Graliśmy

Beat Cop czyli 11 bit Studios i legenda polskiego gamedev-u łączą siły

Mateusz Mucharzewski, 30.06.2016 15:00 0

„Ojciec” polskiego gamedev-u pracuje nad nowym tytułem. Beat Cop ma szansę stać się jedną z najbardziej nietuzinkowych produkcji ostatnich lat.

Zazwyczaj tworząc podobne teksty na samym początku proszę twórców, aby się przedstawili i opowiedzieli coś o sobie. Mimo iż ekipa Pixel Crow nie wydała jeszcze ani jednej gry, w ich przypadku wstydem było zadawanie takich pytań. Założycielami studia są Adam Kozłowski oraz Maciej Miasik. W przypadku tego drugiego w zasadzie wystarczy napisać, że to żywa legenda polskiej branży, człowiek którego kariera przebiegała od Electro Body po pierwszego Wiedźmina. Wymienienie wszystkich zasług Macieja Miąsika to temat na zupełnie osobny artykuł. Pixel Crow działa za to od około 1,5 roku. Ten czas został poświęcony na tworzenie bohatera tego tekstu – Beat Cop.

Kojarzysz policyjne seriale z lat 80-tych jak Miami Vice, Kojak czy Kolombo? Jeśli przy okazji darzysz je sentymentem prawdopodobnie już złożyłeś pre-order na Beat Cop lub uczynisz to tuż po przeczytaniu tego tekstu. Pierwsza produkcja zespołu Pixel Crow klimatem nawiązuje właśnie do tych klasyków. Główny bohater to Jack Kelly, detektyw który nie dość że został wrobiony w morderstwo to jeszcze zdegradowany do roli krawężnika. Początki rozgrywki to więc przede wszystkim wlepianie mandatów czy łapanie kieszonkowców. Najlepiej opisują to sami twórcy Beat Cop.

Twoja praca to zaprowadzanie porządku na dzielnicy – mandaty za złe parkowanie, łapanie sklepowych złodziejaszków, ale też gadanie z włoską mafią, żeby był porządek z Włochami, dogadywanie się z czarnymi gangami, żeby nie dilowali stuffem na ulicy, taka ciężka brudna robota. Robotę musisz w taki czy inny sposób wykonać, bo Twoja stara ciągle męczy bułę o alimenty. A jak roboty nie wykonasz, to kasa i tak się musi znaleźć – czy to z łapówek czy innych machlojek, bo alimenty same się nie zapłacą. A dzień po dniu sprawa morderstwa komplikuje się i musisz coś z tym zrobić, bo jesteś w samym środku tej sprawy.

Ciekawą sprawą jest gameplay w Beat Cop. Twórcy zdecydowali się na niecodzienny miks. Gra w dużym stopniu jest przygodówką nastawioną na historię, o której nieco więcej za chwilę. Nie zabraknie również miejsca na elementy zręcznościowe. Ważnym punktem całości mają być jednak mechanizmy znane z gier time management. Wielu pewnie zastanawia się co to dokładnie oznacza. Mi ten gatunek znany jest przede wszystkim z serii Gardens Inc. stworzonej przez warszawski duet Nitreal Game-World LooM. To jednak produkcje głównie casualowa, zapewne nie tylko nieznana większości graczy, ale przede wszystkim mało atrakcyjna (mimo wszystko warto sprawdzić chociaż jedna część, zdecydowanie polecam). To jednak nie oznacza, że Beat Cop należy już skreślić.

Twórcy nie zgadzają się z moją opinią, że time managment jest mało popularny wśród hardcorowych graczy. W zasadzie to jest nawet inaczej – wszyscy mamy rację. Gatunek jest obecny przede wszystkim wśród casuali i prędzej da się go znaleźć na Big Fish Games niż Steamie. Z drugiej strony mechanizmy time management zaszyte są w wielu produkcjach znanych hardcorowym graczom i ci nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Ekipa Pixel Crow zwraca uwagę, że owe zarządzanie czasem pojawia się między innymi w This War of Mine. Największa liczba inspiracji czerpana jest jednak z Paper, Please.

Reasumując, w Beat Cop obok poznawania historii znajdzie się również miejsce na codzienną pracę dzielnicowego. To jednak nie będzie Rodzina Zastępcza: The Game, czasu na picie kawy i jedzenie pączków nie będzie zbyt wiele.

Jako dzielnicowy musisz wystawić trochę mandatów, ogarnąć porządek na rewirze, dogadać się z gangami, rozdzielić bijących się gówniarzy – jest co robić, masz zadania do wykonania, które musisz zrobić w ciągu jednego dnia. Ciężko będzie się wyrobić. A kolejnego dnia rano odprawa i wredny kapitan dorzuca jeszcze nowych zadań – a tu trzeba się wyrobić przed końcem zmiany! Kapitan jest naprawdę wrednym bucem, bo kolejnego dnia dorzuca jeszcze więcej nowych zadań.

Beat Cop to jednak w dużym stopniu przygodówka, w której niezwykle ważną rolę odgrywa historia. Opowieść o wrobionym w morderstwo detektywie będzie poważna, ale znajdzie się również miejsce na nieco humoru klasycznego dla gatunku. Pewnie nie będziemy też narzekać na ilość smaczków i easter eggów. Już w pierwszym filmiku z rozgrywki, który został udostępniony widać plakat z informacją o poszukiwaniach zaginionego E. Cartera czy figurkę bohatera Electro Body. Takich atrakcji powinno być znacznie więcej.

Historia ma być również nieliniowa. W tym przypadku wiele zależy od twojego stylu gry. Możesz być praworządnym policjantem, który dokładnie przestrzega prawa i pilnuje spokoju na dzielnicy. Możesz jednak wybrać nieco inną drogą i współpracować z mafią czy gangami, aby w ten sposób zapewnić porządek na swoim terenie. Niekoniecznie spodoba się to szefowi, ale przynajmniej zadanie zostanie wykonane. Gracz będzie miał również wpływ na przebieg śledztwa w sprawie morderstwa. Dzięki takiemu rozwiązaniu w Beat Cop do zobaczenia będzie kilka zakończeń. Warto więc będzie przejść grę więcej niż jeden raz. Jednorazowe ukończenie produkcji Pixel Crow ma zająć kilka godzin, a więc takie rozwiązanie sprawia, że całość starszy na długo. Twórcy nie chcieli jednak zdradzić czy możliwe jest „złe” zakończenie, a więc skazanie głównego bohatera za morderstwo. To według nich byłby spoiler, a więc dopiero przechodząc pełną wersję będziemy mogli się tego dowiedzieć.

Beat Cop powstaje w trzyosobowym studiu Pixel Crow, ale w prace zaangażowanych jest więcej osób. Wydawcą zostało 11 bit Studios, dzięki czemu projekt otrzymał spore wsparcie. Obie firmy bardzo szybko na siebie trafiły. Polski gamedev to niekiedy wręcz jedna wielka rodzina. Wszyscy się znają, a więc nic dziwnego że przedstawiciele 11 bit Studios zobaczyli Beat Cop już na etapie bardzo wczesnego prototypu. Projekt spodobał się, a więc twórcy This War of Mine zdecydowali się zostać wydawcą. Aktualnie to drugi ujawniony projekt, w który warszawskie studio jest zaangażowane w takim charakterze. Pierwszym była dosyć interesująca strategia Spacecom wydana na PC i urządzenia mobilne. Co ciekawe w ten projekt również zaangażowany był Maciej Miąsik.

Rola 11 bit Studios to przede wszystkim wsparcie marketingowe. Studio stać na wyjazdy na E3 czy PAX, a Beat Cop tylko na tym korzysta. Sam proces produkcji znajduje się jednak w Pixel Crow i to właśnie ta ekipa odpowiada za wszystkie kwestie kreatywne. Jedyną osobą z 11 bit Studios bezpośrednio zaangażowaną w produkcję jest Marek Ziemak, który pełni rolę producenta. Przygotowuje więc testy, tłumaczenia i masę innych spraw organizacyjnych. Dzięki temu samo Pixel Crow może w pełni skupić się na tworzeniu Beat Cop.

Premiera Beat Cop odbędzie się w III kwartale tego roku. Na razie w planach jest tylko edycja na PC, a sami twórcy nie chcieli zdradzać nic na temat planów odnośnie konsol. Mam jednak nadzieję, że projekt okaże się na tyle dużym sukcesem, że edycja na Xboksa One i PlayStation 4 będzie tylko formalnością. Tego życzę duetowi Pixel Crow-11 bit Studios. Pomysł na pewno jest bardzo nietuzinkowy i mam nadzieję, że spodoba się wystarczająco dużej liczbie graczy. Połączenie Paper, Please z serialami policyjnymi z lat 80-tych na papierze brzmi intrygująco, ale nie jest powiedziane, że gracze faktycznie tego chcą. Oby jednak to nie okazało się problemem.

najnowsze