InformacjeFelieton

Gra Wstępna #21 Quake Champions i Fortnite: Battle Royale

... Kamil Ostrowski

Co tam w betach piszczy? Ano, sprawdzamy nową, odświeżoną wariację na temat Quake'a oraz nowy tryb do Fortnite o wiele mówiącym tytule "Battle Royale".

Kamil Ostrowski

Quake Champions

  • Obecny status: Early Acces od 22 sierpnia 2017 r.
  • Planowana data premiery: nieznana

The Elder Scrolls: Skyrim we wszystkich możliwych wersjach obleciało każdą możliwą platformę, więc wypadałoby wypuścić coś nowego? No to wypuśćmy Quake’a! Tylko co w takim Quake’u zmienić, żeby był nowy, ale pozostał taki sam? Co jest teraz na topie? Overwatch i inne hero-shootery. Co tam jest ciekawego? Zróżnicowane klasy postaci. No to wprowadźmy klasy postaci. Nikt nie odgrzewa kotletów lepiej niż Bethesda.

Quake Champions w swojej bazie jest po prostu sieciowym Quakiem. Dobrze znana szybka akcja, dobrze znane bronie, od shotguna, przez wyrzutnię rakiet, po railguna, dobrze znane znajdźki, w tym bonus do zadawanych obrażeń, apteczki czy części pancerza. Nowością jest natomiast podział graczy na rozmaite postaci, oraz wprowadzenie umiejętności będącej czymś w rodzaju „ulti” z wspomnianego już Overwatcha.

Gracze wcielają się więc w bohaterów gier Bethesdy, tych z serii Quake, Doom i Wolfenstein. Z dwóch ostatnich uniwersów póki co jest po jednym herosie, aczkolwiek domyślam się, że pojawi się więcej. Na starcie dostępną mamy jedną uniwersalną „klasę” – jest to zwykły Ranger. Komu marzy się więcej, ten musi uzbroić się w cierpliwość i powoli odblokowywać kolejnych bohaterów, bądź zapłacić za pakiet oferujący dostęp do wszystkich dzisiejszych i przyszłych postaci. Różnice pomiędzy poszczególnymi zabijakami potrafią być spore, chociaż nie w takim stopniu jak w przypadku Overwatch. Zmieniają się liczba punktów życia i pancerza (o kilkadziesiąt procent), szybkość poruszania się, ale przede wszystkim wspomniane wyżej „ulti”, czyli specjalna umiejętność, którą możemy aktywować raz na kilkadziesiąt sekund. Jeden z bohaterów będzie widział przez ściany, inny zaszarżuje na wrogów, a kolejny uruchomi tarczę neutralizującą wrogi ostrzał.

Największym problemem Quake Champions jest niestabilność aktualnego buildu. Nieraz musiałem uruchamiać aplikację po kilka razy, zanim program łaskawie pozwolił mi wejść do menu głównego. Także już w czasie zabawy wielokrotnie zdarzały mi się wycieczki do pulpitu.

Zabawa jest bardzo przyzwoita. Gra jest szybka, ale nie na tyle chaotyczna, żeby zniechęcać. Quake pozostał Quakiem, dodano do zabawy jedynie współczesne elementy, które mają nas na dłużej przyciągnąć do zabawy i nieco ją podrasować. Gra pozostaje szybka, trudna i dostosowana do gustów wymagających, hardkorowych wymiataczy. W pewną niszę Quake Champions na pewno się wciśnie.

Ciekawy sposób na odświeżenie poczciwego Quake’a. Jeżeli tylko twórcy uporają się z dramatyczną niestabilnością działania aplikacji, to gra pozostanie z nami na dłużej.

Fortnite: Battle Royale

  • Obecny status: Early Access od 25 lipca
  • Planowana data premiery: nieznana

Nie spodziewałem się, nawet w najśmielszych fantazjach, że nowy tryb do Fortnite, zatytułowany po prostu Battle Royale, a będący zrzynką z osławionego Playerunknown’s Battlegrounds, wciągnie mnie w takim stopniu. Pomimo tego, że nową formę zabawy miałem już ograną na wszystkie sposoby, co w zupełności pozwalało mi na napisanie tekstu, grałem bez przerwy przez kolejnych kilkanaście dni, zupełnie nie znajdując czasu na jakiekolwiek inne zajęcia. Kolejne mecze wypełnione były oczywiście moją frustracją, okrzykami złości i rzucaniem myszką, niemniej zawsze do Fortnite wracałem.

Battle Royale jest niczym innym, jak naprędce skleconą wariacją na temat free-for-all wraz z setką innych graczy, którą to formę zabawy poznaliśmy dzięki wspomnianemu już wcześniej PUBG. Mapa jest wyraźnie mniejsza, co uzasadnione jest brakiem pojazdów mechanicznych, niemniej pozostaje mocno urozmaicona i wypełniona ciekawymi zaułkami. Będziemy mieli je okazję zwiedzić, kiedy obszar gry zacznie się zawężać, a nas zmusi do opuszczenia bezpiecznej kryjówki.

Co dodaje nowemu trybowi w Fortnite specyficznego charakteru, to rzecz jasna zaimplementowana w samą strukturę gry mechanika niszczenia otoczenia za pomocą kilofa (oraz innych broni), zbierania surowców oraz stawiania własnych konstrukcji i pułapek. Co lepsi gracze wykorzystują te możliwości do budowania swoich własnych umocnień w strategicznych miejscach. Parę razy byłem nawet świadkiem sytuacji, gdy wyjątkowo biegli gracze korzystali z opcji naprędkiego budowania do blokowania i dezorientowania przeciwników.

Podstawową zaletą Fortnite: Battle Royale jest fakt, iż jest on zupełnie darmowy. Twórcy potraktowali dodanie nowego trybu jako reklamę, a co za tym idzie, nie zaimplementowali do tej pory żadnych elementów premium, które mogłyby w jakikolwiek sposób wpływać, chociażby kosmetycznie, na zabawę. Nic tylko brać i grać. Aha, jeżeli chcecie wiedzieć więcej o Fortnite, to zajrzyjcie do jednej z poprzednich Gier Wstępnych, na łamach której pisałem na temat kampanii co-op (również jest dosyć przyjemna).

Nowy tryb do Fortnite wciągnął mnie jak odkurzacz, nawet jeżeli to ordynarny klon PUBG. Mechanika budowania stanowiąca kamień węgielny mechaniki nowej gry polskiego oddziału Epic Games dodaje grze okazjonalnych rumieńców.

Najnowsze
Lubisz nas?