Oddaj swój głos w plebiscycie GRAM AWARDS 2022

Grand Theft Auto V - recenzja

Łukasz Wiśniewski
2013/10/23 19:00
66
0

W to, że Grand Theft Auto V doskonale się sprzeda, nie wątpił chyba nikt. Siła marki robi swoje. Najbardziej jednak cieszy to, że ekipie z Rockstar udało się zrobić świetną grę.

Grand Theft Auto V to jedna z najlepszych gier akcji z otwartym światem, jakie kiedykolwiek powstały. Zaskakuje ilością detali, nie mających bezpośredniego wpływu na właściwą rozrywkę, a służących jeszcze lepszemu zanurzeniu gracza w świecie przedstawionym. Przy okazji wiele elementów służy osobnemu celowi: ukazaniu USA w krzywym (a do tego bardzo mrocznym) zwierciadle. To jednak temat na osobne rozważania. Nowe dzieło Rockstar robi wrażenie rozmachem, świat jest rozległy i doskonale wypełniony. Na dodatek mamy odpaloną nieco później rozgrywkę online i liczne powiązania z rozmaitymi aplikacjami na różne platformy - na tym polu jest kilak niedoróbek, ale widać, że gra ma sie rozwijać. W sumie jest to tytuł, którego wstyd jest nie mieć na półce... Grand Theft Auto V - recenzja

Sandbox akcji nowej generacji

Od jakiegoś czasu gry tworzone przez Rockstar przechodzą metamorfozę. Prawdopodobnie jako jednio z prekursorów sandboksowych gier akcji zorientowali się, że wykorzystywana od lat formuła powoli się przejada. Dodawane na siłę dodatkowe aktywności wyglądają podobnie w większości produkcji i choć wciąż mogą bawić, to przecież im lepiej dopracowana jest właściwa fabuła, tym bardziej burzą immersję. Mamy ważne sprawy na głowie bohaterów, dramatyczne wyścigi z czasem, ratowanie świata, a jednocześnie jakieś bicie rekordów w skakaniu z kamienia na kamień, albo puszczaniu baniek nosem. Ewentualnie zbieranie papierków po cukierkach, za które odblokujemy sobie szkice koncepcyjne. Grand Theft Auto V stara się zerwać ze standardem, choć miejscami robi to nieco nieśmiało. Tak czy inaczej ścieżka zapoczątkowana przez The Ballad of Gay Tony jest konsekwentnie wydeptywana.

Rockstar stawia na fabułę, na opowieść o pokręconych losach trzech przestępców. Główny wątek scenariusza przeplata ze sobą brawurowe akcje, które onieśmieliłyby nawet bohaterów filmów Tarantino, oraz motywy dotyczące rodziny i przyjaciół. Czy tu czy tam, wszędzie pełno jest dialogów, napisanych i zagranych naprawdę brawurowo. Nawet zdarzenia losowe czy rozmaite szalone misje poboczne to mnóstwo gadek, w pełni udźwiękowionych i zwykle urozmaicających nam podróż z jednego punktu do drugiego. Tu nawet ochroniarze z pancernej furgonetki, którą można skroić na mieście, o czymś ze sobą rozmawiają... Najsłabiej w Grand Theft Auto V wypadają najbardziej klasyczne elementy, czyli kolekcjonowanie "znajdziek" - niby na koniec dostajemy misje fabularne, ale są one bardzo skromne i mało satysfakcjonujące. Mimo wszystko, jakieś są.

Nie bez znaczenia jest tu fakt, że w Grand Theft Auto V zamiast jednego, mamy trzech bohaterów. Wiadomo, ludzie są różni i mają różne hobby. Przypisanie części zadań pobocznych i aktywności poszczególnym bohaterom sprawia, że maja one więcej sensu z punktu widzenia gracza. Wyścigi uliczne to domena Franklina, a Trevor w naturalny sposób spotyka się z największymi świrami i łotrami. Miejscami ten system trochę zawodzi, bo na przykład brakuje dobrego sportu siłowego dla Franklina, w związku z czym, jeśli chcemy szybko podnieść chłopakowi tężyznę (o rozwoju postaci za chwilę), pozostaje nam bicie i kopanie. Najlepiej krów, bo nie wzywają policji... taki syndrom Oblivion. Na szczęście podobnych potknięć jest naprawdę niewiele. Za to uderzają z wielką siłą, bo w tej klasy produkcji rażą jak skaza na klejnocie.

Los Santos, San Andreas, USA

Teren, jaki oddała nam do dyspozycji ekipa ze studia Rockstar jest olbrzymi. Pod tym względem Grand Theft Auto V przyćmiewa wszystkie wcześniejsze odsłony. Już sama stolica stanu San Adreas, czyli Los Santos, to spora metropolia ze zróżnicowanymi dzielnicami, wzorowana oczywiście na Los Angeles. A przecież dodatkowo mamy wielkie obszary hrabstwa Blaine, na terenie którego mamy i Alamo Sea (odpowiednik Salton Sea), i pustynię, i masyw górski, i winnice... Kalifornia w pigułce. Najważniejsze, że bardzo dokładnie rozplanowano teren, by wszędzie znalazły sie jakieś atrakcje dla graczy. nie ma tu obszarów dodanych tylko po to, by "nadmuchać" mapę. Jeśli na przykład jedziecie jakąś boczną drogą i klniecie, czemu jest tak kręta, to zapewne kiedyś rozegracie tam wyścig terenowy.

W samym Los Santos mamy w mikroskali oddane całe zróżnicowanie Los Angeles. Od dzielnic z luksusowymi domami bogaczy i gwiazd filmu, poprzez miasteczko filmowe, po dzielnice biedniejsze i getta. Nie zabrakło zarówno wielkiego znaku Vinewood (tutejsze Hollywood) jak i plaży i kanałów Vespucci (tutejszej Venice). W mieście skorzystać możemy ze zróżnicowanego transportu publicznego (choć kto by tam się męczył w tramwaju, skoro łatwiej podwędzić brykę), oraz z autobusu wycieczkowego. To miasto naprawdę żyje i samo zwiedzanie go jest fajną zabawą. Opuszczajac Los Santos trafiamy do rozmaitych osiedli zamieszkałych przez biedotę, często to miasteczka przyczep albo coś w stylu Charming z serialu Sons of Anarchy. Zdecydowanie, na monotonię w Grand Theft Auto V nie ma co narzekać.

Nie ma co też narzekać na brak zajęcia. Oprócz rozbudowanej fabuły głównej, w której oprócz widowiskowych skoków mamy też na przykład problemy rodzinne, Grand Theft Auto V oferuje sporo dodatkowych aktywności. Można pójść na strzelnicę, zapisać się do szkoły lotniczej, szaleć w wyścigach na ladzie i morzu, napadać na sklepy i opancerzone furgony... Bywa też, że stajemy przed dylematem, czy dogonić jakiegoś złodzieja. Wtedy albo zatrzymujemy łup dla siebie, albo oddajemy go poszkodowanym. Niby znaleźne jest skromne, ale zdarza się, że dobre serce zostanie sowicie nagrodzone. No i oczywiście zawsze zostają zakupy. Zarówno na mieście, jak i w lokalnym Internecie.

Gangster na giełdzie

Oprócz świata "realnego" po którym poruszają sie nasi bohaterowie, mamy też i świat "wirtualny", czyli Internet z którego korzystają. W Grand Theft Auto V możemy wejść do stworzonej przez ekipę z Rockstar sieci (najwygodniej za pomocą smartfonu) i surfować. Czegóż tam nie ma! Jest Lifeinvader, czyli odpowiednik Facebooka, jest Bleeter (Twitter), strony sieciowych sklepów (da się kupić nawet czołg), rozmaite inne witryny. Serwisy społecznościowe uaktualniają się o nowe wpisy, wraz z postępem scenariusza. Są nawet portale giełdowe, na których możemy dokonywać obrotu akcjami. Jeden z nich działa w korelacji z postępowaniami naszych bohaterów z kampanii, drugi jest połączony z naszą prawdziwą siecią i reaguje na zachowania wszystkich graczy - to szczególnie ważne w opcji Online). W ten sposób da się zarobić małą fortunę inwestując pierwsze grubsze pieniądze. Zaś wykorzystując tajemną wiedzę o kolejności wykonywania misji możemy na końcu zrobić z bohaterów kampanii miliarderów.

W owej sieci znajdują się też strony popularnych seriali animowanych i programów telewizyjnych. Niestety, te które nie są powiązane z konkretnymi elementami rozgrywki, nie zostały przetłumaczone. Szkoda, bo zawierają wręcz morderczą dawkę satyry. Skoro już o telewizji była mowa, w Grand Theft Auto V twórcy przeszli samych siebie. Zamiast miniaturek mamy pełnoprawne odcinki, na dodatek dostajemy też długie reklamy (czytaj: parodie reklam). Co więcej, programy z TV mają silne powiązanie z główną fabułą, więc warto je śledzić. Idąc do kina w różnych godzinach też obejrzymy prześmiewcze produkcje. Czy coś takiego jest potrzebne w grze? Z jednej strony to bierna rozrywka, ale z drugiej gigantyczna dawka immersji.

Fura i spluwa

Świat przedstawiony to jedno, ale prawdziwe mięso w serii GTA to kradzieże samochodów i strzelaniny. Pod tymi względami Grand Theft Auto V również wypada świetnie. Szeroka gama pojazdów skłania do eksperymentowania, bo różnie się je prowadzi. To po części zasługa tego, że programistom udało się uwzględnić masę wozu - i to przy zachowaniu typowo zręcznościowego, umownego modelu jazdy. Fury są nieporównanie wytrzymalsze niż w poprzedniej części, co ewidentnie ma związek z naciskiem na fabułę. No bo jak mielibyśmy się wczuwać w wydarzenia, gdyby co kawałek bryka szła na złom? Jasne, można trochę ponarzekać, że powinno być bardziej realistycznie, ale... niby co ma wspólnego ta seria z realizmem?

Każdy z bohaterów kampanii Grand Theft Auto V ma swój unikatowy samochód, specyficzny, podrasowany wariant standardowych modeli. Ten wóz zawsze wróci na podjazd pod domem i zachowa ulepszenia, które mu zafundowaliśmy. Tych zaś jest sporo, zarówno zmieniających właściwości jezdne, jak i kosmetycznych. Jeśli powiążemy swoje konto z konsoli z usługą Social Club, dostaniemy unikatową brykę (taka samą dla wszystkich bohaterów), którą zawsze możemy pobrać z garażu (o ile go zakupiliśmy). Ten wóz nie zachowuje ulepszeń (o ile nie zaparkujemy go) i ogólnie rządzi się tymi samymi prawami co samochody zakupione w sieci lub zajumane z ulicy. To znaczy, że o ile nie odstawimy go do garażu, przepadnie. Dwie ostatnie bryki, których używała dana postać można odebrać z policyjnego parkingu, jeśli to przegapimy, trzeba odżałować furę i kasę włożoną w jej odpicowanie.

GramTV przedstawia:

Wspomniany garaż ma cztery miejsca na przechowywanie pojazdów, oprócz niego jest jeszcze jedno miejsce parkingowe koło domu. Jak widać park maszynowy jest skromny, do tego potencjalnie nietrwały. Okazuje się więc, że po zdobyciu i dopieszczeniu samochodu stoi on głównie w garażu i chwyta kurz... Zupełnie inaczej rozwiązana jest w Grand Theft Auto V kwestia przystani, lądowiska i hangaru (je też trzeba kupić). Tam optycznie miejsce jest jedno, ale wybieramy sobie, co z kolekcji ma stać na widoku. Na dodatek jeśli posiejemy gdzieś śmigłowiec lub czołg (parkuje się go w hangarze, nie w garażu), to wróci on na miejsce. Nawet jeśli został zniszczony. Trochę dziwi ta niekonsekwencja, do tego sieć jest pełna zażaleń na znikające z garażu samochody...

Jeśli idzie o broń, to w Grand Theft Auto V też nie ma powodów do narzekania. Uzbrojenie jest zróżnicowane, od pistoletów po miniguna. W podstawowych kategoriach mamy po trzy typu giwer, do tego dochodzą jeszcze wszelkie specjalne zabawki, na przykład świetny pistolet maszynowy, który dostajemy - jak samochód - za spięcie ze sobą kont. Pukawki oczywiście ulepszamy, przy czym jest to inwestycja na zawsze, bo raz zdobyty model spluwy zostaje przypisany do postaci na zawsze. Nawet w wypadku aresztowania utracimy tylko amunicję. Nowe zabawki odblokowujemy wraz z postępem fabuły, robiąc misje poboczne i podnosząc sprzęt martwych wrogów. Gdy u jednego bohatera się coś pojawi, reszta ma już prawo to kupić. Mowa oczywiście o kampanii, w trybie Online broń jest bezpośrednio powiązana z poziomem postaci.

Plaster na analogu

W założeniu system rozwoju postaci zastosowany w Grand Theft Auto V jest bardzo sensowny. Współczynniki podnosimy robiąc rzeczy z nimi związane. Jeśli chcemy, by bohater podszkolił się w strzelaniu, najlepiej pójść na strzelnicę. Pilotaż wzrasta wraz z wylatanymi minutami, albo zaliczaniem wyzwań w szkółce. Niestety, dochodzi też do absurdów. Aby być mistrzem skradania, trzeba się dużo skradać, więc... najprościej jest przykleić analog w takim ustawieniu, by nasza postać chodziła w kółko i zająć się czymś innym. Wcześniej został już wspomniany casus Franklina i rozwijania siły. Jak widać, świetne założenia nie zawsze wychodzą najlepiej w praktyce. Zresztą ekipa z Rockstar mogłaby uniknąć tej pułapki, gdyby zainteresowała się chociażby The Elder Scrolls IV: Oblivion.

Powiecie, że przecież nie ma przymusu maskowania współczynników... Po pierwsze nie tak działa psychika większości graczy, po drugie w Grand Theft Auto V od współczynników sporo zależy. Maksymalna kondycja oznacza koniec wyliczania zmęczenia podczas forsownych czynności. Im lepszym jesteśmy pilotem, tym słabiej odczuwamy turbulencje. Zaś skradanie się, prowadzenie pojazdów i strzelanie mogą być kluczowe podczas kilkuosobowych akcji. Wtedy bowiem przełączamy się pomiędzy naszymi postaciami, a SI uzależnia skuteczność pozostałych chłopaków od statystyk. Soją drogą przeskakiwanie z bohatera na bohatera to jedna z najfajniejszych rzeczy podczas dużych akcji. Klimat robi się dzięki temu bardzo filmowy. Gdy ekipa nie bierze udziału we wspólnych działaniach, po "zmianie skóry" z reguły widzimy krótka scenkę, bo pozostałe postacie w międzyczasie się czymś zajmują. Bywa nawet, że wskakujemy wprost w jakaś awanturę - ale to dotyczy wyłącznie przełączania sie na Trevora.

Kino akcji

Dynamiczne przejścia pomiędzy bohaterami - czasem wymuszone, ale zwykle zależne od naszej decyzji - to nowa jakość w Grand Theft Auto V. Nigdy dotąd nie wykonano czegoś takiego w równie dynamiczny i filmowy sposób. W jednej chwili gnamy terenowym motocyklem po dachach wagonów towarowych pociągu zbliżającego się do mostu, by następnie przenieść się do kanionu rzeki i obserwować z dołu kolejową katastrofę. Przeskoki z serca akcji do odległej pozycji snajpera, przełączanie się pomiędzy pilotem śmigłowca a obsługą działka pokładowego... takich rzeczy się nie zapomina. Zwłaszcza, że misje z głównej linii fabularnej są zrobione z rozmachem, a nawet z przesadą jakiej nie powstydziłby się Quentin Tarantino. W jednej z misji pojawia sie nawet nawiązanie do akcji, jaka przeprowadził Ned Kelly - wyjście przeciwko masie sił policyjnych w ciężkich pancerzach.

Każdą brawurową akcję poprzedza etap przygotowań. Najpierw planowanie, w którym mamy do wyboru dwie odmienne koncepcje przeprowadzenia skoku. Zwykle wybór jest pomiędzy akcją dyskretniejszą i bardziej hałaśliwą. Od tego zależy, jaki sprzęt trzeba zdobyć i kto będzie potrzebny oprócz głównych bohaterów. Hakerzy, kierowcy, strzelcy - wybieramy odpowiednie osoby z puli dostępnych fachowców (niektórych pomocników pozyskujemy w wyniku innych misji). Dobry spec życzy sobie większego udziału w łupie, więc jest pokusa, by wybrać kogoś tańszego. Zwłaszcza, że po każdej akcji pomocnikom rosną zdolności, a stawka pozostaje taka sama... Amator może jednak zaszkodzić przebiegowi misji, a nawet zginąć. Przy pierwszym przechodzeniu Grand Theft Auto V na pewno popełnicie sporo błędów na etapie planowania skoków...

Androidy śnią o elektronicznych psach

Kilka razy przewinęła się tu kwestia meta-warstwy Grand Theft Auto V. Do niej zaliczają się rozmaite funkcje usługi Social Club, strona Lifeinvadera w prawdziwym Internecie (daje zniżki na rozmaite usługi w świecie gry), no i słynna już aplikacja iFruit. Słynna, bo mimo zapewnień studia Rockstar, do chwili publikacji tej recenzji nie ukazała się jej wersja na coś innego niż sprzęt Apple. W ramach tego programu można zaś wygodnie podrasować sobie samochody jadąc do pracy czy słuchając wykładu, no i szkolić psa, którym opiekuje się Franklin. Bez tego nie ma sensu zabierać czworonoga na miasto, bo ma problemy z posłuszeństwem. Na dodatek tylko w pierwszym okresie działania aplikacji można było sobie zrobić własne, unikatowe tablice rejestracyjne...

Jeśli idzie o opóźnienia i poślizgi, to lekką wtopę zaliczyła na starcie opcja Online. Zresztą do dzisiaj bywa z nią słabo, sporo osób ma problemy z grą. Z założenia to bomba: w wykreowanym na rzecz Grand Theft Auto V świecie umieszczamy swoją postać i współpracujemy lub konkurujemy z innymi graczami. Ścigamy się, kradniemy, zabijamy, gromadzimy kasę, na przykład spekulując na giełdzie, przy wydatnej pomocy swojego gangu. Postać tworzona jest poprzez... drzewo genealogiczne. Od tego zależą rysy twarzy i kolor skóry. Na razie lista możliwych akcji nie jest imponująca, ale Rockstar obiecuje regularne aktualizacje. Oby obietnice były lepiej spełnione, niż w wypadku iFrut...

Swoja drogą, tylko w GTA Online można kupować domy. Cóż, bohaterowie Grand Theft Auto V za sprawą fabuły nie za bardzo mogą się przeprowadzać w dowolne miejsca. Za to dano im możliwość posiadania rozmaitych firm. Niestety biznesy te robią głównie za generatory misji dodatkowych, bo stopa zwrotu inwestycji jest tak żałosna, że pełnej amortyzacji trudno doczekać... Najlepiej ma tu Franklin, który jako jedyny może kupić warsztat samochodowy i firmę taksówkarską. Darmowe ulepszenia wszelkich bryczek i jazda taryfą za friko to cenne bonusy. Jak widać, inne studia tworzące gry mogą odsapnąć: ekipa z Rockstar nie stworzyła gry idealnej... ale było do tego piekielnie blisko.

Blisko do perfekcji jest zwłaszcza oprawie audiowizualnej. Załączone filmiki nie oddają tego, bo ograniczenia naszego sprzętu nagrywającego w połaczeniu z kompresją YT nieco krzywdzą Grand Theft Auto V. Upchnąć tyle zaawansowanego kodu na leciwej maszynce, jaką jest przecież PlayStation 3, to majstersztyk.Wielki otwarty świat to wyzwanie programistyczne, a tu wszystko wygląda naprawdę świetnie. Do tego ta rozrzutność... Zaimplementowano na przykład genialną fizykę fal, a desz nie tylko nie przenika przez obiekty - on z czasem tworzy kałużem w których rozpryskują się kolejne krople. Karoseria samochodu rysuje się w czasie rzeczywistym i dokładnie w miejscu kolizji z innym obiektem. Piękne zachody i wschody słońca, efekt halo... przykłady można mnożyć.

Androidy śnią o elektronicznych psach, Grand Theft Auto V - recenzja

Kolejnym przykładem rozrzutności działającej na korzyść graczy, jest nagranie alternatywnych wersji tych samych dialogów, byśmy nie nudzili się powtarzając z jakiegoś powodu misję. Ogólnie aktorzy spisali się na medal, nie tylko trzej panowie od głównych ról. Ekipa z Rockstar zrobiła bardzo mądrze, nie promując się wielkimi gwiazdami. Zamiast tego dobrano aktorów najlepiej pasujących do roli. Porządnie swoją robotę wykonali ludzie nagrywający reklamy ze świata Grand Theft Auto V oraz ci, którzy wcielili się w prezenterów radiowych. Swoją drogą każda ze stacji - a jest ich mnóstwo - oferuje unikatowy materiał trwający ponad godzinę! Tym razem mocno postawiono na przeboje z naszego świata, a nie tylko na kawałki robione pod zamówienie studia. Czasem wychodzi to dziwnie, bo w piosence jest o Kalifornii i Hollywood, a przecież w tym świecie jest San Andreas i Vinewood... Ogólnie jednak osoby odpowiedzialne za selekcję utworów spisały się bardzo dobrze.

Pora kończyć ten olbrzymi tekst. Nawet przy takiej objętości trudno pochylić się nad każdym aspektem zabawy - po prostu Grand Theft Auto V to moloch. Rockstar stawia wysoko poprzeczkę dla innych studiów robiących sanboksowe gry akcji. Po tej grze nic z owej półki nie będzie już smakowało tak samo. Kto ma konsolę i jeszcze nie kupił GTA V musi naprawić ten błąd. Kto konsoli nie ma, musi liczyć, że port na PC wyjdzie ekipie z R* lepiej niż ostatnio...

9,6
Kamień milowy w historii gier
Plusy
  • wielki, otwarty świat
  • ciekawi bohaterowie
  • brawurowa fabuła
  • świetna satyra
  • perełki technologiczne
  • mnóstwo soczystych dialogów
  • rozbudowany tuning samochodów
  • przemyślana meta-warstwa
Minusy
  • iFruit tylko dla Apple
  • drobne sandboksowe przywary
  • problemy z GTA Online
  • nie do końca przemyślane nieruchomości
Komentarze
66
Outlander-pro
Gramowicz
19/06/2015 23:00

Dnia 19.06.2015 o 22:25, Chopczyk napisał:

Macie linka: [m]

A ty masz BANa. Reflinkom i chamskim reklamom dziękujemy z góry.

Chopczyk
Gramowicz
19/06/2015 22:25

Wypas i tyle, jeszcze elegancko trafiłem na wyprzedaż -38% :DMacie linka: [m]

Mitchu
Gramowicz
04/11/2013 22:08

O samej grze można dużo pisać, a ja napiszę, że to GTA tak naprawdę różni się pod wieloma względami, lecz jakoś mnie nie za bardzo zainteresowało, ponieważ nie było w nim nic takiego specjalnego. Oglądałem u pewnych Streamerów tę grę i...Nie zrobiła na mnie jakiegoś większego wrażenia. Ale moja ocena gry jest ogólnie pozytywna. Nie mam jakiegoś tutaj negatywnego zdania wobec tej części GTA.

Alusowy
Gramowicz
30/10/2013 16:55

W czerwcu na lato sprawie sobie PS 4 i mam nadzieje, że ogram sobie na nim ten tytuł bo nie posiadam konsoli, a teraz nie opłaca się kupować PS 3.

Kondziou
Gramowicz
25/10/2013 21:19

Recenzja całkiem solidna, jednak według mnie zbyt skupiona na szczegółach i pierdołach, które i tak większość graczy oleje i nie zwróci uwagi na tą czy inną niedoróbkę. Dodatkowo polecam przed wstawieniem recenzji korektę tekstu, znalazło się tu kilka literówek, wciętych znaków i źle postawionych przecinków.

Barkup
Gramowicz
25/10/2013 11:44
Dnia 24.10.2013 o 17:38, Joker234 napisał:

czekamy na PC

Kto czeka, ten czeka, proszę się nie wypowiadać w imieniu innych!

kamil2131232
Gramowicz
25/10/2013 07:07

>Ale znów autorytatywnie wypowiadasz się za ogół. Poza tym udowadniasz, że ludzie lubią grać w GTA dlatego bo lubią grać w GTA. Ja pytam, skąd ta przyjemność grania. Gdzie jest to co przeoczyłem i dlaczego nie miałem tej przyjemności.Kolejny Pc-towiec który nie może zagrać ??

Joker234
Gramowicz
24/10/2013 17:38

czekamy na PC

Barkup
Gramowicz
24/10/2013 14:35

Outcast daje ogromną swobodę i myślę, że czynności wykonywanie w świecie tej gry mają dużo większe znaczenie i sens w stosunku do gameplayu. A to gra wydana w 1999.

Lordpilot
Gramowicz
24/10/2013 14:23

> Gra ma masę detali i szczegółów, które można zobaczyć w filmikach na YT choćby z serii

Dnia 24.10.2013 o 13:50, Moonglow napisał:

MythBuster, a to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. Duży i przede wszystkim zróżnicowany świat, świetnie zaprojektowany w porównaniu do innych gier tego typu gdzie świat wydaje się być zrobiony na odczep się w jakimś programie do automatycznego tworzenia. Znakomita animacja postaci i ragdoll, po zagraniu w GTA V w innych grach pod tym względem człowiek czuje się jakby cofnął się o kilka lat

^^ Otóż to :). Kilka takich drobiazgów, tak "na szybko":- w chacie Franklina włączyłem sobie TV, poskakałem po kanałach i obejrzałem kreskówkę o przygodach detektywa, całość trwała chyba z dobre 20 minut czasu rzeczywistego... At o "tylko" jakaś "głupia kreskówka" :)- każdy z bohaterów jest inaczej animowany, ba każdy ma swoje nawyki i przyzwyczajenia, co widać po jakimś czasie kiedy się miedzy nimi przełączamy: Franklina możemy zastać w klubie ze striptizem, Michaela wychodzącego z kina, a Trevora zalanego gdzieś w jakimś podejrzanym zaułku albo podczas jakiejś rozróby.- wyjeżdżając z miasta i jadąc na wieś na autostradzie mijamy czasem stojących na poboczu "chłopców radarowców" (highway patrol). Nie są tam od czapy, dla dekoracji, choć nie rzucają się jakoś specjalnie w oczy - sprawdziłem to raz jadąc przed nimi autostradą pod prąd ;-)^^ I pełna zgoda, to jest dopiero wierzchołek góry lodowej. Mam za sobą jakieś 25 godzin, około 3/4 wątku głównego, a niektórych rzeczy jeszcze nię zdążyłem tknąć (np. pograć w tenisa czy golfa, nie ścigałem się quadami, nie odwiedziłem szkoły lotniczej...). Zawartości jest tu od.... i jeszcze trochę ;-). Wątpie też żebym wychwycił choć połowę smaczków i detali...^^ Bardzo ciężko wówczas się sięga po inne tytuły, zwłaszcza z tego samego gatunku, widząc tą mrówczą pracę wykonaną przez R*, bo człowiek sobie zadaje pytanie - "skoro R* się chciało, to dlaczego innym się nie chce ?". Nie dziwię się w takiej sytuacji, że UBI przesunęło premierę Watch_Dogs, co IMO wszystkim wyjdzie na dobre - wiosną będzie to lepsza gra niż byłaby w listopadzie tego roku. Dzięki konkurencji między innymi :)

Fatal-X
Gramowicz
24/10/2013 13:58

Co mnie najbardziej boli to że gra jest przede wszystkim nastawiona na robienie efektu ''wow'' u gracza i zdobywanie świetnych ocen od recenzentów swoim rozmachem oraz dopracowaniem szczegółów. Moim zdaniem...brakuje w niej po prostu dobrej zabawy.Mamy aż 3 bohaterów i wiecie co? Z żadnym nie da się sympatyzować. Franklin to nudna maruda, Mike to kiepski ojciec i zdrajca, a Trevor, poza tym że czasami może nas rozśmieszyć fakt że budzi się na jakimś zadupiu w samych gaciach, kompletnie nie da się z nim sympatyzować.Więc w pewnym momencie zaczynasz robić pierwszy napad, planujesz, zbierasz sprzęt, wybierasz ekipę, plan...ZAJEBISTE. Chciałbym to robić od tamtego momentu przez całą resztę gry, ale po pierwszym skoku jesteśmy zmuszani grać Trevorem na jakimś zadupiu, pamiętam że zwyczajnie odechciało mi się grać. To był jak ten idiotyczny akt z pierwszego Wiedzmina, natrafiłeś na intrygę, napięcie rosło i..! Zostałeś teleportowany na wieś, zadupie świata. Twój główny quest teraz to zajmowanie się jakimś durnym ślubem. FU. W GTA czułem się tak samo, chciałem grać Frankiem/Mikiem i robić natychmiast dalej skoki, ale R* wybiło mi to z głowy.Wolałbym prostszą fabułę, większe nastawienie na skoki i jakiś realny fun z gry, mniej przegadanych jazd w samochodzie, czy takich debilnych misji jak ta z torturami.Gra nie jest zła, ale grałem w dziesiątki gier w których bawiłem się lepiej niż przy GTAV.

Moonglow
Gramowicz
24/10/2013 13:50

Gra ma masę detali i szczegółów, które można zobaczyć w filmikach na YT choćby z serii MythBuster, a to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. Duży i przede wszystkim zróżnicowany świat, świetnie zaprojektowany w porównaniu do innych gier tego typu gdzie świat wydaje się być zrobiony na odczep się w jakimś programie do automatycznego tworzenia. Znakomita animacja postaci i ragdoll, po zagraniu w GTA V w innych grach pod tym względem człowiek czuje się jakby cofnął się o kilka lat. Masa tekstów wypowiadanych przez przechodniów i ich zachowań, przez co jest iluzja zyjacego swiata. Swietny system policji. 3 glównych bohaterów z mozliwoscia plynnego przemieszczania sie miedzy nimi. Ogromna ilosc eastereggow i tajemniczych rzeczy zwiazanych z ufo, duchami,l jetpackiem gdzie ludzie na forach tygodniami je staraja sie rozpracowac. Masa innych rzeczy, ale pisac juz mi sie nie chce ;p. Ogolnie po takim sobie GTA IV, V jest swietna.

Barkup
Gramowicz
24/10/2013 13:50

W tym przypadku to mylisz fana z fanatykiem. Fan to fan, człowiek, który bardzo lubi daną, hm, rzecz i się nią interesuje, ale znowu bez przesady. Fanatyk natomiast to ekstremum. I tutaj tak jest.Napiszesz, że GTA V jest słabe - "ohoho debil pewnie hejtuje bo nie ma konsoli pc biedak XD" :D :D :D

mati285
Gramowicz
24/10/2013 13:43
Dnia 24.10.2013 o 13:11, Phobos_s napisał:

No właśnie. Litości. Zapytałeś jaka inna gra pozwala na jedzenie różnymi pojazdami to Ci odpowiedziałem. Zauważ, że jakoś SR takiego sukcesu jak GTA nie odniosło. Więc sorry ale fenomen tej gry nie bierze się z tego, że możesz polatać odrzutowcem.

To może inaczej. Jaka gra przed GTA pozwalała to wszystko robić? Żadna. Otóz to, GTA było pierwsze. Dlaczego Saints Row nie jest tak popularne jak GTA? Z tego samego powodu dla którego zespoły grające podobnie do Beatlesów nigdy nie będą tak popularne jak sami Beatlesi.

Dnia 24.10.2013 o 13:11, Phobos_s napisał:

Czyli żeby zrozumieć fenomen tych lodów to muszę zjeść całe pudełko?

Nie. Ale jednego w całości wypadałoby zjeść.Reszta twojego posta to generalnie to samo co wcześniej. Odwołujesz się do każdego argumentu z osobna podczas, gdy one wszystkie razem stanowią o sile GTA. Z mojej strony to tyle w tej dyskusji. Przedstawiłem ci na czym polega fenomen GTA najlepiej jak mogłem, to czy to zaakceptujesz zależy od ciebie. Przepychanki niezbyt mnie interesują.Pozdrawiam.

Lordpilot
Gramowicz
24/10/2013 13:24

> Nawiasem mówiąc - udało Ci się w końcu skończyć czwórkę? ;)Jakoś w sierpniu tego roku, możliwe, że to był już początek września ;-). Czyli przechodziłem grę (z przerwami) od kwietnia 2009 do sierpnia 2013. To mój osobisty rekord "ślimaczenia się" ;-)Ostatnia misja to była generalnie betka, z wyjątkiem krótkiego momentu kiedy trzeba

Spoiler

śmigłowcem ścigać drugi śmigłowiec ;-). Przez pierwsze 3 razy, zaraz po wskoczeniu z motorówki do helikoptera nie mogłem się zorientować gdzie jest ścigany i na jakiej wysokości ;-).

Jak już się zorientowałem to poszło ;-)ps. Nawet xboxa po tym wyczynie podpiąłem do sieci (po przeprowadzce wiąże się to u mnie z przemeblowaniem połowy pokoju młodego), żeby się "acziw" dodał - także mam dowód ;-)

fablish
Gramowicz
24/10/2013 13:23

> Recka z opóźnieniem, ostatnio też nowy numer cdaction z mega recenzją, mnie już się gra> zdążyła lekko znudzić do tego czasu hehe. Nie licząc wtopy z multi to świetne GTA. Gdyby> ktoś teraz próbował mnie przekonać abym wrócił do IV to nie byłoby o tym nawet mowy.>Oj tam multi też się wyprostuje;) Niemniej trzeba powiedzieć że GTAV postawił poprzeczkę wysoko:P

Phobos_s
Gramowicz
24/10/2013 13:11
Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Masa contentu czyli masa zawartości, rzeczy do zrobienia, misji do wykonania etc. Naprawdę nie wiem co tu jest do uściślania

No właśnie to?

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Sam w sobie nie, ale w połączeniu z innymi, które wymieniłem owszem.

Skoro sam w sobie nie, to po co wymieniać osobno?

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Gdybyśmy mówili o 6 godzinnej grze to wtedy to, że fabuła zawiązuje się dopiero w połowie byłoby wadą, ale w przypadku gry jak GTA, której główny wątek zajmuje kilkadziesiąt godzin to, że fabuła potrzebuje dwóch czy trzech godzin do rozkręcenia się to nic złego.

No jakoś znajdują się gry, które mają podobnie długi gameplay ale fabuła zawiązuje się jeśli nie po kilkunastu minutach to po godzinie na pewno.

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Aha, czyli nie mogę nic stwierdzić poza tym, że ziemia kręci się wokół słońca (chociaż, gdybym bardzo poszukał to pewnie znalazłbym kogoś kto ma odmienne zdanie)? Fajnie wiedzieć. To po co w ogóle rozmawiamy skro żaden z nas nie może nic stwierdzić?

Nie chodzi mi o to, że jedna osoba ma inne zdanie. Chodzi mi o to, że jest całkiem sporo osób, które mają takie zdanie. Dlatego napisałem, że "zdania są podzielone"... ale skoro nie zrozumiałeś, to trudno.

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Ty tak na serio? Mówisz o jednej z wielu gier powstałej na kanwie sukcesu GTA i nadal twierdzisz, że nie rozumiesz fenomenu serii? Litości.

No właśnie. Litości. Zapytałeś jaka inna gra pozwala na jedzenie różnymi pojazdami to Ci odpowiedziałem.Zauważ, że jakoś SR takiego sukcesu jak GTA nie odniosło. Więc sorry ale fenomen tej gry nie bierze się z tego, że możesz polatać odrzutowcem.

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Ale co tu osądzać? Albo gra ma swobodę we free roamingu albo jej nie ma. Wskaż mi taką, która ma jej tyle co GTA, tylko błagam nie mów Saints Row.

Elder Scrollsy? Gry MMORPG?

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Zaraz, zaraz ale o czym właściwie rozmawiamy? O twoim zdaniu czy o tym na czym polega fenomen GTA? Otóż właśnie na tym, że ludzie świetnie się przy tej grze bawią i twoje zdanie (które oczywiście masz prawo mieć) nie ma tu nic do rzeczy.

Ale znów autorytatywnie wypowiadasz się za ogół. Poza tym udowadniasz, że ludzie lubią grać w GTA dlatego bo lubią grać w GTA. Ja pytam, skąd ta przyjemność grania. Gdzie jest to co przeoczyłem i dlaczego nie miałem tej przyjemności.

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Myślałem, że jesteś przeciwko GTA, ale argumenty, które tu tworzysz przemawiają na korzyść gry. To, że "można popełniać przestępstwa" czy też generalnie robić "co się chce" przyciąga ludzi do GTA. Ludzie kochają swobodę. A, że przyciąga to też małolatów? Cóż zakazany owoc smakuje najlepiej to wiadomo nie od dziś.

Ale poprosiłem żebyś wskazał inny taki tytuł. Jakoś go nie wskazałeś.I na korzyść gry przemawia argument dzieci kupujących grę dla seksu i przemocy? Okeeejjj...

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

To po prostu znaczy, że GTA nie jest dla ciebie, ale ciężko zrozumieć fenomen lodów czekoladowych, gdy się ich tylko liznęło.

Czyli żeby zrozumieć fenomen tych lodów to muszę zjeść całe pudełko?

Dnia 24.10.2013 o 11:55, mati285 napisał:

Jeśli ktoś wdający się z tobą w polemikę to według ciebie lincz to może powinieneś unikać forów internetowych.

Wiesz, polemika polemiką. Ale jeśli ktoś za głupi argument bierze to, że inni ludzie mają odmienne zdanie i nie można jednoznacznie powiedzieć, że coś jest czarne albo białe, to nie jest już bezstronna polemika.Ja bardziej zastanawiałem się nad tym co ma ta gra czego nie mają inne... a w odpowiedzi jest sprzeczka na forum....

Vojtas
Gramowicz
24/10/2013 13:11
Dnia 24.10.2013 o 11:26, Lordpilot napisał:

^^ Na przykład mi - uwielbiam gry R* :). Ciebie nie kręcą, ok spoko :-)

Nawiasem mówiąc - udało Ci się w końcu skończyć czwórkę? ;)

mati285
Gramowicz
24/10/2013 11:55
Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

Bo samo w sobie określenie "masa contentu" nic nie znaczy i można pod coś takiego podciągnąć prawie każdą grę, zależnie od tego co uzna się za "content". Ty go nie uściśliłeś dlatego napisałem, że to nic nie znaczy.

Masa contentu czyli masa zawartości, rzeczy do zrobienia, misji do wykonania etc. Naprawdę nie wiem co tu jest do uściślania

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

> I rozumiem, że te gry nie mają swoich rzeszy fanów, nie zbierają wysokich ocen etc. Mają. Dlatego nie jest to jakiś wyjątkowy argument przemawiający za wyższością GTA. Feature jak w wielu innych grach.

Sam w sobie nie, ale w połączeniu z innymi, które wymieniłem owszem.

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

> Skoro grałeś jak sam twierdzisz raptem kilkadziesiąt minut to się nie dziwię. No, jeśli fabuła zawiązuje się po 3 godzinach grania to faktycznie jest "wciągająca".

Gdybyśmy mówili o 6 godzinnej grze to wtedy to, że fabuła zawiązuje się dopiero w połowie byłoby wadą, ale w przypadku gry jak GTA, której główny wątek zajmuje kilkadziesiąt godzin to, że fabuła potrzebuje dwóch czy trzech godzin do rozkręcenia się to nic złego.>Skoro tak odczytujesz określenie "zdania

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

są podzielone" to nie mamy o czym rozmawiać. Nie możesz autorytatywnie stwierdzić czegoś jeśli są ludzie, którzy sądzą inaczej. Tak więc to Twój argument o "ciekawych bohaterach" jest błędny.

Aha, czyli nie mogę nic stwierdzić poza tym, że ziemia kręci się wokół słońca (chociaż, gdybym bardzo poszukał to pewnie znalazłbym kogoś kto ma odmienne zdanie)? Fajnie wiedzieć. To po co w ogóle rozmawiamy skro żaden z nas nie może nic stwierdzić?

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

Hmm... Saints Row?

Ty tak na serio? Mówisz o jednej z wielu gier powstałej na kanwie sukcesu GTA i nadal twierdzisz, że nie rozumiesz fenomenu serii? Litości.

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

Rozumiem, że tylko Ty możesz osądzić, które gry mają "free roaming" i ile, a które nie?

Ale co tu osądzać? Albo gra ma swobodę we free roamingu albo jej nie ma. Wskaż mi taką, która ma jej tyle co GTA, tylko błagam nie mów Saints Row.

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

Ach... Skoro Ty uważasz, że postaci są ciekawe to są ciekawe, ale skoro ja uważam, że rozgrywka nie daje jakiejś wyjątkowej rajdy to na pewno się mylę. To ma sens. Przepraszam, że mam własne zdanie.

Zaraz, zaraz ale o czym właściwie rozmawiamy? O twoim zdaniu czy o tym na czym polega fenomen GTA? Otóż właśnie na tym, że ludzie świetnie się przy tej grze bawią i twoje zdanie (które oczywiście masz prawo mieć) nie ma tu nic do rzeczy.

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

Wskaż mi jedną grę, którą kupują 10-12 latkowie bo "mogą popełniać przestępstwa" (tekst zasłyszany swego czasu w sklepie, wypowiedziany właśnie przez takiego 10 letniego skrzata).

Myślałem, że jesteś przeciwko GTA, ale argumenty, które tu tworzysz przemawiają na korzyść gry. To, że "można popełniać przestępstwa" czy też generalnie robić "co się chce" przyciąga ludzi do GTA. Ludzie kochają swobodę. A, że przyciąga to też małolatów? Cóż zakazany owoc smakuje najlepiej to wiadomo nie od dziś.

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

Jeśli gram w jedną część przez 1,5 h i się przy niej męczę, i to samo powtarza się przy każdej kolejnej części, to chyba mam prawo tak stwierdzić? Czy w ogóle mi nie wolno mieć własnego zdania?

To po prostu znaczy, że GTA nie jest dla ciebie, ale ciężko zrozumieć fenomen lodów czekoladowych, gdy się ich tylko liznęło.

Dnia 24.10.2013 o 11:18, Phobos_s napisał:

Zajanski miał rację. Nie ma sensu wypowiadać się w takich tematach jeśli nie przyłącza się do ogólnego piania peanów. Zaraz lincz : ]

Jeśli ktoś wdający się z tobą w polemikę to według ciebie lincz to może powinieneś unikać forów internetowych.

Dared00
Gramowicz
24/10/2013 11:26
Dnia 24.10.2013 o 10:41, Zajanski napisał:

Ale kiedy ktoś nienawidzi każdego, kto nie lubi jego ulubionej gry/platformy/filmu/cokolwiek, to podpada zapewne pod jakieś zaburzenia osobowości (czy jest na sali psycholog?).

Nie bez powodu słowo "fan" pochodzi od "fanatyka".

Lordpilot
Gramowicz
24/10/2013 11:26

> Co do samej recki... Wciąż nie mogę się nadziwić, że seria GTA ma aż taką siłę przebicia

Dnia 24.10.2013 o 09:58, Phobos_s napisał:

i tak zawraca ludziom w głowach.

^^ Na przykład mi - uwielbiam gry R* :). Ciebie nie kręcą, ok spoko :-). To może tak - przeczytaj reckę Lucasa na chłodno, bez patrzenia na ocenę (ta jest tylko kwiatkiem do kożucha), masz tam bardzo dokładnie wyłuszczone co czyni ten tytuł wielkim :). Podpisuje się pod tym oburącz, od siebie dodałbym jeszcze obsesyjną dbałość o detale, których większość grających nawet nie zauważy.Plus klimaty z filmów Tarantino i Scorsese (z moimi ulubionymi "Chłopcami z ferajny" na czele) i jestem kupiony :).@Zajanski,Odwagi ! Krytyczne opinie zawsze w cenie, warto je poczytać choćby żeby po raz kolejny stwierdzić, że nie wszystko się musi wszystkim podobać ;-). Debilami wyzywającymi innych od debili nie ma się absolutnie sensu przejmować, nic po nich nie zostanie, co najwyżej dobrze ubita w Internecie piana ;-). Co do kolejnej "generic" gierki to się oczywiście z Tobą nie zgadzam - raz, to inni w swoich sandboxach starają się naśladować (z lepszym bądź gorszym skutkiem) gry R*, dwa jest tu mnóstwo rzeczy, których w innych tytułach zwyczajnie nie ma.

Phobos_s
Gramowicz
24/10/2013 11:18
Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

Hmm. Najpierw twierdzisz, że to określenie nic nie znaczy, a później, że występuje w wielu innych grach. Więc jak w końcu? I owszem są gry, które mają dużo contentu (zawartości), ale tyle co GTA? Można policzyć na palcach jednej ręki.

Bo samo w sobie określenie "masa contentu" nic nie znaczy i można pod coś takiego podciągnąć prawie każdą grę, zależnie od tego co uzna się za "content".Ty go nie uściśliłeś dlatego napisałem, że to nic nie znaczy.

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

I rozumiem, że te gry nie mają swoich rzeszy fanów, nie zbierają wysokich ocen etc.

Mają. Dlatego nie jest to jakiś wyjątkowy argument przemawiający za wyższością GTA. Feature jak w wielu innych grach.

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

Skoro grałeś jak sam twierdzisz raptem kilkadziesiąt minut to się nie dziwię.

No, jeśli fabuła zawiązuje się po 3 godzinach grania to faktycznie jest "wciągająca".

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

Strasznie głupi argument. Gdyby wszyscy ludzie na Ziemi mieli na jakiś temat zdanie A, a jedna osoba zdanie B to też "zdania byłyby podzielone". Co nie zmienia faktu, że bohaterowie GTA są ciekawi.

Głupi argument bo Ty uznajesz, że taki jest? Skoro tak odczytujesz określenie "zdania są podzielone" to nie mamy o czym rozmawiać. Nie możesz autorytatywnie stwierdzić czegoś jeśli są ludzie, którzy sądzą inaczej. Tak więc to Twój argument o "ciekawych bohaterach" jest błędny.

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

Tak. I żeby polatać samolotem, popływać łodzią czy pokierować czołgiem. Jaka inna gra pozwala robić to wszystko?

Hmm... Saints Row?

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

Nie do tego stopnia co GTA, poza grami polegającymi na kreowaniu własnego contentu jak Minecraft (które też BTW są szalenie popularne).

Rozumiem, że tylko Ty możesz osądzić, które gry mają "free roaming" i ile, a które nie?

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

Ach, skoro ty nie uświadczyłeś to niemożliwym jest, żeby ktokolwiek inny uświadczył. To ma sens.

Ach... Skoro Ty uważasz, że postaci są ciekawe to są ciekawe, ale skoro ja uważam, że rozgrywka nie daje jakiejś wyjątkowej rajdy to na pewno się mylę. To ma sens.Przepraszam, że mam własne zdanie.

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

To jeden z czynników. Ważny, ale nie główny. Wiele gier w dzisiejszych czasach oferuje seks i brutalność nawet w większym stopniu, żadna nie jest tak popularna jak GTA

Wskaż mi jedną grę, którą kupują 10-12 latkowie bo "mogą popełniać przestępstwa" (tekst zasłyszany swego czasu w sklepie, wypowiedziany właśnie przez takiego 10 letniego skrzata).

Dnia 24.10.2013 o 10:47, mati285 napisał:

I to wszystko opierasz na podstawie rozegranych kilkudziesięciu minut w grze, która oferuje kilkadziesiąt godzin rozgrywki. Sorry, ale to jakby stwierdzić "nie wiem co ludzie widzą w tej Grze o Tron" po obejrzeniu jednego odcinka.

Jeśli gram w jedną część przez 1,5 h i się przy niej męczę, i to samo powtarza się przy każdej kolejnej części, to chyba mam prawo tak stwierdzić? Czy w ogóle mi nie wolno mieć własnego zdania?Zajanski miał rację. Nie ma sensu wypowiadać się w takich tematach jeśli nie przyłącza się do ogólnego piania peanów. Zaraz lincz : ]

mati285
Gramowicz
24/10/2013 10:47
Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

Po 1 to określenie nic nie znaczy.

Hmm.

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

Po 2 "masa contentu" jest w wielu innych grach.

Hmm. Najpierw twierdzisz, że to określenie nic nie znaczy, a później, że występuje w wielu innych grach. Więc jak w końcu? I owszem są gry, które mają dużo contentu (zawartości), ale tyle co GTA? Można policzyć na palcach jednej ręki.

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

Uhm. W Morrowind cz Skyrim też jest.

I rozumiem, że te gry nie mają swoich rzeszy fanów, nie zbierają wysokich ocen etc.

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

Nie uświadczyłem w żadnej z części.

Skoro grałeś jak sam twierdzisz raptem kilkadziesiąt minut to się nie dziwię.

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

> ciekawi bohaterowie, Zdania są podzielone.

Strasznie głupi argument. Gdyby wszyscy ludzie na Ziemi mieli na jakiś temat zdanie A, a jedna osoba zdanie B to też "zdania byłyby podzielone". Co nie zmienia faktu, że bohaterowie GTA są ciekawi.

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

Wow, serio? To ludzie grają w GTA żeby pojeździć betoniarką? ;)

Tak. I żeby polatać samolotem, popływać łodzią czy pokierować czołgiem. Jaka inna gra pozwala robić to wszystko?

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

> praktycznie nieograniczona swoboda we "free roamingu", Inne gry też to mają.

Nie do tego stopnia co GTA, poza grami polegającymi na kreowaniu własnego contentu jak Minecraft (które też BTW są szalenie popularne).

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

Podobnie jak "masa contentu" bardzo niekonkretny argument. I podobnie jak z fabułą, nie uświadczyłem.

Ach, skoro ty nie uświadczyłeś to niemożliwym jest, żeby ktokolwiek inny uświadczył. To ma sens.

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

> wszystko to doprawione odpowiednią dawką seksu i brutalności. I to jest chyba sedno wielkiej popularności serii GTA.

To jeden z czynników. Ważny, ale nie główny. Wiele gier w dzisiejszych czasach oferuje seks i brutalność nawet w większym stopniu, żadna nie jest tak popularna jak GTA

Dnia 24.10.2013 o 10:25, Phobos_s napisał:

Nie zrozum mnie źle. Ja nie twierdzę, że gra jest zła. Po prostu mnie kompletnie nie kręci i dziwi mnie tak wielka popularność. Choć właściwie Twój ostatni punkt wszystko wyjaśnia ;)

I to wszystko opierasz na podstawie rozegranych kilkudziesięciu minut w grze, która oferuje kilkadziesiąt godzin rozgrywki. Sorry, ale to jakby stwierdzić "nie wiem co ludzie widzą w tej Grze o Tron" po obejrzeniu jednego odcinka.

Zajanski
Gramowicz
24/10/2013 10:41
Dnia 24.10.2013 o 10:35, Phobos_s napisał:

Czyli wstydzisz się własnego zdania bo boisz się komentarzy i kilku trolli, którzy będą bronić jakiejś gry niczym własnego dziecka?

Po prostu widziałem to już kwadrylion razy na tym forum. To strasznie nudne dla mnie i zapewne dla osób postronnych, które się przebijają przez kilka stron takich bzdur.Tak czy inaczej, z fanbojstwa powinno się leczyć. Jedna sprawa, kiedy ktoś bardzo lubi grę, choćby była i najbardziej szmirowata na świecie to nie mam z tym problemu. Ale kiedy ktoś nienawidzi każdego, kto nie lubi jego ulubionej gry/platformy/filmu/cokolwiek, to podpada zapewne pod jakieś zaburzenia osobowości (czy jest na sali psycholog?). Tutaj jest takich osób bardzo wiele, a drażnienie ich nie dość, że do niczego nie prowadzi, to jeszcze jest w pewnym sensie nieetyczne (czy można w ogóle powiedzieć, że oni siebie kontrolują?). Kończę OT.

Phobos_s
Gramowicz
24/10/2013 10:35
Dnia 24.10.2013 o 10:22, Zajanski napisał:

Hej, dzięki. Bez ciebie bym na to nie wpadł.

Nie ma sprawy, do usług.

Dnia 24.10.2013 o 10:22, Zajanski napisał:

Po prostu musiałem zakamuflować swoją złośliwość, bo gdybym napisał wprost, że GTAV sprawia raczej wrażenie kolejnej generic gerki, a nie żadnego wspaniałego przełomu, to byłoby tu teraz ze 150 komentarzy, w tym ze 100 o tym, jakim to jestem debilem i hipsterem. Teraz rozumiesz, hm?

Czyli wstydzisz się własnego zdania bo boisz się komentarzy i kilku trolli, którzy będą bronić jakiejś gry niczym własnego dziecka?Mój komentarz był celowo taki abyś powiedział jasno o co Ci chodzi. Jak widzisz, ja także nie uważam GTA za żaden przełom.Teraz rozumiesz, hm? :]

Phobos_s
Gramowicz
24/10/2013 10:25
Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

Masa contentu,

Po 1 to określenie nic nie znaczy.Po 2 "masa contentu" jest w wielu innych grach.

Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

wielka mapa,

Uhm. W Morrowind cz Skyrim też jest.

Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

wciągająca fabuła,

Nie uświadczyłem w żadnej z części.

Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

ciekawi bohaterowie,

Zdania są podzielone.

Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

możliwość prowadzenia różnych rodzajów pojazdów,

Wow, serio? To ludzie grają w GTA żeby pojeździć betoniarką? ;)

Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

praktycznie nieograniczona swoboda we "free roamingu",

Inne gry też to mają.

Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

wielka frajda płynąca z rozgrywki,

Podobnie jak "masa contentu" bardzo niekonkretny argument.I podobnie jak z fabułą, nie uświadczyłem.

Dnia 24.10.2013 o 10:11, mati285 napisał:

wszystko to doprawione odpowiednią dawką seksu i brutalności.

I to jest chyba sedno wielkiej popularności serii GTA.Nie zrozum mnie źle. Ja nie twierdzę, że gra jest zła. Po prostu mnie kompletnie nie kręci i dziwi mnie tak wielka popularność. Choć właściwie Twój ostatni punkt wszystko wyjaśnia ;)

Zajanski
Gramowicz
24/10/2013 10:22
Dnia 24.10.2013 o 09:58, Phobos_s napisał:

Kamień milowy to także epokowy wynalazek, coś co zapoczątkowuje wielkie zmiany itp itd. Proponuję poczytać słownik frazeologiczny.

Hej, dzięki. Bez ciebie bym na to nie wpadł.Po prostu musiałem zakamuflować swoją złośliwość, bo gdybym napisał wprost, że GTAV sprawia raczej wrażenie kolejnej generic gerki, a nie żadnego wspaniałego przełomu, to byłoby tu teraz ze 150 komentarzy, w tym ze 100 o tym, jakim to jestem debilem i hipsterem. Teraz rozumiesz, hm?

Cygi
Gramowicz
24/10/2013 10:15
Dnia 24.10.2013 o 02:06, Mikko91 napisał:

Spoko, nie graj w Online i będziesz miał 9.6/10. Dla mnie GTAV: O to tylko świetny dodatek do genialnego trybu single, oczywiście po tym jak się ustabilizował.

Skup się - jest to recenzja całej gry, nie ma pomijania błędów, bo to Rockstar.Jest mowa o trybie Online, oceniamy całą grę.''Dol łit it''.

mati285
Gramowicz
24/10/2013 10:11

>Wciąż nie mogę się nadziwić, że seria GTA ma aż taką siłę przebicia

Dnia 24.10.2013 o 09:58, Phobos_s napisał:

i tak zawraca ludziom w głowach.

A ja wciąż nie mogę się nadziwić, że niektórzy się dziwią. Masa contentu, wielka mapa, wciągająca fabuła, ciekawi bohaterowie, możliwość prowadzenia różnych rodzajów pojazdów, praktycznie nieograniczona swoboda we "free roamingu", wielka frajda płynąca z rozgrywki, wszystko to doprawione odpowiednią dawką seksu i brutalności. Co w tym takiego dziwnego, że wielu ludziom się to podoba?

sianer
Gramowicz
24/10/2013 10:03

Przepraszam, ale jaki wpływ na ocenę gry ma iFruit?

Phobos_s
Gramowicz
24/10/2013 09:58
Dnia 23.10.2013 o 21:21, Zajanski napisał:

Kamień milowy to takie coś, co występuje z dość krótkich, regularnych odstępach i każdy egzemplarz wygląda prawie tak samo. Bardziej mi to pasuje do serii CoD, ale pewnie GTA też w dużej mierze pod to podpada.

Kamień milowy to także epokowy wynalazek, coś co zapoczątkowuje wielkie zmiany itp itd.Proponuję poczytać słownik frazeologiczny.Co do samej recki... Wciąż nie mogę się nadziwić, że seria GTA ma aż taką siłę przebicia i tak zawraca ludziom w głowach. W GTA V nie grałem ale żadna z poprzednich części (no poza 1 i 2) nie przykuła mnie do monitora na dłużej niż kilkadziesiąt minut.

Shinigami
Gramowicz
24/10/2013 03:50
Dnia 23.10.2013 o 23:12, Karfein napisał:

Nie umiem uwierzyć, /.../

;DGry które przekraczają wszelkie przewidywalne rekordy sprzedaży już tak mają. CoD, GTA, BF czy innego rodzaju sieciowe hity zazwyczaj zgarniają wysokie noty. Co wcale nie znaczy, że zasłużenie - tym bardziej, że premiera GTA na obecnej generacji konsol to żart z klientów. Drogi, gwarantujący niezłe zyski żart ;D

Mikko91
Gramowicz
24/10/2013 02:06

> W przypadku recenzji całej gry powinno być najwyżej 8/10.Spoko, nie graj w Online i będziesz miał 9.6/10. Dla mnie GTAV: O to tylko świetny dodatek do genialnego trybu single, oczywiście po tym jak się ustabilizował.

pinoyz
Gramowicz
23/10/2013 23:59

A ja tam sobie poczekam na wersje next-gen. Bez problemow technicznych, w lepszej oprawie i pewnie jeszcze jakieś DLC dostane.

Amiga4ever
Gramowicz
23/10/2013 23:33

Gra...kolosalna. Nie pamięta mkiedy jakakolwiek gra była tak przeogromna. Respect dla twórców. Odwalili kawał dobrej roboty. Gra perfekcyjna

fablish
Gramowicz
23/10/2013 23:17

Lepiej późno niż wcale... Ale jestem zaskoczony. Pozytywnie napisany tekst, może trochę krytyczny, ale nie na tyle by uznać to za czepialstwo... Brawo, brawo!

Karfein
Gramowicz
23/10/2013 23:12

Ech, liczyłem, że zobaczę jakąś niższą ocenę dla odmiany. Kamień milowy - coś uwierzyć nie mogę. Aż zagram... za ten rok/dwa, by móc tu wrócić z komentarzem, odkopać temat i pojeździć po grze. Nie umiem uwierzyć, by mnie zachwyciła jak 99% ludzkości grającej.

Bodzio-Gracz
Gramowicz
23/10/2013 22:12

Ja osobiście oczekiwałem na tą produkcję bardzo niecierpliwie i z pewnością niebawem zakupię ją do swojej kolekcji :-).Recenzja bardzo ciekawa i dobra jak i również ocena wysoka, co bardzo miło zobaczyć, przy tym tytule :-).

Cygi
Gramowicz
23/10/2013 21:43
Dnia 23.10.2013 o 21:34, TuRaSs napisał:

Recenzja jest GTA V a nie GTA Online.

Tja, a minus dla trybu Online jest dla jaj.Ocenę 9.6 to ja widziałem, ale bez trybu Online.W przypadku recenzji całej gry powinno być najwyżej 8/10.

Dared00
Gramowicz
23/10/2013 21:42
Dnia 23.10.2013 o 21:34, TuRaSs napisał:

Recenzja jest GTA V a nie GTA Online.

Nope, recenzent pisał też o GTAO, również w minusach są "problemy z Online".

Kajmal
Gramowicz
23/10/2013 21:37

Ok.Zwracam honor recenzentowi! :)

TuRaSs
Gramowicz
23/10/2013 21:34
Dnia 23.10.2013 o 21:23, Kajmal napisał:

I jeszcze jedno mnie dziwi.Gra która ma bardzo dużo problemów z multi to dostaje, aż 9.6?Założe się, że gdyby to była gra pod inną nazwą to dostałaby co najmniej 1,5 oczka w dół, ale jak gra nosi nazwę gta to musi być przynajmniej 9...

Recenzja jest GTA V a nie GTA Online. GTA Online to "osobna" gra. Zapewne recenzja samego modelu online skończyła by się oceną max 6.5 ale to swoją drogą...

Kajmal
Gramowicz
23/10/2013 21:23

I jeszcze jedno mnie dziwi.Gra która ma bardzo dużo problemów z multi to dostaje, aż 9.6?Założe się, że gdyby to była gra pod inną nazwą to dostałaby co najmniej 1,5 oczka w dół, ale jak gra nosi nazwę gta to musi być przynajmniej 9...

Zajanski
Gramowicz
23/10/2013 21:21

Kamień milowy to takie coś, co występuje z dość krótkich, regularnych odstępach i każdy egzemplarz wygląda prawie tak samo. Bardziej mi to pasuje do serii CoD, ale pewnie GTA też w dużej mierze pod to podpada.

TuRaSs
Gramowicz
23/10/2013 21:18
Dnia 23.10.2013 o 20:59, Dared00 napisał:

Nie tyle przejadła mi się sama gra, tylko po prostu mam dość bycia karmionym kolejnym pierdółkowatym newsem o Wiedźminie co tydzień, na rok przed premierą gry.

Newsy co tydzień? O Wiedźminie 3?? Gdzie? To chyba mnie coś omija bo już od jakiegoś czasu jest cicho i nic NOWEGO nie słyszałem o W3. Jasne, kilka razy już były te same infa z różnych imprez podawane ale to raczej co innego.W porównaniu do AS4/ Battlefield4/ GTAV to o W3 nic nie słychać hehe

Kajmal
Gramowicz
23/10/2013 21:17

> > Kto kur.. nie czeka na Wiedźmina 3?:D> Ja. Tak wszyscy hype''em zarzygali, że mi zbrzydło.No widzisz.Ja mam dokładnie to samo uczucie z GTA.Przedtem się bardziej jarałem, ale odkąd wszyscy zaczęli się onanizować(czasami na serio odnosiłem takie wrażenie), to ta gra mi niesamowicie zbrzydła i wiem, że nawet jak wyjdzie na pc to na pewno nie kupię tego w dniu premiery, ale kilka miesięcy po(nawet nie wiem czy w ogóle kupię).

Wimmm
Gramowicz
23/10/2013 21:13

ale późna recenzja, już myślałem że GTA nie zrecenzujecie .....ale jak mówią, lepiej późno niż wcale.

Lelio
Gramowicz
23/10/2013 21:06

> Kto kur.. nie czeka na Wiedźmina 3?:Dja nie czekam, ponieważ widzę, że polscy developerzy są jeszcze słabi. odstają od zagranicznych. sprawiają wrażenie dzieci we mgle, strasznie podnieconych tym co robią, ale jeszcze mało rozgarniętych. ale seria wiedźmin pokazuje, że chociaż jeszcze błądzą, to jest wyraźny progres. wiedźmin 3 może zmienić sytuacje i być właśnie pierwszą polską grą, która po prostu nie będzie odstawała od światowych produkcji.

Dared00
Gramowicz
23/10/2013 20:59
Dnia 23.10.2013 o 20:49, TuRaSs napisał:

Więc ciężko żeby się przejadła gra która ma 2 części które są różne pod względem schematyki, grania, prawie wszystkiego prócz świata wspólnego.

Nie tyle przejadła mi się sama gra, tylko po prostu mam dość bycia karmionym kolejnym pierdółkowatym newsem o Wiedźminie co tydzień, na rok przed premierą gry.

TuRaSs
Gramowicz
23/10/2013 20:49

> Mogę być i hipsterem. To tak, jak z czekoladą: pół tabliczki albo tabliczka - mniam.> Dziesięć tabliczek - przy ósmej się porzygam.Z tym przykładem z czekoladą to nie trafiłeś. Rozumiem gdyby była mowa o seri Need for speed albo Assassina gdzie części wychodzą praktycznie co roku. Ale Wiedźmin ma póki co 2 części. Więc ciężko żeby się przejadła gra która ma 2 części które są różne pod względem schematyki, grania, prawie wszystkiego prócz świata wspólnego.

Dared00
Gramowicz
23/10/2013 20:30
Dnia 23.10.2013 o 20:26, PolAndRock napisał:

hipster

Mogę być i hipsterem. To tak, jak z czekoladą: pół tabliczki albo tabliczka - mniam. Dziesięć tabliczek - przy ósmej się porzygam.

Barkup
Gramowicz
23/10/2013 20:29

Ja nie czekam. I nie, to nie wina hype''u, po prostu nie.

PolAndRock
Gramowicz
23/10/2013 20:26

> > Kto kur.. nie czeka na Wiedźmina 3?:D> Ja. Tak wszyscy hype''em zarzygali, że mi zbrzydło.hipster

TobiAlex
Gramowicz
23/10/2013 20:26

> Po prostu cud, miód i orzeszki.> Teraz dylemat, modernizacja kompa, czy XboxOne/PS4...Też się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że PS4. Wydam 1800 zł zapewne na 8-10 lat. Z PC tak różowo nie będzie.

Veth
Gramowicz
23/10/2013 20:24

85 godzin to oczywiście na 100% zrobiona? Bo ja zebrałem większość, kampanię, misje poboczne i prawie wszystko ukończyłem w 70 h. Nie jest to chwalenie się tylko pytanie...

Pistolsen
Gramowicz
23/10/2013 20:12

> Upgrade, no chyba, że nie czekasz na Wiedźmina 3 ;)Dokładnie upgrade polecam do PS4, ci z xkloca mataczą,ale ps3 też warto posiadać, dlatego nie tyle upgrade co kupno nowejkonsoli ^_^

kamilo_sam
Gramowicz
23/10/2013 20:02

Baaaaaaardzo dużo szczegółów zawartych w grze, ale mógłbym się doczepić braku hydrauliki. No ludzie błagam, Los Santos bez hydrauliki?! Bardzo dużo pracy włożone w tą grę oczywiście nie idzie na marne, bo jest świetna, ale tej opcji mi bardzo brakuje :/

Dared00
Gramowicz
23/10/2013 19:59
Dnia 23.10.2013 o 19:58, MAJOT15 napisał:

Kto kur.. nie czeka na Wiedźmina 3?:D

Ja. Tak wszyscy hype''em zarzygali, że mi zbrzydło.

MAJOT15
Gramowicz
23/10/2013 19:58

Kto kur.. nie czeka na Wiedźmina 3?:D

CAPTAINCOMMANDO
Gramowicz
23/10/2013 19:46

> Po prostu cud, miód i orzeszki.> Teraz dylemat, modernizacja kompa, czy XboxOne/PS4...Upgrade, no chyba, że nie czekasz na Wiedźmina 3 ;)

drake265
Gramowicz
23/10/2013 19:45

Gra mi sie bardzo podobala i przeszedlem ja z przyjemnoscia, ale niestety dla mnie nie jest to idealna gra, poniwaz caly czas mialem uczucie, ze grafika juz nie jest pierwszej swiezosci,

Gumisiek2
Gramowicz
23/10/2013 19:29

0,1.

Barkup
Gramowicz
23/10/2013 19:28

Tym, że jest trochę gorsza

Witka1995
Gramowicz
23/10/2013 19:26

Czym różni się gra z oceną 9,6 z 9,7?

KRiSTi23
Gramowicz
23/10/2013 19:24

Po prostu cud, miód i orzeszki.Teraz dylemat, modernizacja kompa, czy XboxOne/PS4...

Damianuss1
Gramowicz
23/10/2013 19:23

Recka z opóźnieniem, ostatnio też nowy numer cdaction z mega recenzją, mnie już się gra zdążyła lekko znudzić do tego czasu hehe. Nie licząc wtopy z multi to świetne GTA. Gdyby ktoś teraz próbował mnie przekonać abym wrócił do IV to nie byłoby o tym nawet mowy.