Recenzja

Czekamy na więcej - recenzja Wipeout: Omega Collection

Jakub Zagalski, 08.06.2017 12:00 2

Sony kazało nam długo czekać na powrót legendy futuracerów. Jest ładnie, płynnie i szybko, ale niestety "po staremu".

22 lata od debiutu seria Wipeout, uważana niegdyś za gatunkowy wyznacznik standardów i jakości, nie jest traktowana z należytym honorem. Kultowe wyścigi antygrawitacyjnych pojazdów z flagowej marki kojarzonej przede wszystkim z obozem Sony stały się jedynie wspomnieniem. Taki niekorzystny stan rzeczy ma zmienić nowo wydana kompilacja Wipeout: Omega Collection, która co prawda nie zaspokoi głodu fanów czekających na zupełnie nowe doznania, ale pokazuje, za co kochamy (kochaliśmy?) nieodżałowanego klasyka futuracerów.

Wipeout: Omega Collection to, jak nie trudno zgadnąć po tytule, kolekcja wcześniej wydanych gier spod znaku Wipeout, przystosowanych do możliwości konsol PlayStation 4 w wersji klasycznej i Pro. Zestaw ten tworzą trzy doskonale znane fanom serii produkcje: Wipeout HD wydany na PlayStation 3 w 2008 roku (który formalnie jest ulepszoną wersją gier znanych z PSP: Wipeout Pure i Wipeout Pulse), Wipeout HD Fury, czyli pokaźnych rozmiarów rozszerzenie z 2009 roku oraz Wipeout 2048 – tytuł startowy z PS Vity, debiutujący w 2012 roku. Wybranie do tej kolekcji świetnie przyjętej gry i wysoko ocenianego dodatku z PS3 nie powinno nikogo dziwić, gdyż Sony miało w rękach gotowy produkt czekający na wznowienie relatywnie niewielkim, jak mniemam, nakładem pracy. Przeniesienie gry z PS Vity na duży ekran jest zaś świetnym i pożądanym ruchem przez wszystkich fanów gatunku, którzy z mniej lub bardziej oczywistych powodów nie posiedli handhelda Sony. A tym samym ominęła ich najnowsza numerowana odsłona cyklu, który zdecydowanie zasługuje na pełnoprawną kontynuację.

Kilka zdań wyjaśnienia dla tych, którzy ostatnie 22 lata spędzili z dala od konsol Sony (już pomijając fakt, że Wipeouty gościły niegdyś na pecetach, N64 czy zapomnianym Saturnie) – Wipeout to jeden z najważniejszych przedstawicieli gatunku futuracerów, wymieniany jednym tchem obok takich serii jak Extreme-G czy F-Zero X. Dziś ten nurt wyścigów przyszłości znajduje się praktycznie na wymarciu, choć zdarzają się chlubne wyjątki pokroju Fast Racing Neo/Fast RMX. W każdej z tych gier futurystyczne pojazdy mkną z zawrotną prędkością po niesamowicie zakręconych, pompujących adrenalinę trasach, by dotrzeć do mety: a) jak najszybciej i b) w jednym kawałku. W Wipeout często liczy się bowiem nie tylko świetna koordynacja i znajomość trasy, ale także umiejętne wykorzystanie zdobywanych broni i power-upów, które mogą skasować pojazd przeciwnika.

Wipeout: Omega Collection, jako że składa się z doskonale znanych elementów, nie poszerza sprawdzonej formuły, więc jeśli mieliście do czynienia z którąś z wcześniej wymienionych odsłon na PS3/PS Vitę, to będziecie czuli się jak w domu. Oczywistą nowością jest połączenie tych trzech dotychczas niezależnych tytułów w jedną całość. Oznacza to, że z poziomu głównego menu wybieramy, którą kampanię chcemy rozpocząć lub w jakich warunkach chcemy się ścigać ze znajomym na kanapie/z nieznajomymi po sieci. HD, Fury i 2048 to tak naprawdę trzy oddzielne gry, z własnymi torami, pojazdami i zawodami do rozegrania. Każdą kampanię można rozgrywać na przemian z innymi lub jednym ciągiem – nie ma to żadnego znaczenia, gdyż progres w danej części kolekcji nie wpływa na pozostałe elementy. Miłośnicy samotnego grania mają więc w rękach mnóstwo treści do sprawdzenia.

Ogromnym plusem jest zróżnicowanie poszczególnych gier. Rozszerzenie Fury już przed laty zbierało świetne oceny za rozmach i pomysłowe uzupełnienie podstawki. 2048 to z kolei ciekawy eksperyment, gdyż formalnie jest to prequel pierwszego Wipeouta. Akcja gry z PS Vity rozgrywa się w latach 2048-2050, kiedy zawody antygrawitacyjnych bolidów są nową dyscypliną, zaś świat nie przeistoczył się jeszcze w totalnie futurystyczną krainę. Twórcy prequela podkreślili to w bardzo pomysłowy sposób, łącząc stylistykę współczesnych miast (autostrady, połacie zieleni, mosty, wieżowce, reklamy) z wizją metropolii przyszłości. Taki zabieg sprawił, że Wipeout 2048 wyróżnia się na tle poprzedników (a zarazem "fabularnych" następców) i ma własny charakter.

Wipeout: Omega Collection śmiga na domyślnych ustawieniach w 1080p i 60 klatkach animacji na sekundę. Posiadacze PS4 Pro mogę podbić rozdzielczość do 4K, z czego z pewnością nie omieszkają skorzystać. Warto przypomnieć, że 1080p/60FPS było już standardem Wipeout HD Fury na PS3, kiedy mało która gra mogła się pochwalić taką jakością. 8-9 lat temu gra debiutująca na PS Store robiła fenomenalne wrażenie, ale czas płynie nieubłaganie i nie sposób się spodziewać, że wygląd reedycji z 2017 roku wzbudzi podobne zachwyty. I rzeczywiście, Wipeout HD Fury na PS4 nie zaliczył ogromnej poprawy w warstwie graficznej, choć twórcom udało się dodać kilka miłych dla oka efektów, poprawić oświetlenie, dopracować wygląd tras (miejscami są bardziej szczegółowe) etc. Pamiętajmy jednak, że to tak naprawdę kosmetyka, która po pierwsze nie wpływa jakoś znacząco na czerpanie przyjemności z gry, a po drugie umyka naszej uwadze, gdy skupiamy się na pędzącym kilkaset kilometrów na godzinę bolidzie.

Odświeżenie Wipeouta 2048, który dotychczas prezentował swoje wdzięki na 5-calowym ekranie PS Vity, udało się bez większych zgrzytów. Widać tu co prawda graficzną i stylistyczną różnicę, kiedy porównamy prequel z grami z PS3, ale remaster z konsoli przenośnej zdecydowanie nie ma powodów do wstydu. Gdzieniegdzie da się dostrzec słabszą teksturę czy zastosowane uproszczenia, wynikające z ograniczeń oryginalnej wersji. Tylko że znowu mówimy tutaj o superpłynnej i niezwykle dynamicznej grze, która nie pozwala się skupiać na detalach.

Seria Wipeout od samego początku kojarzyła się z genialną, elektroniczną ścieżką dźwiękową, która idealnie współgrała z wydarzeniami obserwowanymi na ekranie. Futuracery od Psygnosis mogły się pochwalić współpracą z takimi artystami jak Chemical Brothers, The Prodigy czy Kraftwerk. Wipeout: Omega Collection nie zrywa z tradycją i serwuje soczysty soundtrack wypełniony 28 rewelacyjnymi utworami. Na liście znalazły się klasyczne jak i zupełnie nowe utwory, za które odpowiadają wspomniani Chemical Brothers, The Prodigy, a także nowe pokolenie DJ-ów i producentów (m.in. Boys Noize, Brodinski, DC Breaks), którzy wychowali się na pierwszych odsłonach Wipeouta. Pełny opis ścieżki dźwiękowej i odsłuch poszczególnych kawałków znajdziecie tutaj.

Jeżeli tęsknicie za wyścigami przyszłości w zupełnie nowym wydaniu, to Wipeout: Omega Collection może was rozczarować. Nie ma tu bowiem praktycznie nic, czego byśmy wcześniej nie widzieli na innych konsolach. Ot, kolejny zestaw remasterów trzech świetnych gier, które bronią się pomimo upływu lat. Odświeżone Wipeouty z PS3 i PS Vity dostarczają masę emocji, wyzwań i świetnej rozrywki dla samotników (trzy kampanie, różne rodzaje wyścigów) jak i graczy nastawionych na rywalizację z żywym przeciwnikiem. Powracają zmagania sieciowe dla ośmiu kierowców, które niestety nie mogą się poszczycić zapleczem w postaci lig, klanów, turniejów etc. Świetnym dodatkiem jest z kolei zabawa na podzielonym ekranie dla dwóch osób, która z wiadomych przyczyn nie występowała na PS Vicie.

Wipeout: Omega Collection to propozycja przede wszystkim dla osób, które nie miały styczności z trzema oryginalnymi tytułami tworzącymi tę kolekcję, chociaż wierzę, że żaden fan gatunku nie przepuści okazji, by powrócić na znane tory. W myśl zasady: "jak się nie ma, co się lubi...", Wipeout: Omega Collection musi im starczyć do czasu wydania zupełnie nowej odsłony. Co, miejmy nadzieję, nastąpi w najbliższym czasie. Ta seria zdecydowanie na to zasługuje.

Wipeout: Omega Collection

  • Trzy świetne gry w jednym
  • masa wyzwań
  • multiplayer lokalny i sieciowy
  • płynnie i szybko
  • Wipeout 2048 w końcu trafił do mas
  • ścieżka dźwiękowa
  • tryb foto
  • Po tylu latach czekania przydałyby się zupełnie nowe elementy
  • różnice graficzne HD/Fury widoczne głównie na PS4 Pro
Wzorowy remaster, który zaostrza apetyt na zupełnie nową część 8.2
najnowsze