Recenzja

Z kilofem (i mieczem) przez świat - recenzja gry Portal Knights

Adam Berlik, 30.05.2017 12:00 0

Portal Knights nie jest wyłącznie klonem Minecrafta. Gra może spodobać się osobom, którym produkcja studia Mojang nie przypadła do gustu.

Zarys fabularny Portal Knights jest wyłącznie pretekstem do zabawy. Nawet twórcy doskonale zdają sobie z tego sprawę, przedstawiając jedynie krótkie intro, podczas którego dowiadujemy się, że w wirtualnym świecie doszło do katastrofy zwanej Rozłamem. To właśnie ona sprawiła, że kraina została podzielona, a naszym zadaniem będzie przywrócenie dawnego porządku. Na razie jednak możemy teleportować się między kolejnymi obszarami za pomocą tytułowych portali, które znajdziemy w kolejnych lokacjach. W tym przypadku brak rozbudowanego, uprzednio przygotowanego scenariusza z dialogami i ewentualnymi zwrotami akcji należy traktować jako zaletę, bo Portal Knights oferuje taką swobodę działania, że wplecenie tu nawet krótkiej opowieści mijałoby się z celem.

Rozgrywkę zaczynamy od stworzenia własnego bohatera za pomocą kreatora, dzięki któremu określamy nie tylko imię, płeć i wygląd zewnętrzny postaci, ale przede wszystkim jej klasę. Do wyboru mamy wojownika, łucznika oraz maga. Wybór ten nie jest wiążący, ale należy pamiętać, by odpowiednio rozwijać statystyki i nie inwestować zdobytych punktów doświadczenia w siłę, gdy chcemy być magiem lub na odwrót. Po zatwierdzeniu wszystkich opcji zostajemy przeniesieni do pierwszej krainy, która pełni oczywiście funkcję samouczka. To właśnie tam wykonujemy nieskomplikowane zadania i poznajemy najważniejsze aspekty rozgrywki. Tutorial nie jest mocno rozbudowany, więc i tak po X godzinach odkrywamy rozwiązania, o których autorzy nie wspomnieli na początku. Ale to dobrze - gra wciąż potrafi czymś zaskoczyć, a wyłożenie wszystkiego na przysłowiowej tacy odebrałoby sporo radości płynącej z zabawy.

Chcąc teleportować się do kolejnej lokacji musimy najpierw znaleźć odłamki niebieskiego kamienia portalowego (z czasem pojawiają się one także w innych kolorach), a następnie za nich pomocą stworzyć owe kamienie, dzięki którym będziemy mogli aktywować portal. W istocie rozgrywka mogłaby się sprowadzać do szybkiego pokonywania wrogów, z których wypadną owe przedmioty, craftingu potrzebnych kamieni i podróżowania między lokacjami. Tak naprawdę jednak znalezienie kolejnych portali nierzadko okazuje się problematyczne, gdyż tylko na początku umieszczono je w widocznych miejscach na mapie. Z czasem musimy zapędzić się w głąb lochu, by tam, po pokonaniu wszystkich przeciwników, odnaleźć portal i odblokować kolejną mapę. Niekiedy w danej lokacji zatrzymają nas także postacie niezależne, dla których wykonamy nieskomplikowane zadania.

Skoro już o mapach mowa, to warto zaznaczyć, że poszczególne lokacje w Portal Knights różną się od siebie nie tylko rozmiarem, ale także klimatem oraz ukształtowaniem terenu. Pełno tu zalesionych terenów, pustyni, ogromnych zamków, sadów z owocami, lokacji pokrytych śniegiem czy też miejscówek z lawą. Najlepsze jest jednak to, że każdą losowo wygenerowaną lokację możemy zrównać z ziemią, a na jej miejscu zbudować coś zupełnie nowego. Dlatego też w grze można spędzić wiele godzin na podróżowaniu między krainami lub wprost przeciwnie - zatrzymać się na jednym obszarze, modyfikując go wedle upodobań. Trzeba przy tym pamiętać, że walka jest nieodłącznym elementem zabawy, więc nawet budując musimy zmagać się z przeciwnikami. Sytuację utrudnia fakt, że pod odsłoną nocy nie tylko mniej widać (nawet po zapaleniu pochodni), ale na mapie pojawiają się znacznie potężniejsi wrogowie.

System walki w Portal Knights jest bardzo prosty do opanowania, a jego szczególną zaletą okazuje się możliwość szybkiego przełączania między widokiem z perspektywy pierwszej i trzeciej osoby. W trakcie starcia możemy zablokować kamerę na wskazanym przeciwniku, a następnie wyprowadzić serię ataków, uważając jednak na ciosy zadawane przez wroga (chcąc ich uniknąć możemy wykonać przewrót w bok). Nasz bohater nie dysponuje żadnym paskiem wytrzymałości, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by nieustannie wymachiwać mieczem w kierunku oponenta (nie warto jednak grać bezmyślnie, bo wrogowie, zwłaszcza nocą, potrafią dość szybko zabić naszego bohatera). Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku maga lub łucznika, którzy atakują z dystansu, ale również tutaj autorzy zaoferowali nieskomplikowane sterowanie, przez co w grze odnajdą się mniej doświadczeni użytkownicy. Szkoda tylko, że podczas walki z kilkoma przeciwnikami w zwarciu kamera bardzo często wariuje (głównie w zamkniętych, wąskich pomieszczeniach), w efekcie czego po zablokowaniu jej na wybranym oponencie bardzo ciężko ogarnąć, w którą stronę atakujemy.

Nie bez powodu Portal Knights określane jest mianem RPG akcji. Akcji jest tu całkiem sporo, bo walka jest nawet ważniejsza od craftingu, bo ten można ograniczyć do niezbędnego minimum. Za pokonywanie kolejnych wrogów (wśród nich również potężni bossowie) Z czy też stukanie kilofem w drzewka zdobywamy punkty doświadczenia, a następnie awansujemy na kolejne poziomy i zwiększamy statystyki postaci (np. zdrowie lub siłę w przypadku wojownika), a także - na określonych levelach - odblokowujemy dostęp do nowych umiejętności (dzięki nim zwiększymy m.in. obrażenia zadawane mieczem). Drzewko rozwoju nie należy do rozbudowanych i nie oferuje zbyt wielkiego pola manewru. Przydałoby się więcej zdolności do wyboru i możliwość tworzenia bardziej różnorodnych buildów postaci. Zwłaszcza, że oprócz trybu dla jednego gracza, tytuł pozwala na rozgrywkę kooperacyjną w czteroosobowym gronie.

Portal Knights oddaje do dyspozycji naprawdę mnóstwo, ale to mnóstwo opcji w zakresie tworzenia nowych przedmiotów. Nieodłącznym elementem zabawy jest stukanie kilofem w rozmaite drzewa czy też inne obiekty otoczenia lub wielokrotnie pokonywanie tych samych przeciwników (np. po to, by zdobyć wodę niezbędną do przygotowania mikstury leczącej). W ten sposób pozyskujemy surowce niezbędne do przygotowania nowych rodzajów broni, elementów pancerza czy jakichkolwiek innych rzeczy, które będą nam potrzebne w dalszej części zabawy.

Nietrudno zgadnąć, że tzw. grind lub farmienie materiałów zajmuje sporo czasu, co nie wszystkim oczywiście przypadnie do gustu, ale fani gier pokroju Minecrafta czy Terrarii z pewnością doskonale zdają sobie z tego sprawę. Można powiedzieć, że jest to rozwiązanie wręcz klasyczne dla tego typu sandboksów. Ale czy nudne? Teoretycznie tak, ale w praktyce okazuje się, że po kilkunastu minutach wspomnianego już "farmienia", kiedy możemy wykuć lepszy miecz czy też pokusić się o zdobycie lepszej zbroi, satysfakcja z osiągniętych postępów jest naprawdę ogromna. Tak samo, jak radość po zbudowaniu nowego budynku czy też przerobieniu leśnej miejscówki na teren pustynny.

Portal Knights testowałem na konsoli Xbox One, a więc podczas rozgrywki korzystałem z pada i muszę niestety powiedzieć, że zarządzanie interfejsem przy pomocy tego kontrolera nie sprawdza się najlepiej. Za pomocą RB i LB przenosimy się bowiem między głównymi ekranami, natomiast LT i RT służą do przełączania się między konkretnymi zakładkami. Wydaje się to logiczne, ale w praktyce łatwo się pomylić i zirytować. Owszem, po kilkunastu godzinach zabawy w końcu można się przyzwyczaić, ale na samym początku bardzo ciężko było mi odnaleźć potrzebne opcje czy też listę przedmiotów, które mogę wytworzyć. Nie wspominając już o zaglądaniu na ekran postaci czy też sprawdzaniu, jakie materiały powinienem zdobyć, by móc wytworzyć nową zbroję.

Oprawa wizualna Portal Knights nie jest może jakoś bardzo szczegółowa, ale mimo to autorom udało się stworzyć naprawdę ładną produkcję. Można nawet powiedzieć, że uroczą. Za dnia jest pięknie i kolorowo, natomiast po zmroku nieprzyjaźnie i ponuro. Cieszy możliwość obserwowania zachodów słońca, podczas których gra światła i cienia robi naprawdę świetne wrażenie. Szkoda tylko, że pomimo dobrej grafiki, autorom nie udało się skrócić czasu ładowania kolejnych lokacji - po skorzystaniu z portalu musimy pamiętać, że podróż do następnej miejscówki zajmie dobrych kilkadziesiąt sekund (to samo tyczy się wczytania zapisanego stanu rozgrywki tuż po rozpoczęciu zabawy).

Portal Knights na pewno przytłoczy wszystkich możliwościami, jakie oferuje - to bardzo rozbudowana gra, w której możemy wytyczyć swoją ścieżkę, a następnie podążać nią, ciesząc się rozwiązaniami zaproponowanymi przez twórców. Choć te niekiedy szwankują, bez problemu można przymknąć na nie oko, bo wirtualny świat jest przeuroczy, system craftingu mocno rozbudowany, a walka tak satysfakcjonująca, że nie nudzi się nawet po wielu godzinach. Przeszkadzać może jedynie żmudne farmienie materiałów, ale to jedynie chwilowe cierpienie, bo nic tak nie cieszy, jak lepszy miecz czy pancerz. Ogromną zaletą gry są także bardzo proste do opanowania zasady rozgrywki, dzięki którym w recenzowanej produkcji odnajdą się zarówno młodsi, jak i starsi fani sandboksów. Portal Knights mogę z czystym sumieniem polecić jednym i drugim.

Portal Knights: Lobot Box - DLC

  • różnorodne i klimatyczne lokacje
  • zaawansowany system craftingu
  • ogromna swoboda działania
  • możliwość przełączania się między FPP a TPP
  • prosty do opanowania i angażujący system walki
  • ogromna radość ze zdobywania nowych przedmiotów
  • klimatyczna oprawa graficzna
  • długi czas rozgrywki
  • niska cena w porównaniu do innych premierowych tytułów
  • interfejs użytkownika nie jest intuicyjny
  • kamera potrafi "wariować" podczas walki z kilkoma przeciwnikami
  • system rozwoju postaci mógłby być bardziej rozbudowany
  • farmienie surowców bywa żmudne
Choć nie wszystko zagrało, w ogólnym rozrachunku Portal Knights ma znacznie więcej zalet niż wad 8.0
najnowsze