Recenzja - PC

Udana HOPA z Polski, ale nie od Artifex Mundi - recenzja Graven: The Purple Moon Prophecy

Adam Berlik, 25 października 2016 11:00 0

Nie ma rewolucji, jest za to rzemieślnicza robota i jedno rozwiązanie, które nieco odświeża gatunek casualowych przygodówek z ukrytymi obiektami.

Choć myśląc o polskich grach z gatunku HOPA kojarzymy jedynie Artifex Mundi, tak naprawdę nie tylko wspomniane studio tworzy casualowe przygodówki z ukrytymi obiektami. Tym razem swoich sił w tej dziedzinie próbuje rodzime studio Orchid Games, którego Graven: The Purple Moon Prophecy nie oferuje (prawie) niczego nowego, ale zapewnia kilka godzin wciągającej rozgrywki. A to przecież najważniejsze.

Wcielamy się w panią archeolog, która otrzymuje tajemniczy list i udaje się do Bretanii, by szukać tam legendarnych Menhirów Żywiołów. Szybko okazuje się jednak, że to pułapka, a więc mamy tutaj do czynienia także z szeroko zakrojoną intrygą i starodawną przepowiednią. Początkowo nie wiemy, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi, ale niedługo później wszystko staje się jasne. Gdy kometa schowa się za księżycem, a niebo zmieni kolor na purpurowy, na świecie zapanuje chaos, a potężny demon zostanie uwolniony. Jak nietrudno się domyślić musimy zrobić wszystko, by temu zapobiec. Finał tej opowieści nie jest zaskakujący, ale dzięki wprowadzeniu czarnego charakteru, który zrobi wszystko żeby wypełnić wspomnianą przepowiednię, opowieść śledzi się z przyjemnością.

Graven: The Purple Moon Prophecy zrobiło na mnie ogromne wrażenie ze względu na świetnie dopracowaną oprawę graficzną. To jedna z najpiękniejszych gier HOPA jaka ujrzała światło dzienne i nie ma w tym krzty przesady - główną zasługą takiego stanu rzeczy jest nie tylko dopracowanie lokacji w najmniejszych szczegółach, ale i oświetlenie (lub jego brak w razie potrzeby), które buduje niesamowity klimat.

Mówią jednak, że z ładnej miski się nie najesz, dlatego też Graven: The Purple Moon Prophecy broni się również ciekawie zaprojektowanymi łamigłówkami. Standardowo mamy tutaj połączenie typowych zagadek i plansz z ukrytymi obiektami. Każda z nich sprawia wrażenie mocno przemyślanej, dlatego też w grze nie ma nudnych fragmentów. W związku z tym otrzymujemy niezwykle angażującą przygodę - od początku do samego końca.

Graven: The Purple Moon Prophecy nieco modyfikuje funkcję podpowiedzi. O ile w innych grach z gatunku HOPA ładuje się ona szybciej lub wolniej (w zależności od wybranego poziomu trudności), o tyle tutaj prędkość zapełniania kółka, które musimy wcisnąć, by skorzystać ze wskazówki, uzależniona jest od aktywności gracza. Jeśli próbujemy znaleźć rozwiązanie zagadki, rozglądamy się za przedmiotami i eksplorujemy lokacje, to szybciej będziemy mogli użyć podpowiedzi. Gdy będziemy siedzieć bezczynnie, naładuje się ona po dłuższym czasie. Prawda, że fajnie?

Na ukończenie Graven: The Purple Moon Prophecy potrzeba około pięciu, może sześciu godzin. To nieco więcej niż w ostatnio wydanych casualowych przygodówkach. Choć akcja toczy się w obrębie zaledwie kilku lokacji (dla niektórych może to być wada, bo zamiast iść do przodu często kręcimy się w kółko), dzięki wciągającej fabule i bardzo przemyślanym zagadkom oraz przykuwającej wzrok grafice, można powiedzieć, że twórcy odrobili pracę domową. Z niecierpliwością czekam na kolejne "hopy" od polskiego Orchid Games.

Graven: The Purple Moon Prophecy PC

  • to jedna z najładniejszych gier z gatunku HOPA
  • dobrze poprowadzona fabuła
  • świetnie zaprojektowane łamigłówki i plansze z ukrytymi obiektami
  • przyzwoicie długi czas rozgrywki jak na ten gatunek
  • szybkość ładowania się podpowiedzi jest uzależniona od aktywności gracza
  • historia bazuje na utartych schematach
  • zamiast iść do przodu często kręcimy się po tych samych lokacjach
  • brak polskiej wersji językowej (w polskiej grze)
Ciężko o rewolucję, ale gra będzie idealną propozycją dla miłośników gatunku 7.5
Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2
Gris - recenzja - pochwała karmi sztukę
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
Nokaut w pierwszej rundzie - recenzja Super Smash Bros. Ultimate
najnowsze

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?