Recenzja - mobile

World of Warships Blitz - recenzja - załoga na manewry!

Katarzyna Dąbkowska, 24 stycznia 2018 12:00 0

Mobilne "statki" będą ciekawą alternatywą dla wersji pecetowej?

World of Tanks Blitz musiało być naprawdę dużym sukcesem, skoro Wargaming zdecydował się na stworzenie mobilnej wersji kolejnego tytułu ze swojej „wielkiej trójcy”. Choć kolejność wydawania gier na pecetach sugerowałaby, że powinniśmy teraz grać w World of Warplanes Blitz, to jednak białorusini postanowili zgrabnie ominąć średnio udane samoloty i przejść prosto do okrętów. Czy jednak taka gra jak World of Warships ma sens na dotykowym, kilkucalowym ekranie?

Głównych założeń rozgrywki nie trzeba zatem chyba nikomu tłumaczyć. Ot, mamy za zadanie załatwić jak najwięcej statków wroga, albo chociażby zdobyć od niego więcej punktów, czy to samemu na placu boju, czy w ekipie. Białoruska firma przenosi grę na mniejsze sprzęty, tak więc wersja Blitz, tak jak to miało miejsce przy czołgach, jest nieco okrojona w porównaniu do większego brata.

Największa zmiana, od razu rzucająca się w oczy to sterowanie, które zostało całkiem nieźle przystosowane do ekranów dotykowych. Po prawej stronie mamy zatem dostępny cały panel sterowania bronią, po lewej natomiast – panel odpowiedzialny za ruch naszą jednostką. Nie jest to szczyt marzeń kapitana, ale jak na grę mobilną sprawuje się bardzo dobrze. Sterowanie jest intuicyjne i bez problemu, nawet pomijając samouczek, jesteśmy w stanie opanować je w ciągu kilku sekund.

Jeśli World of Warships, to, oczywiście, statki. Tutaj na szczęście nie ma sporego odstępstwa od „większego brata”. Na liście wciąż znajdziemy zatem niszczyciele, lotniskowce czy pancerniki japońskie, francuskie, niemieckie czy amerykańskie. Pancerniki to prawdziwe molochy, którymi niezwykle trudno sterować, ale za to wytrzymają dłużej na polu bitwy, zaś niszczyciele są niezwykle zwrotne i szybkie, ale znacznie łatwiej je zatopić.

Oczywiście, wszystko rozbija się tutaj o taktykę gracza. Jednym przypasuje bardziej bardziej dynamiczny ruch na planszy, inni będą woleli przyjąć na siebie więcej obrażeń. Co kto lubi. Warto jednak zaznaczyć, że tak czy owak rozgrywka w World of Warships Blitz będzie przyprawiała o dreszczyk. Gracze z drużyny muszą albo zatopić statki wroga, albo uzyskać więcej punktów niż przeciwnik w dokładnie wyznaczonym czasie (sześć minut). Nieważne czy wygramy, czy przegramy. Przegrani również otrzymują punkty na otarcie łez, by nie zniechęcić do dalszych pojedynków. W World of Warships Blitz trzeba mieć oczy dookoła głowy i dokładnie monitorować zaistniałą sytuację. Kiedy „polujemy” na statek, wróg może dopaść naszą rufę. Na morzu spotykamy się również z wysepkami, za którymi możemy się ukryć podczas walk. Cała rozgrywka zależy od tego, jak ją sami poprowadzimy (i, oczywiście, od tego, czy nasi znajomi na placu boju starają się równie mocno jak my).

Rozgrywki 7vs7 stanowią tutaj kluczowy element. Wargaming postanowił dodać tu również tryb kampanii i w tym wypadku firma postarała się o nieco bardziej historyczne tło niż przedstawienie samych statków. Każda potyczka opatrzona jest odrobiną komentarza, który wprowadza nas w kolejną bitwę morską. Warto jednak zaznaczyć, że trzeba odblokować 12 poziom, by móc w takich walkach wziąć udział. Różnią się one jednak od standardowych, w których musimy pokonać wroga. Otrzymujemy tutaj zadania, takie jak zniszczenie określonej liczby okrętów wroga. Raczej nie stanie się to ulubionym elementem graczy, jednak tryb ten jest na tyle ciekawy i wymagający, aby spędzić z nim trochę czasu czy poćwiczyć swoje umiejętności.

Podobnie jak World of Tanks Blitz i tutaj mamy do czynienia z gra free2play. A jeśli F2P to i mikropłatności, skupiające się wokół ulepszeń statków, które mamy w swojej „bazie”. Możemy dokupować upgrade'y, które spowodują, że nasze okręty będą miały większy zasięg czy lepszą broń na pokładzie. Ważne jest jednak to, iż mikropłatności nie uprzykrzają nam życia. Dlaczego? Ponieważ nawet z najlepszym statkiem, ale brakiem strategii będziemy ostro dostawać po rufie!

World of Warships Blitz to graficzna poezja. Gra z miejsca ustawiona była na wysokie detale i pokazała prawdziwą klasę. Pięknie prezentuje się tu środowisko (w tym głównie morze), okręty charakteryzuje wysoki poziom detali. Całość opatrzona jest całkiem niezłą muzyką i dźwiękami. Ma to jednak swoje następstwa. Gra jest istnym pożeraczem baterii w telefonie. Po godzinie rozgrywki bateria w moim iPhonie 6 pokazywała 34%. Problem w tym, że smartfon był podłączony do naładowanego na 100% pokrowca z baterią, z którego Blitz najzwyczajniej w świecie „wyssał” życie. Zmiana na niski poziom detali wbrew pozorom daje niewiele. Obciążenie jest wciąż spore, więc warto podczas wycieczek połasić się o kabel i powerbanka.

World of Tanks Blitz to gra dla początkujących poszukiwaczy morskich przygód, jak i miłośników wersji pecetowych, którzy nie mogą siedzieć non stop przed ekranem swojego komputera. Oczywiście, nie jest to idealna alternatywa, ale trudno upchnąć molocha w tak niewielki sprzęt. Grę polecamy, ale radzimy nie odłączać się od źródła energii czy internetu.

World of Warships PC

  • oprawa audiowizualna
  • wciągająca rozgrywka
  • emocjonujące pojedynki
  • odwzorowanie statków
  • istny pożeracz baterii
Zarówno wilki morskie, jak i początkujący żeglarze znajdą tu coś dla siebie. 8.5
Pojazdy kołowe w World of Tanks - szybcy i wściekli
Hymn, który nie brzmi dumnie - recenzja Anthem
Recenzja Civilization VI na Switcha - warto dla niej kupić konsolę
Nowy szczyt bezczelności - recenzja Far Cry New Dawn
najnowsze