Tryb dla jednego gracza jak najlepszy film akcji i multiplayer pierwszej próby – taki właśnie jest Uncharted 3.
![]()
Tryb dla jednego gracza jak najlepszy film akcji i multiplayer pierwszej próby – taki właśnie jest Uncharted 3.
Tryb dla jednego gracza jak najlepszy film akcji i multiplayer pierwszej próby – taki właśnie jest Uncharted 3.
Tryb dla jednego gracza jak najlepszy film akcji i multiplayer pierwszej próby – taki właśnie jest Uncharted 3.
![]()
Krótka zapowiedź trybu fabularnego nie pozostawia złudzeń, że Uncharted 3 będzie jak najlepszy hollywoodzki przygodowy film akcji. Pogoń jeepem za startującym samolotem? Jest. Spotkanie – już na pokładzie – z hinduskim „koszykarzem” (gość jest olbrzymi), tak silnym, że z łatwością podnosi Drake’a i bez trudu spuści mu łomot? Jest. Szalona, grywalna scenka, gdy otwiera się klapa i z samolotu zaczynają wypadać przedmioty, a Drake musi ich unikać, by nie dać się wypchnąć? Obowiązkowo. I jest tylko jedna skaza na tym diamencie – Naughty Dog nie dali w to pograć.
![]()
Grałem na dwóch mapach. Bieganie po hangarze i wspinanie się na kontenery nie jest za bardzo interesujące i nie ma się o czym specjalnie rozpisywać. Natomiast Chateau, czyli płonący stary budynek stojący w środku lasu, zasługuje na kilka ciepłych słów. Akcja toczy się na niewielkim podwórzu i w kilku pomieszczeniach zniszczonego budynku, który na domiar złego zaczyna trawić ogień. Czy może się rozprzestrzenić? Nie udało mu się to w trakcie jednej rundy, więc chyba nie. Ciężko byłoby kilkanaście minut walczyć w płonącym budynku. W każdym razie mapa jest bardzo zróżnicowana, wielopoziomowa, są na niej stacjonarne karabiny maszynowe, a także liny, na których można w mgnieniu oka zjechać na dziedziniec. Nie jest to etap duży ale jest tyle różnych skrytek, pomieszczeń, dziur, przez które można przejść, że spokojnie zmieściłaby się jeszcze czwarta para walczących. Bieganie byle szybciej, byle nie stać w jednym miejscu i może przypadkiem na kogoś wpaść nie ma tutaj sensu. Lepiej powoli przemieszczać się w towarzystwie kolegi z drużyny, pilnować sobie nawzajem pleców, choć można też rozdzielić się w taki sposób, że jeden ogarnia dół, a drugi obserwuje go z góry i w razie potrzeby zapewnia osłonę ogniem. Albo można też bawić się w zwabianie przeciwnika w pułapkę. Wszystko to oczywiście da się zrobić w zwykłym drużynowym multiplayerze, ale tutaj trzeba pamiętać, że są trzy strony konfliktu. Zapominałem o tym i kilka razy straciłem przez to fraga, bo ostrzeliwałem przeciwnika, ale włączył się ktoś trzeci i dokończył moje dzieło. Po czym zastrzelił mojego ludka. Działa to oczywiście w drugą stronę – nie ma problemu, by przyczaić się i wykorzystać zagapienie dwóch walczących ze sobą przeciwników. Naughty Dog nie odkryli Ameryki tym trybem, ale takie modyfikacje klasycznych trybów zawsze są mile widziane.
![]()
Z multiplayerem w Uncharted 3: Oszustwo Drake’a (to polski podtytuł i pod takim gra będzie znana w naszym kraju. Oryginalny brzmi Drake’s Deception) jest tak samo, jak z rozgrywką wieloosobową w Assassin’s Creed: Revelations. Obeszło się bez rewolucji, zapowiada się na więcej tego samego z drobnymi poprawkami. I dobrze, bo jak wiadomo nie od dziś, lubimy te piosenki (i gry też), które już znamy.