Recenzja - mobile

Snajper kolejny raz strzela sobie w stopę, czyli recenzja Sniper Ghost Warrior na smartfony

Katarzyna Dąbkowska, 04 października 2017 15:00 0

CI Games ponownie rozczarowało.

Sniper Ghost Warrior 3 niespecjalnie udał się CI Games. Grze zarzucano nudę, tragiczne animacje postaci i straszne błędy w kluczowych misjach, co zaowocowało średnimi ocenami od mediów na całym świecie. Polska firma się jednak nie poddała i we współpracy z Octopus Games stworzyła mobilną wersję Sniper Ghost Warrior. Wyszło ładnie, ale...

Sniper Ghost Warrior na iOS i Androida przedstawia raczej standardowy model rozgrywki, jaki można znaleźć w grach snajperskich. Można go porównać choćby do popularnego Deer Hunter, choć tutaj nie mamy do czynienia z niewinnymi zwierzakami, a z typami spod ciemnej gwiazdy. Wcielamy się tu w tytułowego snajpera, który porusza się po różnych lokacjach, by wykonywać kolejne zadania. W uproszczeniu – strzelać i zabijać.

Zabijanie w mobilnym Sniper Ghost Warrior tylko pozornie należy do prostych. W teorii (i w kilku pierwszych misjach) bierzemy karabin, celujemy i bach, nie ma gościa, problem rozwiązany, a na nasze konto wpływają dolary. Po kilku misjach jednak okazuje się, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Podczas rozgrywki możemy używać kilku rodzajów broni, nie jedynie karabinu snajperskiego. Niektórych przeciwników załatwimy także karabinem maszynowym, dlatego pukawki musimy ciągle polepszać lub zakupować nowe.

Nasz snajper ma również umiejętności specjalne, które może wykorzystywać podczas rozgrywki. Na liście znajdziemy wykrycie, które pozwoli na zlokalizowanie „tych złych” na mapie czy opcję pocisków przeciwpancernych, które gwarantują zabicie wroga za każdym strzałem, nie tylko tym najbardziej celnym. Spowolnienie natomiast, jak sama nazwa wskazuje, pozwala nam spowolnić na krótką chwilę czas, byśmy mogli sprawniej rozprawić się ze złoczyńcami. Trzeba przyznać, że wszystkie misje trzymają mocno w napięciu, bo gra prostą nie jest.

Gra, jak na produkcję przeznaczoną na urządzenia mobilne, wygląda całkiem nieźle. Ładne są tutaj przede wszystkim tekstury, trochę gorzej jest za to z modelami przeciwników i ich animacjami. Nie zrozumcie mnie źle, ale nerwowe podrygiwanie prostokątnej stopy oponenta za każdym razem, kiedy włącza się końcowa animacja zwycięskiej misji początkowo bawi, jednak za piątym razem nie mamy już ochoty na nią patrzeć. Ktoś jednak nie popisał się przy optymalizacji kodu gry, bo Sniper Ghost Warrior zabija nie tylko przeciwników, ale i baterię w naszym smartfonie. Produkcja jest na tyle wymagająca, że żre energię niczym Lamborghini Murcielago LP paliwo. Po kilku minutach gry zauważamy, że rączki pod telefonem zaczynają nam się pocić z gorąca, a na wieczorne pogaduchy z psiapsiółkami już nam baterii nie starczy, jeśli nie wzięliśmy ze sobą powerbanka. Muzyka w grze za to fajnie dopasowuje się do snajperskiego klimatu.

Całkiem nieźle wygląda również system misji, który podzielony jest na kilka różnych rodzajów. Na liście znajdziemy między innymi zadania dla snajperów, zadania fabularne czy misje szturmowe. Jeśli chcemy natomiast sobie dorobić, możemy wykonywać kontrakty, na których co prawda zarobimy mniej, ale ich lista jest długa.

Sniper Ghost Warrior na iOS byłoby naprawdę fajną grą, gdyby ktoś w CI Games nie pomyślał: „Ej, zepsujmy ją mikrotransakcjami”. Tak, mobilny Sniper sam „strzela” sobie w stopę (na dodatek kwadratową) metodą płatności. Każda misja w grze będzie nas kosztowała punkty energii. Im trudniejsze, tym więcej punktów musimy wydać. Niewprawiony w boju „snajper” posiedzi w grze zaledwie kilka minut i nie zdąży się dobrze skupić w toalecie, a już będzie musiał szukać innej rozgrywki na swoim telefonie. Raz po raz pojawiają się kolejne okna informujące o jakże niezwykłej okazji zakupienia karabinu za „jedyne” 24 polskie złote. Kiedy indziej pojawiają się natomiast reklamy. Tak, rozumiem, że to gra free2play, jednak w innych tego typu produkcjach nie jesteśmy zmuszani przez grę do oglądania spotów, a jedynie zachęcani bonusami. Już nie wspominając o tym, że gracz nie czuje się zbyt dobrze, jeśli przed chwilą ubił ostatniego przeciwnika, wszystko wokół spłynęło posoką, a po chwili gra serwuje mu taką oto reklamę przez 30 sekund:

Gra nie należy również do najłatwiejszych. Po jakimś czasie nawet najbardziej wprawiony w boju zostanie zmuszony do dorabiania sobie na boku na kontraktach, aby nie musieć wydawać prawdziwych pieniędzy. Ulepszenia do broni nie należą do najtańszych, a za zlecenia jakby nie patrzeć otrzymujemy marne grosze. Trzeba trochę pochałturzyć, zanim kupimy sobie dodatki do broni. Plusem jest to, że za przegrane misje również otrzymujemy kasę. W sumie jest jej niewiele i wystarczy jedynie na otarcie łez, jednak lepsze to niż nic.

Sniper Ghost Warrior 3 pozostawiło po sobie niesmak. Jeśli jakimś cudem macie nieco szacunku do CI Games, to po prostu nie pobierajcie Sniper Ghost Warrior na swoje mobilne urządzenia. To ładna gra z wieloma misjami, ale sięgnie łapskiem głęboko do kieszeni w waszych spodniach. Szkoda, bo zapowiadała się bardzo dobrze.

Sniper: Ghost Warrior (mobile)

  • niezła oprawa graficzna
  • sporo misji
  • modele postaci
  • mikropłatności
Każdy snajper zbankrutowałby przy takich płatnościach. 6.0
Waszyngton w ogniu - Tom Clancy's The Division 2 - recenzja
Przepiękne widoki, dziwna historia - recenzja Trüberbrook
Dobranocka dla dorosłych - recenzja Love, Death & Robots
Bajka na dobranoc w zimową porę życia - recenzja filmu Przemytnik
najnowsze