Recenzja - PC

To nie jest wymarzona strategia, ale wymarzona gra - recenzja Jurassic World Evolution

Adam Berlik, 17 lipca 2018 10:40 0

Gdyby nie tematyka, Jurassic World Evolution byłoby tylko średniakiem. A tak jest spełnieniem marzeń fanów Parku Jurajskiego.

Jurassic World Evolution to gra, której można zarzucić naprawdę sporo biorąc pod uwagę to, co oferują inne strategie. Aspekt ekonomiczny nie jest zbyt mocno rozbudowany, a niektóre rozwiązania w mechanice zabawy pozostawiają wiele do życzenia. Z drugiej jednak strony dzieło studia Frontier Developments jako pierwsze umożliwia nam zarządzanie parkiem dinozaurów na tak ogromną skalę. Dlatego też produkcja ewidentnie skierowana jest zarówno do miłośników kultowej trylogii Stevena Spielberga, jak i fanów nowych części filmowej serii, czyli Jurassic World i Jurassic World: Upadłe królestwo.

To oczywiście nie pierwszy tytuł bazujący na licencji Parku Jurajskiego. Patrząc jednak na to, jak wyglądały pozostałe gry osadzone w świecie znanym z powieści Michaela Crichtona trzeba powiedzieć, że Jurassic World Evolution robi piorunujące wrażenie. Wszystkie modele dinozaurów zostały bardzo starannie wykonane i zaanimowane. Złego słowa nie można również powiedzieć o wyglądzie budynków oraz pozostałych obiektach otoczenia. Szkoda tylko, że postacie widoczne na ekranie (naukowcy oraz turyści) to w większości armie głupiutkich klonów, którym niejednokrotnie zdarza się przejść przez zamkniętą bramę lub przeniknąć przez drzwi. Sztuczna inteligencja także nie jest najwyższych lotów. Już nawet w starszych odsłonach GTA ludzie potrafili wyciągać parasole, gdy zaczynało padać, a tutaj stoją i mokną.

Jurassic World Evolution początkowo oferuje wyłącznie jeden tryb zabawy – karierę, ale z czasem możemy odblokować również dodatkową opcję zabawy, sandbox, gdzie nie musimy w ogóle martwić się o fundusze, a przy okazji możemy cieszyć się możliwością dostosowania rozgrywki do własnych preferencji poprzez zmianę pory dnia czy pogody, a także innych parametrów (np. jak często będą chorowały dinozaury). To świetna propozycja dla osób niedoświadczonych, które nie chcą zmagać się z wyzwaniem, jakie stawia przed nimi gra, ale raczej mają ochotę na oglądanie świetnie wykonanych modeli dinozaurów. Tym bardziej więc szkoda, że mimo wszystko tacy użytkownicy muszą pograć w Jurassic World Evolution co najmniej kilka godzin, by zyskać dostęp do trybu sandbox.

W karierze natomiast otrzymujemy rozbudowaną kampanię, podczas której odwiedzimy aż pięć różnych wysp. Na pierwszej mamy jedynie podstawowej budynki, na drugiej z kolei jedynie część z nich, w tym sporo konstrukcji zniszczonych w wyniku sztormu. Dalej również jest ciekawie, ale nie warto zdradzać szczegółów, by nie psuć zabawy. Warto natomiast dodać, że pod tym względem Jurassic World Evolution jest naprawdę różnorodne i angażujące. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że poziom trudności sukcesywnie wzrasta. Początkowo faza gry to bułka z masłem, ale pod koniec rozgrywki mamy pełne ręce roboty i chcąc utrzymać park w należytym porządku trzeba się naprawdę wysilić.

Jurassic World Evolution zawiera trzy typy misji, które nie są nachalne i pojawiają się w określonych odstępach czasowych. Na tyle często, byśmy nie musieli bezczynnie wpatrywać się w dinozaury biegające po parku (choć i to jest oczywiście niesamowicie przyjemne) i na tyle rzadko, by dać nam chwilę wytchnienia bez konieczności zaliczania jednego zadania za drugim. Zajmujemy się więc nie tylko stawianiem nowych budynków i wykluwaniem dinozaurów, by zadowolić odwiedzających nas turystów, ale także dbamy o bezpieczeństwo turystów oraz prehistorycznych gadów. Nieodłącznym aspektem rozgrywki jest również badanie skamielin, dzięki czemu uzupełniamy genom konkretnych dinozaurów lub zdobywamy nowe gatunki do naszego parku (musi być minimum 50% genomu żeby stworzyć dinozaura). Co ciekawe, w trakcie zabawy musimy również wykonywać zdjęcia dinozaurów, za co jesteśmy nagradzani odpowiednią sumą.

Poza wspomnianymi zadaniami, Jurassic World Evolution oferuje także znacznie większe misje, które składają się z kilku etapów. To doskonała okazja, by nie tylko wykazać się znajomością gry i umiejętnością zarządzania, ale także zarobić dużo więcej pieniędzy. Jako przykład można podać sytuację wymagającą od nas przyjęcia na wyspę dinozaurów zarażonych nieznaną chorobę. Trzeba postawić odizolowane wybiegi z odpowiednim wyposażeniem, zadbać o wynalezienie stosownych lekarstw w przeznaczonym do tego celu budynków i – docelowo – uporać się z wyleczeniem dinozaurów. Nie jest to proste, ale bardzo satysfakcjonujące (i opłacalne, jak już wspomniałem).

Skoro już mowa o frajdzie płynącej z zabawy, to należy zaznaczyć, że Jurassic World Evolution to gra z syndromem jeszcze jednego questa. Jeszcze tylko jedna misja, jeszcze tylko sprawdzę, czy wszystko w porządku u moich dinozaurów, a tu nagle zonk – jakaś choroba, gdzieś coś się wali, dinozaur rozwalił ogrodzenie i uciekł. Jest co robić. Poza tym między wykonywaniem zadań możemy po prostu zająć się obserwowaniem ciekawie i naturalnie zachowujących się dinozaurów (no, może poza kontaktem z wodą, gdyż te nie prezentuje się zbyt dobrze), o ile gra nam na to pozwoli. Zawsze jednak możemy nie przyjąć nowego zadania, ale musimy liczyć się z tym, że w końcu zacznie nam brakować funduszy, a co za tym idzie, park zamiast być atrakcją, stanie się ruiną.

Na wstępie zaznaczyłem, że Jurassic World Evolution potrafi zirytować niektórymi rozwiązaniami w mechanice zabawy. Nie spodobały mi się dziwne, można powiedzieć, że pseudofilozoficzne wstawki bohaterów gry, którzy pojawiają się w rogu ekranu. Niezwykle irytujące jest również czekanie na odblokowanie ulepszeń (np. budynków). Ponadto najpierw musimy wyłożyć odpowiednią sumę za odblokowanie wspomnianego ulepszenia, a dopiero potem należy uiścić opłatę za jego wdrożenie. Zastrzeżenia można mieć również do rozmiarów map. Szczególnie początkowych, gdzie często jest zbyt mało miejsca na rozbudowę swojego parku.

Jurassic World Evolution to zabawa na grubo ponad 20 godzin. Tyle wystarczy, by ukończyć kampanię, a chcąc zdobyć pięć gwiazdek na każdej wyspie, trzeba poświęcić co najmniej drugie tyle. Mimo wszystko nic nie usprawiedliwia wysokiej ceny produkcji, która na Steamie kosztuje aż 199,99 złotych. Ponadto od razu możemy nabyć także DLC z pięcioma nowymi dinozaurami (39,99 zł), co raczej odradzam, chyba że ewentualnie zdecydujecie się na wersję Deluxe, która zawiera wspomniane rozszerzenie i jest dostępna w cenie 214,99 zł.

Podsumowując, Jurassic World Evolution na pewno nie jest spełnieniem marzeń fanów gier strategicznych, ale jeśli chodzi o miłośników Parku Jurajskiego to nie znajdziemy drugiej równie dobrej produkcji osadzonej w świecie znanym między innymi z filmów Stevena Spielberga. Owszem, ma ona swoje bezsprzeczne wady, ale świetnie pomyślana kampania, różnorodne zadania (w tym kilkuetapowe misje), a także fenomenalna oprawa graficzna powodują, że dzieło Frontier Developments przypadnie do gustu wszystkim fanom prehistorycznych gadów. W tym przypadku stosunkowo niski poziom wyzwania jest zaletą, bo gra nie wymaga doświadczenia w innych, podobnych grach, które bywają przecież znacznie bardziej rozbudowane i skomplikowane niż Jurassic World Evolution.

Jurassic World Evolution PC

  • rozbudowana i całkiem różnorodna kampania
  • dodatkowy tryb sandbox
  • świetnie wykonane modele dinozaurów
  • ogółem cała grafika, wyspy także prezentują się naprawdę dobrze
  • syndrom jeszcze jednego zadania
  • najzwyczajniej w świecie sprawia mnóstwo frajdy, więc spokojnie można przy niej spędzić kilkadziesiąt godzin
  • irytujące rozwiązania w mechanice zabawy (dlaczego muszę czekać na odblokowanie ulepszeń skoro to nie ma żadnego sensu?)
  • pseudofilozoficzne wstawki bohaterów
  • niekiedy zbyt mało miejsca na rozbudowę
  • aspekt ekonomiczny mógłby być bardziej rozbudowany
  • zdarza się, że postacie przechodzą przez tekstury
  • zbyt wysoka cena
W dzieciństwie marzyłem o takiej grze 8.0
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
Nokaut w pierwszej rundzie - recenzja Super Smash Bros. Ultimate
Totalna rozwałka - recenzja gry Just Cause 4
Co cię nie zabije, to cię wzmocni - recenzja Kenshi
najnowsze