków ludzkości chowających się gdzieś na dachach wyniszczonych budynków, kryjąc się przed wygłodniałymi, bezmózgimi kreaturami czyhającymi na ich życie.

Tymi właśnie niedobitkami ludzkości rządzą trzy frakcje – Peacekeepers, Scavengers oraz Untained. Każda z tych frakcji ma swoje zasady, którymi się kieruje, ale to od gracza i jego decyzji zależy, która z nich faktycznie przejmie władze w City i jak później będzie wyglądał świat, jeśli dołączymy do danej frakcji. Jak ciągle powtarzali twórcy podczas pokazu, w Dying Light 2 kluczowe będą nasze decyzje, a sama gra będzie opierała się na zasadzie „twój wybór, twój świat”.

Każda z frakcji będzie oferowała coś albo nam, albo całej społeczności. Dołączenie do każdej będzie nam dawało i korzyści, ale będzie miało również wady. Jako przykład można podać tu chociażby dołączenie do Peacekeepersów. Jeśli to zrobimy, miasto zmieni się na lepsze, przynajmniej w teorii. Pojawią się nowe liny, które umożliwią nam swobodne przemieszczanie się pomiędzy budynkami ponad hordami zombiaków, lecząca nas woda będzie dostępna całkowicie za darmo, a z ulic zaczną powoli ginąć bandyci. To wyjście oznacza jednak, że wprowadzone zostaną bardzo rygorystyczne prawa, które w mogą zaważyć również na naszej przyszłości. Jeśli natomiast zdecydujemy się na wybranie drugiej ścieżki, ulice City wciąż będą usiane bandytami, woda będzie niezwykle droga, ale za to otrzymamy część z zysków. Co więcej, otwarty zostanie czarny rynek, na którym będziemy mogli zakupić szemrane przedmioty, które ułatwią nam rozgrywkę.

Podczas pokazu wersji demonstracyjnej mogliśmy się również przekonać, jak ważny będzie tutaj system dnia i nocy. Widzieliśmy, że za dnia niektóre z zombiaków po prostu chowają się w swoich „gniazdach”, gdzie można znaleźć bardzo dużo ciekawych rzeczy. Takie „miejscówki” przyciągają zawartością, jednak za dnia lepiej ich unikać. Nocą natomiast łatwiej będzie nam je ograbić, kiedy zombiaki udadzą się na „polowanie”.

Twórcy pokazali nam również nowy, świeży system parkouru. Jak potwierdzili podczas pokazu – ma on dwa razy więcej ruchów niż w przypadku oryginału. Jest wiele miejsc, do których możemy dotrzeć poruszając się z drabinki do drabinki, jednak należy zwracać uwagę na uciekającą nam wytrzymałość. Jeśli zbytnio przeciągniemy w czasie wspinaczkę, nasz bohater najzwyczajniej w świecie spadnie.

Dying Light 2 ma też potężna mapę. Twórcy potwierdzili, że jest ona czterokrotnie większa od tej, która była dostępna w poprzedniej odsłonie gry wraz ze wszystkimi dostępnymi w niej dodatkami. Produkcja skupia się również na mieście, gdzie możemy swobodnie uprawiać parkour. Miejscami przypomina to Mirror's Edge z zombiakami w tle.

Prezentacja Dying Light 2 ujawniła jednak wciąż niewiele informacji, o których wcześniej nie mówiono podczas targów w Stanach Zjednoczonych. Na grę będziemy musieli jeszcze trochę sobie poczekać. Produkcja ma w teorii pojawić się w przyszłym roku, ale dokładnej daty jeszcze nie potwierdzono. Studio jest na dobrej drodze do stworzenia godnej kontynuacji świetnej jedynki.

Najnowsze
Lubisz nas?