InformacjeRecenzja - konsole

Jak obejrzeć film miesiąc przed premierą - recenzja gry LEGO Iniemamocni

... Adam Berlik

Jakie jest LEGO, każdy widzi. Iniemamocni zbudowani z duńskich klocków nie wprowadzają rewolucji, ale ta seria ewidentnie jej nie potrzebuje.

Kampania w LEGO Iniemamocni bazuje na fabule pierwszego i drugiego filmu o Iniemamocnych. Nie było w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że najpierw bierzemy udział w wydarzeniach z drugiego obrazu kinowego, który będzie wyświetlany na naszych ekranach dopiero od 13 lipca. Dopiero po ukończeniu tych etapów odblokowujemy możliwość rozegrania kolejnych rozdziałów stworzonych w oparciu o Iniemamocnych z 2004 roku. Początkowo myślałem, że to błąd. Że coś źle kliknąłem w menu głównym, gdzie być może miałem wybór i mogłem najpierw przejść poziomy bazujące na pierwszym filmie, a dopiero w następnej kolejności zająć się „dwójką”. Twórcy niestety nie przewidzieli takiej opcji, więc koniec końców można powiedzieć, że idąc za kilka tygodni do kina będę doskonale wiedział, czego się spodziewać.

Oczywiście nie zamierzam nikomu zdradzać historii przedstawionej w Iniemamocnych 2, ale powiem tylko tyle, że w drugiej części filmu superbohaterowie są na cenzurowanym i wokół tego tematu obraca się opowieść ukazana w pierwszej połowie gry. To, co się dzieje dalej, nie jest żadną tajemnicą, bo Iniemamocni to film w pewnym sensie kultowy i każdy, kto chciał go zobaczyć, już to zrobił. Szkoda tylko, że nietypowa konstrukcja trybu fabularnego w LEGO Iniemamocni sprawia, że historia momentami – kolokwialnie rzecz ujmując – nie trzyma się kupy, a sam finał nie powinienem być dla nikogo zaskoczeniem. Poza tym sądzę, że po przeczytaniu tego, o czym napisałem powyżej, większość fanów twórczości TT Games da sobie na wstrzymanie i zanim weźmie się za grę, obejrzy film. To chyba jedyne sensowne rozwiązanie w tym momencie.

LEGO Iniemamocni rozpoczyna się od liniowego prologu, po którym trafiamy na ulice miasta. Możemy je dowolnie eksplorować, by nie tylko wrócić do uprzednio zwiedzonych lokacji w trybie swobodnym, ale także zaliczyć inne, poboczne zadania. W recenzowanym tytule mamy chociażby Fale Zbrodni, czyli nieskomplikowane, opcjonalne misje, które wymagają od nas ratowania mieszkańców przed rozmaitymi złoczyńcami czy też oferują możliwość pomagania innym ludzikom LEGO w trudnych sytuacjach. A to gdzieś kot wszedł na drzewo, a to komuś kradną lody, a to trzeba ugasić pożar, i tak dalej, i tak dalej. W tak zwanym międzyczasie możemy wskoczyć do samochodu, pozbierać rozrzucone tu i ówdzie klocki czy też sprawdzić swoje umiejętności w próbach czasowych. Jest co robić, więc jeśli nie wystarczy wam osiem godzin zabawy w kampanii, to możecie spędzić w świecie LEGO jeszcze nawet dziesięć razy tyle, zaliczając grę na 100 procent.

Jak zawsze całość możemy przejść nie tylko samemu (co to za zabawa w ogóle?), ale w lokalnym trybie kooperacji (dopiero wtedy LEGO Iniemamocni zaczyna sprawiać frajdę), gdzie kluczem do sukcesu okazuje się współpraca i odpowiednie wykorzystywanie unikatowych zdolności naszych postaci. Wcielimy się przede wszystkim w członków zwariowanej rodzinki, czyli Helen i Boba, a także pokierujemy dzieciakami – zarówno Wiolą, Maksem, jak i Jack-Jackiem. Pani Iniemamocna jest naprawdę elastyczna, więc potrafi rozciągnąć się na tyle, by stworzyć most. Jej mąż nie przebiera w środkach i bez problemu zrówna z ziemią wszystko, co spotka na swojej drodze. Maksa cechuje niesamowita szybkość, a Wiola nie dość, że potrafi znikać, to w dodatku tworzy wokół siebie barierę ochronną. Z kolei najmłodszy członek familii może przybierać rozmaite formy (np. zmienić się w potwora, klonować się bądź korzystać z telekinezy). Poza tym w grze nie mogło zabraknąć Mrożona, którego możliwość zamrażania rozmaitych obiektów otoczenia wielokrotnie okaże się zbawienna dla naszych bohaterów. Tak samo zresztą, jak nietypowy talent zionącego ogniem Pana Zgagi potrafiącego aktywować rozmaite przejścia. A to tylko wybrane przykłady, bo łącznie w LEGO Iniemamocni odblokujemy ponad 100 postaci!

Formuła rozgrywki w LEGO Iniemamocni bazuje na doskonale znanych rozwiązaniach, którymi autorzy umiejętnie żonglują, w efekcie czego nie czujemy monotonii w trakcie przechodzenia kampanii. Gdzieniegdzie musimy coś zniszczyć, by ze zdobytych klocków zbudować coś innego, wciskając odpowiedni przycisk. Czasem konieczne jest pokonanie określonej liczby przeciwników, natomiast innym razem trzeba aktywować dany mechanizm, odwracając czyjąś uwagę. Sporo tutaj eksplorowania, skakania, zbierania klocków i przełączania się między postaciami (w trybie single player) lub współpracy (jeśli gramy w duecie). Co ciekawe, wariant kooperacji niejako wymusił na twórcach zmodyfikowanie scenariusza w taki sposób, by gracz miał wrażenie, że jego kompan był bohaterem opowieści od samego początku. TT Tales udała się ta sztuka niesamowicie. Aż ciężko uwierzyć, że niektóre postacie pojawiły się na dużym ekranie w zupełnie innym kontekście.

Zagadki nie są jakoś specjalnie trudne, ale niekiedy trzeba na chwilę się zatrzymać, by pomyśleć nad rozwiązaniem. Aby dotrzeć do celu, należy podążać za odliczającym metry znacznikiem lub widoczną na ekranie ikoną, a jeśli utkniemy w zamkniętych lokacjach, to niewykluczone, że otrzymamy słowną podpowiedź od któregoś z bohaterów („no dalej, na co czekasz, zamroź to wreszcie!”). Niekiedy ułatwieniem okazuje się znajomość filmów. Są w grze takie miejsca, gdzie jest ona nad wyraz przydatna, bo jeśli nie widzieliśmy pierwszych Iniemamocnych, to możemy kręcić się w kółko bardzo długo. Szkoda tylko, że system informowania gracza o możliwości interakcji w danym miejscu nie zawsze działa idealnie. Czasem najzwyczajniej w świecie się ikony nie wyświetlają. Tak naprawdę jednak wystarczy przesunąć kierowaną przez nas postać o kilka centymetrów, wcisnąć kółko i czekać na rozwój wypadków. Innym razem znaczniki błędnie wskazują, że powinniśmy w tym miejscu skorzystać z innego bohatera.

LEGO Iniemamocni idealnie sprawdzi się jako gra skierowana do młodszych odbiorców, którzy mogą zaprosić starszych do wspólnej zabawy. Najnowsze dzieło TT Games nie jest w żadnym razie rewolucyjne. To jednak solidnie wykonana produkcja, która oferuje ciekawie zrealizowaną kampanię fabularną, sporo aktywności pobocznych i niezbyt wysoki poziom trudności. Wszystkie te elementy sprawiają, że warto w nią zainwestować, zwłaszcza jeśli uwielbiamy Iniemamocnych i z niecierpliwością czekamy na premierę nowego filmu. Jak już wspomniałem na początku, lepiej wstrzymać się z zakupem do czasu obejrzenia kolejnych przygód zwariowanej rodzinki na dużym ekranie.

PlayStation 4LEGO Iniemamocni

  • świetne przeniesienie fabuły Iniemamocnych do świata klocków LEGO
  • mnóstwo różnorodnych, zapadających w pamięć bohaterów dysponujących unikatowymi zdolnościami
  • długi czas rozgrywki (przejście kampanii zajmuje ok. 8 godzin, a ukończenie gry na 100 procent to zabawa na kilkadziesiąt godzin)
  • ciekawie zaprojektowane łamigłówki
  • choć twórcy żonglują kilkoma pomysłami, nie czuć monotonii
  • dlaczego najpierw trzeba przejść fabułę drugiego filmu?!
  • gra powinna ukazać się w dniu polskiej premiery filmu Iniemamocnych 2

LEGO nie potrzebuje rewolucji, bo w Iniemamocnych gra się naprawdę dobrze

Najnowsze
Lubisz nas?