The Elder Scrolls nigdy nie dostało swojego New Vegas. Bethesda miała jednak powód, by tego nie robić

Maciej Petryszyn
2026/09/27 16:00
0
0

Trudno powiedzieć, by marka The Elder Scrolls w ostatnich latach była prężnie rozwijana. Ba – można nawet mówić o pewnej stagnacji.

Od ostatniej pełnoprawnej odsłony cyklu minęło już 15 lat. A następcy na horyzoncie nie widać.

The Elder Scrolls 5: Skyrim
The Elder Scrolls 5: Skyrim

“The Elder Scrolls: New Vegas”? Raczej bez szans

Nie oznacza to oczywiście, że przez wspomniane półtorej dekady The Elder Scrolls było w kompletnym zawieszeniu. Pojawiło się przecież The Elder Scrolls: Blades na platformy mobilne (które jednak już zamknięto), niedawno dostaliśmy też The Elder Scrolls 4: Oblivion Remastered, a od 12 lat rozwijane jest też The Elder Scrolls Online. Nigdy jednak fani TES-a nie doczekali się choćby spin-offu będącego dla marki Bethesdy tym, czym dla serii Fallout było New Vegas. Skąd takie podejście? O tym w rozmowie z FRVR opowiedział Kurt Kuhlmann, który w studiu spędził ponad 20 lat i przez długi czas był tzw. loremasterem The Elder Scrolls.

Według niego nie bez znaczenia był fakt, iż dla wielu to właśnie spin-off Fallouta był lepszy niż odsłony serii tworzone bezpośrednio przez samą Bethesdę:

Cała sprawa z New Vegas stworzyła coś takiego, a przynajmniej takie wrażenie: “kto robi lepszą grę z serii Fallout? Och, powinni po prostu oddać to Obsidianowi”. Są ludzie od Obsidiana i New Vegas, którzy uważają, że oczywiście New Vegas jest o wiele lepsze, Obsidian znacznie lepiej radzi sobie z tworzeniem takich gier i dlaczego po prostu nie mieliby dostać całego Fallouta.

GramTV przedstawia:

Niemniej Fallout nie jest marką stworzoną przez samą Bethesdę, tylko kupioną przez firmę w momencie, gdy miała ona już pewną renomę. Z The Elder Scrolls sprawy mają się inaczej, bo brand ten był od początku budowany właśnie przez zespół zarządzany od lat przez Todda Howarda. To może sprawiać, iż w Rockville patrzy się na niego w inny, bardziej osobisty sposób. Dodatkowo, jak twierdzi Kuhlmann, sam fakt stałego rozwoju sieciowej odsłony TES-a ma zmniejszać presję związaną z koniecznością dostarczenia następcy The Elder Scrolls 5: Skyrim.

Todd, z tego, co pamiętam z czasu, kiedy tam pracowałem, jest bardzo opiekuńczy wobec tej marki. Myślę, że ESO trochę zmniejszyło presję... pojawił się nowy produkt z serii Elder Scrolls i był cały czas rozwijany. Nieustannie powstawała do niego nowa zawartość. Jest mnóstwo ludzi – to znaczy, wiem, że są ludzie od gier jednoosobowych, sam jestem jednym z nich – ale jest też mnóstwo osób, dla których The Elder Scrolls to teraz ESO. To właśnie z nim mają doświadczenie. To właśnie kochają. To tam zdobyli swoje doświadczenia z grami Elder Scrolls i prawdopodobnie właśnie tego chcą więcej – podsumował Kuhlmann.

Od pierwszej zapowiedzi The Elder Scrolls 6 minęło już ponad 8 lat. Czego w tym czasie dowiedzieliśmy się na temat następcy Skyrima? O tym więcej pod tym adresem.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!