Felieton

Denis Szabałow - Prawo do użycia siły - recenzja

Joanna Kułakowska, 29 lutego 2016 16:00 0

Denis Szabałow niczym rozpędzony pociąg przybija do stacji Metra 2033, ukazując własną wizję uniwersum w powieści Prawo do użycia siły.

Prawo do użycia siły to wbrew pozorom tytuł wieloznaczny, bo choć utwór Szabałowa stanowi opowieść o człowieku, który uczynił zbrojną walkę o przetrwanie treścią i celem swego życia (i generalnie bardzo dobrze się z tym czuje), to mamy tu także myśl, iż nawet w postapokaliptycznym świecie nie wszystko jest proste. Siła nie decyduje o wszystkim, nie zawsze jest najważniejsza, a tak chętnie przez niektórych stosowane "prawo silniejszego" może okazać się złudne, bo kto mieczem wojuje, musi liczyć się z tym, że od miecza zginie. Pomimo że karty powieści kipią skondensowaną akcją, autor znalazł miejsce na dywagacje historyczne oraz garść rozważań na temat tożsamości, tworzenia się układu sił w zamkniętej społeczności, budowania nowego ustroju dostosowanego do nowych, nieznanych wcześniej warunków, więzów rodzinnych i relacji międzyludzkich. Nie ze wszystkim można się zgodzić. Właściwie wiele poruszanych przez Denisa Szabałowa kwestii jest, delikatnie rzecz ujmując, kontrowersyjnych. Niezależnie jednak od opinii czytelników i czytelniczek poznanie punktu widzenia autora stanowi interesujący przyczynek do dyskusji na wiele tematów.

Sam Szabałow - sportowiec i żołnierz, a przy tym zdeklarowany militarysta - twierdzi, że podczas tworzenia niniejszej opowieści, zależało mu przede wszystkim na dwóch rzeczach: zaprezentowaniu "konkretu", dzięki któremu świat będzie bogaty w szczegóły, a wydarzenia nabiorą cech prawdopodobieństwa, oraz ukazaniu rozwoju bohatera - drogi, którą przebył, aby stać się osobą, która zwycięsko wychodzi z opresji. W większości postapokaliptycznych utworów wszyscy walą z "kałachów", a innej broni jest jak na lekarstwo. Opisy ekwipunku żołnierza, stalkera czy handlarza, a także pojazdów i wyposażenia miejsc, w jakich przyszło ludziom egzystować, prawie nie istnieją. Dla odmiany Prawo do użycia siły obfituje w liczne nazwy, opisy i fabularne drobiazgi związane z militariami i techniką, które wręcz bombardują czytających, a jednak raczej ich nie zmęczą. Sposób użycia owych szczegółów świadczy o talencie autora, nie przeszkadzają bowiem w lekturze, lecz po prostu wzbogacają obraz sytuacji. Jeśli ktoś nie jest szczególnie zainteresowany, przemknie wzrokiem po tajemniczych skrótach i określeniach, jeśli zaś dana nazwa go zaintryguje, ma do swej dyspozycji nie tylko tekst główny, lecz także przypisy. Te ostatnie stanowią walor książki - bez żmudnego przeszukiwania źródeł można zdobyć całkiem sporo informacji na temat uzbrojenia lub środków chemicznych używanych w armii.

Druga sprawa, czyli rozwój postaci, również została starannie przedstawiona. Daniła Dobrynin, główny bohater powieści Szabałowa, jest stalkerem, który od dzieciństwa czuł powołanie do swej profesji - zafascynowany światem i pełen niespożytej energii, pragnął porywających przygód i śmiałych czynów, a nabywane wraz z wiekiem poczucie odpowiedzialności za żyjącą w przydworcowym schronie wspólnotę tylko utwierdziło go w wyborze życiowej drogi. Poznajemy go jako dwudziestojednoletniego mężczyznę - cenionego przez swego mentora, a zarazem naczelnika Schronu - z marszu wrzuconego wprost w kolejne zadanie związane z bezpieczeństwem społeczności. Akcja Prawa do użycia siły biegnie jednak dwutorowo: na przemian śledzimy aktualne wydarzenia i cofamy się do przeszłości, by obserwować korzenie naszego bohatera, ewolucję charakteru i zainteresowań, wpływ relacji z młodszym odeń Saszką, który nigdy nie przestał być jego najlepszym przyjacielem, oraz uporczywe, żmudne treningi pod okiem wspomnianego naczelnika, będącego niegdyś pułkownikiem specnazu GRU.

Sama fabuła Prawa do użycia siły jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. Ot, tajemnicze zdarzenie u najbliższych sąsiadów, które trzeba koniecznie wyjaśnić, pojawienie się wroga, którego trzeba pokonać, a wskutek powyższych okoliczności - nowe możliwości dla wspólnoty. Żywa i nader wciągająca akcja dotyczy głównie taktycznych zagrywek i pojedynków z różnego rodzaju przeciwnikami. Wszystko to prezentuje się całkiem nieźle pod względem warsztatu - po dość czerstwym, by nie rzec tandetnym początku pisarz się rozkręca i przykuwa uwagę odbiorcy wyczynami Dańki oraz kreacją ponurej rzeczywistości. Dla wnikliwych czytelników i czytelniczek, którzy spojrzą na książkę Denisa Szabałowa nie tylko jak na przygodową postapokalipsę, ale jak na okno, przez które można zajrzeć do postsowieckiej Rosji, lektura bezsprzecznie okaże się interesującym doświadczeniem.

W opisy przeżyć Dańki wplecione są wspomniane już dywagacje i obserwacje. Na uwagę zasługują zwłaszcza wypowiedzi dziadka głównego bohatera i pułkownika Rodionycza. Ten pierwszy wyraża całym sobą ogromną tęsknotę za Sojuzem, bezpieczeństwem i porządkiem, jaki wówczas panował, i ze zgrozą wspomina pierestrojkę, upadek ludzkich wartości, pogoń za pieniądzem i rozgrabienie kraju. Ten drugi wygłasza płomienne mowy na temat patriotyzmu, wyższych wartości i wychowania młodzieży tak, by stanowiła przyszłość narodu, a za upadek wspaniałej ojczyzny niepokonanych wojowników obwinia, owszem, sprzedajnych polityków, przede wszystkim jednak wyspecjalizowany w kłamstwach kraj bankierów i kupców, słowem: "Zgniły Zachód", straszliwe i plugawe USA. Pojawiają się też westchnienia odnośnie do Wielkiej Wojny Ojczyźnianej będącej dowodem wspaniałości i szlachetności Sojuza (tej samej wojny, o której np. polska ludność cywilna mogłaby wyrazić nieco inną opinię). Daniła, który niekiedy stwarza wrażenie swoistego alter ego Denisa Szabałowa, odnosi się do tych wypowiedzi z wyraźną sympatią i wyraża wiarę, że tak właśnie było. De facto otrzymujemy zestaw imperialnych tęsknot za komunistycznym rajem Związku Radzieckiego, co w zestawieniu z hobby i przeszłością autora daje pewien wgląd w rosyjskie nastroje.

Prawo do użycia siły to także ukłon w stronę patriarchatu, co komponuje się z obserwowanymi w Rosji próbami ograniczenia emancypacji kobiet (np. działania Cerkwi prawosławnej wspierającej "tradycyjną rosyjską kulturę"). W powieści wyraża się on zarówno przez dyskryminujące osoby płci żeńskiej decyzje pułkownika Rodionycza (i fakt, że mężczyźni nie uznali jego rozkazów za niewłaściwe), jak i cytat z Biblii podany przez ojca Kiriłła, nakazujący żonom posłuszeństwo. W społeczności wykreowanej przez Szabałowa panuje poligynia (wielożeństwo), co w zasadzie nie jest niczym dziwnym w sytuacji, gdy na stu osobników płci męskiej przypada ponad trzysta kobiet i dzieci. Pierwszy impuls dał naczelnik Schronu, przyłączając do swej rodziny żonę poległego przyjaciela. Nie dziwi, że po początkowych protestach kobiety mogłyby się zgodzić na taki stan rzeczy, mając jako alternatywę samotne życie albo rozbijanie już istniejących małżeństw i związaną z tym pogardę społeczną lub "krwawą zemstę w zapalczywym gniewie" ze strony porzuconej małżonki. Symptomatyczne są natomiast słowa, jakich użył autor Prawa do użycia siły, opisując wychodzące z narady mieszkanki schronu - "potulne" i "uległe". Symptomatyczne jest także, iż to pułkownik "przyłączył", bo o tym, jakie podejście do sprawy miała owa wdowa (czy chociaż lubiła Rodionycza? Może wolałaby przyłączyć się do kogoś innego?), nie dowiedzieliśmy się z książki niczego.

Najważniejsza decyzja pułkownika Rodionycza, którą pisarz również opisuje lekko i bez moralnych rozterek, dotyczyła porządku społecznego w Schronie. Jako że naczelnik uznał, iż do tego społeczeństwa pasuje wielożeństwo, postanowił wymusić taki rozwój wypadków przez fakt ekonomicznego uzależnienia kobiet od mężczyzn. Dokonał tego poprzez zakaz wydawania osobom płci żeńskiej broni, wskutek czego nie mogły one dbać o bezpieczeństwo ani swoje, ani reszty mieszkańców i mieszkanek Schronu. Dodajmy, że to prace związane z ochroną zapewniały przydział dóbr wychodzący ponad przydział podstawowy (złożony jedynie z grzybów i cukru), potrzebnych zwłaszcza dzieciom. Co ciekawe, choć autor Prawa do użycia siły zaznaczył, iż znalazły się mieszkanki, które próbowały zdobyć posadę strażniczek, nie wpadł na to, że w prawdziwym świecie po takiej odmowie mogłyby powstać zamieszki, bo rozkaz prowadzący do całkowitej finansowej zależności dotyczący kobiet przyzwyczajonych do czegoś zgoła innego wywołałby większy ferment niż nakłanianie do poligynii. Ponadto sama fabuła powieści obrazuje naiwność, wręcz absurd takiej decyzji - gdyby kobiety wchodziły w skład wojskowych oddziałów Schronu, liczba zbrojnych niemal by się potroiła i sporo problemów by znikło. Służba wojskowa to dla rosyjskich kobiet nie pierwszyzna, a żeński organizm jest odporniejszy na promieniowanie. Lecz i na to autor jakoś nie wpadł.

Obrazu dopełnia ciągłe podkreślanie roli mężczyzn jako żywicieli rodziny, a także podejmowane co chwilę próby określenia męskiej tożsamości i definicji męskości. Daniła wręcz obsesyjnie uwija się mentalnie wokół idei "prawdziwego mężczyzny" i "prawdziwego wojownika", co praktycznie sugeruje kompleksy na tym tle. Tu dochodzimy do kwestii psychologii postaci i trzeba stwierdzić, że generalnie są one nakreślone wiarygodnie. Uderzają zwłaszcza dziecięce wyobrażenia i lęki małego Daniły. Denis Szabałow stara się , by bohaterowie Prawa do użycia siły nie byli jednowymiarowi, aby posiadali zarówno zalety, jak i wady, jasną i ciemną stronę, dbając przy tym o żywość dialogów. Do plusów należy też przedstawienie wojskowego punktu widzenia na rozmaite sprawy, ukazanie, jak bardzo potrafi różnić się od opinii i hierarchii wartości cywila.

Na zakończenie warto dodać, że pisarz nie tylko zadbał o intertekstualność prezentowanej historii poprzez wzmianki, że Dańka czytał konkretne utwory Londona, serię Stalker, czy wreszcie Piknik na skraju drogi Strugackich. W książce Szabałowa występują opisy zmutowanej fauny i flory, a także tajemniczych sytuacji, które swą niewytłumaczalnością, ulotną grozą i klimatem oddają hołd słynnej Zonie. Niniejsza powieść stanowi pierwszy tom, za jakiś czas poznamy dalsze losy głównego bohatera i jego towarzyszy. Pomimo naiwnych motywów i swoistej propagandy autorowi udało się wzbudzić co do tych losów ciekawość. Fani militariów, postapokalipsy i stalkerskich motywów w popkulturze znajdą tu sporo frapujących wątków. Po powieść Denisa Szabałowa powinny sięgnąć zwłaszcza czytelniczki - ku przestrodze, by jeśli (odpukać w niemalowane) nastanie kres znanej nam cywilizacji, za nic w świecie nie wypuszczały broni z rąk i nie rezygnowały z własnego Prawa do użycia siły.

  • Tytuł: Prawo do użycia siły
  • Autor: Denis Szabałow
  • Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
  • Wydawnictwo: Insignis
  • Wydanie: Oprawa miękka
  • Cena: 39,99 zł

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2
Śmierć autentyczności - recenzja filmu Narodziny gwiazdy
Gris - recenzja - pochwała karmi sztukę
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
najnowsze

Co nowego w PlayLink?

Recenzja gier: Frantics, Wiedza to Potęga: Dekady, Szymparty i Planet of the Apes: Last Frontier.

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?