InformacjeRecenzja - konsole

Pewnego zimowego poranka - recenzja The Awesome Adventures of Captain Spirit

... Paweł Pochowski

Na pierwszy rzut oka Chris nie różni się od swoich rówieśników. Ale przecież nie każdy z nich ma w swojej szafie pelerynę superbohatera.

Trzeba przyznać, że Dontnod Entertainment potrafi mile zaskoczyć swoich fanów. Przed E3 w temacie Life is Strange 2 panowała cisza, jedynie momentami przerywana zdawkowymi informacjami na temat projektu. Podczas konferencji Microsoftu gruchnęła znienacka wiadomość o planach udostępnienia za darmo The Awesome Adventures of Captain Spirit, natomiast niedawno dowiedzieliśmy się, że druga część Life is Strange zadebiutuje już we wrześniu. I wiecie co? To świetna wiadomość, bo udostępniony w minionym tygodniu darmowy epizod strasznie rozbudza apetyt na więcej.

Obawialiście się czy Life is Strange bez Max i Chloe będzie tą samą produkcją? The Awesome Adventures of Captain Spirit w pewien sposób wątpliwości rozwiewa na samym starcie. Już po pierwszych sekundach po uruchomieniu gry poczułem się jak w domu - wita nas znany doskonale styl graficzny prezentujący skromny dom głównego bohatera z podkładem muzycznym, którego nie da się pomylić z żadną inną grą.

O tak, klimat Life is Strange w The Awesome Adventures of Captain Spirit jest obecny z całą pewnością, o czym jeszcze bardziej idzie przekonać się wraz z każdą spędzoną z tym tytułem minutą. To oczywiście ma swoje dobre i złe strony. Jeżeli wcześniej gra odrzuciła Was przez ckliwość czy też nie trafił do Was taki sposób prowadzenia rozgrywki, raczej ani w opisywanym spin-offie ani też w Life is Strange 2 nie macie czego szukać. Widać bowiem, że zmieni się setting produkcji, ale nie jej podstawowe mechaniki czy charakterystyczne elementy.

Głównym bohaterem The Awesome Adventures of Captain Spirit jest dziewięcioletni Chris Erikson i nie, absolutnie nie będzie to główny bohater Life is Strange 2, choć postać ma szansę pojawić się w kontynuacji serii gdzieś w tle wydarzeń. Chris jest raczej ciężko doświadczonym przez los dzieckiem, choć żadnych informacji na jego temat nie dostajemy na tacy, próżno szukać też w grze dziennika czy innego elementu opisującego tło wydarzeń.

Jego historię poznajemy stopniowo przyglądając się sypialni chłopaka, rozmawiając z ojcem czy krzątając się po domu w sobotni, grudniowy poranek. Chris, jak to dziewięciolatek, ma niezwykle bujną wyobraźnię, ale dopiero z czasem dowiadujemy się, że tak właściwie ucieka on w świat swoich fantazji przed problemami w codziennym życiu. Dość powiedzieć, że aktualnie chłopak wychowuje się bez matki, a jego ojciec częściej niż z nim prowadzi pijacki monolog w stronę telewizyjnego ekranu. Pozbawione należytej opieki dziecko alkoholika musi przyjąć na siebie część domowych obowiązków. Dodatkowo Chris nie najlepiej dogaduje się ze szkolnymi rówieśnikami. Nic więc dziwnego, że uciekając przed rzeczywistością przywdziewa magiczną pelerynę i wcielając się w rolę superbohatera o pseudonimie Captain Spirit przeżywa niesamowite przygody, włączając do zabawy posiadane zabawki czy maskotki.

I tak wejście do ciemnego pomieszczenia gospodarczego staje się dla chłopaka walką z potworem, choć w rzeczywistości straszy tam jedynie piec od grzania wody. Innym razem przeżywa on pojedynek ze swoim arcywrogiem z innego wymiaru tak naprawdę siedząc w samochodzie zaparkowanym przed garażem. Ale chłopak wykorzystuje swoje "nadprzyrodzone" zdolności znacznie częściej, wyobrażając sobie, że przesuwa przedmioty czy wchodzi z nimi w interakcję za pomocą telekinezy. To oczywiście dziecięce zabawy nudzącego się malca, ale obserwując jak ojciec po raz kolejny nie ma czasu nawet na rozmowę z nim można poczuć ukłucie w sam środek serducha.

Dodatkowo owe moce posłużyły w grze za nowy mechanizm - przedmioty, które możemy potraktować swoją supermocą oznaczone są specjalną ikoną, a o takich momentach pad informuje nas za pomocą wibracji. Naciśnięcie odpowiedniego przycisku skutkuje wtedy animacją, w której Chris udaje, że palące się w kominku drewno to jego zasługa albo stara się odpalić tv w swojej sypialni jedynie za pomocą siły woli. Inna nowość to momenty, w których możemy uczestniczyć w dialogach na odległość, odpowiadając krzyczącemu do chłopaka z innego pomieszczenia ojcu, jednocześnie nie przerywając aktualnej interakcji, choć czas odpowiedzi w takich momentach jest ograniczony. Dobrze wpływa to jednak na immersję. Przerywanie zabawy, by wybrać opcję dialogową, byłoby niepotrzebnym skomplikowaniem. W taki sposób naturalniej prowadzimy dialog, będąc cały czas zajęci swoimi sprawami, a tak przecież najczęściej dzieje się w życiu.

Czym właściwe zajmujemy się podczas dwugodzinnego epizodu The Awesome Adventures of Captain Spirit? Właściwie to nudzimy się razem z chłopakiem. Zaczynamy od zjedzenia przygotowanego przez ojca śniadania, obserwując jednocześnie, jak zamienia on piwo na mocniejszy trunek i od samego ranka zasiada przed telewizorem oczekując na mecz swojej ulubionej drużyny. Potem jednak możemy już kręcić się po domu oraz podwórku wedle własnego uznania, a eksploracja dostarcza nam coraz więcej informacji o rodzinie Eriksonów. Możemy pobawić się zabawkami w pokoju, stworzyć kostium superbohatera (to akurat bardzo fajny element, ponieważ podczas rysowania przez Chrisa decydujemy o końcowym wyglądzie), poszperać po szafach, przygotować ojcu posiłek, posprzątać w kuchni, wdrapać się do domku na drzewie czy poleżeć na kanapie gapiąc się prosto w sufit, jak zwykle przy świetnie dobranym akompaniamencie muzycznym.

Nie dzieje się więc tu nic nadzwyczajnego. Właściwie to brakuje przez większość czasu nawet bardziej rozbudowanych dialogów czy możliwości podejmowania znaczących decyzji, ale klimat leniwej, przedświątecznej soboty i uczucie osamotnienia w połączeniu z dziecięcą nudą oddano tutaj naprawdę wzorowo. Żebyśmy nie nudzili się całkiem, Chris przygotował dla siebie listę zadań do wykonania - rozwiązanie zagadki brakującej części mapy skarbów, poćwiczenie cela w rzucaniu do puszek po piwie czy dokończenie budowy superbohaterskiego kostiumu. Jednak większość z nich jest właściwie opcjonalna, a spin-off można przypadkowo ukończyć bez wykonywania ich wszystkich.

The Awesome Adventures of Captain Spirit to krótki, pozbawiony wartkiej akcji czy momentów większego napięcia spin-off, który udowadnia jednak, że Life is Strange nie było przypadkiem. Dontnod Entertainment umie tak poukładać odpowiednie klocki w całość, by tworzyć klimatyczne historie o niesamowicie ludzkich postaciach nawet wtedy, gdy w samej rozgrywce nie dzieje się za wiele. Właściwie to nawet trochę mi szkoda, że Chris nie będzie głównym bohaterem Life is Stranger 2, bo jego opowieść z całą pewnością nadawałaby się na cały sezon. A dodatkowo bardzo polubiłem tego malca o bujnej wyobraźni i pogodnym charakterze. Jeżeli spodobała się Wam pierwsza część Life is Stranger, a po prequelu nie macie jeszcze dość podobnej zabawy, The Awesome Adventures of Captain Spirit to dla Was typowy must play. Szczególnie, że jego cena wynosi okrągłych zero złotych.

Xbox OneThe Awesome Adventures of Captain Spirit

  • Chris i Captain Spirit
  • klimat zabawy
  • soundtrack
  • świetny uchwycony nastrój leniwej, grudniowej soboty
  • w niektórych miejscach sprytnie puszcza oko do fanów
  • cena
  • brak poważniejszych decyzji czy rozmów
  • za krótka

Przygody Chrisa nie grzeszą tempem akcji, ale jest w nich magiczna nostalgia i klimat

Najnowsze
Lubisz nas?