Następca legendarnego Skyrima wreszcie dał znak życia. Nawet jeżeli był to bardzo mały znak.
Bethesda lata po pierwszym teaserze zaprezentowała nam… drugi teaser. Jedynym konkretem był w nim pełny tytuł gry.
The Elder Scrolls 6: Sentinel
The Elder Scrolls 6 potrzebuje lepszych koni i… drabin?
Wiemy więc, iż nowa odsłona słynnego cyklu nazywać się będzie The Elder Scrolls 6: Sentinel. Nadal jednak wiadomo niewiele ponad to. To z kolei daje ogromne pole do popisu, jeżeli chodzi o rozważania na temat tego, co może się w szóstym TES-ie znaleźć. W temacie tym wypowiedział się także Bruce Nesmith, który przed laty pracował w Bethesdzie i miał ogromny wkład w powstanie m.in. Fallouta 3 oraz The Elder Scrolls 4: Oblivion. Co więcej, to właśnie on był głównym projektantem legendarnego The Elder Scrolls 5: Skyrim. W rozmowie z kanałem The Examined Game odniósł się on do kwestii, które on sam chciałby w Sentinel zobaczyć.
Co więc, według Nesmitha, jest najbardziej palące pod kątem dodania do nowego TES-a? Pierwsza rzecz to wierzchowce. W Skyrimie i owszem, mogliśmy nie tylko jeździć konno, ale również walczyć z grzbietu wierzchowca, choć ta druga funkcja została dodana dopiero po premierze. Całość pozostawała jednak stosunkowo prosta. Zdaniem Nesmitha w nowym TES-ie system ten powinien zostać znacznie rozbudowany, a sam koń mógłby nawet aktywnie pomagać nam w walce.
Chciałbym zobaczyć znacznie lepiej zrealizowany system wierzchowców. To częsty zarzut wobec naszych gier i nie jestem jedyną osobą, która zwraca na to uwagę. Problem polega jednak na tym, że stworzenie dobrego systemu wierzchowców jest trudne. Naprawdę trudne. Wymaga podjęcia wielu skomplikowanych decyzji projektowych. W Skyrimie możesz jeździć konno, ale właściwie tylko tyle. Po prostu wsiadasz na konia i jedziesz. I to wszystko. A przecież powinienem móc robić znacznie więcej. Na przykład walczyć z końskiego grzbietu albo sprawić, żeby koń pomagał mi podczas starć. Wiecie, tego rodzaju rzeczy – stwierdził Nesmitha.
GramTV przedstawia:
Co ponadto? Drugą niemniej ważną sprawą miałyby być… drabiny. O co chodzi? O prawdziwą animację oraz mechaniki związane właśnie ze wspinaniem się po drabinach. W ostatniej jak dotychczas odsłonie The Elder Scrolls zamiast tego byliśmy po prostu teleportowani w dół lub w górę.
Druga rzecz może wydawać się dość dziwna. To coś, nad czym studio od pewnego czasu próbuje pracować, ale nigdy nie udało się tego w pełni zrealizować. Nie możesz wspinać się po drabinach ani z nich schodzić. Brzmi banalnie, może nawet głupio, ale naprawdę nie możesz tego robić. A to bardzo ogranicza zespół artystyczny, jeśli chodzi o projektowanie wielopoziomowych lokacji. Wiecie, jak działają drabiny w Skyrimie. Klikasz drabinę i puf – jesteś na górze. Albo musisz skorzystać ze schodów. Jednak wprowadzenie prawdziwej mechaniki wspinania się po drabinach wymaga rozwiązania całego szeregu problemów. Nasi programiści, całkiem słusznie zresztą, przedstawiali nam listę pytań i mówili: “Dajcie nam odpowiedzi na te pytania, a wtedy powiemy wam, ile czasu zajmie zaprogramowanie takiego rozwiązania”. I już na tym etapie pojawiały się problemy – wspomina twórca Skyrima.
Od pierwszej zapowiedzi The Elder Scrolls 6 minęło już ponad 8 lat. I chociaż Bethesda nie jest w temacie gry szczególnie wylewna, to kilka miesięcy temu potwierdziła, iż ta nadal powstaje i to na silniku Creation Engine 3, czyli nowszej wersji tego, na którym działał Starfield. A co może nas czekać w samym Sentinel? Wiemy, że gra zabrać ma nas do Hammerfell, które również przewijało się w plotkach np. już dwa lata temu. Region ten był już obecny w spin-offach serii The Elder Scrolls takich, jak Adventures: Redguard czy też Online. Kluczowe jest też to, iż ogromne znaczenie odegra w tym wypadku historia tytułowych Pradawnych Zwojów.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!