Felieton

Pomnik megalomanii, czyli dotykając Myszki - z wizytą w muzeum w Kubince [galeria]

Myszasty, 12.06.2017 16:15 5

Spełniło się jedno z moich marzeń – Myszasty pogłaskał po pancerzu „Myszkę”.

Przy okazji wizyty na Wielkich Finałach w World of Tanks, które w tym roku po raz pierwszy odbyły się w Moskwie, nie mogłem nie skorzystać z okazji, jaką była wizyta w słynnym muzeum broni pancernej w Kubince. Obok równie słynnych brytyjskiego Bovington i amerykańskiego Aberdeen, to jedna z największych i najciekawszych dostępnych dla publiczności kolekcji pojazdów wojskowych na świecie. Ludzie radzieccy, będący niezrównanymi mistrzami w „nacjonalizowaniu” cudzego mienia, zgromadzili podczas wojny i tuż po niej całą masę skarbów przyprawiających o szybsze bicie serca każdego miłośnika militariów i historii. W tym także jedyny istniejący na świecie, mobilny pomnik megalomanii Hitlera – prototyp superciężkiego czołgu Panzerkampfwagen VIII Maus.

Zanim jednak przejdziecie do oglądania galerii, kilka słów o samym muzeum. „Stara Kubinka” powstała już w 1972 roku i już na starcie oferowała kolekcję pojazdów, które wywołała niemałe poruszenie na całym świecie. Eksponowane początkowo na świeżym powietrzu, z czasem większość eksponatów przeniesiono do skleconych naprędce i po kosztach hangarów. Nie niszczały, ale też dostęp do nich, stłoczonych jeden obok drugiego, był mocno utrudniony. Dlatego w 2016 roku tuz obok powstał gigantyczny Park Patriotów. Pomińmy w tym momencie ewidentnie propagandowy charakter i cel powstania tego kompleksu. Najważniejsze, że w części muzealnej, łączącej w sobie zasoby muzeum lotnictwa i pancernej Kubinki, część tej ostatniej kolekcji wreszcie znalazła należne jej miejsce.

Przede wszystkim jest tutaj dużo więcej przestrzeni, przez co ekspozycja poszczególnych modeli jest o nieco lepsza. Pojazdy można obejrzeć z każdej strony, podejść do nich, poczuć tę skalę, która mimo wszystko umyka choćby w WoT. czym innym jest zbliżenie na model, a czym innym zobaczenie z odległości kilkudziesięciu centymetrów grubości przedniej płyty Jagdtigera, dotknięcie szerokich gąsienic IS-a, czy wnętrza SU-100. Wystawa w Parku Patriotów ma wszakże charakter ewidentnie historyczny i znajdziemy na niej w zasadzie tylko pojazdy biorące udział w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.

To zaś oznacza, że największe smaczki i najbardziej cenne oraz unikalne eksponaty wciąż stoją stłoczone obok siebie w hangarach „starej Kubinki”. A uwierzcie, warto i trzeba, jeśli jest się miłośnikiem militariów, odwiedzić to miejsce. Również na WoT-owych wymiataczy czeka tam masa smaczków. Żadne muzeum nie ma tak bogatej kolekcji radzieckich prototypów. Znajdziemy tam całą kolekcję IS-ów z kultową „siódemką” na czele, kilkanaście prototypowych i eksperymentalnych MBT z czasów zimnej wojny, czy takie ciekawostki jak powalające rozmiarami SU-100Y, jeszcze większe SU-14-2, kultowy Type 59, czy Sturer Emil. A także schowany wstydliwie pod ścianą, na końcu hali i zasłonięty przez moździerz Karl Gerat, jedyny na świecie Maus. Oprócz tego muzeum posiada całkiem bogatą kolekcję pojazdów amerykańskich, japońskich, francuskich, włoskich, węgierskich, a nawet polskich.

Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem wszystkie te cuda techniki wojennej trafią do równie przestronnych sal, jak część kolekcji biorąca udział w drugiej wojnie. Jest tam po prostu zbyt wiele cennych i totalnie unikatowych pojazdów, by stały ściśnięte w ciasnych i słabo oświetlonych halach.

I jeszcze kilka zdań na koniec, żeby nie było wątpliwości. Nie jestem miłośnikiem niemieckich działań podczas drugiej wojny światowej. I nikt nie powinien być, choć oczywiście świat pełen jest zafascynowanych dziwnymi rzeczami świrów. Tego co wyprawiali Niemcy podczas wojny nie wybielą ani zbrodnie dokonane przez armię radziecką, ani akcje Amerykanów, takie jak zbombardowanie Drezna, masakra jeńców w Dachau, czy wreszcie zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Skala i poziom bestialstwa podczas działań wojennych oraz okupacji nie miały sobie równych w historii ludzkości. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to częścią naszej historii. Dla większości normalnie myślących tragiczną, dla innych wstydliwą, dla jeszcze innych perwersyjnie fascynującą. Ale historii nie możemy fałszować, ani zamiatać pod dywan. Musimy się z nią zmierzyć i poznać, bo jest kluczem do naszej przyszłości.

Zapraszamy do obejrzenia galerii! Poniżej tylko kilka wybranych zdjęć, całośc liczy ich kilkaset!

Fotki by Marcin Jaśkaczek

najnowsze