Rebelia nie jest już filmem o Robin Hoodzie, ale nadal ma uderzać w bogaczy

Jakub Piwoński
2026/09/08 15:50
1
0

Andrew Garfield liczy na to, że nowy dramat historyczny skłoni widzów do refleksji, a miliarderów może nawet śmiertelnie przerazić. Milionerzy z kolei mogą spać spokojnie.

Od kilku tygodni o Rebelii jest głośno głównie za sprawą nieporozumienia związanego z jej promocją. W Stanach Zjednoczonych film przedstawiano jako nową opowieść o Robin Hoodzie, podczas gdy europejska komunikacja odcinała się od tego porównania. Teraz, na chwilę przed premierą, Andrew Garfield, gwiazda produkcji, mówi o tym, czego oczekuje po filmie i liczy na to, że jego przesłanie trafi również do najbogatszych ludzi świata.

Andrew Garfield
Andrew Garfield

Andrew Garfield ma nadzieję, że miliarderzy będą przerażeni

Aktor wcielający się w głównego bohatera uważa, że Rebelia może skłonić widzów do spojrzenia na własne problemy przez pryzmat historii przedstawionej w filmie. Garfield powiedział:

Liczę na to, że film poruszy widzów. Że coś w nich obudzi, że wszyscy dostrzeżemy w losach bohaterów z odległego miejsca i czasu odbicie własnych problemów i że może to wskazać nam jakiś kierunek. A jeśli obejrzą go jacyś miliarderzy, mam nadzieję, że będą śmiertelnie przerażeni.

W dalszej części spotkania aktor odniósł się również do słów padających w filmie: „Nie będzie pokoju, dopóki nie zostaniemy uzdrowieni”. Paul Greengrass uznał je za aktualne zarówno dziś, jak i 600 lat temu. Garfield ponownie skierował tę myśl w stronę najbogatszych:

To właśnie oni mogą być najbardziej chorzy na duszy. W pewnym sensie to oni najbardziej potrzebują uzdrowienia.

GramTV przedstawia:

Rebelia to napisane i wyreżyserowane przez Paula Greengrassa widowisko przedstawiające prawdziwe wydarzenia, które stały się inspiracją dla legendy o Robin Hoodzie. Andrew Garfield gra rolnika w XIV-wiecznej Anglii, który staje na czele buntu przeciwko królowi Ryszardowi II, granemu przez Woody'ego Normana. Powodem rebelii jest brutalny podatek wprowadzony po wyniszczającej epidemii. Film trafi do amerykańskich kin 10 września. Polska data premiery jest nieznana.

Na koniec warto jednak zauważyć pewien ironiczny szczegół. Andrew Garfield za udział w Rebelii otrzyma gażę liczoną w milionach – jeśli wnioskować po jego wcześniejszych kontraktach. Czy zatem film, który ma śmiertelnie przerazić miliarderów, przerazi również jego samego? To pytanie na razie pozostawiamy otwarte.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 17:30

Czego sobie Garfield i wielu streamerów, którzy krzyczą "precz z bogaczami!", nie zdają sprawy, to fakt, że w oczach ludu, który nigdy nie widział miliona na oczy, różnica między ludem a milionerem jest większa niż między milionerem a miliarderem.

Co chcę przez to powiedzieć? Jeżeli ten film jakimś cudem rzeczywiście sprawiłby, że ludzie zaczęliby ustawiać pod ścianą bogaczy, Garfield nie stałby między ludźmi. Stałby pod ścianą.

Facet pokazał tylko, że jest takim samym hipokrytą jak reszta celebrytów. Bogaty koleś, korzystający z przemysłu rozrywkowego finansowanego przez ludzi z ogromnym kapitałem, który przedstawia siebie jako część "ludu" walczącego z bogaczami.