Graliśmy

Fallout: New Vegas - zapowiedź

Michał Nowicki, 11.03.2010 17:15 30

Studio Obsidian Entertainment pracuje obecnie w pocie czoła nad Fallout: New Vegas, kolejną odsłoną kultowego cyklu. Dziś Myszasty przedstawi wam garść faktów, które zostały ujawnione przez twórców.

Studio Obsidian Entertainment pracuje obecnie w pocie czoła nad Fallout: New Vegas, kolejną odsłoną kultowego cyklu. Dziś Myszasty przedstawi wam garść faktów, które zostały ujawnione przez twórców.

Czyżbyśmy mieli wreszcie szansę na takiego trzeciego Fallouta, o jakim po cichu marzyliśmy? Przyznam szczerze, że każda kolejna wypowiedź ekipy Obsidian dotycząca Fallout: New Vegas zwiększa mój apetyt na tę grę. Zupełnie odwrotnie, niż w przypadku Bethesdy, która odkrywając kolejne fakty, prowokowała jedynie święte oburzenie fanów serii.

Z jednym pogodzić się już musimy – nowe pokolenie serii Fallout pozostanie grą FPP – powrót do widoku izometrycznego raczej nie nastąpi. Osobiście nie widzę w tym nic złego, jeśli tylko zawartość samej gry będzie stała na odpowiednio wysokim poziomie. A wiele na to wskazuje. Po pierwsze bowiem, Obsidian dał się już poznać, jako studio robiące na bazie cudzych silników i marek gry zdecydowanie lepsze fabularnie od oryginałów. Po drugie zaś, nie zapominajmy, że w ekipie tej jest kilku ludzi, którzy pracowali przy poprzednich, kultowych odsłonach serii, żeby wymienić chociażby Chrisa Avellone, czy J.E. Sawyera. To daje nadzieję.

Potwierdzają to również kolejne wypowiedzi twórców, którzy już na samym początku mocno podkreślają olbrzymią wagę przykładaną przez nich do fabuły, dialogów i podejmowanych przez gracza decyzji. Prawdę powiedziawszy, po słabym, głównym wątku w Fallout 3 niewiele potrzeba, by stworzyć lepszą fabułę, wszystko wskazuje wszakże na to, że tym razem będzie znacznie, znacznie ciekawiej. J.E. Sawyer podkreśla na przykład wagę podejmowanych przez gracza decyzji, które będą miały rzeczywisty wpływ na otaczający go świat. Żadnych fałszywych wyborów, co stało się ostatnio modne w grach cRPG. Jeśli wybierzemy jakąś odpowiedź, musimy liczyć się z nieodwracalnymi konsekwencjami naszej decyzji.

Piach w zębach

Główna oś fabuły ma się ponoć bardzo szybko rozgałęzić, a wszystko skupiać się będzie wokół walki o wpływy i władzę na terenie tytułowego New Vegas. W momencie rozpoczęcia gry rządzi tam Legion Cezara, organizacja łowców niewolników, której korzenie sięgają... zarzuconego projektu Van Buren, czyli „właściwego” trzeciego Fallouta. Wpływy w okolicy pragnie także zdobyć dynamicznie rozwijająca się Republika Nowej Kalifornii, a sami mieszkańcy pragną wolności i niezależności. Wokół walki tych trzech frakcji (o tylu wiemy) ma właśnie skupiać się fabuła gry.

Oczywiście, oprócz tego czeka na nas szereg zadań pobocznych i dodatkowych oraz olbrzymie tereny do eksploracji. Pete Hines mówił o „setkach godzin” potrzebnych do odwiedzenia wszystkich lokacji. Nawet biorąc poprawkę na właściwy dla niego entuzjazm, wygląda na to, że wielkością Fallout: New Vegas przynajmniej dorówna swojemu poprzednikowi. Co nie mniej ważne, powrócimy wreszcie „na stare śmieci”, czyli na zachodnie wybrzeże dawnych Stanów Zjednoczonych.

Wśród ujawnionych lokacji pojawiają się, oprócz tytułowego New Vegas, takie miejsca, jak startowe miasteczko Goodsprings, Black Mountain, quasiutopijna enklawa zamieszkana przez mutantów, czy Helios One, eksperymentalna przedwojenna elektrownia słoneczna, zbudowana przez znaną doskonale fanom serii firmę Poseidon. RNK ma swoją bazę na lotnisku McCarrana, w okolicy znajdziemy Tamę Hoovera i przynajmniej dwa inne miasteczka: Fremont i Primm.

Wracając do dialogów, warto wspomnieć o tym, że wpływ na skuteczność naszych negocjacji będzie teraz mieć nie tylko umiejętność perswazji, ale również odpowiedni poziom umiejętności. Innymi słowy, znając się na spluwach, na pewno lepiej dogadamy się z kimś na ten właśnie temat. Nie wiadomo natomiast zbyt wiele na temat samej mechaniki – ta zaimplementowana w grze Bethesdy w wielu miejscach mocno kulała. Pozostaje mieć nadzieję, że tutaj również ekipa Obsidianu dokonała kilku zmian, na przykład uzależniając sukces od realnego poziomu umiejętności, nie zaś sztucznych progów.

Mutanci, czyli po rozum do głowy

Naszą przygodę w Fallout: New Vegas rozpocząć mamy, jako kurier, który zostaje postrzelony i pozostawiony swemu losowi na pustkowiach. Pomocy udzielają nam mieszkańcy wspomnianego już Goodsprings, a my sami – jak to zazwyczaj bywa – szybko wplątujemy się w lokalne konflikty. Co najważniejsze, wraca do gry system reputacji, którą zdobywać będziemy w poszczególnych osadach. Karma będzie więc odzwierciedlać jedynie naszą „kondycję duchową”, na stosunek mieszkańców do postaci największy wpływ ma mieć właśnie reputacja.

Wracamy na zachód, powraca więc także charakterystyczna dla tego regionu flora i fauna. Już na pierwszych screenach widać znane wszystkim, przerośnięte gekony. Zamiast błąkać się pośród gruzów i ruin, po raz kolejny trafimy na morze wydm i piasku. Pojawią się oczywiście ghule i supermutanci, choć ci drudzy na zaprezentowanych obrazkach wyglądają niestety identycznie, jak w Fallout 3. Pewną nadzieją są elitarni Nightkin, czyli niedobitki z armii Mastera – może przynajmniej oni będą choć trochę przypominać „braci” pamiętnego Marcusa?

System walki w Fallout: New Vegas wydaje się być niemalże identyczny, jak w „trójce”, jednak z zapowiedzi twórców wynika, ze został znacznie usprawniony, a w systemie VATS mamy mieć dostęp do nowych opcji i ataków (na pewno dotyczy to walki wręcz). Prawdopodobnie pojawi się również nowa broń, a także możliwość jej ulepszania – nawet do trzech upgrade’ów w przypadku niektórych egzemplarzy. Z kolei wszystkie wyjątkowe egzemplarze mają, oprócz podbitych cech, posiadać również charakterystyczny i niepowtarzalny wygląd.

Hardcore kontrolowany?

Najprawdopodobniej będziemy również mogli zwerbować do naszej drużyny więcej niż jednego towarzysza jednocześnie. Można tylko spekulować, czy będzie to uzależnione od poziomu charyzmy postaci, czy wyniknie wyłącznie z elementów fabularnych. Co więcej, twórcy zapewniają, że mocno pracują nad poprawieniem SI i to zarówno w przypadku przeciwników, jak i naszych podkomendnych. Działaniami i zachowaniem tych ostatnich będzie nam zresztą łatwiej kierować – specjalne kołowe menu zawierać ma znacznie więcej opcji odnośnie zachowania naszych towarzyszy. Z kolei przeciwnicy w Fallout: New Vegas mają być znacznie lepiej zorganizowani i częściej współdziałać podczas walki.

Ciekawie, choć informacje są na razie dość enigmatyczne, zapowiada się również działający w tle system „żyjącego świata”. Otóż część wydarzeń i zmian w układzie sił ma być zupełnie niezależna od działań graczy. Nie wiadomo jednak na pewno, czy będą to uruchamiane po upływie określonego czasu „eventy”, czy może wynik niezależnej „eksploracji” terenu przez BN. Ponoć ma to być bliższe tej drugiej opcji – twórcy wspominali o grupie bandytów, która odnajduje skrytkę z bronią i wzmacnia w ten sposób swoje siły.

Mnie osobiście najbardziej zaintrygowała informacja o rzekomo zaimplementowanym w Fallout: New Vegas trybie hardcore. Z opisu wynika, że to nic innego, jak kompilacja najbardziej popularnych pomysłów pojawiających się w stworzonych przez graczy modach – będziemy musieli pić wodę, amunicja w końcu zacznie posiadać wagę, leczenie będzie wymagało dłuższego czasu. Jeśli dodamy do tego rzeczywiście ciekawsze dialogi i fabułę, większy wpływ gracza na kształt świata i lepszy balans gry, można mieć nadzieję na naprawdę udaną, postapokaliptyczną produkcję. O czym przekonamy się już jesienią.

najnowsze