Recenzja - PC

Jeszcze jedna taka sama gra? Recenzja Dig or Die

Adam Berlik, 08 sierpnia 2018 12:00 0

Za dnia budowa, w nocy obrona. Każdy zna ten schemat. Dig or Die to kolejna gra, która go wykorzystuje, ale przy okazji dodaje coś od siebie.

Są takie gry na Steamie, które mają bardzo pozytywne oceny, ale mimo to nie spotkały się z ogromną popularnością. Niekiedy wynika to z faktu, że platforma Valve codziennie zasypywana jest wręcz setkami nowych produkcji, więc nic dziwnego, że część z nich – nawet jeśli jest naprawdę dobra – szybko odchodzi w zapomnienie. To tego grona można niestety zaliczyć Dig or Die, czyli udaną, dwuwymiarową platformówkę akcji z elementami survivalu, której warto dać szansę, gdyż dzięki kilku interesującym rozwiązaniom w mechanice zabawy potrafi ona zapewnić sporo frajdy.

Tuż po uruchomieniu nowej gry możemy swobodnie dostosować poziom wyzwania do własnych preferencji. Warto mieć jednak na uwadze, że nawet pokojowy czy niski stopień trudności (a oprócz nich mamy jeszcze zwykły, wysoki i brutalny) potrafią dać w kość. Mało tego, Dig or Die od razu proponuje nam możliwość sprawdzenia swoich umiejętności przy wykorzystaniu dodatkowego modyfikatora, który sprawia, że w toku kampanii będą pojawiać się losowe wydarzenia, które mogą mieć katastrofalne skutki.

Jeśli jednak nie chcemy rzucać się na głęboką wodę, możemy wybrać tryb kreatywny. Nie zdziwcie się, bo w tym wariancie zabawy wasz ekwipunek będzie wypełniony po brzegi nie tylko potężnymi rodzajami broni, ale i innymi przedmiotami. Ponadto warto zajrzeć do zakładki „gra standardowa”, bo właśnie tam Dig or Die oferuje jeszcze więcej opcji. Podniebny Świat umożliwi zwiedzanie losowo generowanych lokacji z wieloma dryfującymi w powietrzu wyspami, Morskie Głębiny pozwolą zobaczyć, co znajduje się na głębokości kilkuset bloków, natomiast Obrona Bazy sprawi, że gra uniemożliwi eksplorację na rzecz konieczności budowania i obrony swojego terenu. Dig or Die posiada również multiplayer, ale nie udało mi się znaleźć nikogo do wspólnej gry.

No dobra, ale o co w tym wszystkim chodzi? Gracz tworzy swoją postać za pomocą niezbyt rozbudowanego kreatora. Bohater jest pracownikiem firmy Craft & Co, a jego zadanie polega na sprzedaży maszyn wykorzystywanych do zautomatyzowanej produkcji. W tym celu odwiedza liczne zakątki galaktyki, lecz – jak nietrudno się domyślić – właśnie teraz coś poszło nie tak. Okazało się, że statek naszego protagonisty uległ awarii i rozbił się na obcej planecie. Aby się z niej wydostać, należy zbudować rakietę. Bardzo szybko zorientujemy się, że nie jest to takie proste, jak mogłoby się wydawać. Zwłaszcza, że okolica aż roi się od wrogo nastawionych istot. Musimy więc kopać i nie zginąć. Albo ginąć jak najrzadziej.

Dlatego też ciężko stwierdzić, co tak naprawdę jest esencją Dig or Die. Zarówno eksploracja, jak i walka mają tu kluczowe znaczenie. I w obu tych przypadkach mamy do czynienia z naprawdę świetnie zrealizowanym sterowaniem. Nie przeszkadza nawet fakt, że gra nie obsługuje kontrolerów, które bardzo dobrze działają w innych, dwuwymiarowych tytułach, bo nawet przy użyciu klawiatury i myszy zabawa okazuje się niezwykle angażująca.

Śmierć za dnia bywa rzadkością, bo kiedy słońce świecie, musimy eksplorować kolejne lokacje (zarówno na powierzchni, jak i głęboko pod ziemią), by wydobywać niezbędne materiały służące do tworzenia nowych elementów wyposażenia, w tym oczywiście broni (pistoletów, karabinów, strzelb), a także drewniane platformy, ściany, wieżyczki i wiele innych obiektów, dzięki którym zdołamy dostać się w pozornie niedostępne miejsca. Dig or Die to jednak gra nie tylko o budowaniu, ale i niszczeniu. A może przede wszystkim o destrukcji, bo tej dokonujemy tu na ogromną skalę. Cały czas musimy jednak uważać, bo w toku rozgrywki łatwo zapomnieć o bardzo istotnej mechanice zabawy. Mowa o regulowanym poziomie trudności. Chodzi o to, że część wrogów atakuje nas automatycznie, podczas gdy inni pozostają neutralni. Możemy ich oczywiście zabić, ale ma to poważne konsekwencje. Przedstawiciele takiego gatunku „zapamiętają” bowiem naszą decyzję i od tego momentu będą nas atakować.

Otóż to. Dig or Die zostało skonstruowane tak, by gracz miał poczucie, że jego działania mają wpływ na to, co dzieje się w dalszej części zabawy. Mowa głównie o nocy, bo wtedy bowiem rozpoczyna się dramatyczna walka o przetrwanie. Jeśli nie zdążyliśmy ulepszyć broni, postawić wieżyczek czy też jakichkolwiek umocnień, niewykluczone, że nie zdołamy dotrwać do świtu. A wtedy cóż, będziemy musieli wczytać ostatnio zapisany stan rozgrywki. Ten za dnia, bo po zachodzie słońca opcja „sejwowania” w dowolnym momencie zostaje wyłączona.

Niektórzy mogą narzekać, że system craftingu w Dig or Die nie jest zbyt rozbudowany. To w pewnym sensie prawda, ale lista obiektów, jakie możemy stworzyć, nie dość że jest wystarczająca, to na pewno przejrzysta. Od razu widzimy, których składników użyjemy do przygotowania danego przedmiotu. Co ciekawe, do craftowania nowych rzeczy służy specjalne narzędzie zwane autokonstruktorem, które musimy umieścić w wybranym miejscu na mapie, a następnie pamiętać, by zabrać je ze sobą w dalszą podróż. Bez autokonstruktora ani rusz! A skoro o nim mowa, to należy również zaznaczyć, że Dig or Die posiada realistyczny system fizyki. Każdy obiekt otoczenia ma odpowiednią wagę, dlatego też budowanie czegokolwiek i byle gdzie nie ma racji bytu. Nieprzemyślana konstrukcja może zawalić się w najmniej odpowiednim momencie, a tego przecież byśmy nie chcieli.

Nie da się ukryć, że wiele pomysłów, które wykorzystano w Dig or Die, pojawiło się już w innych grach. Mimo to produkcja niezależnego studia Gaddy Games ma coś, co sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Syndrom jeszcze jednego questa, a w tym przypadku jeszcze jednej nocy, podczas której udowodnimy, że nasze starania za dnia opłaciły się, jest tu jak najbardziej obecny. Czasem żałowałem, że rozgrywka nie była aż tak różnorodna, jakbym sobie tego życzył, a grafika w niektórych miejscach pozostawiała trochę do życzenia, ale ostatecznie nie przeszkodziło mi to w czerpaniu radości z zabawy. Pytanie tylko, czy 43,99 zł, bo tyle Dig or Die kosztuje na Steamie, to cena adekwatna do zawartości. Moim zdaniem jak najbardziej tak, lecz jeśli macie wątpliwości, śmiało możecie poczekać na obniżkę.

Dig or Die PC

  • wciąga
  • dobra mechanika strzelania
  • wydobywanie i budowanie sprawia frajdę
  • atakowanie neutralnych istot sprawia, że będą one atakować gracza w nocy
  • rozbudowana fizyka
  • ciekawie zrealizowany crafting
  • klimatyczna oprawa audiowizualna
  • niekiedy grafika mogłaby być lepsza
  • brak broni do walki na krótszym dystansie
  • przy dłuższych sesjach robi się nieco monotonna
Dig or Die nie jest grą, którą zapamiętamy na lata, ale to kawał porządnego survivalu w dwóch wymiarach 7.5
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
Nokaut w pierwszej rundzie - recenzja Super Smash Bros. Ultimate
Totalna rozwałka - recenzja gry Just Cause 4
Co cię nie zabije, to cię wzmocni - recenzja Kenshi
najnowsze