Recenzja

GRID: Autosport - recenzja

Paweł Pochowski, 25.06.2014 12:00 31

Codemasters jest wydawcą, któremu ostatnio ciężko zaskoczyć rynek czymś szczególnym. Co roku pojawia się nowa gra z F1 w nazwie, z mniejszą częstotliwością odświeżane są dwie inne serie samochodowe (DIRT oraz GRID), które ostatnio przeplecione zostały spin-offem w postaci DIRT: Showdown.

Przy GRID Autosport brytyjskie studio zaskoczyło jednak podwójnie. Po pierwsze w ogóle tworząc ten projekt, który od samego początku trudno było mi rozszyfrować i zresztą nadal mam z tym mały problem, a po drugie trzymając go w tajemnicy do ostatniej chwili. W branży gier modne jest trąbienie na temat swoich produkcji na prawo i lewo przez miesiące, jak nie całe lata przed premierą, co powoduje ostatecznie frustrację u graczy związaną z opóźnieniem premier czy niespełnieniem licznych obietnic. Codemasters zrobiło inaczej, przedstawiło graczom GRID Autosport na chwilę przed premierą. Prawdą jest jednak także to, że Codemasters nie miało czasu na długie zapowiadanie swojej nowej gry. Jest ona kolejną częścią cyklu, którego ostatnia część ukazała się rok temu. To oczywiście rodziło obawy o to, czy GRID Autosport z całą pewnością jest zupełnie nową i odrębną produkcją.

Podstawowym trybem zabawy jest oczywiście kariera. Tutaj Codemasters nie porwało się na wymyślenie nic innowacyjnego. Odpuścili co prawda całą fabularną otoczkę, która do GRID 2 dodana została trochę na siłę, ale schemat jest podobny. Zaczynamy jako żółtodziób, który startuje w pokazowym wyścigu. Dobry występ, nawet jeśli zajmujemy ostatnie miejsce, owocuje kilkoma kontraktami. Rywalizować możemy w poszczególnych dyscyplinach, a za starty zbieramy punkty doświadczenia reprezentujące nasz poziom doświadczenia w każdej z nich osobno. Gdy osiągniemy w każdej lidze trzeci poziom doświadczenia otrzymujemy dostęp do prestiżowych zawód GRID Grand Slam. To samo dzieje się jeszcze dwukrotnie, ale bardziej prestiżowe ligi GRID wymagają od nas wdrapania się na odpowiednio wyższe poziomy doświadczenia w każdej z konkurencji.

Pozbawienie gry fabuły i całego tego szumu wokół wyścigowej ligi podbijającej kolejne kontynenty wyszło GRID Autosport na dobre i totalnie nie tęskniłem za tym elementem. Jednocześnie żałowałem, że twórcy nie cofnęli się do ekonomicznych aspektów znanych z pierwszego GRID-a, gdy musieliśmy sami kupować samochody, podpisywać sponsorskie umowy, zatrudniać kolegów do zespoły itp. To było naprawdę wciągające i trzymało przy grze na długie godziny. Narzekałem na brak tego elementu w GRID 2 i szczerze ubolewam, że nie pojawił się on w GRID Autosport. Tutaj samochód, sponsorów i kierowcę z zespołu dostajemy odgórnie w propozycjach od poszczególnych teamów - w kontraktach możemy co prawda przebierać, ale nic ponadto. Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda.

Jakie konkretnie dyscypliny motosportowe oddano do naszej dyspozycji? Zaskoczenia nie ma. Touring to wyścigi inspirowane są zawodami WTCC. Fajną nowością jest to, że wreszcie można rozpocząć od treningu i kwalifikacji - narzekałem na brak tego elementu przy GRID 2 i fajnie, że twórcy postanowili go wreszcie wprowadzić. W touring startujemy w dwóch wyścigach, do drugiego lista startowa zostaje odwrócona względem pozycji na mecie w pierwszych zawodach. Wszystkie odbywają się na torach i szczerze powiedziawszy to była jedna z moich ulubionych dyscyplin - właśnie dzięki wymienionym możliwościom. Lubiłem także pośmigać bolidami w open wheel, ponieważ tam także do dyspozycji graczy oddano trening i kwalifikacje, a ponadto bolidy są naprawdę szybkie, mają świetne przyspieszenie, dobry model sterowania i dobrze trzymają się jezdni.

Słowa uznania kieruję także wobec zawodów w klasie tuner, przede wszystkim dzięki trochę przesadzonemu pod względem ilości zdobywanych punktów, ale za to wiernemu pod względem zasad driftingowi. Także jazda na czas dostarczała mi sporo przyjemności, choć często poprzeczka zawieszana była całkiem wysoko. Zdecydowanie mniejsze uznanie zdobyły u mnie dwa pozostałe rodzaje wyścigów. W endurance wprowadzono w GRID Autosport jakieś dziwne zasady dotyczące zużywania się opon - ale w związku z tym, że rozgrywamy przyspieszoną wersję wyścigu długodystansowego twórcy przyspieszyli także działanie tego efektu, dzięki czemu pod koniec można zużyć oponę aż o trzy procent na jednym zakręcie. Całość jest jednak o tyle dziwna, że wcale nie musimy ani nawet nie możemy zmienić opon podczas wyścigu. Dziwnie, prawda? No i ostatnia z dyscyplin to street, a więc wyścigi na ulicach miast, chyba najbardziej klasyczny element w serii GRID i najmocniej ograny w dotychczasowych jej częściach, w związku z czym i najnudniejszy.

Także dlatego, że GRID Autosport z GRID 2 czerpie pełnymi garściami, a już w szczególności w tematyce dostępnych torów. Dodano co prawda trasy z pierwszej części (Intercity Istanbul Park, Circuito Del Jarama oraz San Francisco), nowości to natomiast Circuit of the Americas, Autsport Speedway, Circuit Mont Tremblant oraz Sepang International Circuit, ale pozostałe tory były już dostępne w GRID 2, co najbardziej przeszkadzało mi w dyscyplinie street. Już w zeszłym roku aż do znudzenia objeździłem trasy w Paryżu, Barcelonie czy Dubaju - każdorazowy powrót tam sprawiał mi naprawdę wyjątkową "przyjemność".

Problem polega jednak na tym, że samego "autosportu" w nowym GRID za wiele nie ma. Ścigamy się w jakiś wymyślonych seriach wyścigowych, z fikcyjnymi zespołami, które wystawiają swoich reprezentantów we wszystkich możliwych motosportowych dyscyplinach. Rywalizowanie ciągle z tymi samymi zespołami jest na dłuższą metę nudne. To po pierwsze. Po drugie rywalizowanie z fikcyjnymi kierowcami także nie pasuje do gry kładącej nacisk na sportowy aspekt rywalizacji. Moje osobiste odczucia z zabawy byłyby pewnie lepsze, gdybym choć w kilku z dyscyplin mógł ścigać się z prawdziwymi tuzami tych zawodów - czy to w serii wzorowanej na WTCC, czy w driftingu czy wyścigach bolidami. Poza tym znacznie trudniej stworzyć wrażenie prawdziwie elitarnych, wymagających zawodów, gdy wszystko odnośnie nich w grze jest fikcyjne. W takim F1, od tego samego dewelopera przecież, już samo wzięcie udział w wyścigu jest przeżyciem - oto ścigam się w królewskiej dyscyplinie motosportu, na najwyższym poziomie. A już rywalizowanie z kierowcami pokroju Hamiltona czy Alonso daje prawdziwego kopa. W GRID Autosport zawsze wyznaczają nam co prawda jakiegoś głównego rywala, ale widząc, że jest on tylko zlepkiem literek tworzących imię i nazwisko trudno się tym na dłuższą metę przejąć.

Grę można pochwalić za niezły model sterowania samochodem - wydaje się on lekko inny od tego z GRID 2, auta jakby później wpadały w poślizg, trochę lepiej się nad nimi panuje, ale nie doszukałem się tu kroku w stronę realizmu. Wprost przeciwnie miałem wrażenie momentami, że prowadzenie samochodów w GRID Autosport jest prostsze, a one zachowują się w bardziej przewidywalny sposób. Podkręcono za to system zniszczeń, ale tylko częściowo - dużo łatwiej teraz uszkodzić części odpowiedzialne za prowadzenie samochodu czy silnik, ale i tak w porównaniu do F1 2013 wozy są praktycznie pancerne. Auto łatwo jest uszkodzić do pewnego stopnia, w którym powoli i krzywo, ale jednak posuwa się ono naprzód. Jednak następne dzwony nie robią mu różnicy - koła nie odpadają, a wóz nie chce odmówić dalszej jazdy.

GRID Autosport podpadł mi także w kwestii sędziowania zawodów. W niektórych zakrętach za minimalny wyjazd kołem poza asfalt natychmiastowo otrzymujemy karę za skracanie, w postaci chwilowej niemożności dodania gazu. Twórcy nie pokusili się o system flag czy karne pit-stopy, a szkoda. Działa to jednak tylko w wyznaczonych miejscach, w innych można wyjechać autem w całości poza tor i znacznie sobie skrócić trasę przejazdu, ale to już nie jest odnotowywane. Gra nie karze nas także za wypychanie innych zawodników z toru i odwrotnie - oni także nie otrzymują kar, choćby przyłożyli z impetem w tył naszego pojazdu. Zaiste dziwne panują tu zasady. Także SI dopuszcza się dziwnych zachowań - naszemu koledze z zespołu możemy wydawać polecenia co do jazdy agresywnej lub defensywnej, ale średnio przekłada się to na jego zachowanie. No i przeciwnicy wydają się czasem mieć jakiś bonus do prędkości oraz niewrażliwość na zderzenia czy poślizgi - jest to dość frustrujące, gdy jedziemy tuż za zawodnikiem, który zderza się z innym kierowcą, ale nie wpływa to na jego jazdę, a nasz samochód jadąc idealną linią nie jest w stanie go dogonić i wyminąć w tej sytuacji mimo siedzenia praktycznie na zderzaku.

To co rzuca się w oczy to podkręcona oprawa wizualna produkcji - GRID Autosport wypada lepiej od swojej poprzedniczki i oprawa graficzna naprawdę stoi na wysokim poziomie. Tekstury otoczenia, efekty świetlne czy szczegóły samochodów są naprawdę dopracowane, całość prezentuje się na naprawdę next-genowym wręcz poziomie, co masakrycznie kontrastuje z brzydkimi, rozmazanymi i pozbawionymi szczegółów kokpitami. Co jednak najgorsze, kokpity samochodów są niefunkcjonalne - nie podejrzymy na tablicy ani aktualnej prędkości ani obrotów. Tu zresztą wspomnieć można o innym irytującym elemencie. Więcej punktów doświadczenia otrzymujemy m.in. za jazdę z kamerą umieszczoną wewnątrz auta, wyłączone asysty czy brak HUD-u. Niestety, gra w takiej sytuacji nie podaje nam praktycznie żadnych danych, co jest szczególnie przeszkadzające podczas kwalifikacji, gdy nie mamy pojęcia o osiąganych przez nas czasach. Przez radio co prawda dowiemy się, że "pierwszy odcinek był przeciętny", ale tak naprawdę nie daje nam to odpowiedniej informacji na temat naszej jazdy w porównaniu do przeciwników. Także podczas wyścigu nie dowiemy się o ile z przodu znajduje się poprzedzający nas kierowca, nikt nie powie nam także ile okrążeń zostało do mety czy w przypadku wyścigów endurance - jak mocno zniszczyliśmy już opony.

Reasumując, GRID Autosport to gra, która mocno czerpie z poprzedniej części serii, przez co da się polecić ją tylko osobom, którym GRID 2 przypadł do gustu - choć i to może do końca nie zdać egzaminu. Osobiście GRID 2 oceniłem wysoko, ale otrzymując w GRID Autosport powtórkę z rozrywki byłem mocno rozczarowany, przez co wiele elementów w grze było dla mnie irytujących. Gra jest śliczna i ma przyjemny, całkowicie zręcznościowy model sterowania samochodem, ale serwuje nam po raz kolejny to samo łącznie ze stylem zabawy, rodzajami wyścigów czy trasami. Trudno przemilczeć sprawę paskudnych kokpitów, choć twórcy obiecali wydać po premierze pecetowej wersji paczkę z teksturami w wyższej rozdzielczości poprawiającą wygląd aut wewnątrz i zewnątrz. Nie zmienia to jednak dziwnego momentami sędziowania czy braku potrzebnych informacji przy wyłączonym interfejsie. GRID Autosport to taki GRID 2,5. Osobiście wolałbym poczekać rok i otrzymać pełnoprawną kontynuację serii, zamiast poprawionej poprzedniej części. Nie zmienia to faktu, że fani zręcznościowych wyścigów mogą przy GRID Autosport spędzić naprawdę miłe chwile.

GRID: Autosport

  • brak fabuły
  • w końcu możemy rozegrać trening i kwalifikacje
  • niezły model sterowania
  • zmieniony drifting
  • różnorodne dyscypliny
  • świetna grafika
  • auta łatwiej uszkodzić
  • ponownie w grze nie pojawił się aspekt ekonomiczny
  • zużywajace się opony w endurance z brakiem możliwości ich wymiany
  • szwankujące SI partnera z zespołu
  • gra zdaje się czasem oszukiwać
  • dziwne sędziowanie
  • fatalna kamera z kokpitu
  • trasy przeniesione z GRID 2
  • momentami dziwny wizualny model zniszczeń
  • fikcyjne zespoły i kierowcy
GRID: Autosport naprawiło kilka niedociągnięć z GRID 2, ale dodało też nowych 6.7
najnowsze