InformacjeInne

Games Convention 2007 - Fallout 3 - ściśle tajne

... Mejste

Chodzić po terenie targów w poszukiwaniu stoiska z Falloutem 3 można w nieskończoność... bo oficjalnie takiego nigdzie nie było. Jednak nasze zmutowane nosy wywęszyły w bardzo ustronnym miejscu, do którego dostęp mieli tylko wystawcy i prasa, małe, czarne stoisko z plakatem zawierającym napis Fallout 3. Postanowiliśmy sprawdzić co tam się kryje – na początku pojawiły się trudności z akredytacją na prezentację trzeciej części postnuklearnego erpega, bo wszystkie terminy były zarezerwowane. Jednak dzięki uprzejmości pań z Bethesdy udało się nam wcisnąć do ciasnego boksu, by przez niemal godzinę zapoznać się z prezentacją grywalnego dema przygotowanego z myślą o Games Convention.

Stoisko Fallout 3 na GC

Chodzić po terenie targów w poszukiwaniu stoiska z Falloutem 3 można w nieskończoność... bo oficjalnie takiego nigdzie nie było. Jednak nasze zmutowane nosy wywęszyły w bardzo ustronnym miejscu, do którego dostęp mieli tylko wystawcy i prasa, małe, czarne stoisko z plakatem zawierającym napis Fallout 3. Postanowiliśmy sprawdzić co tam się kryje – na początku pojawiły się trudności z akredytacją na prezentację trzeciej części postnuklearnego erpega, bo wszystkie terminy były zarezerwowane. Jednak dzięki uprzejmości pań z Bethesdy udało się nam wcisnąć do ciasnego boksu, by przez niemal godzinę zapoznać się z prezentacją grywalnego dema przygotowanego z myślą o Games Convention.

Zanim jednak rozpoczęto pokaz, przedstawiono nam trzy przykazania: no recording, no filming, no photos... Musicie nam zatem wierzyć na słowo, a zarzekamy się, że wyszliśmy z tego pokazu ze szczękami na podłodze.

Prezentacja Xboksowej wersji Fallouta 3 rozpoczęła się teaserem, którego wszyscy miłośnicy Fallouta doskonale powinni kojarzyć. Następnie już właściwe intro wprowadzające nas w arkany zastanego świata, a raczej tego co po nim zostało. Jak już było wiadomo, wszelkie tworzenie postaci i inne standardowe procedury na początku gry odbywają się w sposób naturalny, poprzez dorastanie naszego alter ego. Podczas prezentacji poruszaliśmy się już gotową postacią, zatem o tym aspekcie - jak on się sprawuje w praktyce - nie możemy jeszcze nic powiedzieć. Początkowo akcja rozgrywa się w schronie 101, miejscu w którym się rodzisz i w którym powinieneś umrzeć, zupełnie odizolowanym od zewnętrznego świata. Jednak kiedy ojciec naszego alter ego nagle znika ze schronu, nasz bohater postanawia również opuścić schron. I właśnie po otworzeniu włazu szczęka nam opadła. I nie było to spowodowane tylko oprawą graficzną, która - choć już teraz jest genialna - to jednak zapewniono nas, że daleko jej do finalnej wizji programistów. To co nas tak poruszyło, to poziom zniszczenia świata, realizm i przygnębiający, industrialny klimat.

Taki obrazek widzimy po wyjściu ze schronu…

Widok mamy przede wszystkim z oczu naszego bohatera, ale możemy przenieść kamerę do tyłu, za plecy, albo mieć punkt widzenia a’la Resident Evil. Sama walka, o którą tak się obawiano, wyszła nad wyraz dobrze. Możemy strzelać jak w typowych FPSach, albo korzystać z systemu V.A.T.S. Jeżeli mamy tylko dostępne Action Points możemy włączyć aktywną pauzę i zaplanować, w które części ciała chcemy trafiać adwersarzy. Oczywiście wszystko jest określone szansą trafienia wyrażaną w procentach oraz poziomem uszkodzenia części ciała. Po zaplanowaniu wszystkiego akcja zwalnia jak w bullet time, po czym znowu przechodzi do typowo FPSowego stylu.
Tak skończyło się prezentowane demo…

Wychodząc poza bezpieczny schron, należy uważać na poziom radiacji. Ta bowiem w niektórych miejscach jest większa, w innych mniejsza, ale zbyt wysokie stężenie może doprowadzić nas do śmierci. Co ciekawe, wchodząc do toalety, odnotowaliśmy, iż poziom radiacji podniósł się o 3 kreski... Warto również uważać, na to co pijemy, ponieważ tylko niektóre źródła wody są nieskażone. Przemierzając ten przytłaczający świat natkniemy się niestety na ekrany ładowania, które jakby nie patrzeć, są potrzebne do tego, aby wymagania gry nie były aż tak bardzo kosmiczne. Twórcy jednak wpadli na genialny pomysł, aby zamiast zwykłej planszy z ekranem ładowania umieścić również różne statystyki, takie jak poziom naszej celności, ilość zabitych mutantów i tym podobne zestawienia.

Warto również wspomnieć o broni. Tej zaprezentowano nam kilka typów – od zwykłego shotguna, poprzez pistolety laserowe, na mini wyrzutni rakiet nuklearnych „Fat man” kończąc. Bronie jednak się psują, co wyraźnie widać w grze. Zepsuty karabin maszynowy będzie się zacinał i posyłał kule na wszystkie strony, natomiast kiedy go naprawimy, działa tak jak powinien. Również łamanie systemów komputerowych jest ważne. Możemy użyć od razu karty aktywacyjnej (o ile taką posiadamy), albo spróbować zhakować komputer wybierając pojedyncze słowa z gąszczu ciągu różnych znaków.

Podróż: Fallout 3 na żywo, czyli toaleta w pociągu relacji Świnoujście – Lublin. Poziom radiacji +10...

Ważną rzeczą jest Pipboy, który zachował cały swój urok - wszystkie statystyki i tym podobne rzeczy - i wygląda naprawdę świetnie. System prowadzenia dialogów jest standardowy, a misje jakie pokazano nam w demie były ciekawe. Zdradzimy tylko, że prezentacja zakończyła się na eksplozji bomby atomowej, którą wcześniej sami aktywowaliśmy, co było częścią naszego zadania, którego jednak wcale nie musieliśmy wykonywać.

O takich smaczkach nam zaprezentowanych jak lokalny kult mieszkańców Megatonu, czyli modlitwy do bomby atomowej, roboty proszące mutantów o bilet, czy też doskonałym soundtracku z muzyką w klimatach lat 40 i 50 nie ma nawet co wspominać. Fallout 3 będzie hitem bez dwóch zdań i pozostaje czekać tylko na jesień 2008 roku, kiedy to ma pojawić się wersja zarówno na konsole (PlayStation 3 oraz Xbox 360) jak i na nasze poczciwe blaszaki.

Najnowsze
Lubisz nas?