InformacjeRecenzja - mobile

Space Pioneer - recenzja - polskie gry nawet na smartfonach zrobią furorę

... Katarzyna Dąbkowska

Bydgoskie Vivid Games kolejny raz pokazało, że umie w gry mobilne.

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce pojawił się wielki wojownik z wielką giwerą - tak powinien rozpoczynać się wstęp do najnowszej gry Vivid Games, Space Pioneer. Wcielamy się tutaj w pewnego łowcę nagród, który łapie za broń i najzwyczajniej w świecie ciacha sobie drogę na szczyt asasyńskiej kariery. Nie jest jednak uzbrojony w ukryte ostrze, a w statek kosmiczny i pierwszorzędnej klasy strzelbę.

Najnowsza propozycja od polskiego studia przenosi nas w przestrzeń kosmiczną, gdzie wcielamy się we wspomnianego łowcę nagród. Fabuła gdzieś się tu może i przewija, dodając nieco logicznej kolejności do przeskakiwania pomiędzy lokacjami, jednak tak po prawdzie nie jest ona wcale ważna. Kluczowe są questy, które otrzymujemy w ramach postępu rozgrywki, a tych jest całkiem sporo, choć polegają w zasadzie na tym samym – totalnej rozwałce.

Mechanika walki w Space Pioneer jest do bólu prosta. Lewa strona ekranu „należy” do wirtualnego analoga, dzięki któremu możemy poruszać naszą postacią. Prawa strona to kilka przycisków odnoszących się do naszych ataków, regeneracji zdrowia czy dodatkowych broni. Przycisków jest w sumie jedynie 4, więc nie ma szans na to, byśmy zgubili się w mętliku umiejętności, potionków, i innych cośtamerów, które w zasadzie do niczego nie służą, ale miejsce na ekranie zapychają. Tu wszystko jest przejrzyste, proste i zrozumiałe od samego początku. Co więcej, celowanie odbywa się automatycznie, więc strzelanie stanowi tu czystą przyjemność. Postać nie blokuje się na obiektach, a wspomniany analog sprawuje się fantastycznie.

Akcja w grze została, jak już zostało to przeze mnie wspomniane, podzielona na krótkie zadania. W ich trakcie musimy wykonać powierzoną nam misję, ale przy okazji wytępić zastępy stworów, które czyhają, by nas zeżreć. Do użytkownika należy decyzja, jak i jak długo będzie z nimi walczył. Jeśli wykona główne zadanie i stwierdzi, że tyle monetek wystarczy mu na solidne ulepszenie postaci, może ograniczyć się do rozwałki jedynie kilku potworów. Ważne jest to, że w trakcie boju możemy swobodnie wyjść z gry, przeczytać SMS-a i bez żadnych konsekwencji ponownie wrócić do rozgrywki.

A jeśli przy ulepszaniu postaci jesteśmy – jak na grę mobilną Space Pioneer ma całkiem sporo możliwości ulepszania naszego bohatera. Możemy upgrade'ować swojego woja nie tylko poprzez dodatkową broń i jej ulepszenia, ale również poprzez elementy ubioru oraz umiejętności. W trakcie gry za odpowiednio nagradzani kolejnymi punktami, które posłużą nam do uzyskania kolejnych poziomów ulepszeń.

Gra oferuje również możliwość rozbudowania własnej bazy. To ciekawy element, który dodatkowo wzbogaca mocno rozgrywkę. Rozbudowując bazę dodajemy do rozgrywki kilka dodatkowych bajerów, w zależności od naszego zapotrzebowania. Możemy w ten sposób ulepszać naszego mechanicznego kumpla, który towarzyszy nam w podróżach do kolejnych lokacji i pomaga w załatwianiu wrogów. Możemy zainwestować także w monetki, by te sypały się częściej i gęściej.

A jeśli już przy monetkach jesteśmy. Space Pioneer dostępne jest w modelu free2play, czyli grę możemy pobrać całkowicie za darmo. Jak zwykle w tego typu przypadkach bywa, i tutaj można spodziewać się mikropłatności. Gra, co było dla mnie niezwykle przyjemnym zaskoczeniem, nie wyciąga jednak chciwie łap po nasze pieniądze. Owszem, zbieranie monetek bez mikropłatności jest znacznie utrudnione, ale jeśli chcemy otrzymać więcej niż standardowa porcja nagród za dobrą grę, możemy wszystko oprzeć na oglądaniu reklam. Trzeba tu zaznaczyć, że wszystko jest jednak opcjonalne. Jeśli chcesz zarobić podwójną czy potrójną gażę za swoją robotę na poziomie, wystarczy, że obejrzysz krótki spot, jeśli na to nie przystaniesz – będziesz miał drobne problemy z tym, by upgrade'ować swoją postać na wyższy poziom, ale możesz ponabijać sobie trochę hajsu wchodząc na niższe poziomy i ciułać grosza – co kto woli.

W grze istnieje kilka różnych metod płatności – gemy to waluta premium, którą kupujemy za kasę. Kryształy natomiast pomagają w rozbudowywaniu bazy i można je uzyskiwać właśnie poprzez samą bazę. Najmniej wartościową, ale najbardziej potrzebną są monety. Te przydadzą się do poprawiania naszych umiejętności i zakupu ulepszeń do naszej broni. Z reguły system mikropłatności jest skonstruowany w grach free2play tak, by skołować użytkownika. Tu wszystko jest bardzo proste, przejrzyste i, co najważniejsze, uczciwe.

Space Pioneer nie należy do gier specjalnie urodziwych pod względem graficznym. Oprawa jest miła dla oka, ale dość przeciętna, jeśli brać pod uwagę gry konkurencji. Postać, jak i oponenci prezentują się całkiem fajnie, ale lokacje pozostawiają dużo do życzenia. Są mdłe, powtarzalne i strasznie kanciaste. Pomimo tego i tak potrafi doszczętnie wyssać z naszej baterii energię.

Space Pioneer jest grą, która wystrzeli wasz czas w przestrzeń kosmiczną. To produkcja, przy której chętnie posiedzicie te kilka godzin ciągiem, by rozwalać kolejne fale wrogów, hakować maszyny i psuć plany kosmicznym łapserdakom. Warto znaleźć dla niej miejsce w swoim telefonie, ale pamiętajcie, by wcześniej zaopatrzyć się w powerbanka.

Space Pioneer

  • wciągający gameplay
  • mało inwazyjne mikropłatmości
  • sporo zadań do wykonania
  • opcje upgrade'u postaci
  • rozbudowa bazy
  • po prostu przyjemnie się rozwala
  • prawdziwy pożeracz baterii
  • powtarzalne lokacje

Całkiem przyjemna rozwałka.