Recenzja

Ciężko jest ratować świat będąc dzieckiem - recenzja Rise & Shine

Mateusz Mucharzewski, 01.02.2017 12:00 0

Piękna grafika, dopracowana i wymagająca rozgrywka oraz tona smaczków to przepis na sukces? Rise & Shine stara się odpowiedzieć na to pytanie.

Produkcja ekipy Super Mega Team próbuje naraz zrobić kilka rzeczy, które mają duże szanse trafić do współczesnego gracza. Wzorem produkcji From Software gra jest wymagająca, nie wybacza błędów i daje sporą satysfakcję z pokonywania kolejnych etapów. Jednocześnie Rise & Shine to odpowiedź dla narzekających na niedopracowane i wiecznie łatane gry. Tutaj wszystko działa jak należy. Jednocześnie twórcy pamiętali jak wielu graczy lubi widzieć easter eggi i odwołania do różnych gier oraz popkultury. Tego tutaj jest pod dostatkiem. Nie zawsze jednak kilka pojedynczych, nawet bardzo dobrze wykonanych elementów gwarantuje udaną produkcję. A może Rise & Shine jest wyjątkiem potwierdzającym regułę?

Akcja gry rozgrywa się na planecie Gemearth. Główny bohater, Rise, to przykład człowieka który znalazł się w nieodpowiednim momencie i nieodpowiednim czasie. Jest to wyjątkowo niefortunna sytuacja, gdyż protagonista jest jeszcze dzieciakiem, sięgającym dorosłemu człowiekowi w najlepszym wypadku do pasa. Rise znalazł się w centrum handlowym, w którym uszło życie z pewnego superbohatera broniącego Gamearth przed atakujących planetę złem. To jednak nie jest klasyczna opowieść o ratowaniu świata. Miejsce akcje to coś na kształt świata gier wideo. Na rozgrywkę wpływa to poprzez tonę przeróżnych odwołań i smaczków, najczęściej atakujących gracza z subtelnością uderzenia pięścią w twarz. Przykładowo ojciec głównego bohatera to delikatnie chudsza wersja Markusa Fenixa z Gears of War, w schronie odwiedzanym na początku gry w tle przebiega Snake z kartonem, a trafiając do zamku króla znajdujemy Mario. Takich nawiązań do gier nowych jak i klasyków sprzed lat jest na tyle dużo, że co chwilę udaje się na coś trafić. Czasami jest to miłe, ale jednocześnie bardzo mało oryginalne.

Kiedy Rise spotkał pewnego bohatera w centrum handlowym, po jego śmierci przejmuje pozostawioną po nim broń. Pistolet to tytułowy Shine, z którym protagonista prowadzi często rozmowy (za pomocą komiksowych chmurek z tekstem). Początkowo to zwykła broń, kilka strzałów i trzeba przeładować, co przy tak wymagającej grze jest dosyć istotnym elementem mechaniki. Z czasem jednak pistolet zostaje rozbudowany. Ważną opcją jest wystrzelenie zdalnie sterowanego pocisku. Czasami za pomocą naboju trzeba pokonać mniej lub bardziej skomplikowany labirynt, aby trafić w coś konkretnego. Wykorzystywane jest to do prostych zagadek logicznych czy walk z bossami. Oprócz tego Shine potrafi również strzelać pociskami wybuchowymi działającymi jak granaty. Opcji teoretycznie nie ma zbyt wiele, ale to akurat bardzo dobrze. Przeskakiwanie między nimi (dodatkowo Shine posiada dwa rodzaje kul, zwykłe i elektryczne, czasami trzeba robić z nich użytek) wymaga sporej wprawy kiedy na ekranie roi się od przeciwników.

Kilkukrotnie już wspominałem, że Rise & Shine to bardzo wymagająca gra. Już pierwsze spotkanie z wrogiem pokazało, że schowanie się za osłoną i ostrożne wychylanie to podstawa. Z czasem sama cierpliwość nie wystarczała. Kluczem do sukcesu była niezwykła celność, szybkość i jak ognia unikanie błędów. Zwłaszcza przy walkach z bossami wystarczył jeden zły ruch i konieczne było powtarzanie od początku. W ostatecznej potyczce na końcu gry kilkukrotnie ginąłem kiedy pasek zdrowia wroga był o milimetry od zera. Szczególnie irytujący był jeden z rodzajów przeciwnika, który nie tylko non stop zmieniał pozycję, ale i przez swoje wręcz mikroskopijne rozmiary był niezwykle trudny do trafienia. Nie muszę chyba dodawać, że jeden celny pocisk to za mało, aby go rozwalić?

Mimo wysokiego poziomu trudności w Rise & Shine grało mi się bardzo przyjemnie. Granica między irytacją a ogromną satysfakcją z pokonania kolejnej przeszkody jest bardzo cienka, ale na szczęście projektanci z Super Mega Team nie przekroczyli jej. Duża w tym zasługa faktu, że Rise & Shine nie wymaga tylko fuksa. Tutaj bardzo istotne są wysokie umiejętności, a przede wszystkim coraz lepsza obsługa bohatera. Po skończeniu gry wróciłem do kilku wcześniejszych poziomów, aby zdobyć pominięte osiągnięcia. Byłem zaskoczony jak łatwo pokonywałem kolejne fragmenty. Poziom trudności w tej produkcji ciągle rośnie, ale rozwijają się też umiejętności gracza. To bardzo ważne, bo znacząco ułatwia pokonywanie nowych przeszkód. Wielokrotnie czułem, że sukces zależy nie od szczęścia, a moich umiejętności.

Rise & Shine to nie tylko wymagająca walka, ale i bardzo urocza oprawa wizualna. Lokacje 2D są bardzo ładnie wykonanie i dopracowane w każdym aspekcie. To ważna cecha gry – nie znalazłem w niej błędów, niedociągnięć czy oszczędzania na jakości. Wszystko działa tak jak powinno, co niestety we współczesnych czasach nie jest takie oczywiste. Każdy kij ma jednak dwa końce. Super Mega Team nie jest największym deweloperem, nie może sobie pozwolić na wszystko. Z tego powodu Rise & Shine, mimo iż jest grą bardzo dopracowaną i przemyślaną, kończy się wyjątkowo szybko. Raptem 3 godziny i już widzimy napisy końcowe. Mało, chociaż nie będę na siłę ukrywać że nie należę do największych zwolenników długich gier. Wolę takie rozwiązanie niż kilka dodatkowych, niedopracowanych godzin rozgrywki.

Rise & Shine to pozycja obowiązkowa dla fanów platformówek, zwłaszcza tych którzy nie boją się wysokiego poziomu trudności. Oczywiście nie należy się spodziewać niezapomnianego przeżycia. O produkcji zespołu Super Mega Team za miesiąc niewielu będzie pamiętać, przypomnimy sobie o niej dopiero przy okazji większej przeceny czy debiucie w Games with Gold. Mimo wszystko to jedna z tych produkcji, z którą spędzony czas nie jest czasem zmarnowanym. Wymagająca, urocza platformówka do miłego spędzenia 3 godzin. A potem zapomnienia o niej. W końcu aż tyle do zapamiętania z niej nie ma.

Rise & Shine

  • Oprawa wizualna
  • Satysfakcjonująca rozgrywka
  • Każdy element jest na swoim miejscu, wszystko jest też dopracowane
  • Tylko 3 godziny rozgrywki
  • Poziom trudności może niektórych odpychać
  • Niewiele rzeczy nie pozwala zapomnieć o tej grze
Ładna, wymagająca, ale szalenie krótka platformówka. 8.0
najnowsze