Recenzja - mobile

Modern Combat Versus - recenzja - mobilne Call of Duty

Katarzyna Dąbkowska, 17 listopada 2017 11:00 0

Gameloft i tym razem raczej nie zaskoczył.

Za każdym razem, kiedy gram w grę Gameloftu jestem rozdarta. Od czasów Asphalt 8: Airborne pojawiało się wiele ciekawych produkcji z wielkim potencjałem przysłoniętym przez mur mikrotranskacji. Czy Modern Combat Versus jest inne? A może wpasowuje się w standardowy model mobilnych gier francuskiego wydawcy?

Podczas zabawy w Modern Combat Versus wcielamy się w żołnierza, a następnie... po prostu wpadamy na mapę, by porozwalać kilku typków. Nie spodziewajcie się rozbudowanej kampanii fabularnej (jak to było w przypadku poprzednich części), z której dowiecie się więcej o okropieństwach wojny. Nowa gra Gameloftu skupia się na wieloosobowych rozgrywkach 4 na 4 graczy przez sieć. Zasady są podobne, jak w każdej strzelance FPP – zabijamy albo dajemy się zabić.

Gra pozwala na dostosowywanie naszego bohatera, choć nie mamy wpływu na to jak wygląda. Kolekcjonujemy kolejne karty, które pozwalają nam na naładowanie naszego herosa nowymi punktami zwiększającymi jego skuteczność w walce. Czy raczej „ich”. W grze dostępnych jest bowiem multum odblokowywanych bohaterów, których cena różni się w zależności od tego, jakie dana postać ma statystyki.

Sterowanie w grze jest do bólu proste – poruszamy się dotykając ekranu z lewej strony, a obracamy – manewrując paluchem z prawej strony. Strzelanie w takim przypadku, kiedy nasze oba kciuki są zajęte mogłoby być bardzo problematyczne, jednak twórcy obmyślili niecny plan – po co strzelać, kiedy gra może to robić za nas? Nie znaczy to, oczywiście, że będziemy ładować kolejne magazynki w pustą przestrzeń. Gra wykrywa, kiedy na naszym celowniku znajdzie się wróg i wtedy automatycznie zaczniemy strzelać do naszego oponenta. Wydawało mi się, że takie rozwiązanie będzie ciężkie bez dodatkowego kontrolera, ale wypróbowałam obie wersje i muszę przyznać, że dużo lepiej gra się z wykorzystaniem jedynie smartfona. Co więcej, wirtualny joystick uwzględnia powolne poruszanie się na planszy, jak i sprint. Podsumowując – do sterowania przyzwyczaimy się bardzo szybko i bez trudu po pierwszym poziomie będziemy wybijać kolejnych przeciwników. Jeśli natomiast zgubimy się gdzieś w ogniu walki, wystarczy, że stukniemy palcem o ekran dwa razy, by nasz przeciwnik pojawił się na naszym celowniku.

Muszę przyznać, że Modern Versus Combat zaimponował mi pod względem graficznym. Gra wygląda świetnie. Zarówno tekstury, jak i bohaterowie prezentują się znakomicie, chociaż nie obyło się też bez kilku problemów z tym związanych. Po pierwsze (choć zapewne nikogo nie powinno to dziwić) Modern Combat Versus nie jest najlepszym przyjacielem naszej baterii. Bardzo szybko zauważycie, że pasek naładowania baterii znika w zaskakującym tempie, a smartfon nagrzewa się do takiego stopnia, że zaczynają się nam pocić palce. Dźwięki w grze przywodzą na myśl istne pole bitwy, więc wpasowują się bardzo dobrze w pełen akcji klimat. Po drugie – gra często się „zacina” (przynajmniej na moim iPhonie 6). Początkowo gra nie sprawiała problemów, jednak z biegiem rozgrywki coraz ciężej było mi trafić w przeciwnika przy okrutnych spadkach płynności. Korzystali z tego moi przeciwnicy, którzy nie raz i nie dwa załadowali mi kulkę, kiedy próbowałam dostrzec cokolwiek przede mną.

Niestety Gameloft i tym razem postanowił pokazać różki i „zadźgać” świetną grę mikrotransakcjami. Kiedy na polu bitwy rozwalając mózgi kolejnym przeciwnikom bawimy się wybornie, tak wychodząc z mapy już nie tak bardzo. Gra oferuje nam całą gamę mikrotransakcji, w których brodzimy od samego początku. Kiedy zrozumiałe są dla mnie bonusowe skrzynki z dodatkami, które możemy odblokować dopiero po upływie danego czasu, tak kompletnie nie rozumiem, jak można zablokować... nagrody za dobrze wykonaną robotę. Tak, dobrze czytacie. Podczas naszych eskapad otrzymujemy nie tylko gotówkę oraz doświadczenie, ale również skrzynki z bonusami, których otwarcie również wymaga od gracza czasu. Oczywiście, pierwsze skrzynki odblokowujemy zaledwie w 3 sekundy, ale kolejne wymagają dłuższego „posiedzenia” w naszym ekwipunku. Niesprawiedliwym jest według mnie sposób odblokowywania kolejnych poziomów bohatera. Nie dość, że zbieramy karty postaci, to później musimy zapłacić grube pieniądze za upgrade postaci. Żeby nie było – nasi najemnicy tanio się cenią i za wykonaną misję otrzymujemy jakieś grosze. Innymi słowy – jeśli nie wydacie w tej grze prawdziwej kasy, przekonacie się, co znaczy monotonne zbieranie kieszonkowego.

Modern Combat Versus to miła odskocznia od poprzednich gier z serii. Gameloft postanowił, jak zwykle zresztą, wyciągnąć z gry jak najwięcej i zatruło fajną i ciekawą rozgrywkę kolejną porcją mikrotransakcji. A szkoda, bo zapowiadało się wybornie, a tak mamy do czynienia z kolejnym skokiem na naszą kasę.

Modern Combat Versus

  • dynamiczny gameplay
  • świetna grafika
  • wiele postaci do odblokowania
  • mikrotransakcje
  • mikrotransakcje
  • mikrotransakcje
Kolejne pay2win w wykonaniu Gameloftu. 6.0
Recenzja Civilization VI na Switcha - warto dla niej kupić konsolę
Nowy szczyt bezczelności - recenzja Far Cry New Dawn
Nie ufaj słodkiej buzi - recenzja filmu Anioł
Pociąg do postapokalipsy - recenzja gry Metro Exodus
najnowsze