W obronie seksu, czyli hipokryzja stosowana

Curtiss
2008/05/24 18:20

Będzie dziś o świętoszkach, dewotach, gołych laskach i psychopatach z siekierami. Oczywiście również o tym, co mają ze sobą wspólnego. To wszystko jednak przed nami. Na początek zaś chciałbym przeprosić wszystkich czytających moje skromne przemyślenia za zeszłotygodniową absencję. Natłok zajęć i brak weny pozbawiły mnie przyjemności przedstawienia Wam tego tekstu w ubiegłym tygodniu. Mam nadzieję, że takie przypadki będą rzadkością. A teraz przejdźmy do właściwego tematu.

Będzie dziś o świętoszkach, dewotach, gołych laskach i psychopatach z siekierami. Oczywiście również o tym, co mają ze sobą wspólnego. To wszystko jednak przed nami. Na początek zaś chciałbym przeprosić wszystkich czytających moje skromne przemyślenia za zeszłotygodniową absencję. Natłok zajęć i brak weny pozbawiły mnie przyjemności przedstawienia Wam tego tekstu w ubiegłym tygodniu. Mam nadzieję, że takie przypadki będą rzadkością. A teraz przejdźmy do właściwego tematu.

Moje ciało to moja świątynia Kult ciała sięga antyku i jego przejawy widoczne są zarówno w sztuce greckiej, jak i rzymskiej. W późniejszych okresach nie był on już chyba nigdy tak silny, jednak niejednokrotnie wracał, pojawiał się w malarstwie i rzeźbiarstwie, a następnie w fotografii i filmie. Nie powinno więc dziwić jego wkroczenie do świata gier wideo. Panowie o muskularnych ciałach greckich bogów i panie o kształtach Afrodyty. Przerysowane, stereotypowe, ale silnie uwarunkowane kulturowo. Z kolei golizna jest nieodłączną towarzyszką owego nurtu. Osobiście preferuję oglądanie damskiej nagości, stanowi ona dla mnie widok atrakcyjniejszy, a już na pewno bardziej estetyczny. Ale to właśnie o rzeczoną damską nagość podnoszą wrzask rozmaitej maści konserwatywni idioci.

Nie mniej "konserwatywnym" tematem jest przemoc w grach. Jako że przymiotnik "wideo" zobowiązuje, twórcy gier całymi garściami czerpią między innymi z doświadczeń kina. A te są bogate. Kina już jakiś czas temu przeżywały podobne problemy, związane z ustaleniem norm odnośnie zarówno przemocy, jak i nagości – seksu. Przemoc, seks, przekleństwa i narkotyki to cztery podstawowe kategorie, oznakowane międzynarodowym europejskim kodem PEGI. Do nich dochodzą jeszcze te mniej kontrowersyjne, jak: strach, dyskryminacja i hazard. Jednak tylko seks i przemoc stanowią problem. To te dwa aspekty ludzkiego życia służą do sprzedawania gier i w związku z tym są piętnowane. Z niebotyczną obłudą.

Sex, drugs and Rock and Roll Dla społeczności amerykańskiej nie jest problemem, że nastolatek gra w produkcje brutalne, krwawe, które mogą (ale nie muszą) wypaczyć nieukształtowaną jeszcze psychikę. Jednak temu samemu nastolatkowi nie wolno oglądać, w tej samej grze, roznegliżowanej przedstawicielki kobiecej części naszego gatunku (która to miałaby o wiele większą wartość edukacyjną, estetyczną oraz byłaby z pewnością zdrowsza dla psychiki dojrzewającego bądź co bądź osobnika). Krótko mówiąc, wniosek brzmi: "Rąbanie – tak, rypanie – nie". Rozsądniejsi pod tym względem zdają się być Niemcy. W grach u nich wydawanych nie ma prawa pojawić się najmniejsza sugestia świadcząca o przemocy. Z drugiej strony mówimy o kraju, w którym tak zwana świadomość seksualna i swoboda seksualna należą do jednych z najwyższych w Europie. Ale czego innego się spodziewać po kraju, który słynie z porno-biznesu? Amerykanie i Niemcy prezentują dwa skrajnie odmienne podejścia do tematu. Jednak, co ciekawe, obydwa te kraje swoją protekcję nad młodymi próbują przedłużyć, czy – jak ktoś woli – rozciągnąć także na dorosłych. Niemców nietrudno jeszcze zrozumieć, starają się być konsekwentni w swojej polityce stronienia od pokazywania przemocy, zmniejszając zarazem pokusy dla młodzieży. Jednak sposób myślenia Amerykanów wprawia mnie w zakłopotanie, zdumienie i niedowierzanie. Jest to kraj, w którym odsetek ciąż dziewcząt w wieku szkolnym należy do najwyższych pośród państw uprzemysłowionych. Co więcej, każdy dorosły, funkcjonujący prawidłowo społecznie (niebędący totalnym odszczepieńcem), niewątpliwie widuje przynajmniej od czasu do czasu ludzkie nagie ciało. I chociaż nie lubię podpierać się statystykami (wiem, przed chwilą i tak to zrobiłem), to jednak wspomnę, że to właśnie w Stanach jest największa na świecie grupa dorosłych, którzy nie przeszli inicjacji seksualnej (i nie mam tu na myśli zakonników). Nie dziwota, że młodzież ma tam takiego świra na tym punkcie.

GramTV przedstawia:

Teraz popatrzmy. Amerykanom udało się wytworzyć, dzięki swoim pomysłom, seksualnie sfrustrowane społeczeństwo o maniakalno-depresyjnej osobowości, a Niemcom, którzy czepiają się przemocy w grach, społeczeństwo świadome i nadspodziewanie (patrząc na zaszłości historyczne) tolerancyjne. Niech pomyślę... komu należałoby tu przyznać rację?

Szlachcic na zagrodzie... Oczywiście, gry bez przemocy straciłyby w wielu wypadkach sporo na grywalności, jednak przynajmniej nie byłbym zmuszany do oglądania driad w koszulkach nocnych. Obie koncepcje budzą moje spore wątpliwości. Wynika to oczywiście z przekonania o moim (i innych) prawie do samodecydowania. A metody wychowawcze bazujące na zakazach nie są moim zdaniem zbyt skuteczne. Jeżeli widzimy, że komuś wolno, a nam się zakazuje, to budzi się poczucie krzywdy i tworzy mechanizm "zakazanego owocu". Do tego dołóżmy starą prawdę, według której nie wiemy, czy jesteśmy w stanie sobie z czymś poradzić, dopóki nam się nie pozwoli spróbować. Decyduje się za nas, "dla naszego dobra". Krótko mówiąc, jeżeli coś denerwuje jakiegoś dewota, to ja się mam przystosować, a nie on. I tylko mi nie mówcie, że jego razi widok nagich damskich ciał. Bo po pierwsze: jeżeli mu to przeszkadza, to chyba z nim (tak, w domyśle: tym mężczyzną) jest coś nie tak (o ile mi wiadomo, ten nader estetyczny widok – jeżeli jest ładnie, a nie wulgarnie zaprezentowany – nie odstręcza również panów homoseksualnych ani pań), a po drugie ja zawsze mogę podnieść wrzask, że mi się dzieje krzywda, bo pozbawia się mnie możliwości oglądania takich widoków. Niby co, Wenus z Milo trzeba odziać w bikini, bo ta nieobyczajna "szmata" chodzi goła? Równie dobrze mogę zażądać zakazu oddzwaniania mszy, bo to stoi w niezgodzie z moim poczuciem moralnej sprawiedliwości, a w dodatku w niedzielę wyspać mi się nie dają.

Panowie i panie u władzy, dajcie nam dorosnąć, pozwólcie NAM decydować, co będziemy oglądać i w co grać.

Komentarze
88
Usunięty
Usunięty
31/05/2008 13:27

a nie sądzisz, że te obserwacja, dotycza tylko skrajności? nawet nie ułamka całości, osobiście znam bardzo wiele par które są z soa już x lat, i z dużo doza i poprostu wiem że gumki sa u nich przydatne.co do ilości aborcji, chwilowo zostawiam to na później, nie zgadzam się z tobą, ale nie bardzo wiem gdzie szukać danych, jak już znajde dostarcze je i zobaczymy który z nas pomylił się bardziej.Co do zasobów to powinieneś im mentalności zadrościć a nie zasobów, bo te drugi bezpośrenio wynikają z tego pierwszego ale mniejsza, to nie dyskusja o krajach skandynawskich.Dostrzegam różnice o której wspominałeś, dostrzegam też różnice sytuacyjną. to o czym mówisz faktycznie zasługuje na pogardę, ale to ułamek całego obrazu. fakt nie mały, ale również nie aż tak dużya co do ostatniej linijki to powiem ci, że chyba nikt nie lubi starych dewotek, które próbują prostować ich moralność

Usunięty
Usunięty
31/05/2008 13:27

a nie sądzisz, że te obserwacja, dotycza tylko skrajności? nawet nie ułamka całości, osobiście znam bardzo wiele par które są z soa już x lat, i z dużo doza i poprostu wiem że gumki sa u nich przydatne.co do ilości aborcji, chwilowo zostawiam to na później, nie zgadzam się z tobą, ale nie bardzo wiem gdzie szukać danych, jak już znajde dostarcze je i zobaczymy który z nas pomylił się bardziej.Co do zasobów to powinieneś im mentalności zadrościć a nie zasobów, bo te drugi bezpośrenio wynikają z tego pierwszego ale mniejsza, to nie dyskusja o krajach skandynawskich.Dostrzegam różnice o której wspominałeś, dostrzegam też różnice sytuacyjną. to o czym mówisz faktycznie zasługuje na pogardę, ale to ułamek całego obrazu. fakt nie mały, ale również nie aż tak dużya co do ostatniej linijki to powiem ci, że chyba nikt nie lubi starych dewotek, które próbują prostować ich moralność

Usunięty
Usunięty
30/05/2008 23:05
Dnia 29.05.2008 o 15:17, pRed@toor napisał:

-czy naprawdę sądzisz, że seks poza małżeńsk jest urpawiany tylko po Dragach, i lub alkocholu?

To nie jest kwestia tego co sądzę, to jest kwestia tego jak jest. Opieram się tu na moich własnych obserwacjach z e szpitali, gdzie takich przypadków jest kilka w ciągu tygodnia, kilkanaście do kilkudziesięciu w weekendy (zależy od pory roku).

Dnia 29.05.2008 o 15:17, pRed@toor napisał:

z przykrością musze stwierdzić że czytając, i analizując sposób twego pisania,, odnosze wrażenie jakbyś traktował seks, jak przestępstwo wśród nieletnich, a conajmniej huligaństwo.

Nie, traktuję to jako przejaw głupoty.

Dnia 29.05.2008 o 15:17, pRed@toor napisał:

DLaczego sprowadzasz seks do nie opanowanej Chuci?

Bo tym on najczęściej jest. Nie przekonasz mnie, ze ludzie którzy spotkali się kilka godzin wcześniej, są ostro wstawieni tak naprawdę sie w sobie głęboko zakochali. Właśnie z powodu tej ''miłości'' więcej się już nie zobaczą i nie znają swoich imion.

Dnia 29.05.2008 o 15:17, pRed@toor napisał:

Szwecja jest krajem pod względem społecznym niezwykle rozwiniętym krajem przez co mimo że aborcję są tam zalegalizowane, przeprowadzone o ile się nie myle 16 zabiegów, przez ostatnie 8 lat.

Mylisz się. Dokładnej liczby nie podam, ale idzie ona w tysiące. Prawna klasyfikacja aborcji nie zawsze odpowiada medycznej, więc wystarczy tą bardziej korzystną brać pod uwagę.

Dnia 29.05.2008 o 15:17, pRed@toor napisał:

Tam jest rozwinięty olbrzymi aparat opieki społecznej, w którym dopłaty do gumek to malusieńki promil, całości działań.

Tak, można pozazdrościć zasobów. W Polsce ich nie ma, a leczenie nowotworów to sprawa ważniejsza od gumek.

Dnia 29.05.2008 o 15:17, pRed@toor napisał:

Choć nie jestem matematykiem dostrzegam subtelną różnice miedzy zerową skutecznością braku antykoncepcji, a 90% skutecznością gumki

A dostrzegasz tą różnicę, która wynika z pohamowania swoich żądz? Bo o ile się nie mylę to wtedy nie ma w ogóle biologicznych szans zajścia w ciążę.

Dnia 29.05.2008 o 15:17, pRed@toor napisał:

co do tych biednych nieszczesnych kolejkowiczów to faktycznie smutne, i żałosne, ale tylko ze strony tych starych babć, które nie mogę zdobyć sie na odrobine empati.

Jeśli ktoś chce kupić prezerwatywy, a boi się tego, że ktoś będzie mu robił uwagi, to w moim odczuciu jest żałosnym nieudacznikiem. Tak samo jak osoba takie uwagi czyniąca. Jest to oczywiście moje subiektywne zdanie.




Trwa Wczytywanie