Recenzja

Powrót króla - recenzja Mario Kart 8 Deluxe

Jakub Zagalski, 12.05.2017 11:00 0

Podręcznikowy przykład, jak zrobić z genialnej gry coś jeszcze lepszego.

Narzekanie, że Mario Kart 8 Deluxe to trzyletnia gra przeportowana na nową konsolę, mogłoby być zasadne, gdybyśmy mieli do czynienia z pierwszym lepszym remasterem HD. Tymczasem nowa inkarnacja genialnej "ósemki" z Wii U to rozbudowany, dopieszczony i ocierający się o ideał przedstawiciel gatunku kart racerów. Gra kompletna pod względem single i multiplayera. Śliczna, przystępna dla nowicjuszy dzięki nowym funkcjom, a zarazem satysfakcjonująca dla mistrzów driftowania, znających na pamięć każdy centymetr trasy.

Słowem wstępu, Mario Kart 8 Deluxe to jak nie trudno wywnioskować ulepszona wersja hitu z 2014 roku, w którym upatrywano zbawcę, czy raczej konia pociągowego Wii U. Wszyscy pamiętamy, że wysokie noty i równie wysoka sprzedaż (na 13,5 miliona konsol przypada ponad 8 milionów Mario Kart 8) nie pomogły konsoli chylącej się ku upadkowi. To już jednak historia i lepiej skupić się na teraźniejszości, która stoi pod znakiem jednej z najlepszych gier wyścigowych w dziejach wydanej na nowym dziecku Nintendo – Switch.

Mario Kart 8 Deluxe do elementów znanych z trzyletniego oryginału dorzuca kierowców i trasy z płatnych DLC (prawdziwe Mercedesy, pojazdy z The Legend of Zelda i Animal Crossing odblokowujemy zbierając monety na trasie). Możemy się więc ścigać na 48 torach i wybierać spośród 42 kierowców. To nowy rekord dla tej serii i zasługa pojawienia się 6 nowych twarzy (King Boo, Dry Bones, Bowser Jr., Inkling Girl, Inkling Boy, Golden Mario). Kilka nowości pojawiło się również w obrębie przedmiotów wypadających z sześcianów ze znakiem zapytania. Powróciły podwójne "skrzynki" z Mario Kart: Double Dash!!, Boo (duszek kradnący przedmioty) i Feather (piórka można używać wyłącznie w Battle Mode m.in. do przeskakiwania przeszkód).

Jedną z najważniejszych nowości wersji Deluxe są świetnie pomyślane, w pełni opcjonalne, ułatwienia dla początkujących graczy. Nie da się ukryć, że w Mario Kart pod przykrywką imprezowej, kolorowej gry dla każdego kryje się złożony i wymagający kart racer, który często nie wybacza błędów. A dojechanie do mety bez wypadnięcia z trasy (vide Rainbow Road) bywa niełatwym zadaniem. Na szczęście Mario Kart 8 Deluxe wprowadził dwa mechanizmy, które pozwalają cieszyć się grą absolutnie każdemu. Pierwszy to automatyczne przyspieszenie (nie trzeba wciskać gazu, by jechać), zaś drugi, zwany "smart steering", zapobiega wypadnięciu z trasy. Łącząc te dwa ułatwienia ze sterowaniem za pomocą wychyleń pada, otrzymujemy przepis na świetną zabawę dla przedszkolaka i emeryta, który nigdy wcześniej nie dzierżył kontrolera. Nowicjusz nie musi się już przejmować ostrymi zakrętami, a nawet wciskaniem gazu – jedyny przycisk, który powinien opanować, to ten odpowiadający za używanie zdobytych na trasie przedmiotów.

Mario Kart 8 Deluxe jest bardzo przyjazne dla laików i małych dzieci, a zarazem robi ukłon w stronę doświadczonych graczy. Zmiany nie są widoczne na pierwszy rzut oka, ale weterani serii z pewnością je wykorzystają. Przykładem jest trzeci stopień Mini-Turbo (Ultra), który osiągamy przy driftowaniu. Czerwone i niebieskie skorupy poruszają się teraz nieco wolniej, dzięki czemu grając w najszybszej klasie 200cc można im uciec, jeśli mamy dodatkowy dopalacz. Pozornie drobne zmiany pojawiły się również w statystykach części pojazdów i kierowców. Przypomnijmy, że każdy kierowca należy do jednej z trzech kategorii wagowych, zaś elementy wehikułów są określone pięcioma wartościami: Speed, Acceleration, Weight, Handling, Grip. Doświadczeni gracze mogą więc dobierać poszczególne części ("nadwozie", koła i latawiec) pod swój styl jazdy (duża prędkość maksymalna kosztem przyspieszenia, efektywniejsze driftowanie itd.), a nawet uwzględniając warunki na trasie. Przykładowo nasz ulubiony zestaw może być skuteczny na asfalcie, ale będzie tracił cenne sekundy pod wodą czy w sekcjach z antygrawitacją.

Wracając do dużych i widocznych zmian, nie można zapomnieć o przemodelowanym Battle Mode, w którym zamiast ścigać się do mety, gracze walczą ze sobą na specjalnie przystosowanych arenach. Ten tryb jest doskonale znany weteranom serii, ale trzeba przyznać, że w "ósemce" na Wii U nie stanowił kluczowego elementu. Wersja Deluxe oferuje walki na ośmiu arenach w pięciu wariantach zabawy. Balloon Battle to tradycyjne zbijanie/zabieranie balonów przeciwnika, których nota bene każdy ma po pięć, a nie po trzy, jak było we wcześniejszych grach. W Renegade Roundup gracze tworzą przeciwne drużyny i bawią się w policjantów i złodziei – stróże porządku z przyczepionymi do aut mięsożernymi roślinami ganiają rabusiów, którzy nie mogą się dać złapać przed upływem czasu. Bob-omb Blast to mieszanka trybu znanego z Mario Kart: Double Dash!! (wysadzanie przeciwników za pomocą tytułowych bomb) z Balloon Battle. W Coin Runners liczy się zbieranie monet rozsianych po arenie, zaś Shine Thief to zabawa w przechwytywanie słoneczka (Shine Sprite) i unikanie wrogich ataków.

Od strony technicznej Mario Kart 8 Deluxe prezentuje się nieznacznie lepiej od oryginału na Wii U. Na plus trzeba zaliczyć grafikę w natywnej rozdzielczości 1080p, podczas gdy na starszej konsoli grało się w 720p. Na Switchu niepodpiętym do telewizora jakość obrazu spada do 720p, ale to żadna wada, biorąc pod uwagę rozmiary ekranu. Duże brawa należą się za skrócenie loadingów. Ponadto spostrzegawczy gracze zauważą dokładniejsze cieniowanie w trybie wieloosobowym czy szereg kosmetycznych zmian w obrębie HUD-a i menu.

Wszystkie wymienione przeze mnie zmiany i nowości nie sprawiają, że Mario Kart 8 Deluxe to zupełnie nowe doświadczenie, ale chyba nikt się tego nie spodziewał. "Ósemka" z Wii U była swego czasu najlepszą odsłoną cyklu, której żaden fan gatunku nie mógł zignorować. Port na Switcha uczynił z tej perełki jeszcze doskonalsze doświadczenie. Grę kompletną i doskonale przemyślaną zarówno pod kątem potrzeb samotników (puchary, time attack, sieciowy multiplayer) jak i kilku graczy zgromadzonych w jednym pokoju. Mario Kart 8 Deluxe to jedna z pierwszych gier (obok Snipperclips), która zachęciła mnie do regularnego odpinania Joy-Conów i dzielenia się zabawą z domownikami. Ten mikroskopijny pad, nazywany przez złośliwców breloczkiem do kluczy, nie nadaje się do długich sesji (wciskanie pseudo-triggerów daje się we znaki), ale nigdy nie narzekałem, gdy "trzeba" było rozegrać szybki puchar z synkiem. Osoby, które myślą o poważniejszym ściganiu we dwie osoby, powinny jednak zainwestować w Pro Controller.

Mario Kart 8 Deluxe nie tylko spełnił moje oczekiwania, ale nawet zdołał mnie zaskoczyć kilkoma zmianami i rozwiązaniami. Nie wyobrażam sobie posiadacza Switcha, który nie zainwestuje w ten tytuł zaraz po kupnie The Legend of Zelda: Breath of the Wild. To gra na lata z genialnym modelem jazdy, pełnym niuansów i sztuczek do opanowania. A przy okazji świetna produkcja imprezowa, przy której mogą się bawić zupełni nowicjusze. Czapki z głów przed geniuszami z Nintendo, bo zdołali za jednym zamachem zadowolić hardcore'owych fanów i niedzielnych graczy.

Mario Kart 8 Deluxe (Switch)

  • więcej kierowców, pojazdów, przedmiotów, tras
  • przemodelowany Battle Mode
  • kilka nowych sztuczek dla zaawansowanych
  • ułatwienia dla początkujących
  • idealna dla samotników i na imprezy
  • Gdzieś tam są, ale zostały daleko w tyle
Czapki z głów 10.0
najnowsze