Recenzja - PC

Assetto Corsa - recenzja

Paweł Pochowski, 15 lutego 2015 18:00 11

W pierwszym miesiącu tego roku na Steam zadebiutowała w końcu Assetto Corsa - produkcja, na którą fani wyścigów i motoryzacji czekają od dawna.

Kunos Simulazioni nad swoim wyścigowym symulatorem pracuje już długo. By nie powiedzieć "za długo". Projekt został ujawniony w roku 2011. Od tego czasu minęły cztery długie lata, które spożytkowane zostały na wręcz mrówczą pracę u podstaw - deweloperzy wprost pieścili się z silnikiem, jednocześnie od ponad trzech lat oferując już produkt w sprzedaży w nieskończonej formie. To właśnie twórcy Assetto Corsa obok Project Cars i Minecrafta pierwsi zaczęli sprzedawać dostęp do rozwijanego produktu, by następnie korzystać ze wsparcia fanów i wedle ich podpowiedzi modyfikować swoją grę, zapewniając sobie jednocześnie dostęp do środków na dalszy proces developingu. Niejedno studio przez ten czas zdążyłoby wydać dwie, jak nie trzy gry wyścigowe. Szczególnie, gdy spojrzymy na produkcje od Codemasters, które ostatnio z coraz gorszym skutkiem wypluwa na rynek coraz to bardziej mizerne produkcje. Kunos Simulazioni miało inny pomysł - od samego początku chciało stworzyć ostateczny symulator wyścigowy na PC, który zadowoli najwybredniejszych fanów motoryzacji nie rezygnując przy tym z zaawansowanej oprawy graficznej korzystającej z najnowszych efektów.

Pod pewnymi względami założenia zostały zrealizowane perfekcyjnie. Samochodów w grze dostępnych jest ponad 30, a wszystkie są licencjonowane, dzięki czemu wyglądają idealnie jak w rzeczywistości. Graficy Kunos Simulazioni odwalili kawał wyśmienitej roboty, bo auta dopieszczone są w najmniejszych detalach i robią świetne wrażenie. Owszem, są gry, w których samochodów jest zdecydowanie więcej, ale często ich twórcy idą na ilość, nie jakość. Tu w garażu czeka na graczy m.in. Lotus Elise S.C., Shelby Cobra, RUF CTR Yellowbird, Bmw M3 E30 DTM, McLaren MP4-12c GT3, Mercedes SLS GT3, Ferrari LaFerrari, Ferrari F40, Pagani Zonda R czy chociażby KTM X-Bow R. To wprost wymarzony zestaw dla każdego miłośnika motoryzacji, a zestaw wcale nie jest domknięty - Kunos Simulazioni poinformowało, że podpisało umowę licencyjną z firmą Lamborghini. Możemy więc spodziewać się DLC, które będzie zawierało kolejne supersamochody z Włoch. Z zapowiedzianych modeli warto wymienić klasycznego Countach, po dwie wersje Huracan oraz Gallardo, a także Aventador.

Co jednak najważniejsze, każdym z przygotowanych aut w grze jeździ się całkowicie inaczej. Widać, że Kunos Simulazioni przyjrzało się dokładnie każdemu z samochodów, które przenosiło do gry i odzwierciedliło nie tylko charakterystykę pracy silnika, ale też pracy zawieszenia czy chęć do wchodzenia w pod lub nadsterowność. To jest właśnie największa różnica Assetto Corsa w porównaniu do większości samochodowych gier, w których z grubsza każde auto prowadzi się tak samo. Ta produkcja to inna liga, do której podchodzi się tylko z kierownicą, a prowadzenia każdego z samochodów trzeba się najpierw nauczyć, bo czuć, że każde z nich inaczej przyspiesza, hamuje czy wchodzi w zakręty.

Assetto Corsa posiada jednocześnie model sterowania, który można bardzo precyzyjnie dostosować do własnych preferencji, dzięki czemu gra nada się zarówno dla bardziej jak i mniej zaawansowanych w temacie wyścigowych symulacji. Oczywiście, jeśli posadzicie przed kierownicą kogoś, kto głównie ściga się w NFS lub GRID to nawet na najprostszym poziomie trudności gra będzie dla niego kosmicznie trudna. Na początku trzeba tu nauczyć się wielu podstawowych rzeczy, jak chociażby operowanie gazem i hamulcem w zakrętach czy wybieranie właściwego toru przejazdu. Jednocześnie nie można liczyć na żadne triki z manipulowaniem czasem, każdy z popełnionych błędów ma więc poważne konsekwencje. Ale dzięki możliwości precyzyjnego dostosowania złożoności modelu prowadzenia samochodu, poziomu sztucznej inteligencji, poziomu zniszczeń, kontroli trakcji i ABS-u, włączenia lub wyłączenia konsumpcji paliwa czy zużywania się opon gra może być odpowiednim wyzwaniem zarówno dla mniej, jak i bardziej doświadczonych z tak trudnymi produkcjami. Co więcej, tryb dowolnej jazdy jest niczym wyścigowyc sandboks, wybrać można bowiem godzinę (z zakresu 8-18), temperaturę powietrza, a nawet stan nawierzchni toru - czy ma być zabrudzony, czy z czasem ma się oczyszczać, czy może od początku ma mieć odpowiednie parametry do bicia rekordu.

Świetne w Assetto Corsa jest to, że ekran podczas wyścigu można dostosować do własnych preferencji niczym pulpit w tablecie. W większości gier wyścigowych opcje HUD-u są dość ograniczone. Możemy pewne z ustawień włączyć, z innych zrezygnować, ale to właściwie tyle. W wyścigowym symulatorze od Kunos Simulazioni możliwości jest naprawdę o wiele więcej. W każdym momencie gry po prawej stronie ekranu mamy dostęp do aplikacji, którymi możemy zarządzać. Część z nich dostarcza nam informacji o aktualnej rozgrywce. I to od tak podstawowych jak obrotomierz, minimapa, miejsce w stawce przez czas trwającego okrążenia, wykres telemetrii, działanie sił przeciążenia, pracę opon, dane o aktualnych oporach powietrza, aż do zaawansowanych informacji z silnika gry - o tym, co właśnie dzieje się z fizyką, jak pracują pedały odpowiedzialne za gaz i hamulec podłączone do kierownicy aż do zegarka wskazującego wirtualną godzinę i porę dnia, którym można dowolnie manipulować. Kosmos. I wszystko to jak się chce, można włączyć, ustawić w wybranym miejscu poprzez przeciągnięcie myszką i upuszczenie, tworząc w ten sposób własny HUD. Proste i efektywne.

Co do trybów rozgrywki, pod pewnym względem są one dość standardowe. Znajdziemy w Assetto Corsa praktykę, w które wybieramy dowolne auto i tor, po czym po prostu jeździmy samochodem ćwicząc swoje umiejętności. Znajdziemy także wyzwania, w których na czas lub pod względem ilości zdobytych punktów w drifcie rywalizujemy z innymi graczami na liście najlepszych wyników. Są także specjalne wydarzenia, wyścigi w formie dragów, a także wyścigowe weekendy, w których bierzemy udział nie tylko w zawodach, ale i treningach oraz kwalifikacjach. Jest także tryb kariery, ale wzbudza on wiele kontrowersji, bo koło tradycyjnej kariery z innych, popularnych gier, to on nawet nie stał. Pozbawiony jest scenariusza, brakuje w nim tryb ekonomicznego, nie ma żadnych elementów dotyczących zarządzania zespołem czy czegokolwiek w tym stylu. Jest to po prostu seria kilkunastu przygotowanych zawodów w kilku dyscyplinach. Cześć z nich trzeba zaliczyć, by odblokowała się następna lista i tak na okrągło. Fani prawdziwych symulacji przyzwyczajeni są do braku trybu kariery, wiedzą, że dobrą zabawę muszą zapewnić sobie sami - często biorąc udział w wydarzeniach organizowanych przez innych graczy, jak wyścigowe ligi. Ale ci, którzy większość czasu spędzili w grach pokroju Forza Motorsport przyzwyczajeni są do rozbudowanego trybu dla pojedynczego gracza. A tego tu brakuje.

Niestety, choć gra powstawała długo i zadebiutowała na rynku w wersji 1.0, tak naprawdę nadal nie jest ukończona. Brakuje w niej chociażby alternatywnych skórek dla aut, byśmy nie musieli ścigać się z 24 takimi samym pojazdami, możliwości startowania w formie lotnej, systemu flag, lepszych pit-stopów czy zmiennych warunków pogodowych. Nie da się nawet włączyć pierwszego biegu przed zapaleniem się zielonego światła. Dlaczego? Bo nie przewidzieli tego twórcy gry. Przydałyby się też wyścigi w nocy, inny system karania za przewinienia, bo aktualny jest fatalny i absolutnie nie przystoi do gry aspirującej do miana symulacji, a także sztucznej inteligencji, która umiałaby udawać zachowania prawdziwych graczy. Wiele funkcji brakuje także podczas rozgrywki wieloosobowej, nie wspominając już nawet o tym, że administratorzy serwerów powinni otrzymać znacznie lepsze narzędzie do zarządzania rozgrywką. Z drugiej strony, olbrzymią siłą Assetto Corsa jest wsparcie dla modów oraz aktywna społeczność, która stworzyła do gry już ponad 2000 modów. Są wśród nich nowe skórki dla aut, nowe samochody, dźwięki, trasy, apki oraz serie wyścigowe dla trybu kariery. Oczywiście nie może być tak, by naprawa części problemów spoczywała na barkach community, ale fakt, że dzięki wsparciu fanów większość problemów można szybko rozwiązać.

No i twórcy nadal mają zamiar wspierać swoją produkcję. Oprócz płatnych DLC z dodatkową zawartością zapowiedzieli już szereg nowych funkcji w nadchodzącej aktualizacji, takich jak chociażby dalsze usprawnienia graficzne, wprowadzenie zmiennych warunków pogodowych, lepszego SI, poprawy modelu zniszczeń czy wprowadzenie flag. Wiele z rzeczy, których w danej chwili w grze nie ma, pojawi się w niej już niedługo. Ale skoro nadal trzeba nad Assetto Corsa pracować, to skąd debiut w gotowej wersji?

Co do strony technicznej, tak jak już pisałem, samochody są odwzorowane naprawdę świetnie. Cała oprawa wizualna sprawia dobre wrażenie, twórcy ustawiają grafikę w taki sposób, by przypominała rzeczywistość - gra korzysta z wielu zaawansowanych efektów, choć włączenie ich wszystkich mocno obciąża kompa. Trzeba jednak wspomnieć o zaniżonych standardach grafiki dalszego otoczenia oraz publiczności zgromadzonej na trybunach. W grze brakuje także wielu animacji, nie brakuje za to sporadycznych graficznych bugów. Dźwięki są świetne, ale mowa tu głównie o odgłosie silnika, bo już soundtrack powinien być znacznie bardziej bogaty. Ale to w końcu gra tworzona jako symulator, takie rzeczy z reguły w nich szwankują.

Reasumując, praca nad Assetto Corsa nie została jeszcze całkowicie skończona, a w grze brakuje kilku istotnych funkcji. Twórcy zdają sobie z tego sprawę i będą grę aktualizować, ale zapowiedziany patch nie wprowadzi wszystkiego, co potrzeba. Model sterowania jest świetny, grafika w większości także. Dodatkowo w sieci dostępnych jest multum modów. Jeżeli sądzicie, że wystarczy wam to do dobrej zabawy, a ponadto posiadacie kierownicę i nie potrzebujecie rozbudowanej kariery, kupujcie śmiało. Jeżeli natomiast chcielibyście otrzymać bardziej kompletny produkt, wykonany w przyjaźniejszej wersji dla użytkownika, być może warto będzie wstrzymać się z decyzją o zakupie aż do premiery Project CARS.

Assetto Corsa PC

  • świetny model sterowania
  • fantastycznie odwzorowane samochody
  • sporo aplikacji dla HUD
  • szerokie możliwości dostosowania poziomu trudności
  • świetne samochody
  • wsparcie społeczności i sporo modów
  • tryb kariery mógłby być bardziej rozbudowany
  • trochę bugów
  • przydałoby się lepsze SI
  • wiele ważnych funkcji dopiero się pojawi
Dobra gra, która z czasem stanie się jeszcze lepsza 7.7
Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2
Śmierć autentyczności - recenzja filmu Narodziny gwiazdy
Gris - recenzja - pochwała karmi sztukę
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
najnowsze

Co nowego w PlayLink?

Recenzja gier: Frantics, Wiedza to Potęga: Dekady, Szymparty i Planet of the Apes: Last Frontier.

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?