Choć produkcja zadebiutowała 17 września 2013 roku, po dziś dzień uznawana jest przez wielu za najlepszą grę z otwartym światem w historii. Nie bez powodu.
W oczekiwaniu na GTA VI…
Grand Theft Auto VI ukaże się ponad 13 lat po premierze GTA V dlatego, że poprzednia odsłona kultowej serii Rockstara zawiesiła poprzeczkę na tyle wysoko, że jej przeskoczenie będzie możliwe dopiero po upływie tak długiego czasu. To oczywiście nieprawda, ale lubię myśleć w ten sposób, nawet jeśli doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w istocie chodzi o coś zupełnie innego. A mianowicie rozpoczęcie prac nad Red Dead Redemption 2 (które ostatecznie ukazało się w 2018 roku), a także anulowanie planowanych DLC “do piątki” i przerzuceniu wszystkich mocy przerobowych na GTA Online.
Grand Theft Auto V
Powyższe nie zmienia jednak faktu, że w moim odczuciu (a jestem tuż po kolejnym ukończeniu głównego wątku fabularnego na konsoli Sony, zaliczyłem także sporo zadań pobocznych) Grand Theft Auto V mogłoby ukazać się również dzisiaj bez żadnych ulepszeń czy dodatkowych funkcji, gdyby nie jedno “ale”. Oczywiście mam na myśli edycję najnowszą, tą najbardziej dopracowaną, a nie ledwo grywalne wydanie z PlayStation 3 i Xboxa 360, a więc platform, na których pierwotnie ukazał się ten tytuł. Wersja czy to na PC, czy też na PlayStation 5 bądź Xbox Series X, prezentuje znacznie wyższą jakość wykonania, niezależnie od tego, czy weźmiemy pod uwagę zwykłe wydanie, czy też Enhanced.
Tak naprawdę zastrzeżenia w przypadku GTA V można mieć jedynie do mimiki twarzy postaci, która przypomina nam o rodowodzie produkcji rodem sprzed dwóch generacji konsol (wtedy i tak urywała głowę). Najwyraźniej tego aspektu nie dało się tak poprawić, jak pozostałych, w efekcie czego facjaty poszczególnych bohaterów przywołują na myśl wspomniane już, uwielbiane przez wielu konsole, dzięki którym lata wcześniej przesiadaliśmy się z monitorów CRT na LCD. Wówczas się nimi zachwycaliśmy, podobnie zresztą, jak wszystkim innym, co oferowało Grand Theft Auto V. A jak sytuacja wygląda dzisiaj?
Grand Theft Auto V
1. Absurdalne wręcz przywiązanie do szczegółów
W trakcie ostatniego przejścia, jadąc samochodem, przekoziołkowałem i zatrzymałem na słupie, po czym próbowałem ruszyć dalej. Jakież było moje zdziwienie, kiedy jeden z przechodniów wyjął smartfona i zaczął to wszystko filmować. Zresztą, ze smartfonami w GTA V w ogóle jest ciekawa sprawa, bo na uwagę zasługuje kilka rzeczy, ale wymieńmy chociaż dwie. Przykładowo kiedy wyciągamy telefon, postać trzyma go oczywiście w pionie, ale obraca urządzenie, gdy zdecydujemy się użyć aparatu. Spadając z dość znacznej, ale mimo wszystko bezpiecznej dla bohatera wysokości, warto wyciągnąć smartfona z kieszeni, by sprawdzić… czy ekran jest cały. Naprawdę.
GramTV przedstawia:
Inna sprawa, to… klapki. Podeszwa odrywa się od pięty przy każdym kroku, nie jest przyklejona “na sztywno”. Zresztą, dźwięk kroków zmienia się nie tylko w zależności od typu obuwia, jaki postać ma na sobie, ale także zależy od rodzaju podłoża, po którym się porusza. Jeśli biegniemy lub ćwiczymy w pełnym słońcu, to po czasie zauważymy na ubraniu naszego bohatera ślady potu, zarówno pod pachami, a potem na plecach. Tych przykładów jest mnóstwo, można by im śmiało poświęcić nawet nie jeden artykuł, lecz zrobić z tego całą serię tekstów. Zwłaszcza, że to nie jedyna gra Rockstara (warto jeszcze pamiętać o Grand Theft Auto IV i Red Dead Redemption 2), w której tak sporo uwagi przywiązano do zasadniczo nieistotnych elementów.
Grand Theft Auto V
2. Trzech głównych bohaterów, których…
…wystarczyłoby na trzy gry. Tak, tak - Michael, Trevor i Franklin to zgoła odmienne postacie, a możliwość swobodnego przełączania się między nimi niemalże (czasem gra przełączała sama podczas misji, innym razem dostęp do niektórych protagonistów był zablokowany fabularnie) w dowolnym momencie był przełomowy. Dosłownie. Czegoś takiego jeszcze nie było. Widok kamery "odlatującej" do satelity i spadającej w inne miejsce mapy, by zastać bohatera w losowej, często komicznej sytuacji (np. Trevora w samej bieliźnie na wyspie), do dziś jest unikatowy.
3. Zróżnicowany świat
Rockstar w Grand Theft Auto V zabrał nas do Los Santos, które nie kręci się tylko wokół gracza. Dzika przyroda w lasach, turyści na szlakach, korki w godzinach szczytu i unikalne zachowania NPC (np. robienie selfie, reagowanie na luksusowe auta) sprawiają, że miasto wydaje się autentyczne. To nie jest makieta, po której poruszamy się tylko po to, by jeździć od znacznika do znacznika i wykonywać powierzone nam zadania. To miejsce, które najzwyczajniej w świecie chce się eksplorować, bo GTA V to…
W gram.pl od 2008 roku, w giereczkowie od 2002. Redaktor, recenzent. Podobno dużo gra w Soulsy, choć sam twierdzi, że to nieprawda. To znaczy gra, ale nie aż tak dużo.
Co do pierwszego paragrafu autorze - no właśnie okazuje się że ma znaczenie. Właśnie to przywiązanie do szczegółów w grach Rockstar to taki "benchmark" dla innych sandboxów. I to jest ciekawe w sumie że przez lata gprosta gra o gangsterach i masakrowaniu przechodniów (GTA 1 i 2) stała się de facto takim wręcz "symulatorem" życia w sandboxie. Pamiętam jak ludzie grillowali Cyberpunk 2077 po premierze, porównująć go z dbałością o detale w GTA V. I tu nie chodzi już nawet o te "klapki", ale generalnie w C77 pokpiono wiele istotniejszych detali jak zachowanie przechodniów w czasie strzelaniny/mierzenia do nich bronią czy fizyka wody (i to faktycznie wyglądało żałośnie na tle GTA V).
Niby nieistotne szczegóły ale jednak do graczy to trafia - to po prostu fajne jak np. po wielu godzinach gry odkryjesz "hej, oni o tym pomyśleli!". Na grze buduje się przeto wiele contentu i to zapewnia ciągły marketing i sprzedaż. Więc w dłuższej perspektywie jest to bardzo istotne dla gier.
Bo Rockstar ma silnik ktory mocno bazuje na fizyce. Rage po prostu ma mnóstwo systemów które się zazębiają. Ludzie nieraz mówią o jajach konia w RDR2 ale ja przypominam że źrenice postaci się zmieniają w zależności od oświetlenia lokacji.
Co do "symulatora życia" to bym nie przesadzał. GTA 5 ma generalnie świat który generuje rzeczy na około gracza. Trzeba pamiętać że to gra z PS3. RDR2 robił to dużo, dużo lepiej ale też mogli bo NPC jest dużo mniej na dzikim zachodzie jak w mieście.
GTA podobnie jak Mafia ma to do siebie że mało co jest do roboty poza misjami i typową eksploracją. Co nie jest szczególnie wadą bo eksploracja może wciągnąć na bardzo długo.
Ale przykładowo w RDR2 spędzałem kupę czasu np. polując na zwierzęta, okradając domu po cichu itp. Potrafiłem zniknąć na dziesiątki godzin bez robienia jednej oskryptowanej misji i się dobrze bawiłem.
Liczę że z GTA 6 będzie podobnie. Więcej systemów nawet jeżeli kosztem oskryptowanych aktywności.
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 10:08
Co do pierwszego paragrafu autorze - no właśnie okazuje się że ma znaczenie. Właśnie to przywiązanie do szczegółów w grach Rockstar to taki "benchmark" dla innych sandboxów. I to jest ciekawe w sumie że przez lata gprosta gra o gangsterach i masakrowaniu przechodniów (GTA 1 i 2) stała się de facto takim wręcz "symulatorem" życia w sandboxie. Pamiętam jak ludzie grillowali Cyberpunk 2077 po premierze, porównująć go z dbałością o detale w GTA V. I tu nie chodzi już nawet o te "klapki", ale generalnie w C77 pokpiono wiele istotniejszych detali jak zachowanie przechodniów w czasie strzelaniny/mierzenia do nich bronią czy fizyka wody (i to faktycznie wyglądało żałośnie na tle GTA V).
Niby nieistotne szczegóły ale jednak do graczy to trafia - to po prostu fajne jak np. po wielu godzinach gry odkryjesz "hej, oni o tym pomyśleli!". Na grze buduje się przeto wiele contentu i to zapewnia ciągły marketing i sprzedaż. Więc w dłuższej perspektywie jest to bardzo istotne dla gier.