Recenzja - mobile

Disney Heroes: Battle Mode - recenzja - od bohatera do zera

Katarzyna Dąbkowska, 07 czerwca 2018 14:00 1

Ekipa disneyowskich bohaterów ponownie wkracza do akcji.

Produkcje baśniowego giganta przyciągają przed ekrany kin setki milionów miłośników bajek na całym świecie. Bohaterowie Disneya lśnią niczym gwiazdy na ekranach. Bawią, śmieszą, doprowadzają do łez, od czasu do czasu dadzą sobie po mordzie. Na tym właśnie ostatnim elemencie skupia się najnowsza produkcja PerBlue Entertainment.

Disney Heroes: Battle Mode nie ma prawie nic wspólnego z magią, jaką możemy zobaczyć na wielkim ekranie. Produkcja jest czymś w rodzaju mieszanki RPG-a z cookie clickerem i to wcale nie najwyższej jakości. Podczas rozgrywki kierujemy grupą wybranych przez siebie postaci znanych nam dobrze z filmów Pixara czy Disneya. Na liście są między innymi dziwaczna rodzinka Iniemamocnych czy ekipa Zwierzogrodu. Naszym zadaniem jest najzwyczajniej w świecie spuszczenie łomotu przeciwnikowi.

Przeciwnikiem w grze jesteśmy... w zasadzie my. Ekipa łapserdaków składa się przede wszystkim z naszych odpowiedników, ale w „tej złej” formie. Mają zatem te same umiejętności, ruchy i bronie. Każda pojedyncza runda składa się z trzech fal przeciwników. Oczywiście, im dalej brniemy w rozgrywkę, tym mocniejsi i bardziej wykwalifikowani są nasi wrogowie, a pokonanie ich stanowi nie lada wyzwanie. Gracze jednak mogą sami ulepszać swoich wojowników na kilka zawiłych, skomplikowanych (jak dla dzieciaków) sposobów.

Każda odblokowana przez nas postać otrzymuje podczas walki punkty doświadczenia, dzięki czemu może ewoluować na wyższy poziom, a przy okazji możemy odblokowywać nowe umiejętności naszych bohaterów. Te z kolei przydadzą się nam do mocniejszego przyfasolenia oponentowi na placu boju. Można również zdobywać odznaki, które pozwalają nam na upgrade na wyższy poziom. Gdyby nie to, że gra od czasu do czasu informuje o tym, że w sumie to dostępne są nowe bajery, odznaki, umiejętności czy punkty, trudno byłoby się w tym wszystkim połapać małolatowi.

Na placu boju jest za to o wiele prościej. Można powiedzieć – za prosto. Naszym zadaniem nie jest nawet monotonne pykanie palcem po ekranie. Bohaterowie rzucani przez nas w bój walą w oponentów ile wlezie bez naszej ingerencji. Od czasu do czasu, po zapełnieniu paska umiejętności, możemy dotknąć pacem w jedną z ikonek na ekranie i voila! Nasze zadanie zostało wykonane. Gracz jest tu jednostką w zasadzie zbędną, a RPG, na którym wzorowana jest ta gra, zmienia się w zwykłego, taniego cookie clickera bez polotu. Co więcej, można od razu załączyć tryb automatyczny i jedynie patrzeć, jak nasi spuszczają łomot oponentom. Gra oferuje kilka trybów rozgrywki, które w zasadzie składają się z tych samych poziomów nazwanych inaczej.

Polotu nie widać również w samych poziomach. Przeciwnicy wciąż się powtarzają, wyglądają tak samo, mają te same umiejętności. Zmieniają się jedynie kolejne lokacje i teksturki pojawiające się gdzieś za naszymi bohaterami. Sama lista bohaterów również nie nastraja pozytywnie. Jest ich, jak na disneyowskie postacie, za mało. Odblokowywanie kolejnych też jest mozolne, uciążliwe i najzwyczajniej w świecie nudne.

W tym całym bagnie trudno znaleźć zalety, jednak PerBlue Entertainment można bardzo pochwalić za system, na którym opiera się rozgrywka. Znienawidzony przez większość graczy system energii nie jest tu aż tak uciążliwy. Wszystko przez to, że w trakcie rozgrywki zbieramy kolejne punkty energii. Te nie przepadają, kiedy osiągniemy maksimum punktacji, ale kumulują się. Możemy je później wykorzystać podczas rozgrywki. Jeśli dajemy sobie dobrze radę, rozgrywką będzie trwać godzinami. Wystarczy, że nie pozwolimy, by przeciwnicy spuszczali nam łomot.

Disney Heroes: Battle Mode może pochwalić się za to całkiem niezłą oprawą graficzną. Bohaterowie wyglądają naprawdę znakomicie, ale z drugiej strony widać, że animacje są nieco ubogie i ograniczone. Tekstury, choć nieliczne, również wyglądają przyzwoicie, czego nie można powiedzieć o dźwięku. Ten raczej wkurza i nie przywodzi na myśl disneyowskich hitów. Powoduje za to zgrzyt gdzieś w czaszce, więc lepiej wszystko wyciszyć, aby nie nabawić się zapalenia uszu.

Disney Heroes: Battle Mode to kolejny tani skok na kasę wielbicieli disneyowskich produkcji. Gameplay w tej grze jest na tyle nudny i mdły, że nie musicie nawet chronić dzieci przed tym tytułem. One same znudzą się po kilkunastu walkach i oddadzą wam smartfona, by wyjść na dwór pogrzebać patykiem w błocie. Bo to o wiele ciekawsze zajęcie.

Disney Heroes: Battle Mode

  • ładna oprawa graficzna
  • uczciwy system energii
  • nudny gameplay
  • niewielka liczba bohaterów
  • skomplikowany system doskonalenia postaci
  • niezwykle powtarzalna
Bohaterowie filmów Disneya dawno nie byli tak drętwi. 5.0
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
Hyperide VR - recenzja - oda do białej gorączki
Assassin z Sherwood - recenzja filmu Robin Hood: Początek
Fallout 76 - recenzja. Bugerfall out!
najnowsze