Recenzja - PC

Grand Theft Auto V - recenzja wersji PC

Paweł Pochowski, 17 kwietnia 2015 17:00 32

Michael, Franklin oraz Trevor powracają. Żaden z nich zbytnio się nie zmienił. Trevor nie zmądrzał, a Michael nie schudł. Mimo wszystko panowie prezentują się inaczej niż dotychczas. Podobnie, jak i całe GTA V.

Nie spieszyło się Grand Theft Auto V na komputery. Gra najpierw zapowiedziana została na konsole minionej generacji, a fakt, że w ogóle wybiera się także i na PC trzymano w tajemnicy. Wcześniej wiele razy plotkowano o tym, czy takowa w ogóle powstanie, a twórcy dementowali te informacje. I choć jak dowiedzieliśmy się w tym tygodniu, Rockstar od samego początku planował stworzenie tej wersji - ukazała się ona jako ostatnia i to dopiero po kilku przesunięciach. Nie zaszkodziło to jednak jej popularności. Tytuł z miejsca wdarł się na top-listę sprzedaży na Steam, zostając najpopularniejszą grą wyprodukowaną przez firmę inną niż Valve. Spora w tym zasługa Rockstara, który upewnił się, że wersja komputerowa choć ostatnia, będzie tą najbardziej dopracowaną i kompletną. I faktycznie tak jest, co udowadniamy w poniższym tekście skupiającym się na technicznej stronie gry oraz różnicach pomiędzy tym, a poprzednimi wydaniami.

Już Grand Theft Auto V na PlayStation 4 oraz Xboksa One prezentowało się prześlicznie, ale pecetowa wersja gry jest jeszcze ładniejsza. Z całą pewnością podziwianie gry na komputerze to najlepszy sposób na dostrzeżenie jej piękna w pełnej krasie. Chociażby dlatego, że działa ona z większą liczbą klatek na sekundę i już na pierwszy rzut oka widać, że animacja i wygląd gry wiele na tym zyskują. To jednocześnie ostateczny argument w dyskusji, czy 60 fps prezentuje się lepiej od 30. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech odpali grę na PlayStation 4 lub Xboksie One, a następnie zerknie na wersję komputerową. Różnica jest wielka widoczna gołym okiem.

Ale warstwa wizualna ulepszona została nie tylko pod tym względem. Kudosy wędrują na konto Rockstar także za to, że produkcja została świetnie zoptymalizowana. Dzięki szerokim możliwościom dostosowania jej ustawień, odpalić można ją nawet na dość leciwych komputerach. Oczywiście nie wygląda wtedy zbyt dobrze, ale przynajmniej działa. Jednocześnie jeżeli posiadacie super nowoczesny, wyposażony w dwie karty graficzne, sprzęt, możecie szarpnąć się na włączenie gry w rozdzielczości 4k. To także plus dla wszystkich graczy, nawet tych, którzy w tym momencie nie mają jeszcze takiego "potwora", ale być może będą mieli go w przyszłości. GTA V będzie wtedy wyglądało jeszcze ładniej niż dziś.

Co jednak najważniejsze, gra pozwala na osiągnięcie rozdzielczości 1080p przy 60 klatkach na sekundę nawet na średnio wydajnych komputerach. By oglądać GTA V w takiej jakości wystarczy już procesor z serii i3, a także karta graficzna pokroju GeForce 750 - a to nie jest dużo. Z kolei posiadacze mocniejszych komputerów mogą szarpnąć się na włączenie dodatkowych efektów. W opcjach można zdecydować z której biblioteki DirectX chcemy korzystać, jak mocno mają być zróżnicowani przechodnie na ulicach, jak dobrze mają prezentować się cienie czy odbicia na wodzie, a także czy chcemy włączyć efekty wygładzania krawędzi, takie jak MSAA. Pecetowa wersja nawet, gdy nie działa na najwyższych ustawieniach i przy średniej jakości teksturach, wygląda po prostu lepiej od konsolowej. Zwiększono zasięg widzenia, poprawiono odbicia na powierzchniach i elementy cząsteczkowe, lepiej prezentują się także twarze postaci, jak elementy ich ubioru. Rockstar poprawił także efekty pogodowe. Mgła czy deszcz prezentują się jeszcze lepiej niż na PlayStation 4/Xbox One - a już wtedy wyglądało to bardzo dobrze.

Osobiście testowałem GTA V na komputerze wyposażonym w procesor i5 4670, GeForce 770 oraz 8 gigabajtów pamięci RAM. Taki zestaw pozwala na włączenie gry w 1080p przy średnich teksturach - dla lepszych brakuje zasobów pamięci na karcie graficznej. Pozostało jednak sporo mocy obliczeniowej na włączenie MSAA, FXAA oraz TXAA. Gra zaproponowała także szesnastokrotne filtrowanie anizotropowe, maksymalne zagęszczenie i skalowanie dystansu, wysoką teselację, bardzo wysoką jakość cieniowania powierzchni - i wysoką lub bardzo wysoką jakość pozostałych efektów. Działała przy tym delikatnie poniżej 60 klatek, osiągając wartości od 55/56 do 58/59 fps.

GTA V została więc lepiej zoptymalizowane od poprzedniczki, ponadto gra uniknęła większych problemów na starcie. Owszem, nie polubiła się co prawda z niestandardowymi znakami w nazwie użytkownika Windows, to jednak nic w porównaniu z problemami, których uświadczyliśmy odpalając GTA IV przy okazji premiery. Gdybym miał się doczepić, to trochę żałuję, że gdzieniegdzie pojawią się jeszcze elementy odstające od ogólnej jakości oprawy wizualnej. Plakaty w pokoju Franklina czy wiszące w szafie elementy zdecydowanie wykonano z mniejszą szczegółowością, choć być może właśnie to jest cena, którą trzeba zapłacić za możliwość odpalenia gry nawet na słabszych komputerach. Jeśli tak jest, to akceptuję ją, bo nie jest wygórowana. Marzyłoby mi się także większe zagęszczenie ulic oraz chodników - pisałem o tym już przy okazji GTA V na Xboksie One. Liczyłem po cichu, że skoro nie udało się to do końca na konsolach aktualnej generacji, być może uda się na PC. Niestety, na miasta z setkami aut i przechodniów widocznych na ekranie w jednym momencie będziemy musieli chyba poczekać do kolejnej gry z serii. Z drugiej strony cieszę się, że jeszcze bardziej zwiększony został zasięg widzenia i tylko czasami zdarza się, że tekstury w wyższej rozdzielczości doczytują się na naszych oczach. Z reguły proces ten jest realizowany odpowiednio wcześnie, by nie był zauważalny.

Oczywiście gra została przystosowana do obsługiwania za pomocą myszy i klawiatury. Tutaj także Rockstar popisał się szczegółowością, pozwalając graczom na bardzo precyzyjne określenie zachowania się gry - decydujemy z jaką czułością ma działać mysz, czy gra ma lekko pomagać przy sterowaniu, a także czy kamera ma trzymać się jednych ustawień czy np. wychodzić z trybu FPP do TPP przy przyklejeniu się do osłony. Nie zmienia to jednak faktu, że przestawienie się na klawiaturę zajęło mi dłuższą chwilę. Gamepad z naturalnych przyczyn jest wygodniejszy - klawiszy jest po prostu więcej i trzeba zapamiętać funkcję każdego z nich, czasem musiałem więc sprawdzić, gdzie tak właściwie kryje się czat, gdzie było radio, a gdzie możliwość korzystania z umiejętności specjalnej Franklina podczas prowadzenia auta. Osobiście nie do końca pasowało mi sterowanie autem za pomocą klawiszy WSAD - zamiast lewą ręką, pojazdami lubię kierować prawą, za pomocy strzałek kierunkowych. Oczywiście przypisanie klawiszy można dowolnie zmienić, ale prawa ręka podczas prowadzenia samochodu odpowiada za obracanie kamery, a także celowanie i strzelanie. Z dwojga złego musiałem więc pozostać przy docelowym ustawieniu. Oczywiście korzystanie z myszy i klawiatury jest całkowicie opcjonalne, bo gra korzysta także z padów, choć ten nie zapewnia tak wysokiej celności podczas strzelania, jak stary, poczciwy "gryzoń".

To jeszcze nie koniec nowości. Komputerowa wersja GTA V już od samego początku wyposażona została w moduł GTA Online z napadami, które możemy rozgrywać wraz z innymi graczami po osiągnięciu 12 poziomu doświadczenia w trybie multi. Co ważne, przy zabawie w trybie wieloosobowym nie uświadczyłem żadnych problemów ani z grą, ani z jej serwerami. Ucieszyłem się także z możliwości wgrania swoich utworów muzycznych, których można słuchać w grze jako własnego radia. Nowością jest to, że możemy do piosenek dodać przerywniki w postaci rozmów prowadzących radiowe audycje dziennikarzy. No i jest także całkiem nowa stacja radiowa - The Lab z bardzo fajnym soundtrackiem.

Z kolei fani tworzenia własnych filmów po raz kolejni uraczeni zostali modułem Rockstar Editor, który najpierw pozwala na bardzo dokładne wyreżyserowanie i nagranie scen, z dowolnym wyborem kamery czy postaci i samochodów biorących w niej udział, a następnie całość można zmontować dość prostym w obsłudze, choć zaawansowanym narzędziem. Pozwala ono na nakładanie interesujących filtrów, cięcie i wklejanie ujęć czy tworzenia przejść pomiędzy nimi.

Grand Theft Auto V na PC to naprawdę świetna i bardzo rozbudowana gra. Rockstar po raz kolejny pokazuje, że król sandboksów jest tylko jeden i jest nim właśnie GTA. Tytuł ma chyba wszystko, co potrzeba do dobrej zabwy w podobnych grach - rozbudowany scenariusz, zróżnicowane misje, dobrze nakreślonych bohaterów, mnóstwo zadań pobocznych i świetny tryb online. To wszystko sprawia, że produkcja jest długofalową inwestycją, która będzie "zwracać się" przez całe miesiące.

Czy to oznacza, że wszyscy muszą sięgnąć po GTA V na PC? Bynajmniej. Zakup produkcji rekomendujemy graczom, którzy nie posiadają żadnej konsoli lub mają jedynie sprzęt poprzedniej generacji i to właśnie na nim poznali już przygody Trevora, Franklina oraz Michaela. Będą mile zaskoczeni, gdy zobaczą, jak bardzo zmienił się wygląd gry, a także, gdy posmakują nowości w trybie online. Jeżeli jednak macie już wersje na PS4 lub XOne, przesiadka na PC nie jest wskazana. Owszem, gra wygląda lepiej, ale też nie na tyle, by płacić za to 180 złotych. Możecie spokojnie poczekać rok czy dwa, aż gra stanieje, a pod Waszym biurkiem zagości maszyna, która uciągnie ją w rozdzielczości 4k. Poza tym wersja PC jest bardziej rozbudowana, w szczególności o elementy takie jak Rockstar Editor, ale nie przeceniajmy jego popularności - na poważnie zainteresuje się nim mniej niż 1/3 graczy. Nie zmienia to jednak faktu, że za wykonanie pecetowej wersji, dobrą optymalizację i zadbanie o szczegóły przed twórcami gry - czapki z głów.

Grand Theft Auto V PC

  • poprawiona grafika i animacja
  • nowa stacja muzyczna
  • możliwość stworzenia własnego radia
  • świetna optymalizacja
  • sporo ustawień graficznych
  • GTA Online
  • Rockstar Editor
  • zabawa na długo
  • najlepsza wersja GTA V
  • gdzieniegdzie można znaleźć elementy wykonane mniej starannie od pozostałych pod graficznym względem
  • menu czasem działa ociężale
  • przydługawe loadingi
  • większych - nie stwierdzono
Dla osób, które nie miały jeszcze okazji wybrać się do Los Santos - typowy must have 9.0
Red Dead Redemption II - symulator absolutny
Red Dead Redemption 2 - recenzja. Dobry, zły i zachwycający.
Czym zachwyciło nas GTA IV 10 lat temu?
Trafienie Krytyczne #54. A co jeśli gry są winne?
najnowsze