Inne

Razer Chimaera - test zestawu słuchawkowego

Michał Nowicki, 29.05.2011 20:00 8

Razer coraz śmielej poczyna sobie na rynku urządzeń audio. Po najczęściej wysoko ocenianych głośnikach Mako i zestawie słuchawkowym Banshee firma postanowiła zaatakować na kolejnym froncie. Tym razem tworząc dedykowany konsoli Xbox 360 bezprzewodowy headset o nazwie Razer Chimaera.

Razer coraz śmielej poczyna sobie na rynku urządzeń audio. Po najczęściej wysoko ocenianych głośnikach Mako i zestawie słuchawkowym Banshee firma postanowiła zaatakować na kolejnym froncie. Tym razem tworząc dedykowany konsoli Xbox 360 bezprzewodowy headset o nazwie Razer Chimaera.

Wygląd i estetyka

W przypadku zestawu Razer Chimaera dostrzegamy od razu charakterystyczny, mocny, ale zarazem prosty design. Brak tu jakichkolwiek zbędnych ozdobników, królują proste linie, duże powierzchnie i delikatne przetłoczenia. Projektanci Razera po raz kolejny udowadniają, że prawdziwa siła leży w prostocie. Widać to szczególnie w przypadku stacji dokującej, mogącej kojarzyć się ze słynnym czarnym monolitem z 2001: Odysei kosmicznej.

Rzeczony element wykonany został z twardego tworzywa o błyszczącej powierzchni (tzw. czarny fortepian), zaś same słuchawki w dużej mierze posiadają matowe powierzchnie. To dobry pomysł, przy tak dużej powierzchni tychże elementów, wykonanie ich z błyszczącego tworzywa stanowiłoby istny lep na odciski palców, zdecydowanie psując efektowny wygląd.

Ergonomia i wygoda

Nauszniki, duże i przykrywające całe uszy, są wygodne, pokryte miękkim materiałem. Sprawia to, że dobrze przylegają do boku głowy, jednocześnie zbytnio go nie uciskając. Niestety nie rozumiem, czym kierowali się projektanci ustalając zakres regulacji pałąka. On sam również jest wygodny, problemem jest jedynie to, że nawet przy maksymalnym ściśnięciu pałąka czułem wyraźny luz! A głowy nie mam najmniejszej. Nie znam też wielu ludzi, którzy grają na konsoli w czapkach...

Pochwalić muszę za to umieszczone na nausznikach przyciski. Są wyraźnie wyczuwalne, szybko uczymy się ich położenia, otrzymując jednocześnie dostęp do takich funkcji, jak osobna regulacja głośności dla słuchawek i mikrofonu, czy też możliwość ich wyciszenia. Pomylić się trudno, wszystkie przyciski odpowiadające za mikrofon znajdują się po jego stronie, nie ma więc problemów z ich identyfikacją nawet w pierwszych chwilach użytkowania.

Dźwięk

Nie wiem, jaki model przetworników wykorzystał Razer, dość powiedzieć, że słuchawki są mocne, grają czysto i mają bardzo selektywny dźwięk. Oczywiście – co jest już standardem w zestawach tego typu – docenimy to wyłącznie w filmach i grach. Mimo, iż testowałem zestaw stereo (jest też 5.1), przy tych dwóch zastosowaniach Chimaera wypadała bardzo dobrze. Dźwięk był mocny i wyrazisty, dobrze odwzorowujący przede wszystkim skrajne pasma, czyli najwyższe i najniższe dźwięki.

O ile doskonale sprawdza się to w filmach i grach (usłyszymy czysty metaliczny brzęk opadających łusek wśród pomruku eksplozji), o tyle słabo radzą sobie z muzyką. Wyraźne braki w odpowiednio mocnym odwzorowaniu tonów średnich sprawiają, że często mocne gitarowe riffy będą miały problem z przebiciem się przez ścianę basu i wysokich dźwięków. Niestety słuchawki nie posiadają własnego korektora, przez co jesteśmy zmuszeni do regulacji i ustawienia dźwięku z poziomu systemu.

Na pochwałę zasługuje wbudowany (na ruchomym pałąku) mikrofon, który przekazuje naprawdę wyjątkowo czysty i klarowny dźwięk. W subiektywnej ocenie słuchających mnie osób (Skype, Ventrillo), został on określony jako „wzorowy”. Dodatkowym i dużym atutem jest możliwość szybkiej regulacji jego głośności na nauszniku oraz błyskawicznego wyciszenia przez podniesienie do pozycji pionowej.

Użytkowanie

Słuchawki są zestawem bezprzewodowym, powinny więc posiadać własne zasilanie. I tak jest w istocie, w zestawie znajdziemy dwa standardowe akumulatorki niklowo-metalowo-wodorkowe (NiMH) rozmiaru AAA, które są automatycznie ładowane po umieszczeniu słuchawek na charakterystycznej podstawie. To moim zdaniem dużo lepsze rozwiązanie, niż zintegrowany akumulator, którego ewentualna awaria zmusiłaby nas do wymiany całego zestawu.

Największym problemem jest tutaj jedynie... konieczność ich umieszczenia w jednym z nauszników. Zdjęcie bocznej pokrywy jest bowiem niezwykle kłopotliwe i jeśli nie wykażemy się anielską cierpliwością, łatwo o przypadkowe uszkodzenie. Na w pełni naładowanych akumulatorkach (co zajmuje około 3 godzin) zestaw jest w stanie pracować nieco powyżej 10 godzin, co przy zastosowanym rozwiązaniu i sporej mocy słuchawek należy uznać za dobry wynik.

Pewne zastrzeżenia mam również do samej stacji dokującej. O ile ona sama spoczywa na stole bardzo pewnie – została pod spodem pokryta na całej niemalże powierzchni antypoślizgową gumą – o tyle stabilność zestawu z nałożonymi słuchawkami jest już mocno dyskusyjna. Dwa razy, przy mocniejszym uderzeniu o stół, udało mi się – zaznaczę, że całkowicie przypadkowo – doprowadzić do przewrócenia całości. Relatywnie duża masa słuchawek i wysoko zawieszony punkt ciężkości sprawiły, że prawu grawitacji poddała się całość zestawu. Moim zdaniem wystarczyło zwyczajne dociążenie podstawy stacji dokującej, by sytuacje takie nie miały miejsca.

Jak już wspomniałem na samym początku, zestaw jest dedykowany konsoli Xbox 360, choć również bez problemu podłączymy go do dowolnego peceta. Producent zadbał oto, by w przypadku konsoli w pudełku znalazły się wszystkie niezbędne kable i przejściówki, dzięki czemu od razu możemy cieszyć się bezprzewodowym dźwiękiem na Xboksie. No dobrze, nie całkiem bezprzewodowym, ale to już ewidentnie wina konstruktorów konsoli i ich „nowoczesnego” pomysłu podłączania zestawu audio do kontrolera.

Razer Chimaera – sprawdzałem to na pececie - nie ma problemów z zasięgiem, radząc sobie bez problemu z kilkoma typowymi ścianami (cegła) a nawet solidnym stropem. Co prawda sygnał i dźwięk straciłem w przydomowym ogródku, jednak wyjście po kawę, herbatę, czy napój chłodzący podczas gry sieciowej, czy czatu nie powinno nam grozić utratą łączności z przyjaciółmi.

Podsumowanie

Razer Chimaera, to całkiem udany produkt pod dwoma wszakże warunkami. Po pierwsze nie spodziewajmy się po tym zestawie audiofilskiej jakości dźwięku. To słuchawki do gier oraz filmów i jedynie w tej roli sprawdzają się naprawdę znakomicie. Po drugie, musimy zdawać sobie sprawę z – wbrew pozorom – słabej stabilności „zadokowanego” zestawu. Jeśli często zdarza nam się przypadkowo doprowadzać stół czy biurko do gwałtownych wstrząsów, musimy liczyć się z ryzykiem przewrócenia zestawu. Dla niektórych problemem może też być dziwny zakres regulacji pałąka – na pewno warto wcześniej słuchawki przymierzyć.

Na pochwałę zasługują za to przede wszystkim całkiem spora moc i czysty dźwięk, niezwykle czuły i przekazujący doskonałej jakości dźwięk mikrofon, bezproblemowe działania nawet w dużym mieszkaniu lub domu oraz relatywnie długi czas pracy na naładowanych akumulatorkach. Jeśli te cechy są dla was najważniejsze, decydując się na zestaw Razer Chimaera otrzymacie dodatkowo świetny i charakterystyczny dla tej firmy design.

najnowsze

Disco Elysium zmierza na konsolę Nintendo Switch

Twórcy ze studia ZA/UM nie zamierzają spocząć na laurach – gra Disco Elysium zmierza bowiem na łącznie trzy konsole. Prócz PS4 i XONE, pojawi się także na Switchu!