InformacjeZapowiedź - PC

Gamescom 2018: Bee Simulator - wrażenia z pokazu

... Katarzyna Dąbkowska

Polskie studio Varsav przeniesie nas do świata pszczół.

Wiecie, jaka jest różnica pomiędzy osami i pszczołami? Słyszeliście, że pszczoły zostawiają żądło w ciele człowieka, ponieważ ludzka skóra jest zbyt gruba i w ten sposób pozbawiają się swojego życia? Jak się okazało, pszczoły to fascynujące owady, a do tego świetnie nadają się do tego, by stworzyć o nich symulator. Jednak Bee Simulator to coś o wiele więcej.

Podczas tegorocznych targów gamescom mieliśmy okazję zobaczyć Bee Simulator od polskiego studia Varsav. Produkcja, jak sama nazwa wskazuje, jest symulatorem pszczoły. A przynajmniej takie były pierwsze założenia. Jak potwierdził w rozmowie z nami Łukasz Rosiński, tytuł ten początkowo był o wiele mniejszy, ale Varsav postanowiło go rozbudować o nowe, ciekawe elementy i w końcu stworzono z tego mix symulatora i gry zręcznościowej.

Założenia gry są pozornie proste – gramy pszczołą, która musi podporządkować się życiu w ulu. Zbiera więc pyłki, zostawia go w specjalnym miejscu w ulu, uczy się nowych zachowań od starszych pszczół na owadzim uniwersytecie czy walczy ze złowieszczymi osami. Wszystko jednak skupia się tutaj na bardzo delikatnym klimacie. Gra jest skierowana przede wszystkim do dzieciaków, które mogą zagrać z rodzicami na kanapie w domu. Z tego powodu twórcy postarali się o dwa tryby trudności. Pierwszy jest przeznaczony dla najmłodszych, którzy dopiero co zaznajamiają się z myszką czy padem, a drugi – dla dorosłych. Jak można się domyślić, w przypadku trybu dziecięcego czeka nas bardzo dużo ułatwień.

A jeśli już przy kwestii trybów jesteśmy. Bee Simulator proponuje aż trzy tryby. Pierwszy, przeznaczony dla pojedynczego gracza, wprowadza nas w realia pszczelej rodzinki. Drugi pozwala na grę na split screenie, więc jeśli chcielibyście grać z polatać po niebiosach owadem niczym płatkiem z Flower, żeby złapać trochę relaksu z dzieciakiem, ten tryb będzie się idealnie do tego nadawał. Trzeci tryb pozwala za to na swobodną eksplorację potężnego Central Parku.

Bee Simulator będzie mocno opierał się o rzeczywistość. Przy produkcji gry pomagali profesjonalni pszczelarze, którzy dostarczali niezbędnych informacji o życiu i funkcjonowaniu tych owadów. Oczywiście, niektóre elementy nie będą mogły być tutaj dosłownie uwzględniane ze względu na to, że produkcja jest skierowana do najmłodszych odbiorców. Wciąż jednak wiedza o pszczołach będzie stała tu na pierwszym miejscu.

Jednym z ciekawych elementów w grze będzie muzyka. Ścieżką dźwiękowa do Bee Simulator zajmuje się Mikołaj Stroiński, znany z między innymi takich projektów jak Zaginięcie Ethana Cartera czy Wiedźmin 3. Sama oprawa graficzna potrzebuje jeszcze kilku poprawek, ale trzeba pamiętać, że gra wciąż jest w fazie produkcji, więc do premiery może się jeszcze sporo zmienić.

Powiecie, że symulator pszczoły jest przaśny, głupi i bezsensowny. Odpowiem – owszem, ale graliśmy ostatnio w symulator kozy, kromki chleba, grabarza i pijanego chirurga. Bee Simulator oferuje fajny, kolorowy świat owadów i przynajmniej doda do tego kilka elementów edukacyjnych. Może nie jest to gra pokroju Battlefieldów, Cyberpunków i Assassin's Creedów, ale czasami dobrze oderwać się od dźgania, strzelania i lejącej się zewsząd juchy, żeby na chwilę zagrać w coś zabawnego i z luzem. Czekam, bo śmieszne, ciekawe i inne, ale trochę na grę poczekam, bo Varsav, jak mówił nam Łukasz Rosiński, jest skończone w około 70%. Studio ma zamiar skończyć grę do końca tego roku, ale wciąż jawią się im nowe pomysły. Już teraz jednak wiemy, że gra zadebiutuje na PC, PlayStation 4, Xboksie One i Nintendo Switch.

Najnowsze
Lubisz nas?