Jeszcze przed końcem ubiegłego roku Elden Ring: Nightreign otrzymało DLC o nazwie The Forsaken Hollows. A co jak co, ale dodatki to zawsze From Software wychodziły.
Były zatem podstawy, by zakładać, że i teraz będzie podobnie. Tymczasem w momencie pisania tego tekstu The Forsaken Hollows ma na Steamie zaledwie 32% pozytywnych opinii z ostatnich 30 dni!
Elden Ring: Nightreign – The Forsaken Hollows
From Software przesadziło przy projektowaniu DLC do Elden Ring: Nightreign?
Skąd tak duża fala niechęci wśród społeczności? Jednym z bardziej krytykowanych elementów dodatku do Elden Ring: Nightreign jest The Great Hollow, czyli obszar powstający w ramach jednego z wydarzeń. Zdaniem graczy ma ona stać w sprzeczności z tym, czym Nightreign był od początku. Czyli produkcją, która polegała na szybkim ogarnięciu terenu oraz planowaniu najbardziej optymalnej ścieżki.
W przypadku The Great Hollow ma to być niemożliwe z uwagi na dużą wielopoziomowość mapy. Już samo to komplikuje zadanie, tymczasem to nie koniec. Otóż centralnym punktem jest ogromny kryształ, który może dać nam potężny bonus przed walką z finałowym bossem. Aby jednak z jego skorzystać musimy zniszczyć rozsiane po arenie pomniejsze kryształy, które ulokowano w losowych miejscach. Ułożonych wertykalnie miejscach.
Mało? Otóż na środku mapy znajdziemy również gigantyczną przepaść. Ta z uwagi na mnogość skalnych półek bywa czasami trudna do zauważenia. Tymczasem Nightreign, w przeciwieństwie do oryginalnego Elden Ring, nie wprowadza obrażeń od upadku. Z tego też powodu gracze przyzwyczaili się, iż mogą bez strachu mknąć przed siebie. Aż tutaj nagle pojawiła się rzecz, która ten ich spokój doszczętnie zburzyła. Sama gra natomiast po takim “zgonie” w dziurze potrafi odrodzić nas w dość losowym miejscu. Czyli np. na losowej półce z dala od innej półki, na której pozostały zgubione przez nas runy.
Z niektórych zamieszonych na Steamie komentarzy wyziera prawdziwa frustracja:
Nowa mapa jest źle zaprojektowana, zbyt trudna i nudna. Przemierzanie jej trwa wieczność, interesujące miejsca są często zbyt głęboko na skraju mapy, by w całości je przejść, boss w wieży to marnująca czas gąbka na obrażenia. Nowe miejsca z DLC na nowej i starej mapie są pełne potyczek z przeciwnikami zaprojektowanymi tak, by oszukiwać cię jak w Dark Souls. Trzeba poświęcić godziny na naukę i zapamiętywanie lokalizacji kryształów z wideo na YouTube tylko po to, by spróbować nie przegrać na złej mapie. Poziemne ruiny wypełnione tysiącami gnijących stworzeń, które zdejmują cię jednym strzałem.
Postacie i bossowie są świetni, ale nowa “mapa” jest całkowicie okropna i rujnuje ona całe doświadczenie płynące z gry gry.
Kocham bossów i nowe klasy, ale nowa mapa to śmieć. Była ZEROWA potrzeba, by dodać na mapie luki, które cię zabijają. Mogliście dodać jeszcze do gry obrażenia od upadku. Ta mapa NIE JEST ZABAWNA!!! To cholernie męczące. Całkowicie jej unikałem do momentu, gdy byłem zmuszony, by ją zagrać dla ukończenia pewnych wątków fabularnych. Teraz jestem zmuszony, by poświęcić godziny na zapamiętanie cholernych rzeczy, bo dosłownie można skończyć w miejscu, z którego nie da się wyjść, bo jedyny most jest lata świetlne stąd. Świetne DLC zostało zrujnowane przez tę bezsensowną mapę. ALBO SIĘ JEJ POZBĄDŹCIE, ALBO UCZYŃCIE OPCJONALNĄ, ALBO ZAKRYJCIE OGROMNE DZIURY.
GramTV przedstawia:
To dość zaskakujące, gdy weźmie się pod uwagę, że Elden Ring: Nightreign – The Forsaken Hollows koniec końców otrzymało nie najgorsze oceny, notując na Metacritic średnią ocen wynoszącą 79. Pytanie zatem, czy problem jest realny, czy też należałoby zakrzyczeć do narzekających słynne “Git Gud”?
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!