Jack Thorne stał się wyjątkowo gorącym nazwiskiem za sprawą sukcesu serialu Dojrzewanie. Teraz scenarzysta otwarcie mówi o wykorzystywaniu sztucznej inteligencji w swojej branży.
Sztuczna inteligencja, od czasu gdy kilka lat temu stała się powszechnym narzędziem, jest wykorzystywana do przeróżnych kreatywnych prac. To proces, który trudno będzie już odwrócić. Jack Thorne, twórca Dojrzewania i jeden z najbardziej szanowanych scenarzystów w Wielkiej Brytanii, twierdzi jednak, że niektórzy z jego kolegów po fachu używają sztucznej inteligencji do generowania scenariuszy.
Dojrzewanie
Jack Thorne uważa, że scenarzyści wykorzystują AI do tworzenia tekstów
Autor mial okazję wypowiedzieć się podczas spotkania Writers’ Guild of Great Britain (WGGB). Scenarzysta Dojrzewania i Władcy much powiedział, że jest świadomy innych twórców zwracających się ku tej technologii, aby „oszukiwać”.
Rozmawiałem z wieloma dyrektorami i szefami studiów o ich wykorzystaniu sztucznej inteligencji i otrzymałem bardzo różne odpowiedzi, ale to, co słyszałem od nich – i to, co anegdotycznie słyszałem od kilku bliskich mi pisarzy – to to, że niektórzy w moim zawodzie używają sztucznej inteligencji do oszukiwania.
Thorne zaznaczył, że nie chodzi mu o wykorzystywanie AI do pomocy przy pracy, np. omawiania pomysłów, sprawdzania błędów ortograficznych czy pomocy w układzie tekstu. Problemem jest dla niego sytuacja, w której sztuczna inteligencja staje się substytutem wysiłku i samego pisania. Innymi słowy – służy do generowania tekstu, nie do jego optymalizacji.
Nie mówię tutaj o używaniu sztucznej inteligencji do pomocy: omawiania rzeczy, sprawdzania błędów ortograficznych lub pomocy w układzie. Mówię o używaniu sztucznej inteligencji jako substytutu wysiłku, jako substytutu pisania w ogóle. Używanie podpowiedzi zamiast pisania słów. To znaczy, mówiąc najprościej, nie pisząc, oszukują w tym swoich pracodawców i oszukują swoich kolegów pisarzy.
Scenarzysta zaznaczył także, że według niego twórcy powinni być całkowicie transparentni w kwestii pochodzenia ich scenariuszy.
Przekazywanie sztucznej inteligencji dzieła jako własnego musi być niezgodne z prawem. Jeśli używasz sztucznej inteligencji do generowania treści i nie deklarujesz jej jako takiej, to jest to oszustwo, a firmy, którym to robisz, powinny być uprawnione do ścigania cię.
Jako przykład podał sytuację, w której scenarzysta przedstawia Netflixowi własny pomysł na serial, a następnie przygotowuje scenariusz przy pomocy AI i nie informuje o tym platformy. Zdaniem Thorne’a firma powinna mieć w takiej sytuacji możliwość skierowania sprawy do sądu. Scenarzysta uważa również, że branża powinna wprowadzić własne sankcje za przekazywanie materiałów wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Jest więc w tej sprawie dość kategoryczny.
Aby to zniechęcić, wpływ powinien być znaczny, a to wymaga prawa, ale także naszej reakcji jako branży. Tak jak powinien sprawić, że będziesz zagrożony wydaleniem na uniwersytecie, jeśli użyjesz go do esejów, tak powinien mieć pewien profesjonalny wpływ na twoją karierę, jeśli użyjesz go do tekstu.
GramTV przedstawia:
I dodał:
Aby chronić najbardziej bezbronnych, jest to niezbędne. Jako pisarze, to, czym jesteśmy, jest tym, co tworzymy, a zarówno prawo, jak i nasza branża powinny być absolutnie krystalicznie jasne w tej sprawie.
W swoim przemówieniu Thorne uderzył także w duże firmy technologiczne, zarzucając im, że powinny być zobowiązane do publikowania swoich zestawów danych szkoleniowych AI wraz ze „skontrolowanymi podsumowaniami każdego wkładu, który doprowadził do ich wyników”. Scenarzysta przekonywał również, że systemy sztucznej inteligencji nie powinny być budowane na materiałach chronionych prawem autorskim bez odpowiednich regulacji.
Co ciekawe, na jego słowa zareagował nawet rzecznik brytyjskiego rządu:
Prawa autorskie muszą chronić pozycję Wielkiej Brytanii jako kreatywnej potęgi, jednocześnie odblokowując niezwykły potencjał innowacji opartych na sztucznej inteligencji. Wykonujemy pracę, która jest wymagana, aby uzyskać właściwe wyniki, aby zarówno sektor kreatywny, jak i techniczny mógł się rozwijać w tym kraju.
Jack Thorne, od czasu premiery Dojrzewania na Netflix, jest wyjątkowo rozchwytywanym scenarzystą. To jemu zawdzięcza się sukces nowej adaptacji Władcy Much. Obecnie pracuje z Ridleyem Scottem nad tekstem do Wyspy skarbów.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Widzę to absolutnie wszędzie. Otwórz taki LinkedIn i popatrz na początki postów. Te same zwroty, te same konstrukcje. Wszystko robione przez AI. I co z tego że można oznaczyć taki post jako treść AI o niskiej jakości? Platforma nie ma dobrej metody filtrowania tego spamu.
I jest to spam bo kiedy ktoś napisze coś od siebie to przepada to w zalewie syfu od AI.
Podobnie widać to jeżeli chodzi o e-booki, youtube czy gry. Zalew generowanym syfem. Z jednej strony umacnia to pozycje prawdziwych autorów - drugiej strony coraz trudniej znaleźć nowych bo przepadają w tym syfie.
Ale obwiniam za to nie technologię a ludzi. Bo technologia sama w sobie jest pomocna. Mam porządną kartę graficzną, lokalny model. Jeżeli piszę coś oficjalnego to korekta się przydaje. Jeżeli nie jestem pewny jakiejś informacji, mogę poprosić o sprawdzenie + źródła a plugin sprawi że narzędzie przeszuka internet i da mi linki. Mogę ocenić źródło. Przy kodowaniu mogę poprosić o review. Mieć drugie oko które pomoże mi w unikaniu błędów. To co tworze staje się lepsze.
Wg mnie świetna metoda na rozwiązanie problemu to zrobienie to co ustanowili w jednym kraju. Treść generowana przez AI nie jest objęta prawem autorskim. Bam. Po sprawie. Chcesz generować? To generuj. Ale to co generujesz absolutnie nie jest w żaden sposób chronione.